Rzeki Londynu (Ben Aaronovitch) - recenzja

W XIX wieku w Europie jedną z popularniejszych form literackich była powieść w odcinkach, czyli historia „publikowana w kolejnych numerach czasopisma”*. Po raz pierwszy ten typ powieści pojawił się pod koniec lat trzydziestych XIX wieku w prasie francuskiej. Rozwój i popularność historii drukowanych w odcinkach związana była ze wzrostem zainteresowania odbiorców gazetami i wszelkiego rodzaju czasopismami. Dzięki augmentacji prasy wzrosło zapotrzebowanie na literaturę rozrywkową, co w konsekwencji doprowadziło do ukształtowania się powieści kryminalnej, której dominantami kompozycyjnymi są zarysowana i dynamiczna akcja oraz śledztwo mające doprowadzić do odkrycia sprawcy zbrodni opisywanej w książce. Głównym bohaterem historii okazuje się przedstawiciel prawa (detektyw, komisarz, policjant) próbujący rozwikłać zagadkę morderstwa. Obecnie wyróżniamy kilka typów tej powieści: sensacyjno-awanturniczą, szpiegowską, policyjną, detektywistyczną oraz czarny kryminał. Jednymi z najpopularniejszych dzieł kryminalnych są te opowiadające o przygodach Sherlocka Holmesa czy Herkulesa Poirota. Wkrótce do tej dwójki może dołączyć jeszcze jedna osobistość – Peter Grant.

To miała być rutynowa sprawa – morderstwo, odnalezienie sprawcy, zamknięcie śledztwa. Przypadek okazał się jednak mniej schematyczny. Peter Grant, posterunkowy na okresie próbnym, podczas prowadzenia dochodzenia trafia na ślad, który całkowicie zmieni jego spojrzenia na otaczający go świat. Okazuje się bowiem, że jedyny świadek całego zajścia to duch, co gorsze, może go dostrzec wyłącznie protagonista. Jakby tego było mało, Peter otrzymuje propozycję z rodzaju tych, których się nie odrzuca. Zamiast spędzić resztę swojego życia jako członek zespołu kontroli postępów dochodzeń, może zostać uczniem inspektora Thomasa Nightingale’a – jedynego czarodzieja w Anglii. Okazuje się bowiem, że Grant posiada pewne magiczne zdolności, które niewątpliwie mu się przydadzą do rozwikłania morderstwa.

„Rzeki Londynu” autorstwa Bena Aaronovitcha, znanego miłośnikom serialu „Doktor Who”, to utwór synkretyczny, stanowiący kompilację takich gatunków, jak police procedural, powieść detektywistyczna, fantastyczna oraz urban fantasy. Na niewątpliwą uwagę zasługuje ostatni z wymienionych – barwne, czasami melancholijne i szczegółowe opisy Londynu roztaczają przed odbiorcą wizję tego cudownego miasta, czyniąc z metropolii jednego z głównych bohaterów dzieła. Stolica Anglii to żywe stworzenie, a każda z jego alejek kryje własną tajemnicę. Uczynienie z Londynu jednego z bohaterów powieści nie jest wprawdzie niczym innowacyjnym, podobny zabieg stosuje chociażby w swojej trylogii „Diabelskie maszyny” Cassandra Clare, jednak z żadnej innej powieści metropolia nie wydaje się tak tętniąca życiem. Wspomniane wyżej szczegółowe opisy uliczek, pubów czy nawet sławnego metra doskonale oddają klimat historii, każdy szczegół okazuje się ważny. Co ciekawsze, ani przez chwilę nie czułam, że autor leje przysłowiową wodę.

W 2004 roku Susanna Clarke wydała swoją debiutancką powieść – „Jonathan Strange i pan Norrell”. Co ma wspólnego to dzieło z „Rzekami Londynu”, poza oczywistym miejscem akcji? Podejście do magii – w Anglii, zarówno tej Strange’a, jak i Granta, czary istnieją, jednak nie są praktykowane przez każdego. W obu utworach magia urasta do rangi sztuki – tylko nieliczni potrafią się nią posługiwać. W „Rzekach Londynu” tym wybrańcem okazuje się nadinspektor Nightingale przypominający momentami Jonathana – obaj to typowi angielscy dżentelmeni o dość specyficznym podejściu do życia. W dziele Aaronovitcha nauka czarowania nie przychodzi tak łatwo jak w Hogwarcie, w powieści znalazło się nawet kilka dość zabawnych nawiązań do książek Rowling takich jak wymóg odpowiedniego wieku(podobno dziesięciu lat), by w pełni opanować podstawowe arkana tajemnej sztuki. Bardzo ważnymi w opanowywaniu formy, czyli magii, są zmysły: słuchu i węchu. Każde użycie czarów pozostawia po sobie ślad, vestigium, który osoba posiadająca moc może poczuć. Dosłownie. Sam Nightingale mówi, że „magia jest jak muzyka. Każdy inaczej ją słyszy”.

Topos theatrum mundi, życia ludzkiego i świata pojmowanego jako przedstawienie, gdzie każdy człowiek to kukiełka na sznurkach, za które pociąga lalkarz, to najsilniej zarysowany motyw powieści. Żeby nie zdradzić za dużo z fabuły, napiszę tylko, że antagonista postanowi stać się wspomnianym lalkarzem i ma zamiar odegrać swoją własną sztukę, a główny bohater okaże się jedną z dramatis personae. Wisienką na torcie okazują się natomiast liczne nawiązania do znanych dzieł literackich i filmowych – choćby do serii o przygodach Harry’ego Pottera, książek o Sherlocku Holmesie czy serialu „Doktor Who”. Do tego dochodzą pewne cechy wspólne z inną telewizyjną produkcją – „Supernaturalu”.

„Rzeki Londynu” to bardzo dobra pozycja opowiadająca o perypetiach Petera Granta. Niesamowity klimat historii, humor, ciekawe postacie (moją ulubienicą jest Molly – gospodyni Nightingale’a) i niezapomniane opisy Londynu to tylko wierzchołek literackiej góry. Miłośnicy powieści kryminalnych, zwłaszcza detektywistycznych i serialu „Sherlock Holmes” powinni czuć się ukontentowani. Jedynym minusem okazuje się tylko okładka, która nijak nie oddaje klimatu opowiadanej historii, dlatego nie oceniajcie tego dzieła po obwolucie, bo zaprzepaścicie szansę na podróż do świata, w którym magia żyje.

*Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław-Warszawa-Kraków- Gdańsk, 1976, s. 332,

Monika „Katriona” Doerre
Redakcja i korekta: Patrycja "Pattyczak" Wołyńczuk

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu MAG.

Tytuł: Rzeki Londynu
Autor: Ben Aaronovitch
Tytuł oryginalny: Rivers of London
Przełożyła: Małgorzata Strzelec
Wydawca: MAG
Premiera: 2014
Wydanie: I
Gatunek: powieść
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 364
ISBN: 978-83-7480-425-7

YoAnna
Obrazek użytkownika YoAnna
Trochę skomplikowane

Trochę skomplikowane spojrzenie na magię w tym cyklu występuje, ale jednocześnie przyjemnie odmienne od tego, co można spotkać zazwyczaj. Pomysł na ożywienie rzek interesujący, główna intryga też niczego sobie. Szkoda mi tylko Lesley :(

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus