Plac zabaw (Lars Kepler) – recenzja przedpremierowa

    „Plac zabaw” to powieść, która intryguje od pierwszej strony. Przyciąga i zaprasza, by zerknąć dalej, by przeczytać jeszcze kilka akapitów, jeszcze parę stron… i nim czytelnik się obejrzy, już jest trzysta stron dalej, a serce wali mu w piersi z niepokoju o bohaterów. To jedna z tych książek, nad którymi zarywa się noce lub z którymi przegapia się swój przystanek, bo świat dookoła nagle przestał istnieć. I choć początek sugeruje, że historia będzie opowiadać o czymś zupełnie innym, to nie ma miejsca na rozczarowanie. Fabuła stworzona przez Larsa Keplera hipnotyzuje.

    Pracuję ze słowem pisanym na co dzień. Często stykam się z książkami z racji zawodu. Był moment, kiedy pochłaniałam ich tony z racji kierunku studiów – podwójnej filologii. Owszem, czytanie wciąż sprawia mi przyjemność i jest jedną z ważniejszych pasji, ale trudniej zapomnieć się w lekturze, gdy jednocześnie rozkłada się tekst na czynniki pierwsze – a to z punktu widzenia redaktora, a to recenzenta, a to wydawcy, a to copywritera… Przy „Placu zabaw” ta zawodowa część mnie nie dała rady dojść do głosu. Po prostu wsiąkłam, na całego, przerzucałam nerwowo strony i niemal gryzłam palce, nie mogąc doczekać się wieści, co stanie się z bohaterką. Coś podobnego zdarza mi się tak rzadko, że mam ochotę wysłać laurkę z podziękowaniem autorom.

    Właśnie, autorom, bo za pseudonimem „Lars Kepler” skrywa się małżeństwo: Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril. Trzykrotnie nominowano ich do Nagrody Szwedzkich Krytyków Kryminału i właśnie kryminałem jest po części „Plac zabaw”. Powieść ma w sobie jednak coś więcej. Podsuwa wizję, co do której nie mamy pewności – czy bohaterka poznaje właśnie głębszą tajemnicę? A może jest po prostu chora psychicznie, a my zatracamy się w jej urojeniach? Kibicujemy jej w sporze z psychiatrami, by po chwili powiedzieć sobie – hej, ufamy jej, narracja przedstawia jej perspektywę… ale stojąc z boku uznalibyśmy Jasmin za osobę niebezpieczną dla otoczenia, która dla dobra wszystkich powinna pozostać w pokoju bez klamek.

    Jest w „Placu zabaw” dreszczyk adrenaliny. Jest wielowarstwowa tajemnica, a wraz z nią – układanka do ułożenia. I wreszcie są emocje – namiętność, strach, zakochanie, niepewność. Oraz najsilniejsza ze wszystkich: matczyna miłość. Poza wszystkim jest to opowieść o tym, do czego zdolna jest matka, kiedy ktoś zagraża jej dziecku. I na koniec, aby smak tego dania wybrzmiał jeszcze mocniej, historia została podlana sosem metafizyki i rozważań, co jest po drugiej stronie. Czym jest to, co widzimy, gdy serce staje?

    Jasmin, główna bohaterka, naprawdę daje się lubić. Nie jest dwuwymiarową postacią z papieru – ma przeszłość i plany na przyszłość, rodzinę i przygodnych znajomych, wady i zalety, lęki i sposoby radzenia sobie z nimi. Nie ma nadludzkiej siły – wraz z jej umiejętnościami idą w parze konsekwencje i obciążenia. To sprawia, że widzimy w niej pełnowymiarową osobę, której chce się kibicować. A sytuacja, w której się znajduje, jest naprawdę nie do pozazdroszczenia.

    Zainteresowała mnie przedstawiona w „Placu zabaw” wizja zaświatów. Nie tylko dlatego, że intrygowała sama w sobie, ale też ze względu na przekonujące uzasadnienie. Aż trudno pogodzić się z tym, że to tylko literacka kreacja – w tak spójną opowieść chce się wierzyć.

    Połknęłam tę powieść w kilka godzin i nie żałuję ani chwili. Już wiem, że do niej powrócę – by spokojnie smakować każdą stronę, nie gnając jak oszalała – gdy nie mogłam doczekać się finału. I już zastanawiam się, kiedy będę mogła sięgnąć po kontynuację – bo jeśli wierzyć informacjom z sieci, „Plac zabaw” jest pierwszym tomem trylogii. Umieram z niecierpliwości na samą myśl o tym, co małżeństwo Ahndorilów ma w zanadrzu i biorę w ciemno.

    Anna Tess Gołębiowska
    Korekta: Adam Kmieciak

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy Wydawnictwu Czarne

    Tytuł: Plac zabaw
    Autor: Lars Kepler
    Tytuł oryginału: Playground
    Tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska
    Wydawnictwo: Czarne
    Data i miejsce wydania: 2017, Wołowiec
    Oprawa: miękka
    Wydanie: I
    Liczba stron: 416
    ISBN: 978-83-8049-479-4

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus