Płomienna siedemnastka (Janet Evanovich) - recenzja

    O Janet Evanovich słyszałam już kilka razy. I w gruncie rzeczy były to same dobre opinie. Zawsze miałam gdzieś z tyłu głowy, by spróbować przeczytać jakąś książkę tej autorki, jednak brakowało czasu. Nadarzyła się okazja, by zapoznać się z „Płomienną osiemnastką”. Cóż miałam zrobić? Czytać!

    Stephanie ma życie pełnie wrażeń. Ta trzydziestolatka nie znalazła jeszcze mężczyzny, z którym chciałaby się związać. Największym problemem jest jej rodzina, stale mieszająca się w jej życie uczuciowe. Faktu nie polepsza to, że do miasta przybywa gwiazda piłki nożnej z czasów licealnych. W mieście pojawia się również zabójca, który pozostawił w jednym z domów kilka martwych ciał. A kto jest następny na liście owego złoczyńcy? Oczywiście Stephanie! Taki zbieg okoliczności daje jej niezapomnianą lekcję życia.

    Przyznać muszę, że rzadko trafiam na książki, które potrafią mnie rozbawić. Z reguły wywołują lekki uśmiech, ale nic poza tym. Tu było zdecydowanie inaczej., Perypetie Stephanie powodowały, że wybuchałam śmiechem. I czasem bywało to kłopotliwe, kiedy czytałam książkę, jadąc autobusem na uczelnię.

    Niekiedy lektura była nieco utrudniona, gdyż pojawiało się trochę nawiązań do poprzednich tomów. A jak wiemy, często robi to sporą różnicę.. Pozostawało mi domyślanie się tego, co mogło się wydarzyć w innych częściach, lub przymykanie oka wtedy, gdy było to możliwe. W przyszłości postaram się przeczytać pozostałe historie o Stephanie, gdyż ta mnie bardzo do tego zachęciła.

    Podobało mi się przykładowo to, że akcja była to rozłożona bardzo rozsądnie. Początkowo jesteśmy delikatnie wprowadzani w historię, co nie trwa jednak zbyt długo, a następnie napięcie zaczyna rosnąć . Już w środku powieści miałam wrażenie, że emocje sięgnęły zenitu, a to wcale nie był koniec, zostałam zaskoczona jeszcze wiele razy Czy książka była przewidywalna? Jak dla mnie, zdecydowanie nie. Nie dopatrzyłam się również schematów typowych dla tego gatunku, co stanowi kolejny plus . Świetnym połączeniem okazał się mix wątków romantycznych jak i mnogość trupów czy przekomiczni bohaterowie. Tworzy to idealnie spójną całość. Widać tu doświadczenie autorki, przekładające się na umiejętność łączenia skrajnie różnych elementów fabuły, a także budowanie zainteresowania czytelnika.

    Okładka nie jest najpiękniejsza, ale lekko komponuje się z poprzednimi tomami. Z kolei wielkim plusem jest to, iż zastosowano tu oprawę zintegrowaną. Uwielbiam, kiedy książki są wydane właśnie w ten sposób, gdyż z reguły bardzo ułatwia to czytanie.

    Jednym słowem, nie żałuję że zabrałam się za czytanie „Płomiennej siedemnastki”. Poznałam ciekawą historię, nieraz się przy niej uśmiechnęłam, a dodatkowo spędziłam miło czas. Czy jest jakaś zła strona tego, iż poznałam twórczość Janet Evanovich? Tak, moja lista książek do przeczytania wydłużyła się o kilkanaście tytułów. :)

    Diana Piotrowska
    Redakcja i korekta: Monika „Katriona” Doerre

    Za udostępnienie egzemplara recenzenckiego dziękujemy
    Wydawnictwu Fabryka słów


    Tytuł: Płomienna siedemnastka
    Tytuł oryginału: Seventeen
    Autor: Janet Evanovich
    Wydawca: Fabryka słów
    Tłumaczenie: Dominika Repeczko
    Projekt okładki:Szymon Wójciak
    Miejsce wydania: Lublin
    Data wydania: 2016
    Liczba stron: 352

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus