Nasza akcja na ostatniej prostej!

Akcję ogłosiliśmy z duszami na ramieniu – chcieliśmy pomóc, ale baliśmy się, czy idea nas nie przerośnie, czy na pewno uda nam się skompletować wszystkie paczki. A przecież trudno było narzucić dzieciom konkretny limit – przecież pisały o swoich marzeniach i kierowały się do Świętego Mikołaja! Opiekunki sugerowały, by prezenty były osiągalne… ale część dzieci puściła wodze fantazji. Baliśmy się, że spełnienie ich marzeń będzie ponad nasze siły, a nie chcieliśmy przynieść zawodu.