Tron Tyrana

    Pisanie recenzji książki, która jest finałem pewnej większej historii jest wyzwaniem dość trudnym. Warto choćby wspomnieć, że kłopotem może być ocenienie czegoś, co przez ostatnie lata zbudowało wokół siebie naprawdę wielkie oczekiwania. W takich sytuacjach mam zawsze pewien problem, gdyż obawiam się, że mogę niektóre elementy potraktować niesprawiedliwie. Na przykład oczekiwać od autora, że zrobi coś, a ten postanowi uczynić zupełnie inaczej. Niemniej jednak zawsze staram się ponad własne wyobrażenia przekładać to, co pisarz chce przekazać.

    Na szczęście w przypadku „Tronu Tyrana” nie miałem problemu z oceną. Książka już od samego początku pokazała mi, że nie muszę się niczego obawiać. Oczekiwałem pewnych rozwiązań i je otrzymałem, chciałem humorystycznego i pełnego emocji tekstu? Dostałem go. Oczekiwałem powrotu postaci, które zdążyłem już polubić i których rozwój śledziłem przez ostatnie trzy tomy? Nie zawiodłem się. Wszystko to zostało podlane złożoną, nieco zagmatwaną, ale i satysfakcjonującą historią, która pokazała mi, że Sebastien de Castell z góry wiedział jak to wszystko ma się zakończyć.

    Wielkie Płaszcze powróciły i sprawy szybko się skomplikowały. Podczas gdy Falcio przygotowuje się do objęcia przez Alinę tronu i spełnienia ostatniej prośby umierającego króla Paelisa, w sąsiednim kraju nowy przywódca Avares postanowił zjednoczyć armie barbarzyńców, które do tej pory zagrażały bezpieczeństwu granic Tristii. Na domiar złego zyskał potężnego sojusznika Trina, który wcześniej już dwukrotnie próbował zabić Alinę i tym samym zająć należny jej tron. Teraz, gdy ma za sobą silne wsparcie, może w końcu zrealizować swój cel. Czy uda się go powstrzymać?

    Z pozoru opis ten może wydawać się dość sztampowy, jednak uwierzcie mi, książka taka nie jest. Od samego początku autor raczy nas wciągającą i dokładnie zaplanowaną historią, która zręcznie łączy ze sobą poszczególne wątki. Tym oto sposobem czytelnik daje się porwać lekturze, która pomimo swojej liczącej ponad 600 stron objętości, przyswaja się bardzo sprawnie, a co ważne, nie pozostawia po sobie uczucia tak wielkiej pustki, której często doświadczam, gdy kończę jakiś cykl. Owszem, z pewnością będę tęsknił za bohaterami, z wieloma zdążyłem się już mocno zżyć, ale taki już los czytelnika.

    Niemniej poczucie humoru Bastiego, odwaga Valiana czy intelekt Kesta będą do mnie nie raz powracać. Tutaj właśnie mamy do czynienia z jedną z największych zalet tej książki. De Castell potrafi stworzyć naprawdę fascynujące postaci. Piękne, tragiczne, wrażliwe i surowe. Bohaterowie sprawiają, że czytelnik praktycznie od samego początku łapie z nimi więź, z zapartym tchem śledzi ich losy i przeżywa każdy szczegół, który mógłby doprowadzić je do upadku. Cieszę się, że w czwartym tomie dalej mogłem tego doświadczać, dalej byłem w stanie angażować się w każdą decyzję, zastanawiać nad konsekwencjami i po prostu weselić się bądź martwić, gdy akurat działo się coś, co wpływało na bohaterów. Warto także wspomnieć, że oprócz dobrze nam znanych postaci, w powieści pojawiło się kilka nowych, które także potrafią zaciekawić nas swoją osobą.

    Niewątpliwym atutem jest także sposób, w jaki Sebastien de Castell łączy ze sobą emocje. W jego historii bardzo łatwo przejść od jednej skrajności w drugą. Czujemy wielki smutek by za chwilę płakać ze śmiechu. Dobrze się bawimy by już na następnej stronie odkryć, że coś jest nie tak. Zabiegi te tworzą pewną emocjonalną równowagę, która sprawia, że historia jest naprawdę fascynująca. Zupełnie jak w prawdziwym życiu nie możemy być pewni czy poszczególne wydarzenia wpłyną na nas pozytywnie, czy może raczej odbiją się nam czkawką.

    Jeżeli jesteście fanami twórczości Sebastiena de Castella i macie za sobą lekturę trzech poprzednich tomów, to raczej nie muszę was przekonywać do sięgnięcia po zwieńczenie tej historii. Mało tego, myślę, że część z was już zdążyła to zrobić. Jeżeli natomiast nie dane wam było zapoznać się poprzednimi tomami, to zachęcam do narobienia zaległości zwłaszcza teraz, gdy wielki finał jest już dostępny w księgarniach.

    Marcin Rusinek

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Insignis

    Tytuł: Tron Tyrana. Wielkie płaszcze. Tom 4
    Tytuł oryginału: Tyrant's Throne
    Seria: Wielkie płaszcze
    Autor: De Castell Sebastien
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
    Język wydania: polski
    Język oryginału: angielski
    Numer wydania: I
    Data premiery: 2020-09-02
     

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Polski