Piękna i Bestia - recenzja

    Widzowie wybierający się na „Piękną i Bestię” dzielą się na trzy główne kategorie. Pierwsza z nich: „Mamo/tato, pójdziemy na to do kina?”. Druga: „Oczywiście, że pójdziemy” (względnie: „Córko/synu, zapraszam do kina”). Do trzeciej kategorii zaliczają się osoby myślące mniej więcej w następujący sposób: „Muszę iść na to do kina. Nie, nie mogę. Jeśli film będzie kiepski zabiję się. Ale jednak muszę. Muszę to zobaczyć. Nie przeżyję jeśli Emma Watson będzie fałszowała… Co robić?!”. Jak widać reżyser, Bill Condon, nie miał łatwego zadania. Jak sobie z nim poradził?

    Fabuły „Pięknej i Bestii” nikomu streszczać nie trzeba. Co innego odbiór historii. Można skupić się na tym, że młoda dziewczyna, nieprzystająca do lokalnej społeczności, pragnie wyrwać się z małego miasteczka oraz spod opieki ojca, by wreszcie móc decydować o sobie. Można również skupić się na tym, że miłość zmienia. Jednym dodaje odwagi, innym daje ludzką twarz, jeszcze innych zmienia w potwory. Można też odbierać historię zupełnie wprost – ot, jest Piękna, jest Bestia i są gadające sprzęty domowe, a raczej – pałacowe.

    Twórcy „Pięknej i Bestii” postanowili bardzo dokładnie odtworzyć znaną i kochaną animację Disneya z 1991 roku, co nastręczyło im mnóstwa problemów. Musieli oddać klimat baśni, a to wymaga starannego zaplanowania każdego detalu, od zaprojektowanych w najdrobniejszych szczegółach strojów, poprzez wybudowanie urokliwej zabudowy francuskiego miasteczka, po stworzenie tajemniczych i groźnych wnętrz pewnego zaklętego zamku. Musieli zmierzyć się z ożywieniem zegara, świecznika, imbryka, filiżanki i wielu innych przedmiotów, tak by zaklęte postacie były naturalne w swoich ruchach i wizualnie spójne. Mieszkańcy zamku zachowali bajkowy urok. Są charakterystyczni w swych rolach – Trybik jest lękliwym służbistą, a Płomyk czarującym i nonszalanckim służącym. Pani Imbryk uosabia troskliwą matkę – osobę, której tak brak głównym bohaterom. Może dlatego przypadła jej postać naczynia do parzenia herbaty? Choć emanuje z niej ciepło i wszystko co z tym ciepłem się wiąże, obarczona jest kruchością, a więc i przemijalnością. Ekipa filmowa musiała wreszcie sprostać oczekiwaniom związanym z częścią musicalową, planując pełną rozmachu choreografię. Trzeba przyznać, że całość wyszła perfekcyjnie. Wisienką na torcie jest doskonała gra aktorska, łącząca w sobie swobodę wypowiedzi z pewną teatralnością, bardzo jednak zasadną w przypadku filmu będącego baśnią.

    Scenarzyści (Stephen Chbosky i Evan Spiliotopoulos) zadbali o to, by dzieci i rodzice miło spędzili w kinie czas. Ale dodali kilka smaczków dla zagorzałych fanów historii. Przede wszystkim na nowo opowiedzieli historię Bestii (Dan Stevens). Dowiadujemy się o tym jak wyglądało jego dzieciństwo i co go ukształtowało jako kapryśnego oraz bezdusznego młodzieńca. Dzięki tej wiedzy łatwiej nam zrozumieć jego służących, trwających przy swoim panu mimo ciążącej na nich klątwie. Dodatkowo Bestia, w przeciwieństwie do swojego bajkowego pierwowzoru, zyskuje spójność. Bohater, jako dobrze urodzony szlachcic, był starannie wykształcony i oczytany. W tym aspekcie daleko mu było do nieokrzesanego potwora znanego z animacji. Jest to o tyle ważne, że to właśnie te cechy Bestii stwarzają okazję do tego, by zainteresowała się nim Bella (Emma Watson). W końcu bohaterowie zaczynają się naprawdę poznawać i zakochują w sobie dzięki rozmowom o książkach. To w bibliotece przełamane zostają pierwsze lody.

    Kolejnymi postaciami, które oczarowują od pierwszego pojawienia się na ekranie, są Gaston (Luke Evans) i Le Fou (Josh Gad). Panowie tworzą zgrany duet oparty na zgoła nieplatonicznym uwielbieniu (przy czym Gaston wielbi sam siebie, a Le Fou w dyskretny sposób wzdycha do swojego kompana). Scenarzyści postanowili pozostawić postać Gastona w spokoju, pozwalając mu na oryginalną bezczelność i głupotę, ale za to obdarzyli Le Fou sprytną inteligencją i duszą, w której toczy się prawdziwa batalia dobra ze złem… czy w filmie postać będzie cieszyła się swoim małym happy endem? To już musicie sprawdzić sami.

    Film z pewnością warto obejrzeć. Dla już zakochanych w „Pięknej i Bestii” nie będzie to rozczarowanie. Dla reszty dorosłych będzie to miłe dla oka i ucha widowisko. A dzieci? Dzieci przeżyją radość, smutek, strach, zachwyt i szczęście… czyli wszystkie uczucia, które powinny pojawić się przy oglądaniu pięknej historii.

    Anna Augustyniak-Bączkowska
    Korekta: Anna Tess Gołębiowska

    Oryginalny tytuł: Beauty and the Beast
    Gatunek: Fantasy, Musical, Romans
    Reżyseria: Bill Condon
    Scenariusz: Stephen Chbosky, Evan Spiliotopoulos
    Zdjęcia: Tobias A. Schliessler
    Muzyka: Alan Menken
    Długość: 129 minut
    Język: angielski
    Premiera: 17/03/2017
    Obsada: Emma Watson, Dan Stevens, Luke Evans, Ewan McGregor, Gugu Mbatha-Raw, Stanley Tucci, Emma Thompson, Ian McKellen

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus