Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Opis: Platbochny

Nazwa

Z tym zawsze był problem: sami przedstawiciele tej rasy mieli w zwyczaju nazywać się „Tymi którzy otrzymali łaski pana niebios aby swymi stopami gnieść głazy a swymi dłońmi i pięściami wyciskać krew ze swych wrogów” ( w skrócie TKOŁPNASSGGASDIPWKZSW). Nazwa ładna, jednak jej stosowanie nastręczało wiele problemów: przy pytaniu „co to?” człowiek mógł dostać zadyszki (albo w ryja) zanim doszedł do połowy (o skrócie nie mówiąc). Dodatkowym problemem było wypełnianie rubryczek „rasa” w PIT-ach podatkowych czy dowodach osobistych – nie starczało miejsca.
Obecnie używana nazwa to Platbochny – anegdota mówi że powstała gdy podczas wizyty w banku, gdzie lekko upojony (szczęściem) bankier załatwiał formalności przy zakładaniu konta i takową nazwę w rubryczkę wpisał. Sam bank (po wprowadzeniu kar za szerzenie nienawiści międzyrasowej) stanowczo się od tego odciął. Podobnie bankier. Tylko jemu odcięto głowę... Ale to szczegół.
Obecnie Platbochny dążą do przywrócenia im normalnej nazwy (TKOŁPNASSGGASDIPWKZSW znaczy się), ale to oszołomy więc nie ma się co przejmować...

Wygląd

Stanowczo zasłużyły na swoja nazwę: platfusowate stopy (będące zmorą firm obuwniczych – spróbujcie zrobić buty numer 75!), Ramiona niczym pnie drzew (rekord w bicepsie mówi o 150 cm...) a łapy niczym bochny chleba . Głowa wyrośnięta, z wielkimi brązowymi gałami, plaskatym nosem, odstającymi uszami i szeeeerokim uśmiechem (słowem: ideał piękna to to nie jest). Dodatkowo są bardzo włochate (zwłaszcza na łbie, jednak odcinają się one od subkultury tzw.; „brudów”). Jedyne co może dziwić, to dosyć mały „kadłubek” (zważywszy na resztę ciała). Ale i tak laski lecą na te bicepsy...

Występowanie

Przed nastaniem ery urbanizacyjnej zasiedlały one kraje południowe. Wiadomo: słoneczko, lazurowa woda, wulkany wybuchające od czasu do czasu i ładnie opalone dziewczęta... Wiązało się to także z ulubionym zajęciem Platbochnów – a mianowicie przygotowywaniem słodkawych cieczy ze sfermentowanych winogron, doprawionych drożdżami. Jednym słowem kolesie lubili sobie porobić winka (sprzyjały temu liczne winnice – w końcu południe jest, nie?). Jednak rozszerzeniu wspólnot państw kontynentalnych, zostały zmuszone do zaniechania tego procederu (oficjalnie z powodów higienicznych – praca bez butów i rękawiczek – aczkolwiek w kuluarach mówiono, że było to spowodowane przez lobby krasnoludzkich browarników...). Obecnie Platbochny z łatwością można spotkać w większych miastach (gdzie zajmują się tym co lubią – czyli robieniem zaj...stej nalewki, choć nie tylko), aczkolwiek jakieś niedobitki zachowały się jeszcze na południu. Podobno zajmują się turystyką, ale kto ich tam wie...

Pochodzenie

Pochodzenie jest owiane tajemnicą. W ich własnych legendach (jak w przypadku każdej rasy chyba) zostali stworzeni jako najdoskonalsza rasa „Starego Świata” – piękni, silni i mądrzy, obdarzeni wieloma łaskami bla bla bla... I inne takie duperele. Wiadomo. Jednak później – twierdzą – zły demon (albo bóg Krasnoludów) zmienił ich los – zaburzył proporcje ich ciał, zniszczył ich miasta, rozpędził ich bogów, zbałamucił kobiety i takie tam... I w wyniku tego powstały takie pokraki. Inna wersja mówi, że powstały jako doskonałe sługi: głupie, silne i posłuszne, miały służyć jakiemuś schizofrenicznemu magowi. Ale pewnego dnia mag się schlał (nieomal) w trupa i nieopatrznie powiedział do Platbochna „Bij się!”. Zapominając o dysproporcjach sił, mag został przerobiony na krwawa papkę, a Platbochny nie mając nic innego do roboty poszły sobie. Ale najbardziej prawdopodobna jest wersja, że pewnego dnia, jakiś bożek rywalizował z innymi bożkami o to, że stworzy wspaniałą rasę. Marzyła mu się rasa świetnych wojowników, walecznych, ale też romantycznych. Włączył więc swojego PC-ta i stworzył... Coś. To „coś” było jednak tak beznadziejne, że załamanemu bożkowi nie pozostało nic innego, tylko wcisnąć „Delete”. Niestety, bożek zapomniał opróżnić kosza, a jego siostra nieopatrznie stworzyła to, co „wymodził” jej brat... I po jaką cholerę?!

Charakter

Przedstawiciele tej rasy uważają się za stworzenia światłe, może nie doskonałe, ale z pewnością nie mające kompleksów w stosunku do innych ras zamieszkujących kontynent. Weseli, mili, lubujący się w tradycji (picia też...). Wprawdzie są też postrzegani jako prostacy (często), lenie (jeszcze częściej) i moczymordy (ZAWSZE), ale co tam...
Nie można jednak powiedzieć, żeby miały zły charakter... Po prostu są bardzo przywiązani do tradycji, co wiąże się z byciem ostentacyjnym, lekkim nacjonalizmem i ogólnie mówieniem „jesteśmy the best”. Ma to tez swoje zalety: Platbochny są dość honorowe (czasem aż nazbyt) i raczej nie maja zwyczaju kłamać (pomijając tzw. „władzę” ale to wyjątek), natomiast są bardzo kłótliwi.
Są raczej tolerancyjni i łatwo się aklimatyzują w nowych warunkach. Jedyny afekt maja do krasnoludów – nie wiadomo czy stało się to za sprawą interesów czy historii. W każdym razie miłością do siebie nie pałają i rywalizują ze sobą na każdej płaszczyźnie.
Platbochny uwielbiają sport. Byli prekursorami jeśli chodzi o rozgrywki piłki nożnej, jednak obecnie nie biorą w nich udziału (stało się tak za sprawa bardzo częstych kontuzji bramkarzy po zderzeniu z piłka kopnięta z połowy boiska), co przy każdym rozpoczęciu nowego sezonu spotyka się z ich protestami (czasami BARDZO ostrymi). Wynika to tez z faktu, że uwielbiają się bić – uznaje się że opatentowanie tzw. „chooligans” to ich sprawka (zresztą często są wynajmowani przez konkurencyjne drużyny więc jest moc zabawy).
Ich chęć do bijatyk znalazła odzwierciedlenie także w boksie – stworzono dla nich własną federacje i kategorie wagową, w której występują tylko przedstawiciele ich rasy (bo jaka była zabawa w tym, że człowiek padał pod pięściami Platbochna po 27 sekundach?).
Jedynym problemem jaki wynika z ich obecności to fakt, że uwielbiają szukać wszelakich spisków i zwalać wszystko na tajne sprzysiężenia (począwszy od zmiany ich „ukochanej” nazwy, przez wykluczenie ich z rozgrywek piłki nożnej, po insynuacje na temat ich pochodzenia). Mimo to są raczej sympatyczni i przyjacielscy. Ale gdyby mi ktoś zaproponował mieszkanie z nimi kazałbym mu się p...rzejść.

Vivaldi (2005)

Opis zamieszczony na prośbę tess.

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

Łooo!

Szczerze? Rzadko to mówię, ale... to jest genialne :D Uśmiałam się jak nigdy. Pomysł pierwsza klasa, oryginalny i na prawdę zabawny.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi