World of Warcraft: Cisza przed burzą - recenzja

„World of Warcraft” kwitnie. Warto choćby wspomnieć, że w tym roku zadebiutuje kolejny, duży dodatek do gry, który sprawi, że gracze na brak wyzwań narzekać nie będą. Nie inaczej jest w przypadku powieści. „Cisza przed burzą” jest najnowszą odsłoną cyklu, który wyszedł spod pióra Christie Golden – pisarki, dla której kraina Azeroth i jej mieszkańcy nie stanowią żadnej tajemnicy. Nie ma się co dziwić! Od 2017 roku autorka zatrudniona jest przez Blizzard na stanowisku jednej ze scenarzystek, a co za tym idzie, wie, jak poprowadzić wydarzenia, by wszystko było do siebie dopasowane. Czy i tym razem przekłada się to na solidną lekturę, po której poczujemy się usatysfakcjonowani?

Połączone siły Hordy i Przymierza odniosły sukces i doprowadziły do pokonania zastępów Płonącego Legionu. Spokój nie może jednak długo trwać. Pod powierzchnią czyha bowiem nowe zagrożenie – miecz upadłego tytana Sargerasa otworzył w świecie ranę, przez którą zaczyna przedostawać się dziwna substancja, z której krystalizuje się nowy minerał. We właściwych rękach może pomóc w odbudowaniu tego, co zostało zniszczone. Gorzej jednak, jeśli wpadnie w łapy kogoś, kto będzie chciał użyć go do niecnych celów. Wówczas świat znajdzie się na krawędzi upadku.

Młody król Wichrogrodu Anduin Wrynn stracił ojca i teraz sam będzie musiał zadbać o bezpieczeństwo swojego królestwa. Nie będzie to jednak proste zadanie. Bezpieczeństwo może zagwarantować jedynie współpraca z Sylwaną Bieżywiatr, wodzem Hordy i królową Porzuconych. Razem będą musieli odbudować to co utracili, a ich porozumienie będzie gwarancją trwałego pokoju. Czy jednak może do niego dojść w sytuacji, gdy każde z nich ma własne plany związane z wykorzystaniem tajemniczej substancji?

„Cisza przed burzą” jest powieścią, która spina ze sobą wydarzenia znane nam z dwóch dodatków do gry. Rozpoczyna się w miejscu zakończenia „Legionu” i prowadzi do tego, co uświadczymy w „Bitwie o Azeroth”. Jest to zatem ciekawe wypełnienie luki fabularnej pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami, które z pewnością powinni docenić gracze.

Co jednak z osobami, które do tej pory nie miały do czynienia z tym uniwersum? Taki czytelnik może poczuć się nieco zagubiony, ale z biegiem wydarzeń pewne wątki zaczną układać mu się w logiczną całość. Nie da się jednak ukryć, że po lekturze pozostaną pewne pytania. Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, by odpowiedzi na nie poszukać we wspomnianej grze.

Wydarzenia zaprezentowano zarówno z perspektywy strony młodego władcy Anduina Wrynna, jak i Sylwany Bieżywiatr, jednak to ta pierwsza narracja bardziej przypadła mi do gustu. Jakoś łatwiej nawiązałem więź z nowym królem, a gdy ten w pewnym momencie żegnał się ze swoim umierającym druhem, czułem, że przeżywam emocje razem z nim. Po części mogło to być spowodowane faktem, że w powieści o wiele większy nacisk położono właśnie na tę nację, przez co fani Hordy mogą poczuć się trochę zaniedbani.

Główny wątek fabularny został poprowadzony bardzo ciekawie i sprawił, że do końca odczuwałem przyjemność z lektury. Owszem, pewnych rzeczy można się domyślić dość szybko, jednak nie wpływa to negatywnie na odbiór tekstu. Wątki poboczne także dawały radę. Śledzenie poczynań młodego króla i rozgrywająca się w tle polityka budowały nastrój, a rodzące się napięcia podczas krótkiego pokoju zostały ciekawie zaprezentowane.

Niestety w powieści pojawił się pewien element, który trochę mnie drażnił. Mam na myśli konstrukcję niektórych postaci, po których oczekiwałem czegoś więcej. Wszyscy zostali bowiem ukazani albo w dobrym, albo w złym świetle, zabrakło odcieni szarości, motywacji, które w jakimś stopniu uzasadniałyby działanie poszczególnych jednostek. Z pewnością taki zabieg sprawiłby, że czytelnik z większym zaangażowaniem śledziłby dalsze losy bohaterów. Trochę szkoda, bo w sytuacji, gdy spodziewamy się w tej kwestii zwrotu akcji, na koniec zostaniemy z lekkim zawodem.

Książki co prawda nie powinno się oceniać po okładce, jednak ta przygotowana dla „Ciszy przed burzą” robi naprawdę dobre wrażenie. Widzimy na niej młodego króla Anduina i Sylwanę. Ich sylwetki kontrastują ze sobą i dają niejako pojęcie o przeciwieństwach, które są na siebie skazane.  

Christie Golden już nie raz udowodniła, że potrafi tworzyć ciekawe historie rozgrywające się w świecie „Warcrafta”. Tym razem nie było inaczej. Co prawda w książce odczuwa się pewne zabiegi wprowadzone typowo ze względu na wspomniany wyżej dodatek do gry i potrafi to nieco irytować, jednak na tle całości te drobne niedogodności wydają się nie istnieć. Gdyby jeszcze autorka położyła większy nacisk na postaci bohaterów i ukazała w nich dylematy moralne lub w jakiś głębszy sposób zaakcentowała motywacje, dostalibyśmy naprawdę świetną powieść. Bez tego książka także się broni, ale pozostawia pewien niedosyt. Dla fanów „Warcrafta” pozycja obowiązkowa.

Adam Gotan Kmieciak
Korekta: Anna Tess Gołębiowska

Za egzemplarz przedpremierowy dziękujemy wydawnictwu Insignis
 

Tytuł: World of Warcraft: Cisza przed burzą
Tytuł oryginału: World of Warcraft: Before the Storm
Gatunek: Fantastyka
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Oprawa: miękka
Wymiary: 140x209 mm
Liczba stron: 408
ISBN 978-83-66071-06-3 (ebook) 978-83-65315-60-1
Data premiery: 18.07.2018
Cena: 39,99 zł

Oceń: 
0
Brak głosów
Polski