Silos (Hugh Howey) - recenzja

    Silos, debiutanckie dzieło Hugh Howey’a, to w rzeczywistości zbiór pięciu pierwszych części cyklu opartych na amerykańskim wydaniu Wool Omnibus Edition. Polska edycja posiada jedną, aczkolwiek bardzo ambiwalentną cechę: zebranie kilku historii w jednym tomie pozwala czytelnikowi zarówno na długą i solidną rozrywkę (oraz zaoszczędzenie dość sporej kwoty pieniędzy), jednocześnie pozbawiając go możliwości zapoznania się z rzetelną recenzją dzieła. Każde kolejne opowiadanie odnosi się do wcześniejszych, w wyniku czego nie jestem w stanie nawet w dwudziestu procentach przybliżyć fabuły powieści. W konsekwencji odbiorca staje przed dość trudnym wyborem: kupna przysłowiowego kota w worku bądź zawierzenia opinii internetowych blogerów oraz komentarzy czytelników, jakie można odnaleźć na bocznych skrzydełkach dzieła. Czy warto zakupić zbiór kilku historii w jednym tomie? Jak najbardziej!

    Silos to ogromny zbiornik w kształcie walca, który służy do przechowywania sypkich produktów rolniczych (głównie różnego rodzaju zbóż). Pierwszym elementem, jaki szokuje czytelnika po rozpoczęciu lektury, jest fakt, iż w postapokaliptycznym świecie nie magazynuje się zapasów jedzenia, lecz ludzi. Społeczeństwo w wyniku tajemniczej katastrofy stworzyło ogromnych rozmiarów schron dla ocalałych. Na ponad kilkuset piętrach od setek lat toczy się życie doskonale zorganizowanych, zhierarchizowanych oraz posłusznych obywateli rządzonych przez kolejnych demokratycznie wybranych prezydentów. Wszelkie bunty oraz akty nieposłuszeństwa są surowo karane – delikwent zostaje skazany na tak zwane Czyszczenie, czyli musi sprzątnąć kamery i czujniki znajdujące się poza grubymi murami schronu, które to porządkowanie po kilku minutach kończy się śmiercią. I w tym momencie rozpoczyna się właściwa fabuła powieści: Część 1 – Holston to historia wolontariusza chcącego dobrowolnie wyjść na zewnątrz. Nie kierują nim byle jakie pobudki, ponieważ jego ślubna już wcześniej wpadła na trop, jakoby śmiertelne zagrożenie było tylko zwykłą żonką mrzonką, mającą na celu trzymanie w ryzach ocalałych ludzi. Mężczyzna nie widzi innego sposobu dowiedzenia prawdy, jak zaryzykowanie własnym życiem i opuszczenie swojego azylu. Pointa jest naprawdę wstrząsająca.

    Silos to coś więcej niż fantastycznie wykreowana dystopia. I choć miejscami w głowie plącze się kilka pytań o to, jakim cudem ludzkość tak doskonale opanowała sposób egzystencji w ogromnym, metalowym zbiorniku (mam głównie na myśli rozwiązania logistyczno-gospodarcze), to jednak nie w kreacji świata przedstawionego tkwi siła książki (na pierwszy rzut oka przypomina rzeczywistość znaną z gier RPG produkcji Black Isle Studios). Kłamstwem jest informacja z blurbu bardzo silnie sugerująca, iż główna postać to Jules. Wręcz przeciwnie, Silos stanowi zbiór pięciu opowiadań, z których każde posiada innych bohaterów z ich własnymi motywacjami i celami działań. Dzięki temu czytelnik dostaje zróżnicowany obraz mikrospołeczeństwa zamkniętego szczelnie pod ziemią. Kreacja w pełni dojrzałych (zarówno fizycznie, jak i intelektualnie) postaci przewijających się na łamach kart wraz z ich ułomnościami, ambicjami, słabościami i wolą walki to największa zalety pozycji. Ukazane w niektórych scenach atawistyczne zachowania zostały bardzo silnie skonfrontowane z prospołecznymi dążeniami rewolucjonistycznymi. Howey w precyzyjny sposób zanalizował wybiórcze postawy człowieka postawionego pod przysłowiowym murem (co doskonale widać na przykładzie wieloznaczeniowej wędrówki bohaterów w Części 2: Właściwej mierze).

    Oczywiście książka nie jest idealna. Na próżno szukać tu „dorosłego” odpowiednika Igrzysk śmierci, ponieważ to nie na akcji skupia się fabuła. Moim zdaniem doskonale zbudowany klimat pełen grozy, oddający wszelaką gamę uczuć człowieka zamkniętego w czterech ścianach bez możliwości ucieczki, psuje słaba strona korektorska wydania. Niestety, w tekście aż roi się od różnego rodzaju błędów, co literackich pedantów wpędzi w istną furię. Przedstawiciele Papierowego Księżyca przeprosili jednak swoich czytelników, tłumacząc się terminami wydawniczymi.

    Dlaczego warto sięgnąć po debiut Howey’a? To doskonała rozrywka spod znaku science-fiction, która najpierw zdobyła uznanie czytelników, zanim zwrócili na nią uwagę sami wydawcy (słynny Amazon). Prawa do ekranizacji wykupił Ridley Scott (twórca rewelacyjnego Obcego, Łowcy androidów czy też Prometeusza) wraz ze studiem 20th Century Fox i kwestią czasu jest, kiedy powieść zostanie przeniesiona na filmowe ekrany (i prawdopodobnie odniesie wielki komercyjny sukces). Kto powinien być kontent z lektury? Na pewno miłośnicy dystopii, science-fiction oraz tematyki zagłady ludzkości. Podobała Ci się lektura Łabędziego śpiewu McCammona albo jesteś wielkim fanem komputerowych gier z cyklu Fallout? W takim razie Silos to idealna propozycja. Osoby stroniące od gatunku fantastyki postapokaliptycznej nie powinny się zniechęcać, ponieważ to historia, która wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do ostatniej kartki. Autor stopniowo odsłania kolejne tajemnice silosu, rysując przerażający obraz ludzi zmuszonych do egzystencji w ekstremalnych warunkach.

    Dla miłośników prozy Hugha Howey’a mogę dodać, iż Silos to pierwsza część cyklu. Na zagranicznym rynku wydawniczym kolejne tomy (6-8) zostały zatytułowane Shift zaś finałowa, dziewiąta część to Dust. Polskim czytelnikom pozostaje mieć tylko nadzieję, że wydawnictwo Papierowy Księżyc w dość krótkim odstępie czasu opublikuje następne pozycje.

    Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
    Korekta: Monika ‘Katriona’ Doerre

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
    dziękujemy Wydawnictwu Papierowy Księżyc


    Tytuł: Silos
    Autor: Hugh Howey
    Tytuł oryginalny: Wool
    Tłumaczenie:Marcin Kiszela
    Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
    Data i miejsce wydania: grudzień 2013, Słupsk
    Oprawa: miękka ze skrzydełkami
    Wydanie: I
    Format: 143x205mm
    Liczba stron: 665
    ISBN: 978-83-61386-41-4

    Polski