Spider-Man: Daleko od domu

    Spider-Man na wakacjach?

    Czy złota era MCU zmierza ku końcowi? Sądząc po odbiorze ostatniej części Avengers, sceptycy powiedzieliby, że tak. Natomiast optymiści i wierni miłośnicy twórczości Marvel Studios kazaliby przed wydaniem ostatecznego werdyktu obejrzeć Spider-Man: Daleko od domu. Bowiem najnowsza produkcja o losach sympatycznego pająka z sąsiedztwa wywraca pogląd na całe uniwersum do góry nogami i przegrupowuje nieco dotychczasowe strategie kreacji bohataerów.

    Jako absolutna fanka Człowieka-Pająka w każdej jego postaci, od komiskowej, przez animowaną, aż do aktorskiej, porównując wszelkie dotychczasowe kreacje owej postaci, śmiało mogę stwierdzić, że Daleko od domu spełnił moje oczekiwania prawie w każdym względzie. Dlaczego prawie? Zabrakło mi szczypty niepewności oraz nieoczekiwanego napięcia, lecz muszę przyznać, że nowy Spider-Man z przytupem zamyka trzecią fazę Kinowego Uniwersum Marvela i trzyma poziom, do którego Kevin Feige przyzwyczaił wiedzów.

    Niepodważalnym atutem Daleko od domu jest lekkość, z jaką płynie fabuła, przedstawiając nastoletnie perypetie Petera Parkera. Widowisko w nietuzinkowy sposób podchodzi do spraw dorastania i problemów młodzieńczego życia – zamiast oklepanych rozterek miłosno-przyjacielskich z pogranicza dzieciństwa i dorosłosłości, przedstawia Człowieka-Pająka w momencie, gdy stoi na rozdrożu stania się superbohaterem z prawdziwego zdarzenia a pozostaniem sympatycznym Spider-Manem ratującym swoją dzielnicę przed zbirami. Przez cały film przewija się motyw naiwności i niepewności. Parker jako zwyczajny śmiertelnik próbuje podbić serce ukochanej dziewczyny, ale przeszadzają mu w tym oczekiwania postawione przez Nicka Fury'ego. Z jednej strony boryka się z nastoletnimi problemami i marzy, aby dorosnąć, ale z drugiej pragnie odpocząć i wziąć urlop od dojrzałej funkcji superbohatera, który stawił czoła Thanosowi, i zaznać tej słodkiej niewinności, wybaczalnej licealistom. Dzięki tak zarysowanej problematyce Spider-Mana, odczuwa się delikatność i autentyczność płynącą z ekranu, pozbawioną sztucznego patosu i nadmiernej próby kreacji na dorosłe widowisko. Spider-Man nie udaje, że nie jest kinem dla nastolatków – wręcz przeciwnie – doskonale i fenomenalnie wpisuje się w ramy teen movies i coming of age, aby zdefiniować nowy kierunek filmu komiksowego w uniwersum Marvela.

    Dodatkowym plusem najnowego widowiska MCU jest jego humor. Ilość oraz jakość żartów, zarówno słowych, jak i sytuacyjnych nie zawodzi oraz dodatkowo podkreśla wcześniej wspomianą przeze mnie lekkość filmu. Zabawne sytuacje zazwyczaj tworzą się wokół osoby samego Petera Parkera, który mimo supermocy pozostaje lekko niezdarny i niepewny siebie. Podczas interakcji z bliskimi niejednokrotnie dochodzi do nieporozumień słownych oraz komicznych, lecz nieoczywistych wymian dialogów, co dodatkowo bawi, gdy zna się dotychczasowy dorobek MCU. Wymiany zdań pomiędzy Flashem, MJ a głownym bohaterem niejednokrotnie okazują się zabawniejsze, niż możnaby się spodziewać. Wszystko dzięki kontekstowi sytuacji oraz odwołaniom do wspomnianego dorobku MCU. Poza tym naturalność, z jaką aktorzy wcielający się w role wchodzą ze sobą w interakcje, pozwala fantastycznie zanużyć się w widowisko i dać się ponieść biegowi akcji.

    Całość Spider-Mana określiłabym perfekcyjnym, lecz dla wyjadaczy marvelowskich produkcji niektóre elementy akcji okazały się zwyczajnie przewidywalne. Jeśli śledzi się kolejne filmowe premiery pod szyldem amerykańskiego giganta komiksu, nietrudno domyślić się, jakie intencje kierują bohaterami, w którym momencie zaplanowano niespodziewany zwrot akcji oraz co tak naprawdę pojawi się na końcu. Dla intensywnie zanużonych w uniwersum widzów nawet oszacownie minuty, w której popełnione zostaną pewne zdarzenia, nie będzie problemem. Owa przewidywalność zdecydowanie ujmuje Spider-Manowi animuszu, lecz w perspektywnie koncepcji teen movies (które również są bardzo schematycznym gatunikiem), można ten błąd wybaczyć scenarzystom.

    Mimo wyraźnych niedociągnieć, Daleko od domu zapewnia świetną rozrywkę, nie tylko dla miłośników Człowieka-Pająka i odsłon MCU z ostatniej dekady, lecz także dla tych, którzy wybiórczo interesują się dorobkiem Marvel Studios. Nowy Spider-Man jest po prostu bardzo dobrym filmem, na który warto wybrać się do kina, aby przez  chwilę przypomnieć sobie, jak to jest   cieszyć się oglądaniem świeżej, lekkiej produkcji, nieudającej ponadczasowego widowiska i pozbawionej zbędnej pompy.

    Sylwia „PersilGold” Zazulak
    Korekta: Adam Gotan Kmieciak

    Tytuł: Spider-Man: Daleko od domu
    Tytuł oryginału: Spider-Man: Far From Home
    Czas trwania: 129 minut
    Scenariusz: Chris McKenna, Erik Sommers
    Reżyseria: Jon Watts
    Muzyka: Michael Giacchino

    W rolach głównych wystąpili:

    Tom Holland - Peter Parker / Spider-Man
    Jon Favreau - Happy Hogan
    Marisa Tomei - Ciocia May
    Samuel L. Jackson - Nick Fury
    Jake Gyllenhaal - Quentin Beck / Mysterio
    Cobie Smulders - Maria Hill
    Zendaya - MJ        
    Jacob Batalon - Ned        
    Tony Revolori - Flash Thompson

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski