Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Najbardziej swojski pies i najbardziej ludzki klecha polskiej literatury tańczą z... wieszczem Adamem?

Co może łączyć policjanta i
księdza? To pytanie zadałam sobie na widok jednego z tytułów,
uśmiechających się do mnie z księgarskiej półki. Właśnie
ono skłoniło mnie do kupna, mimo, iż doskonale zdawałam sobie
sprawę, że zaczynam od drugiego tomu serii.

W drodze do domu nieustannie klęłam
pod nosem na własną głupotę i nieprzemyślane wydawanie
pieniędzy. Kilkakrotnie miałam ochotę zawrócić i odnieść
książkę z powrotem. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie.

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić,
że komisarz Zbigniew Enka i ksiądz doktor habilitowany Andrzej Gil,
zauroczyli mnie od pierwszych wersów. Czym? Przede wszystkim
naturalnością, normalnością i ludzkością. Dawno nie natknęłam
się w literaturze na postacie tak... swojskie. Właśnie! Swojskość
to najtrafniejsze określenie nadzwyczajnej cechy, która
mnie w tej dwójce ujęła. Wielokrotnie przyłapywałam się
bowiem na tym, że podczas czytania, myślałam o nich, nie jako o
książkowych bohaterach, ale po prostu o zwyczajnym Zbyszku i
Andrzeju. Czasem zdawało mi się, że taki jeden lub drugi mógłby
mieszkać w bloku obok, albo pracować na najbliższym komisariacie
czy uniwersytecie.

Nie tylko zresztą główne
postacie nosiły cechy „sąsiadów z naprzeciwka”. Jeszcze
bardziej godne uwagi jest, według mnie, przedstawienie postaci drugo
i trzecio - planowych. Trudno nie polubić Edzia Gruli – tłustego
gliniarza od papierkowej roboty, zakochanego we Francji, posiadacza
brzydkiej żony i gromady dzieciaków, czy Rajmunda Cnoty –
byłego górnika z Janowa (bo przecież nie z Katowic!),
obecnego fanatyka religijnego, świętego męża o dobrych oczach i
łapskach jak bochny, wysławiającego się w fascynującej śląskiej
gwarze. Nie mniej autorzy zadbali o bohaterów pobocznych. Są
oni równie, co główni, naturalni, ludzcy, a przy tym
bardzo indywidualnie opisani. Rosyjski zbir – psychotronik
Grusznicki, handlarz starymi rękopisami Domeyko, cała rzesza
profesorów, doktorów i studentów polonistyki, a
nawet pani Józefa – stara polska z Paryża. Oni wszyscy mają
niewątpliwie w sobie to coś, dzięki czemu sprawiają wrażenie
żywych twarzy i osobowości, zapamiętanych z ostatniego spaceru
przechodniów.

Wszyscy ci nietuzinkowi bohaterowie,
zamieszkują jednak świat wymalowany słowami autorów, na
kartach książki. Z tym, że ów świat także nie pozostaje
martwy, statyczny ani wyimaginowany. Jest tak samo żywy, jak ten,
który widzimy za oknem. PoPRLowski Kraków, okrutnie i
do bólu europejski Paryż ze swoimi aptekami i spowolnionym
tempem czy jedno wielkie, brudne i cuchnące targowisko – Stambuł.
Życie tętni w każdym zakamarku i każdym przechodniu, opisywanym z
perspektywy bardziej lub mniej przypadkowych obserwacji Enki i Gila,
w rezultacie więc prosto, dosadnie i po ludzku.

Co w końcu może z tym wszystkim mieć
wspólnego spuścizna polskich romantyków, ptaki,
taniec, tajemniczy rytuał „przeanielenia”, seria
niewyjaśnionych, acz brutalnych śmierci, szalony biznesmen -
mecenas muzeów i wieszcz Adam we własnej osobie, wraz z
kochanką? Tego już nie zdradzę. Pozwolę sobie tylko napomknąć,
że dopiero ta, z pozoru przypominająca groch z kapustą,
zbieranina, tworzy prawdziwą zabawę w iście swojskim stylu.

autorzy: Łukasz Orbitowski, Jarosław Urbaniuk
tytuł: Pies i klecha. Tancerz
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce wydania: Lublin
data wydania: 2008
grafika i projekt okładki: Grzegorz Domaradzki
ilustracje: Grzegorz Domaradzki

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

Nooo! Obiecałam i wreszcie

Nooo! Obiecałam i wreszcie się zebrałam:) I oto w końcu macie :P

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika tess

Zapowiada się baaardzo

Zapowiada się baaardzo interesująco... A słowo 'Adam' w tytule recenzji jakoś tak jeszcze pozytywniej na całokształt wpłynęło :D

portret użytkownika Puszek_SE

Pies i Klecha

En Taro Adun!
Heh... Nieraz widywałem tą ksiązkę na "Empikowej" półce ;)... Raz nawet przekonałem się, by przeczytać coś on niej na okładce, jednak zrezygnowałem na rzecz innych dzieł ;)...

En Taro Adun!

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi