Oberki do końca świata (Wit Szostak) - recenzja

    Ej, za las, chłopcy, za las, bo za lasem grają...

    Na portalu TV Tropes pod hasłem „The Magic Goes Away” można przeczytać między innymi takie słowa: ... w tym nowym światowym ładzie nie ma już miejsca na magię. (...) Wszystkie ślady magii zniknęły lub przynajmniej szybko giną. Czas Mitów przeminął*. Tak, świat się zmienia, przed ludźmi otwierają się nowe możliwości, o których wcześniej wielu nawet nie śniło – a jednak bezpowrotnie zatracona zostaje pierwotna naiwność, magia i pasja. Wydaje się, że ten sam los czeka Szostakowych bohaterów, ponieważ nowoczesność już ich nie potrzebuje.

    We wsi Rokiciny żyje od pokoleń muzykancki ród Wichrów. Rodzina ta ma swoje sekrety, przekazywane z ojca na syna – nikomu obcemu nigdy nie udało się ani nauczyć, ani „wykraść” Wichrowych oberków, daru półlegendarnego protoplasty rodu, Macieja Wichra, człowieka, który zwrócił niebu księżyc. Są jednak inni muzykanci: spokrewnieni z głównymi bohaterami Strycharzowie oraz Tomasz Kobiela, co to podobno za swą muzykę sprzedał duszę diabłu. Ważne uroczystości, jednoczące mieszkańców wsi (zwłaszcza wesela), muszą być odpowiednio „ograne” – wtedy właśnie prosi się skrzypków, by wycinali oberki, mazurki i inne utwory, podtrzymując nie tylko tradycję, ale wręcz pewien rytuał, obrzęd.

    Oberki do końca świata to odejście Szostaka od fantastyki w stronę magicznego realizmu, gdzie autor jeszcze silniej wykorzystuje wątki ludowe, które już wcześniej wplatał w swe utwory. Trzeba od razu powiedzieć, że to realizm magiczny na wskroś po polsku, czerpiący po trosze z tradycji Wesela Wyspiańskiego: bohaterowie wierzą, że można oddać duszę diabłu i w zamian otrzymać niezwykły przedmiot lub talent; złe duchy zamieszkują przydrożne wierzby i kuszą niczego niespodziewających się wędrowców; święci w żebraczych przebraniach odwiedzają zwykłych ludzi; muzyka w sposób namacalny wpływa na świat; istnieje wyraźny podział na czas ludzki i czas święty – sacrum i profanum to nie tylko umowne terminy, a człowiek może niechcący uwięznąć gdzieś pomiędzy obydwoma światami.

    A skoro już o tym mowa, motyw czasu odgrywa w książce Szostaka niebanalną rolę. Dzieli się, jak już wspomniałam, na zwykły i zaświatowy. Można nim manipulować – na przykład zabronić mu wstępu do Rokicin. Nie oznacza to jednak, iż mieszkańcy wsi pozostaną wiecznie młodzi; raczej, że wydarzenia historyczne przestaną mieć wpływ na ich życie. Dodatkowo dużą rolę odgrywa w książce oczywiście problem przemijania, wiążący się ze wspomnianym na wstępie motywem odejścia magii. Powieść nie pozostawia wątpliwości: ten magiczny, liryczny świat dawnej muzyki, jasnego podziału sacrum i profanum przemija. Coraz mniej osób chętnych do bębnienia skrzypkom, coraz mniej zaproszeń na wesela, młodzież przenosi się do dużych miast, nie interesuje się „starymi”, a dawni przyjaciele umierają. Czasem przyjeżdżają badacze historii, wtedy zapala się iskierka nadziei. Czy jest jeszcze dla kogo wycinać tradycyjne oberki?

    Oberki do końca świata to także zbiór gawęd. Autor nie skupia się wyłącznie na członkach rodziny Wichrów, lecz rozszerza panoramę na całą rokicińską społeczność, nie tylko tu i teraz, lecz również w kontekście historycznym. Wieś Szostaka bogata jest w indywidualności: nieszczęśliwego kowala, tajemniczego Dziada Poskrzypa, demonicznego grajka Kobielę, uduchowioną Marię Wichrową.

    Czytelnika z pewnością urzeknie styl autora; liryczny, bardzo rytmiczny, faktycznie kojarzący się z muzyką ludową. Każdy rozdział nawiązuje w tytule do jakiegoś utworu (na przykład: Mazurek rokiciński „starodawny” od Józefa Wichra [wariant I „weselny”]), w każdym jak refren powtarzają się frazy o życiu bohaterów: Józiu, czemuś smutny, zamiast się radować? / Za to szczęście winieneś Bogu podziękować. Powyższe zabiegi pomagają budować tęskną atmosferę, jaką nasycona jest powieść, sprawiają, że nostalgia podświadomie udziela się odbiorcy.

    Oberki do końca świata to świetnie napisana, silnie nastrojowa książka. Nie brawurowa „przygodówka”, lecz pobudzające refleksję obrazki ze świata, który odchodzi w zapomnienie. W przeciwieństwie do Jakuba Wichra nie możemy wstrzymać czasu, ale z pewnością możemy od czasu do czasu powspominać, przy okazji rozkoszując się melodyjnym stylem Szostaka.

    * Hasło The Magic Goes Away na portalu TV Tropes. Tłum. autorka.

    Anna „Kresyda” Jakubowska
    korekta: Monika „Katriona” Doerre

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
    wydawnictwu Powergraph

    Tytuł: Oberki do końca świata
    Autor: Wit Szostak
    Wydawca: Powergraph
    Projekt okładki: Rafał Kosik
    Ilustracja na okładce: Andrzej Bieńkowski, „Pożegnanie Jana Michalskiego”, 1999 r.
    Miejsce wydania: Warszawa
    Data wydania: 2014
    Liczba stron: 288

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany