Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Pamięć i pogarda

Serii "Płaszcz nieboszczyka" część VII

Bramę otworzyło mu dwóch murzynów. Ze strachem w oczach spoglądali na człowieka, którego ich pani kazała przyprowadzić z miasta i wpuścić do posiadłości. Lustmord spojrzał na nich uważnie: z pewnością nie byli pierwszymi lepszymi pachołkami. Mieli proste, choć schludne ubranie i buty na nogach. Zapewne byli to ludzie, którzy żyli tu od dziecka, a po wojnie – zamiast odejść – pozostali tutaj, Bóg raczy wiedzieć, czy już jako wolni ludzie, czy jeszcze czujący nad sobą bat. Zresztą, jakie to miało znaczenie w tej chwili? Otworzyli bramę i to się liczyło… Victor wszedł na teren posiadłości. Robiła wrażenie: duży i bogaty dom, zadbany ogród, fontanna, czwórka stojąca na podjeździe… Harold Weber z pewnością miał się czym pochwalić. Szkoda tylko, że cały ten dobytek w niczym mu nie pomoże…
- Przepraszam. – do Lustmord podeszła niska, młoda murzynka w stroju pokojówki; głos jej lekko drgał.. - Pani prosiła, żebym zaprowadziła… pana do salonu…
Victor przez chwilę wpatrywał się w dziewczynę. Ileż ona mogła mieć lat? Szesnaście? Siedemnaście? Wlepiła w niego przestraszony wzrok i trzęsła się jak osika, zupełnie jakby ktoś ją naprzeciwko diabła postawił.
- Dobrze. – powiedział w końcu Lustmord i ruszył za dziewczyną.

W środku dom prezentował się jeszcze okazalej. Wszystkie meble, począwszy od szaf, a kończąc na podnóżkach, były bogato zdobione, choć nie zawsze ze smakiem. Ściany pokrywały portrety i pejzaże, ze szczególnym uwzględnieniem rosyjskiej tajgi. Nawet dywany leżące na posadzce wyglądały tak, jakby właściciel położył je specjalnie na wizytę rewolwerowca.
- Proszę tutaj poczekać. – powiedziała murzynka, wprowadzając Lustmord do małego saloniku. – Zawołam panią…
Salonik był malutkim pokoikiem, który salonikiem był tylko z nazwy. W przeciwieństwie do reszty domu był bardzo skromny. Żadnych ozdób, dzieł sztuki czy antyków. Ba, nie było nawet zasłon w oknach. Tylko duża szafa, trzy fotele, niewielki sekretarzyk i kominek. Za oknem dwójka murzyńskich dzieci bawiła się z młodą, rudowłosą kobietą. Mówiła im słowo, a one natychmiast musiały podać takie, które się im się skojarzyło. Cała trójka wydawała się bardzo szczęśliwa.
- To moja córka. – Usłyszał nagle za plecami. – Nie podzielam jej skłonności do czarnych dzieci, ale nie zamierzam jej niczego zabraniać…
Lustmord odwrócił się. Przed nim stała gospodyni, Pani Heather Weber. Kobieta wysoka i szczupła, o ostrych rysach twarzy i nieprzyjemnym głosie. Twarz miała zmęczoną, z licznymi zmarszczkami i bruzdami; włosy, całkiem już siwe, zaczynały powoli wypadać, ale kobieta nie zamierzała tego ukrywać pod peruką. Victor przypomniał sobie, że w salonie wisiał jej portret z czasów młodości. Aż dziw, że tamta uśmiechnięta blondyneczka przemieniła się w tak odrażającą kobietę. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że wraz z brzydotą zewnętrzną idzie w parze gangrena ludzkiej duszy. Nic podobnego. Pani Weber, w przeciwieństwie do swoich przyjaciółek, rozpieszczonych i gnuśniejących w zbytku, nie dbała o wygląd zewnętrzny. Zamiast gnić od środka, ona po prostu usychała, choć pod warstwą pomarszczonej skóry znajdowała się lita skała, która wielu brało za starcze pomylenie lub nienawiść.
- Nie będę oferowała ci fotela. – Z jej słów biło chłodem. – Zamierzam załatwić to jak najszybciej i więcej cię nie spotkać.
Podeszła do Lustmord i podała mu niewielką mapę, wraz z kilkoma luźnymi kartkami.
- Mojego tchórzliwego męża znajdziesz w Blockbath. Wziął kilku łachmaniarzy i skrył się w jakiejś obskurnej chacie, na wschodnim końcu miasta. Idąc na południe dotrzesz tam w dwa dni. A potem możesz robić to, co wychodzi ci najlepiej…
Victor schował papier do kieszeni i spojrzał na kobietę.
- Dlaczego pani mi to dała?
- Może dlatego, że mam już dość własnego męża? Człowieka, który zniszczył mi życie i zabrał młodość? Który oszukiwał mnie przy każdej sposobności, zabawiając się z dziwkami w każdym mieście, do jakiego zajechał, i wplątując mnie w swoje brudne interesy? Może mam dość tego, że moja córka ma grubego wieprza za ojca? Zresztą, co ja mówię… ty i tak tego nie zrozumiesz. Znałam wielu takich jak ty… ale żaden z nich nie był aż tak żałosny…
Kobieta podeszła do sekretarzyka i otworzyła go małym kluczem, który nosiła zawieszony na szyi. Wyciągnęła stamtąd grubą książkę i rzuciła na stół. Lustmord wziął tomiszcze do ręki. Jak się okazało, było pełne prasowych wycinków, listów i luźnych notatek. Prawie wszystkie dotyczyły jego osoby i podróży, począwszy od Deadwell, kończąc na Grey Hill. Prawie dziesięć lat niekończącej się podróży i nieodłącznej śmierci…
- Harold niemal zwariował z twojego powodu. – Pani Weber stanęła przy oknie, kątem oka przypatrując się swojej córce. – Od kiedy dowiedział się, że to ty zabiłeś Daltona, zaczął zbierać każdą informację o tobie. Widzisz? W tym notatniku masz wszystko: każde miasto w którym byłeś, każdego człowieka, którego zamordowałeś. Wiedział, że i po niego przyjdziesz. Ale zamiast jak mężczyzna stanąć ci naprzeciw, umknął jak skończony tchórz! I to przed kim? Przed zwykłym rzeźnikiem bez honoru!
- Nie jestem rzeźnikiem…
- Oczywiście, że nie! Ty jesteś czymś gorszym… Rzeźnicy przynajmniej zabijają dla jakiegoś powodu. A ty? Ty po prostu przychodziłeś i strzelałeś, nie dbając nawet o to, kogo dosięgną twoje kule! Ilu ludzi zabiłeś? Stu? Dwustu? Może pół tysiąca? Na litość boską, czy ty pamiętasz choć twarze tych wszystkich ludzi, których zamordowałeś? Pamiętasz choć jedną? Na pewno nie. Tacy jak ty nie przejmują się takimi szczegółami, tylko pociągają za spust.
- To była zemsta. – powiedział Lustmord, wpatrując się w staruszkę. – Moje prawo…
- Prawo? Jak śmiesz nawet mówić, że masz jakiekolwiek prawo?! Nie zasługujesz na nic innego, niż na taki sam koniec, jaki zgotowałeś innym! Zemsta… oczywiście! Ale odpowiedz szczerze przed sobą i Bogiem: pamiętasz jeszcze, za co się mścisz? Za rodzinę? Dzieci? Przyjaciela? Pamiętasz czemu to wszystko się zaczęło? Szczerze wątpię! Jedyne, co pcha cię do przodu to ten głód krwi, którego nie jesteś w stanie powstrzymać! To nie żadna zemsta, ale zwykły szał mordowania!
- Zamilcz. – Victor wyciągnął broń z kabury i wycelował w panią Weber.
- Nie zamilknę, choćbyś miał mnie teraz zastrzelić! Strzelaj, proszę! Ale nawet jeśli to zrobisz, nic to nie zmieni, bo ja mam rację! Ty po prostu żywisz się trupami, jak zwykły sęp! Nikt nie jest przy tobie bezpieczny! Nawet tę dziewczynę, która z tobą podróżowała potrafiłeś zniszczyć! Czemu ją ze sobą wziąłeś? Chyba nie z dobroci serca? A wiesz, czemu odeszła? Bo zobaczyła jaki jesteś! Zobaczyła, że nie ma w tobie nawet jednej ludzkiej cechy! Nie da się ciebie nawet człowiekiem nazwać! Gdyby ci pozwolić, pół piekła byś wystrzelał i z diabłem na tronie zasiadł! Strzelaj do cholery! Skoro już chcesz być gorszy od szatańskiego pomiotu, to bądź!
Lustmord przez chwilę jeszcze celował w kierunku staruszki, w końcu jednak opuścił broń. Chwycił gruby notatnik i wsadził do walizki.
- Pamiętam, o co się mszczę. – powiedział, ruszając w kierunku wyjścia. – I jestem człowiekiem.
W drzwiach Victor rozminął się z młodą panienką Weber. Rudowłosa spojrzała na niego zdziwiona i podeszła do matki.
- Kto to był? Wyglądał dziwnie…
- To grzesznik. – starsza pani wyciągnęła papierosa i zapaliła. – Potworny grzesznik.

***

Webera znalazł bez problemu. Zgodnie z tym, co mówiła Heather, magnat kolejowy zaszył się w niewielkiej chatce na obrzeżu Blockbath. Pięciu ludzi, których wziął do ochrony – młodych, butnych wyrostków bez większego doświadczenia – zastrzelił na zewnątrz. Staruszek wiedział, że winchestery były bezużyteczne i wyposażył swoich ochroniarzy w granaty i laski dynamitu. Niestety, w niczym im to nie pomogło. Ostatniego - chudego blondyna - Lustmord zabił, gdy przerażony biegł w stronę chaty, szukając tam schronienia.
Bez ceregieli wywarzył drzwi i wszedł do środka. Weber był w dużej izbie: wcisnął się w najdalszy kąt i pobladły z przerażenia patrzył, jak Victor idzie w jego stronę.
- Litości! – krzyknął, rzucając się na kolana. – Dam ci wszystko! Pieniądze, władzę, ziemię, co tylko zechcesz!
- Chcę tylko twoje życie.
Lustmord pociągnął za spust i bezwładne ciało Harolda upadło na podłogę, plamiąc ją krwią.

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

No i przedostatnią część

No i przedostatnią część przeczytałam jako ostatnią... Niestety nie zauważyłam jej zanim wpadła mi w oko ostatnia.
Trochę dziwnie mi się czytało wiedząc co będzie dalej. Ta część sama w sobie niewiele wyjaśnia, jednak faktem jest, że podsyca zainteresowanie. Wciąż jestem na tak. Znając cały cykl, nie zmieniłam zdania - jest w "moich klimatach" i tyle.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Firewarrior

Dlatego też można

Dlatego też można ponumerować odcinki :D

portret użytkownika Vivaldi

Toz one sa ponumerowane ;p

Toz one sa ponumerowane ;p Na samej górze, nad tekstem ;p

A co do tego, że częśc niewiele wyjasnia... może w takim razie z niej zrezygnować?

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Firewarrior

Ale mi chodziło o

Ale mi chodziło o ponumerowanie ich tak, żeby w menu były poustawiane po kolei, bo jak ktoś będzie to po raz pierwszy chciał przeczytać to trzeba się naklikać żeby znaleźć kolejną część :P

portret użytkownika Vivaldi

Aaa... postaram się to

Aaa... postaram się to zrobic w miare szybko... choc w sumie, pomijając ostatnia część, można by je czytac w dowolnej kolejności ;p
Z drugiej strony... sądzisz że komus by naprawde chciało sie wszystkie 8 części przeczytać?

No, zrobione ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Lorelay

Owszem, sądzę, że jeśli

Owszem, sądzę, że jeśli ktoś przeczyta część pierwszą i spełnia poniższe warunki:
1. podobała mu się
2. jest normalny
Prędzej czy później sięgnie po następne, bo będzie ich ciekaw. Jeśli coś jest cyklem, normalny czytelnik czyta cały cykl, chyba, że nie podoba mu się on do tego stopnia, że po której z części zaprzestaje znudzony bądź poirytowany.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi