Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 2 gości.

Strona główna

Magia w służbie miłości, czyli pamiętnik nastoletniej wiedźmy (Hagath)

Magia w służbie miłości, czyli pamiętnik nastoletniej wiedźmy
Paulina „Hagath” Jałoszyńska

13.05.2010
W szkole jak zwykle nudy. Baba od polskiego znów czepiała moich pomalowanych na czarno paznokci. Niech się wypcha, nie zrezygnuję ze swojego stylu dla jej zachcianek. Ona nic nie rozumie, bo jest już stara. Ma chyba ponad trzydzieści pięć lat. Ale mniejsza o nią. Moja nowa biżuteria zrobiła w szkole furorę! Chodzi o krzyżyk zamówiony ze sklepu dla czarownic. Mama mnie zabije, jak się dowie, że cztery dychy zniknęły jej z konta, ale i tak było warto. Bo to nie jest taki zwykły krzyżyk. To magiczny egipski symbol Arhg czy Agnk... muszę sprawdzić w necie. W każdym razie ma on niesamowitą moc ochronną i w ogóle. Będę dzięki niemu jeszcze lepszą czarownicą. Dobra, kończę, idę wykonać Rytuał Afrodyty, by Maciek w końcu się we mnie zakochał.

15.05.2010
Wczoraj nie mogłam napisać, bo miałam karę za spalenie zasłonki od prysznica. To nie fair, przecież to był wypadek! Paliłam nad brodzikiem imię mojego ukochanego wypisane czerwonym atramentem na pergaminie (a dokładniej na ozdobnej papeterii, którą dostałam od babci na święta). Ostatnio zawsze robię to w łazience, bo popiół strasznie trudno schodzi z dywanu. W każdym razie paliłam to imię i tak się wczułam w wypowiadanie magicznej formuły, że przypaliłam sobie palce. Puściłam więc papier, a on poleciał na zasłonę. Nie rozumiem tylko, czemu się tak od razu zajęła? Chyba nie przez to, że wszędzie wokół rozpyliłam perfumy, by stworzyć odpowiednią atmosferę do czarów?

16.05.2010
Uznałam, że muszę zmienić imię, bo Beata jest zbyt pospolite i niegodne czarownicy. Mardrethidth będzie idealne. Sama wymyśliłam! Jeszcze tylko nauczę się je wymawiać i będzie super. Nie to jest jednak najważniejsze. Dziś podsłuchałam rozmowę Maćka z kolegą. Mówił, że gdyby mógł być zwierzęciem, byłby wilkiem. Dzikim i wolnym. Ach, jakie to romantyczne! Przez resztę dnia wyobrażałam sobie, że oboje jesteśmy wilkami przemierzającymi niezmierzone stepy bok przy boku, łapa w łapę. Śpimy pod gołym niebem wtuleni w siebie, wychowujemy szczenięta, polujemy... Przez to zamyślenie złapałam pałę za brak odpowiedzi na biologii, ale to nic. Marzenia są warte każdej ceny. Zastanawiam się, czy nie kupić sobie psa... Skoro Maciek kocha wilki, to pewnie psy też.

17.05.2010
Całą noc myślałam i wymyśliłam! Nie kupię sobie psa. Sama zmienię postać! Przecież księgi o czarownicach mówią jasno, że każda porządna wiedźma to potrafi. Przeczytałam, że człowiek zmieniający się w wilka to wilkołak. Stanę się więc wilkołakiem i tym sposobem zdobędę miłość mojego życia. Czyż to nie cudowne?

23.05.2010
Przemiana w wilkołaka jest niezwykle trudna i bolesna. Sąsiedzi już dwa razy wzywali policję, gdy wyłam do księżyca. Za drugim razem oberwałam paskiem po tyłku od taty. Dla miłości jestem jednak gotowa znieść każdy ból. Nie goliłam nóg niemal od tygodnia. Muszę być jak najbliżej natury. Próbowałam jeść surowe mięso, ale zwymiotowałam. Jem więc słabo wypieczone. Próbowałam pilniczkiem do paznokci zaostrzyć sobie kły, jednak z marnym skutkiem. Poszukam w garażu odpowiedniejszych do tego narzędzi. Czuję się już trochę jak wilkołak – to najważniejsze.

26.05.2010
Rodzice zamykają mnie w domu i odcinają od komputera. Mówią coś o psychologu. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Totalna izolacja pomaga mojemu umysłowi stać się bardziej zwierzęcym. Dziś w nocy wykradnę się przez okno i pobiegnę do Maćka. Czuję się gotowa.

29.05.2010
Nie zastałam go. Jego rodzice zadzwonili na policję, bo podobno wyglądałam jak ktoś niebezpieczny. To znaczy, że moja przemiana się udała! Stałam się wilkołakiem! Znów siedzę zamknięta w pokoju. Z okna tato usunął klamki. Poczekam, aż Maciek wróci, i ucieknę do niego mimo wszystko. To dla mnie żaden problem, gdyż wyczytałam, że każda szanująca się czarownica umie przechodzić przez ściany. A czarownica-wilkołak tym bardziej.

02.06.2010
Mam kilka guzów i siniaków, ale nie poddaję się. Przy ostatnich próbach czułam, że już prawie przeniknęłam w głąb muru...

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

O matko! Zabawne i

O matko! Zabawne i przerażające zarazem. Bardzo ciekawe podejście do tematu. Wykonanie też bardzo przyzwoite. No i genialnie wczułaś się w rolę :P

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika miriad

Brak mi słów. To opowiadanie

Brak mi słów. To opowiadanie jest po prostu zajebiste! Powiem tak: szkoda, że takie krótkie! Przeczytałem jednym tchem, zauroczyłem się stylem, swadą, prostotą, irracjonalnym sposobem bycia bohaterki i takim też światem, w którym żyje - który sobie po prostu stworzyła; POMYSŁEM wreszcie. Tak, pomysł jest nie do przebicia. Kurde, no bomba, z ręką na sercu.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi