Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Toy Wars (Andrzej Ziemiański)

Autor: Andrzej Ziemiański
Tytuł: Toy Wars
Język oryginału: Polski
Liczba stron: 576
Rok wydania: kwiecień 2008
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Wydawca: Fabryka Słów

Zuzanna "Toy" Iceberg, była prostytutka i narkomanka, dostała od życia drugą szansę. Za sprawą prywatnego detektywa - Paula Iceberga - zaczyna żyć na nowo z czystym kontem. Wiekowy detektyw adoptuje dziewczynę i odsyła na odwyk, aby przekazać jej tajniki swego fachu oraz cały interes. Zapewne przeczuwał swój rychły koniec, stąd też jego gest. I faktycznie, wkrótce Paulowi się zeszło, a mała Toy, ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, dziedziczy po nim niemałą fortunę. Ale pod jednym warunkiem... Jej zadaniem jest utrzymać się przez 10 lat tylko i wyłącznie z pracy prywatnego detektywa. Jeśli znów wróci na ulice lub zacznie ćpać może się pożegnać ze spadkiem.

I tak Toy mieszka w swoim biurze, myje się w umywalce, je kocie żarcie i ledwo wiążąc koniec z końcem czeka na jakieś zlecenia. Zastanawia się jednocześnie skąd u diabła Paul wziął forsę, którą jej zapisał. Przecież nie z pracy prywatnego detektywa, na litość boską!
Kiedy sytuacja zaczyna wyglądać naprawdę źle w biurze dziewczyny pojawia się niejaki Pat Dante - groźny najemnik - i proponuje jej pracę. Zdesperowana Toy przyjmuje zlecenie i wraz z najemnikiem i jego ludźmi rusza na podbój Księżyca, gdzie mają zadanie do wykonania... A to dopiero początek jej przygód u boku bandy nieokrzesanych żołdaków.

O Toy zwykło się mówić, że jest młodszą siostrą Achai. Nie da się ukryć, podobieństwa są dość rażące. Różnica właściwie polega na tym, że Achai przyszło żyć w trudnych czasach zamierzchłej przeszłości, a małej Toy w jeszcze trudniejszej przyszłości. Ale obie po równo miały ciężkie przejścia, obie spadły na dno, obie parały się prostytucją, jedna mniej druga więcej, obie miały nałogi (jedna ćpała, druga chlała), obie miały fantazyjne i wstydliwe tatuaże (jedna na tyłku, druga na twarzy), obie ruszyły na wojnę nie mając o niej bladego pojęcia i wreszcie obie odbiły się od dna, zyskały mordercze zdolności i wreszcie jako tako ustabilizowały swoje życie. Ale...
Nie ukrywam, że historia Achai podobała mi się bardziej. Był w tym jakiś sens, a sama Achaja, ledwo bo ledwo, ale jakiś tam poziom trzymała. I o ile Achaja ocierała się o prymitywność o tyle historia Toy jest zwyczajnie prymitywna. Dużo nagości, dużo wulgaryzmów i nieustanne walenie do siebie z wielkich spluw. Kobiety w powieści prezentują żenująco niski poziom, nie wspominając o głównej bohaterce, ale brzemienna zakonnica rzucająca nożami o inteligencji pięciolatka i blond prostytutka żydowskiego pochodzenia kolekcjonująca sobie facetów jak małe szczeniaki do zabawy, mnie po prostu poskładały. I to w ten negatywny sposób.

Ale jakby nie patrzeć książka stoi u mnie na półce i wcale nie żałuje wydanych na nią pieniędzy. Dlaczego?

Nie ukrywam, że bawi mnie szowinizm Ziemiańskiego. Jest to dla mnie swego rodzaju ciekawostka przyrodnicza, jak dorosły, mogłoby się zdawać dojrzały i rozsądny facet, puścił wodze swojej wyobraźni i bez opamiętania przelał na papier swoje fantazje. W innych swoich tekstach pokazał, że umie pisać z sensem i wyczuciem, przy Toy natomiast chyba musiał się ciągle masturbować, a w przerwach oglądać filmy ze Stallone i Schwarzenegger'em w roli głównej. Dla mnie, jako kobiety, jest to zderzenie się z zupełnie innym światem. Wywołuje niesmak, owszem, ale też intryguje i serio bawi mnie męskie postrzeganie kobiet i ich wyobrażenie tych silnych i wyzwolonych. Poza tym nie można Ziemiańskiemu odmówić wartkiej akcji, dobrego choć prostego i niezbyt górnolotnego humoru i realizmu z jakim ukazuje tępych mięśniaków :) Z resztą sam pomysł na książkę nie był zły, tak jak wspomniałam - można się pośmiać i rozbrajają tam akcje typu posypywanie kotletów kokainą coby klienci baru się uzależnili i jadali tylko tam. Albo bohaterka o ksywie Kosa, która groziła swoim ofiarom ŁYŻKĄ.
Absurd goni absurd, poważnie postaci mają czasem niezłe schizy. Lektura nie wymagająca myślenia, dla tych spragnionych głupawych dowcipów, roznegliżowanych panien i wartkiej akcji gdzie się strzela, rzuca granatami i jeździ czołgami po mieście.

Odpowiedzi

portret użytkownika Vivaldi

Pozwoliłem sobie przenieśc

Pozwoliłem sobie przenieśc recke ze strony głównej do odpowiedniego działu ;]
Poza tym, autor to chyba Andrzej ZiemiAński nie ZiemiEński.

Tylko zastanawia mnie, czemu to jeszcze tkwi na głównej ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Kometa

owszem Ziemiański, widać

owszem Ziemiański, widać jakaś literówka mi się zrobiła ;D

"To są właśnie rzeczy jakie przychodzą mi do głowy kiedy siedzę w domu podczas burzy, czekając na telefon od kuratora sądowego."

portret użytkownika Lorelay

Już nie tkwi :)

Już nie tkwi :)

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi