Aż po nocy kres... [+18]

    Spojrzała na zegarek: 20.48. Czyli za niedługo powinien być. Wstała i poszła do łazienki. Odgarnęła swoje kręcone włosy i spojrzała na odbicie w lustrze. Nie było najgorzej. Ba! Wiele kobiet chciałoby wyglądać tak jak ona. Zdecydowała się nic nie poprawiać – żadnego pudru, szminki ani cienia. Tylko lekkie podkreślenie kredką do oczu. 100% natural – hasło niczym z marketu z żywnością niemodyfikowaną genetycznie dla eko-oszołomów. Włożyła okulary (widziała dobrze, ale słyszała opinie, że w nich wygląda bardziej sexy) i zapięła niedbale czarną, bawełnianą koszulę – w końcu nie powinien podejrzewać, że się specjalnie dla niego przygotowuje… Wyszła z łazienki i omiotła raz jeszcze całe mieszkanie. Było małe (malutkie wręcz), ale całkiem przytulne: w centralnym punkcie stał stolik ze szklanym blatem i czarna sofa (teraz akurat rozłożona – ot, tak na wszelki wypadek). W rogu lampa świeciła ciepłą czerwienią, a z zestawy muzycznego sączył się powoli stary, dobry blues. Zasłonki były lekko zasunięte, tak, że zza okna wpadał tylko mały promyk światła neonów. Uśmiechnęła się do siebie – nie będzie chyba żadnych problemów.
    Nagle zadzwonił dzwonek. Spojrzała przez wideofon i otworzyła drzwi.
    Za progiem stal Victor. Włosy – zazwyczaj rozpuszczone, teraz były związane w estetyczny „koński ogon”. Znikła zwyczajowa skóra i ćwieki: teraz stał przed nią ubrany w modnie skrojony, trzy częściowy garnitur, narzucony na bordową, jedwabną koszulę. Patrzyła na niego przez chwile.
    - Zdziwiona moim ubiorem? – mężczyzna przerwał milczenie.
    - Raczej faktem, że raczyłeś skorzystać z drzwi. – uśmiechnęła się – wchodź.
    Przestąpił przez próg i wszedł do zalanego czerwienią pokoiku, rozglądając się wokoło. Wtedy też zauważył, że ubrana jest tylko w jego długą, czarną koszule (tego, czy pod spodem miała coś jeszcze, nie wiedział). Uśmiechnęła się do niego filuternie.
    - Jestem zdziwiona, że przyszedłeś… tak wcześnie – chrząknęła – jak widzisz, jestem trochę… niegotowa. Ale cóż – rozgość się.
    W tym samym momencie chwycił ją w pasie i pocałował. Długo i namiętnie.
    - Ciekawie pojmujesz gościnę – powiedziała z ironią w głosie
    - To źle?
    - W żadnym wypadku… w żadnym wypadku.
    Pchnęła go na łóżko z siłą, o jaką jej nie podejrzewał. Zwalił się na miękką pościel, by za moment poczuć na sobie jej ciężar. Milena wskoczyła na niego i usiadła okrakiem, mrucząc niczym rozkapryszona kocica. Chwyciła jego nadgarstki i pochyliła się nad nim; kosmyki włosów delikatnie muskały jego twarz.
    - No i co teraz „bohaterze”? Myślałeś, że ze mną będzie tak łatwo? A może miałeś ochotę na małą zabawę w doktora?
    - Raczej w nauczycielkę i nieznośnego ucznia…
    - W takim razie zaraz nauczę cię trudnej sztuki miłości - liznęła go po policzku
    - Wątpię – uśmiechnął się – W tym wypadku uczeń prześcignął mistrza…
    Szybkim ruchem uwolnił ręce i przewrócił dziewczynę. Okulary poszybowały gdzieś na podłogę, a obydwoje zastygli w pozycji podobnej do poprzedniej – z tą różnicą, że tym razem Victor był na górze.
    - I co teraz O-wielki-i-wspaniały-mistrzu-Kamasutry? – prychnęła, próbując ukryć uśmiech rozbawienia – Weźmiesz mnie do haremu? A może założysz diamentową obroże i będziesz prowadził na smyczy jak zwierzątko?
    - Pomysł ciekawy. Może pomyślimy o tym w przyszłości. Ale teraz…
    Pocałował ją i zaczął wodzić językiem po jej szyi. Znowu zaczęła mruczeć z rozkoszy. Zdjął ręce z jej nadgarstków i zjechał nimi do pasa – nie rozpinał jednak koszuli, a tylko podniósł ją do góry, odsłaniając brzuch i kształtne piersi. Złączył dłonie i pociągnął je w górę, dotykając skóry opuszkami palców, a chwile potem pokonał tą samą drogę, tyle, że językiem. Chwycił delikatnie obie piersi w dłonie i zbliżył do siebie, całując i gryząc delikatnie sutki. Milena chwyciła go za szyję i przycisnęła do swojej piersi tak blisko, jak się tylko dało.
    Spojrzał jej w oczy, a ona przejechała palcem wzdłuż jego nosa.
    - Niżej…- wyszeptała.
    Uśmiechnął się; uniósł jej nogę i zaczął całować, poczynając od stopy, dalej po łydce i wewnętrznej stronie uda. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy poczuł chropowatość koronek. Uchwycił zębami brzeg bielizny i powoli zaczął ją ściągać. Po chwili Milena ukazała mu się w całej okazałości.
    - I jak? – wyszeptała – Podoba się?
    Zamiast jednak odpowiedzieć, leciutko wodził językiem z góry na dół, skupiając się zwłaszcza na małym, niepozornym guziczku. Doskonale wiedział, co się stanie, gdy powoli i delikatnie będzie zakreślał na nim okrężne ruchy językiem – czuł wpijające się w jego głowę palce, szarpiące włosy dłonie i ciche jęki dziewczyny. Rozchylił delikatnie wejście do tego „ogrodu rozkoszy” i wsunął tam język – najpierw nieznacznie, ale potem coraz głębiej, aż wreszcie wsunął cały, obejmując jednocześnie całość wargami. Dało się posłyszeć krótki jęk ekstazy – ciało wyprężyło się a ręce zacisnęły na pościeli. Po chwili opadła na łóżko, dysząc ciężko. Mężczyzna powoli nachylił się nad nią.
    - I jak? – zapytał z uśmiechem – Podobało się?
    - Owszem – westchnęła, podnosząc się na rękach – Ale teraz moja kolej…
    Wstała i zaczęła go całować, zachłannie, jakby z obawą, że nagle go zabraknie. Zdjęła mu marynarkę i cisnęła w kąt, zabierając się za rozpinanie koszuli, ale widząc jak ciężko to idzie, po prostu rozerwała ją, odpruwając guziki i przylgnęła do jego piersi, odwzajemniając się takimi samymi pieszczotami, jakimi on obdarzył ją. Dotknął jej włosów i przeczesał palcami. Spojrzała na niego – trochę niczym łowca na zdobycz, i zaczęła odpinać jego spodnie.
    - Jesteś tego pewna? – zapytał, widząc jak wsuwa rękę pod bokserki – Z daleka nie wygląda to zachęcająco… Na filmach znaczy się…
    - Kiepskie pornosy oglądasz chyba – zaśmiała się – Te wszystkie siksy mogłyby się ode mnie uczyć… Poza tym, podobno nie ma wspanialszego widoku, niż kobieta robiąca dobrze swojemu ukochanemu…
    Pogładziła go delikatnie palcami, wadząc nimi w górę i w dół. Zbliżyła go do swojej twarzy – poczuła to cudowne, charakterystyczne ciepło. Ujęła go na samym dole i zaczęła drażnić językiem – najpierw powoli, potem szybciej, kreśląc przeróżne wzory. W końcu objęła swoimi wargami.
    Powoli, ekstatycznie pochylała się nad nim, by po chwili znów unieść się do góry, a Victor z minuty na minutę czuł zalewającą go fale ciepła i rozkoszy. Nie chciał jednak żeby to się zakończyło w ten sposób; ujął Milenę pod brodę.
    - Chodź… Nie mogę pozwolić, żeby moja królowa sprawiała przyjemność swemu rycerzowi, sama nic z tego nie mając…
    Wstała i stanęła przed nim, a on znów miał okazje przyjrzeć się jej doskonałemu ciału, harmonijnym proporcjom i przepięknej twarzy. Ujęła jego dłoń i usiadła na nim okrakiem. Poczuła jak wchodzi w nią, głęboko - miała wrażenie, że wypełnia ją całą. Przylgnęła do niego i wyszeptała do ucha:
    - No to rycerzu, pokaz, na co cię stać…
    Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek jest tylko zwierzęciem, sprowadzając go tym samym do poziomu bestii, kierującej się prymitywnymi instynktami, myślącej tylko o tym, aby przeżyć, zjeść i zapewnić sobie potomstwo.
    Gdyby ktoś jednak w tym momencie spojrzał na tych dwojga, zmieniłby zdanie. Dwie sylwetki, splecione w miłosnym uścisku. Ład i harmonia przebijająca się z ich ruchów i artyzm, o jakim marzyli antyczni artyści, gdy patrzyło się na ich ciała. Złączeni w akcie, niczym w jakimś misterium, należeli tylko do siebie…
    Milena czuła, że spełnienie jest już blisko; popatrzyła na ukochanego, ale nie musiała nic mówić: w jego oczach wyczytała, że i on jest blisko. Przylgnęła do niego i wyszeptała:
    - Mój… na wieki…
    Oboje doszli w tym samym momencie. Spoceni i rozpaleni pożądaniem, z ekstazą trawiącą ich wnętrza, padli na pościel, nadal w czułych objęciach. Przez chwile leżeli w bezruchu, nasycając się wzajemną obecnością. Po chwili Victor otworzył oczy, czując na sobie wzrok dziewczyny. Ta rzeczywiście patrzyła na niego, a z jej oczu mógł wyczytał radość i… zakłopotanie?
    - Victor – wyszeptała, rumieniąc się lekko – Możemy to zrobić… jeszcze raz? A potem… raz jeszcze?
    Nie odpowiedział. Uśmiechnął się i zanurzył w jej włosach. Tej nocy kochali się tak, jakby jutra nie było, chłonąc każdą chwilę spędzoną razem. Zasnęli dopiero, gdy słońce leniwie zaczynało swoją codzienną wędrówkę…

    Vivaldi (2007)

    Lorelay
    W prawdzie ciężko nazwać to

    W prawdzie ciężko nazwać to opowiadaniem, ponieważ nie istnieje w tym coś takiego jak fabuła, jest to raczej wyrwana z kontekstu scena, która moim zdaniem spełniłaby jakąś znaczącą rolę dopiero jako część większej całości.
    Ale do rzeczy:
    Czytało mi się przyjemnie. Lubię twój styl. Tym razem również nie zawiodłam się na jego zgrabności i naturalności, podszytej leciutką ironią, nutką melancholii i odrobinką humoru. Te cechy nadają mu przyzwoitego dystansu, który jest bardzo potrzebny, aby czytelnik nie zanudził się lub nie ogłupiał. Podoba mi się jak łączysz opisy sfery czysto cielesnej (z odpowiednią dawką naturalizmu, ale bez zbędnej wulgarności) i emocjonalnej (w pięknych, głębokich słowach, ale nie ckliwie). Ten umiar właśnie porywa mnie najbardziej.
    Oczywiście, można przyczepić się do stylistycznych potknięć, co niniejszym uczynię:

    1. Co to, u licha, jest "promyk neonów"?
    2. artyzm i artyści w jednym zdaniu... można, a nawet wypadałoby to zastąpić wyrazem bliskoznacznym.
    3. na początku trochę zbyt dużo wtrąceń w nawiasach jak na mój gust, ale to akurat tylko moje indywidualne odczucie.

    Tyle na razie rzuciło mi się w oczy.

    Generalnie jak dla mnie - pozytywnie. Poza tym bardzo mnie cieszy, że umieściłeś swoje opowiadania i czekam na więcej.

    Adnaja
    Podoba mi się choćby dlatego,

    Podoba mi się choćby dlatego, że lubię historię "wyrwane".
    Mam wtedy wrażenie, że myśląc o takiej opowieści, mogę wymyślić sobie jej dowolny "czas przeszły i przyszły" ;)
    czyli co było wcześniej, co będzie później, jak doszło do tego, co widzę... Najss Vivu. Lubię Twój styl i Twoją twórczość.

    Gotan
    Muszę przyznać, iż naprawdę

    Muszę przyznać, iż naprawdę ciekawie opisałeś całą sytuację, jednak czytając tekst ma się wrażenie, że coś jeszcze powinno być. Może zaskoczysz nas kolejnym dopisem? ;>

    Vrolok
    Hmm... W sumie okej. :)

    Hmm... W sumie okej. :) Fajnie się czyta. Nieprzesadzone ani w jedną, ani w drugą stronę (tzn. ani za mało erotyzmu, ani za dużo). Ciekawe opisy.
    Fajne. :)

    Veris
    Mrrrr :) Naprawdę świetnie

    Mrrrr :) Naprawdę świetnie się to czyta ^^

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus