Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Shaun of the dead

Trudno zrobić dobry film o zombie. Jeszcze trudniej zrobić dobrą komedię o zombie. Natomiast żeby zrobić komedię romantyczną z elementami dramatu, krytyką konsumpcjonizmu i zombie w roli głównej, trzeba być chyba wariatem. Albo Anglikiem. 

Shaun może bez ogródek powiedzieć o sobie, że jest łamagą, nie potrafiącym niczym zająć się na poważnie. Dziewczyna, nie mogąc pogodzić się z małym zainteresowaniem jej osobą, puszcza go w kanał; ojczym, którego nie cierpi, zaprasza go, by odwiedził matkę, a współlokator mieszkania coraz mocniej naciska go, aby pozbył się z domu swojego najlepszego kumpla, który jest pośrednią (a może i bezpośrednią) przyczyną jego kłopotów, i do którego najtrafniej pasowałoby określenie „pieprzony pasożyt”. Wtedy jednak Shaun postanawia odmienić swoje życie i pokazać wszystkim (a zwłaszcza swojej dziewczynie, obecnie byłej) że potrafi być odpowiedzialny. Inwazja zombie jest okazją ku temu idealną.

Powiem szczerze, gdy pierwszy raz włączyłem Wysyp żywych trupów, byłem nastawiony na kolejną produkcje Romero, albo jemu podobnych. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mam do czynienia z komedią, pełną typowego, zgryźliwego, angielskiego humoru (którego wielu nie trawi).

Simonowi Pegg’owi i Nickowi Frostowi (znanych głównie z ich późniejszego, wielkiego hitu – Hot Fuzz) udała się rzecz teoretycznie niemożliwa: zdołali połączyć niemalże typową, romantyczną komedię z kinem zombie, czerpiącym garściami z klasycznych filmów Romero. Wynikiem tego jest obraz, który z jednej strony opowiada rzewną momentami historię miłosną, ze szczyptą dramatu (motyw z rodzicami zmienionymi w zombie), która jednak ani na moment nie pozbywa się typowo angielskiego humoru, z drugiej natomiast – w subtelny sposób wyśmiewa konsumpcyjny styl życia, komercjalizację i amerykańskie podejście do życia.

Gdybym miał zdecydować, do jakiego filmu najbliżej obrazowi Pegga, byłby to Świt żywych trupów – podobnie jak tam, w Wysypie… ostrze krytyki wymierzone jest w masowego, szarego everymana, napędzającego spiralę konsumpcji. Różnica polega na tym, że o ile Romero był ograniczony przez ramy horroru, dzieło anglików takich ograniczeń nie ma, co skutkuje totalnym wyśmianiem materializmu klasy średniej: już podczas wprowadzenia możemy podziwiać pracowników hipermarketu harujących niczym automaty, a także skate’o-dreso-młodzieżowy element, podrygujący w rytm muzyki niczym świeże, żywe trupki. W dalszej części filmu możemy też zobaczyć dwukrotnie wypad bohatera do sklepu, przy czym za drugim razem nie zauważa, że wszyscy zamienili się w zombie. A o końcówce mówić nie będę – w każdym razie jest diabelnie złośliwa w stosunku do Amerykanów.

Zdaję sobie sprawę, że niektórych film odrzuci choćby swoim humorem. Co by nie mówić – jest on na wskroś angielski i nie każdy zaakceptuje ten fakt. Trudno jednak nie uśmiechnąć się, słuchając bardzo fajnych dialogów, popartych dodatkowo naprawdę dobrą grą aktorską (zwłaszcza Pegg jest świetny w roli Sahuna), podlanych odpowiednio dopasowana muzyką, która także włączona zostaje do budowania absurdalności w filmie (gdy podczas ataku zombie nagle z szafy grającej leci Queen, słowa piosenki „you make me live” nabierają nowego znaczenia). Zresztą, co ja będę mówił… zdecydowanie polecam ten film, nie tylko fanom zombie, ale i dobrych komedii. Fakt, film nie dla każdego, ale moim zdaniem warto dać mu szansę.

Tytuł oryginalny: Shaun of the Dead
Tytuł polski: Wysyp żywych trupów

Produkcja:

Reżyseria: Edgar Wright
Scenariusz: Edgar Wright, Simon Pegg
Produkcja: Nira Park
Premiera: 2004
Czas trwania: 95 minut

Obsada:

Simon Pegg - Shaun
Kate Ashfield - Liz
Nick Frost - Ed
Lucy Davis - Dianne
Dylan Moran - David
Penelope Wilton - Barbara
Bill Nighy - Phillip
Peter Serafinowicz - Pete
Jessica Stevenson - Yvonne

Odpowiedzi

portret użytkownika tess

Ubawiłam się na tym filmie

Ubawiłam się na tym filmie :)
I znowu kwestia tytułów - o ile "Noc..." jest znana równie dobrze pod angielskim, co polskim, to w tym wypadku nigdy nie spotkałam się z inną wersją niż "Wysyp...".

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika tess

I jeszcze jedno - z tego, co

I jeszcze jedno - z tego, co widzę, to angielski tytuł brzmi: "Schaun od the Dead".

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Vivaldi

Schaun? oO To az sobie musze

Schaun? oO To az sobie musze spojrzec na wydanie mojego dvd, bo dałbym głowe, że tam było Shaun...
A co do tytułu, moim zdaniem lepszy jest angielski i chciałem zachowac jako taka konsekwencję po Nocy żywych trupów... Ale jak trzeba, to zmienię.

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

Pardon, literówka z "ch" to

Pardon, literówka z "ch" to mój błąd < kaja się >
Chodziło mi o brak "living".

A co do tytułów, to nie chcę, żeby moje zdanie było jedynym i słusznym, ja widzę plusy pisania i polskiego, i angielskiego, więc miałam nadzieję na to, że ludzie wypowiedzą różne racje i da się zebrać, czego trzymać się konsekwentnie.

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Vivaldi

O, i jeszcze niech mnie ktos

O, i jeszcze niech mnie ktos oświeci, jak dodawac obrazki do recek, bo też bym grafiki przy okazji wrzucał ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

Nad polem z tekstem masz

Nad polem z tekstem masz takie małe "kwadraciki", drugi od prawej to dodawanie grafiki, klikasz na niego i wrzucasz link do obrazka, potem klikasz linijkę niżej i obrazek się pojawia, a potem "Submit" :)

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Vivaldi

Towarzyszko królowo,

Towarzyszko królowo, uprzejmie zawiadamiam:

Ni ch... to nie działa!

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Lorelay

Bo musisz powiększyć to

Bo musisz powiększyć to małe okienko, dopiero wtedy pojawi ci się owe submit. Wydaje mi się, że w tym tkwi twój problem, bo kiedyś miałam podobny, a nikt nie umiał mi tego powiedzieć tak prosto i po ludzku: "powiększ to zobaczysz".

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika Vivaldi

Tylko że w okienku pojawia

Tylko że w okienku pojawia mi sie nowa stronka z ef i jedyne co moge zrobić, to dodac komentarz i załącznik. Żadnego okienka z dodaniem obrazu nie ma.

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Lorelay

No coś ty? A wybrałeś to

No coś ty? A wybrałeś to małe u góry, gdzie jest taki widoczek? Kwadracik z górami i słoneczkiem?

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika Vivaldi

Tak ;p

Tak ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

Matko jedyna, jak żyję,

Matko jedyna, jak żyję, niczego tam nie powiększałam i działało bez zarzutów od pierwszej próby oO'

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Lorelay

A ja od zawsze powiększać

A ja od zawsze powiększać muszę, bo inaczej nie widać napisu "submit".

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika tess

Ach, to po to

Ach, to po to powiększać... Ja używam przycisku Tab... Zresztą nawet nie wiem, czy u mnie się da cokolwiek powiększyć.

--
bezczelna i ruda

portret użytkownika Lorelay

A co do filmu... ten

A co do filmu... ten zdecydowanie mam ochotę obejrzeć :) Uwielbiam angielski humor :D
Tylko... Tesska ma rację- tytuł oryginalny na wklejonym zdjęciu brzmi "Shaun of the death" - bez "living".

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi