Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko (Piotr Kulpa) – recenzja


    ...idylla utracona

    Chyba każdy mieszczuch myśli czasem o porzuceniu zgiełku miejsca zamieszkania i przeniesieniu się na spokojniejsze tereny, gdzieś, gdzie życie płynie wolniej, a sąsiedzi wyciągają pomocną dłoń miast siedzieć i przyglądać się każdemu twojemu krokowi. Przeważnie na marzeniach się kończy, bo ciężko jest porzucić wszystko, na co się często pracowało latami, ale niektórzy wykazują odwagę (bo wymaga to odwagi) i z całą rodziną przenoszą się na wieś. Tak postąpili Smutowie, ale, jak na powieść grozy przystało, bardzo szybko wszystko obróciło się przeciwko nim.

    Tymoteusz nie jest najlepszym mężem (właściwie to wręcz przeciwnie) ani ojcem. Jego syn Czaruś nie mówi; bohater uważa, że przytulny domek, który odziedziczył po dziadkach, będzie idealnym miejscem, by chłopiec mógł zebrać się w sobie i zacząć rozmawiać z rodzicami. Protagonista liczy na to, że spokój i cisza pozwolą mu również uratować małżeństwo, zniszczone przez jego pracę i alkoholizm. Rodzina adoptuje nawet psa! Wszystko wydaje się być idealne. No, może oprócz dziwnego zachowania mieszkańców mieściny oraz dziwnych wydarzeń, które dla Smutów przekraczają wszelkie wyobrażenia.

    Wszystkie postacie (naprawdę!) są interesujące i to przede wszystkim ich relacje i głębia psychologiczna utwerdziły mnie w przekonaniu, że Moczne siedlisko jest wyjątkowe. Może komuś do gustu bardziej przypadnie Magda, pełna nadziei na lepsze jutro, lub Czaruś, który odkrywa w sobie dar. Ale z pewnością przy tej gromadce nie ma szans się nudzić. Mieszkańcy Wisiołów głęboko skrywają tajemnice tego miejsca i nieprzychylnym okiem patrzą na młode małżeństwo. Groza i niebezpieczeństwo wiszą w powietrzu.

    Kulpa zręcznie włączył do fabuły słowiański folklor i wierzenia. Wielkim plusem prozy autora jest dodanie elementów gwary – nie tylko sprawia to, że kontrast pomiędzy Smutami a resztą Wisiołów podkreślano na każdym kroku, ale także ugruntowuje powieść w realizmie. Co dla osób o słabszych nerwach może być przerażające... Mnie co rusz przechodziły ciarki, ciągle oglądałam się za siebie, czy aby w kącie nie czai się jakiś ciemniejszy niż pozostałe cień. Mroczne siedlisko to naprawdę klimatyczna książka, przez którą nawet najmniejszy, niewinny szmer przeradza się w pomruk potworów z koszmarów. Nie jestem koneserką horrorów (zbyt wielki ze mnie tchórz), ale nawet mnie porwał ten świat i postacie. Chapeau bas!

    Historia nie jest opowiadana chronologicznie, więc od pierwszych stron czytelnikowi towarzyszy stuprocentowa pewność, że wydarzyło się coś okropnego. Ale nie wie co, jak, gdzie i kiedy. I ten stan niewiedzy sprawia, że atmosfera w książce zagęszcza się jeszcze bardziej. Język Kulpy jest perfekcyjny. Idealnie oddaje pozorną sielankę oraz niebezpieczeństwo, które czai się tuż pod powierzchnią.
    W Mrocznym siedlisku sporo się dzieje. Czuć, że to dopiero początek historii Smutów, że aby poznać ich los, czytelnik musi zaznajomić się z pozostałymi częściami serii. I oczywiście gorąco polecam to wszystkim, bo zapowiada się smakowicie. Miłośnicy grozy, niespokojnej i tajemniczej atmosfery, jaką autor umiejętnie kreuje językiem, również nie pożałują lektury. Innymi słowy: jeśli lubisz się bać, zapraszam! Jeśli nie, raczej trzymaj się od Wisiołów z daleka...

    Diana „Mongfind” Cereniewicz
    Korekta: Monika „Katriona” Doerre

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
    Wydawnictwu Videograf SA


    Autor: Piotr Kulpa
    Tytuł: Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko
    Wydawnictwo: Videograf
    Ilość stron: 360
    ISBN: 978-83-7835-282-2

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus