Piter. Bitwa bliźniaków

    Nie powiem bym uchodziła ze ekspertkę od Uniwersum Metro, gdyż swoją przygodę z książkami wchodzącymi w jego skład rozpoczęłam stosunkowo niedawno. Jedno mogę jednak przyznać wprost, zaciekawiły mnie do tego stopnia, że obecnie staram się nadrabiać wszelkie pozycje, które tylko wpadną w moje ręce. „Pitera” miałam zamiar przeczytać później, jednak tak się złożyło, że w naszej redakcji pojawił się tom trzeci, a nikt specjalnie czasu nie miał by się z nim zmierzyć. Uznałam, że jest to znak, a jako, że pisząc recenzję wypadałoby wiedzieć  co tak właściwie się wydarzyło wcześniej, zmieniłam nieco swoje plany.  Tym oto sposobem przebrnęłam najpierw przez „Pitera”, potem pochłonęłam praktycznie za jednym razem „Pitera. Wojnę”, aż w końcu zasiadłam do „Bitwy bliźniaków” i przyznam, że trochę się zdziwiłam.

    Zacząć w tym miejscu wypada od bardzo ważnej kwestii. Najnowsza powieść Szymuna Wroczka różni się dość mocno od dwóch poprzednich tomów, a wszystko za sprawą akcji, która została rozłożona na kilka okresów. Najpierw trafiamy do 2023 roku, gdzie dowiadujemy się wielu rzeczy na temat Ubera, głównego bohatera. Potem akcja przeskakuje dziesięć lat w przyszłość, czyli do 2033 roku, a na końcu dalej raczy nas pewnymi, choć już nie tak spektakularnymi przeskokami. O ile jeszcze dwie pierwsze opcje zostały naprawdę ciekawie poprowadzone, to sporym rozczarowaniem była dla mnie końcówka, a konkretniej fakt, iż w moim odczuciu zbyt wiele autor pominął. Zupełnie tak, jakby spieszył się by zdążyć z oddaniem powieści w terminie. Być może jest to celowe działanie i do pewnych elementów powrócimy w kolejnym tomie? Tego nie wiem, wiem jednak, że poczułam ogromną pustkę.

    Wroczek pokazuje jednak, że naprawdę pewnie czuje się w tym uniwersum. Jego historia stara się zarówno wprowadzić coś nowego, jak i nie pominąć najważniejszych w moim odczuciu elementów charakterystycznych dla tego ogromnego projektu. Cały czas mamy zatem do czynienia ze światem, w którym człowiek tak naprawdę niczego się nie nauczył. Chciwość, rządza władzy czy okrucieństwo, to ważne detale wypełniające fabularne tło historii. Mamy także oczywiście do czynienia z konsekwencjami tego, co wydarzyło się wcześniej. Wojna z Weganami dalej trwa, a gdzieś tam w jej tle rozgrywa się jeszcze gorsza bitwa. Bitwa z samym sobą, własnymi słabościami i lękami. Od jej wyniku zależeć może naprawdę wiele. Być może nawet więcej niż od całego konfliktu, jaki przez ostatnie lata się toczył.

    Bohaterowie, których spotykamy na swojej drodze są dość wyraziści, jednak tak naprawdę nie dane nam jest ich w pełni poznać. Warto jednak podkreślić, że nie stanowią jedynie płaskich, pozbawionych charakteru jednostek, które mają tylko popchnąć wydarzenia do przodu. Żałuję jedynie, że na rozwinięcie niektórych relacji będę musiała zaczekać do kontynuacji, która – mam nadzieję – ukaże się już wkrótce.

    Nieco zadziwiający okazał się dla mnie pewien detal, który rzucił mi się w oczy już po samej lekturze. Na okładce widnieje informacja, że mamy do czynienia w historią wchodzącą w skład Metro 2035, a tymczasem wydarzenia które śledzimy ukazują nam zupełnie inne czasy. To jest niby tylko detal, ale wyraźnie sugeruje, że czegoś w tej historii zabrakło, a tym samym opcja, że autor musiał kończyć ją w pośpiechu wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobna.

    Oddać jednak należy, że pomijając wcześniej opisane przeze mnie bolączki, „Piter. Bitwa bliźniaków„ to kawał naprawdę porządnej historii, którą pomimo swoich zawiłości czasowych, naprawdę lekko się przyswaja. Zwłaszcza pierwszą część  rozgrywającą się w 2023 roku. Późniejsza jest już nieco słabsza ze względu na pewne braki, ale także potrafi się wybronić. Czytając powieść należy jednak nastawić się na to, że jej finał pozostawi nas z wieloma pytaniami i z całą pewnością wywoła pewną irytację, która mam nadzieję zniknie w chwili, gdy ukaże się kontynuacja.

    Czy zatem warto się skusić na lekturę? Tak, chociaż ja bym się jednak trochę wstrzymała do chwili, gdy na rynku dostępna będzie kontynuacja. Myślę, że wówczas całość nabierze większego wyrazu. Obecnie część czytelników mogłaby poczuć rozczarowanie, a to z kolei sprawi, że z mniejszym entuzjazmem sięgną po ciąg dalszy, który może okazać się godnym zwieńczeniem fabuły.

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Insignis

    Natalia Andrzejczak
    Korekta: Adam Gotan Kmieciak

    Tytuł: Piter. Bitwa bliźniaków
    Cykl: Metro 2035
    Autor: Szymun Wroczek
    Przekład: Patrycja Zarawska
    Wydawca: Insignis
    Data wydania: 01.07.2020r.
    Oprawa: miękka
    Ilość stron: 360
    Format: 140x210 mm
    ISBN: 9788366575059
    Cena: 39,99 zł

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski