Recenzje

    Jak wytresować smoka 3

    Koniec ze smokami?

                Kilka dni temu swoją głośną premierę miał film Jak wytresować smoka 3, czyli kontynuacja kultowej animacji wytwórni DreamWorks, będący jednocześnie (według twórców) ostatnią, zamykającą częścią trylogii. Na ekranie po raz kolejny spotykamy bohaterów znanych z poprzednich epizodów, czyli Czkawkę i jego przyjaciół, mieszkańców wyspy Berk oraz Szczerbatka – oswojonego smoka, przewodnika innych stworzeń swojego gatunku w świecie ludzi. Po wydarzeniach z pierwszej i drugiej części nadeszła chwila próby, podczas której ludzie i smoki będą musieli nie tylko (po raz kolejny) stawić czoła czyhającemu na nich niebezpieczeństwu, ale i w praktyce sprawdzić siłę przyjaźni i wzajemnej wierności.

    Kapitan Marvel

    Od pierwszej zapowiedzi filmu poświęconego postaci Kapitan Marvel do ekranowego debiutu bohaterki minęło sporo czasu. Kevin Feige przyznał niedawno, że Carol Danvers miała się pierwotnie pojawić już w ostatniej scenie „Czasu Ultrona”, jednak zamysł ten porzucono, gdyż uznano, że byłoby to zmarnowanie jej potencjału. Po seansie poświęconej jej solowym przygodom produkcji mogę stwierdzić, że było to posunięcie jak najbardziej właściwe, gdyż nowa gwiazda Marvel Cinematic Universe po prostu musiała właśnie w ten sposób zacząć swoją przygodę. Nie jako część czegoś większego, tylko właśnie w filmie, poświęconym tylko jej, aby widz mógł ją odpowiednio poznać i zrozumieć, że zmaganie się z potężnymi przeciwnikami to nie tylko domena mężczyzn.

    Pokemon: Let’s Go, Pikachu!

    Chyba nie ma na tym świecie osoby, która chociaż nie słyszałyby o Pokemonach. Bijąca jakiś czas temu rekordy popularności gra „Pokemon Go” jest tylko wierzchołkiem prawdziwej góry lodowej produkcji, które w mniejszym bądź większym stopniu wpłynęły na światową popkulturę. Kultowe już tytuły z pierwszego Game Boya zdążyły przez lata ewoluować i stać się czymś więcej niż tylko grami. Pokemony wkroczyły do telewizji, otrzymały także kilka pełnometrażowych filmów animowanych, a w tym roku na ekrany kin wejdzie aktorka wersja, w której Ryan Reynolds wcieli się w… Pikachu.

    Teotihuacan: Miasto Bogów

    Daniele Tascini dał się poznać polskim graczom jako autor tytułów takich jak „Marco Polo” czy „Tzolk’in. Kalendarz Majów”. Teraz już kolejny raz zabiera nas do Mezoameryki, gdzie tym razem będziemy świadkami powstawania potęgi Teotihuacanu – świętego miejsca, w którym według legendy ludzie stają się bogami. Gra stawia przed nami zadanie rozwijania tego ośrodka oraz starania się o przychylność bogów.

    Polskim wydawcą gry „Teotihuacan. Miasto Bogów” jest wydawnictwo Portal. Oficjalna premiera tytułu została zaplanowana na 13 lutego, ale przedpremierowo można było przetestować (oraz zakupić) grę na PortalConie, który odbył się pod koniec stycznia.

    Triskel. Gwardia (Krystyna Chodorowska)

    Twórczość Krystyny Chodorowskiej poznałam po raz pierwszy przed kilku laty, zachwyciwszy się nominowanym do Zajdla opowiadaniem Kre(jz)olka, które dotykało bardzo życiowych i bliskich mi problemów. Potem był Jeden spalony rzut, znakomite opowiadanie z antologii Śląskiego Klubu Fantastyki Skafander i melonik. Te dwie zupełnie różne odsłony autorki sprawiły, że zapragnęłam sprawdzić i trzecią – tę, którą można odnaleźć w debiutanckiej powieści Chodorowskiej pod tytułem Triskel. Gwardia.

    Szczury Wrocławia. Kraty (Robert J. Szmidt)

    Historie o zombie nie leżą jakoś szczególnie wysoko w hierarchii moich zainteresowań związanych z fantastyką, jednak z pewnością zdarzają się wśród nich perełki, które czymś jednak mnie zaskakują i sprawiają, że natłoku obowiązków staram się znaleźć czas dla konkretnej pozycji. Tak było choćby z kultowym już filmem „Noc żywych trupów” George'a Romero, czy bliższą naszym realiom produkcją, tym razem jednak ze świata gier, czyli polskiemu „Dying Light”. Nowa powieść Roberta J. Szmidta właśnie dołączyła do grona tych konkretnych tytułów, które przy haśle „zombie” zyskują dopisek „warto”!

    Ex Libris

    Wszyscy kolekcjonerzy książek w pewnym baśniowym miasteczku stają przed wyzwaniem. Ogłoszono nabór na bardzo pożądaną posadę głównego bibliotekarza. W teorii brzmi dość nudno, ale gorąco robi się wtedy, gdy o to stanowisko ubiegać się zacznie Gobliński Szubrawiec, Galaretowata Kostka, Wielka Stopa czy Ognisty Imp.

    Gra Ex Libris, bo to o niej mowa, swoją polską premierę miała w grudniu ubiegłego roku i ukazała się nakładem wydawnictwa Portal Games z linii wydawniczej 2Pionki. Stworzona została przez Adama P. McIvera, a autorem ilustracji jest Jacqui Davis. Ex Libris to pozycja przeznaczona od jednego do czterech graczy powyżej dziesiątego roku życia i według informacji z pudełka rozgrywka powinna trwać około 45 minut.

    Płomień i krzyż. Tom 2

    Parę lat temu usłyszałam znaczące słowa: „Poszukiwanie Świętego Graala jest celem samym w sobie”. Dokładnie o tym pomyślałam, gdy przebrnęłam przez ostatnią stronę najnowszej książki Jacka Piekary „Świat inkwizytorów. Płomień i krzyż. Tom 2”. Choć u Piekary na próżno szukać Świętego Graala, to jego wytrwałe poszukiwania bez wahania mogę przyrównać do długich lat oczekiwań na pojawienie się kolejnego tomu tego cyklu. Koniec końców muszę przyznać, że w czekaniu na tę pozycję najlepsze było właśnie… czekanie, chociaż i to nie do końca.

    Cynobrowe pola

    Zwykle staram się oceniać debiutujących autorów nieco inaczej niż zapalonych w boju pisarzy. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam na myśli faworyzowania nikogo, a jedynie zwracam uwagę na to, że ktoś, kto startuje ze swoją pierwszą publikacją, dopiero zaczyna wyrabiać pisarski warsztat i pewne aspekty z nim związane mogą jeszcze nie do końca ze sobą współgrać. Nie ma w tym nic złego, bo mało kto potrafi usiąść i z miejsca stworzyć wielowątkową, pełnowymiarową historię, która gdzieś po drodze nie zaliczyłaby żadnych wpadek. Im więcej bohaterów, tym trudniej nad nimi zapanować, im bardziej skomplikowana fabuła, tym łatwiej się w niej pogubić. Gdy zatem dostałem w swoje ręce pierwszą powieść Aleksandry Radlak, od razu założyłem, że pewne kwestie mogą wymagać poprawek. Pomyliłem się.

    Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

    „Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć” były widowiskiem, które naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło. Do produkcji byłem z początku bardzo uprzedzony, gdyż ekranizacje Harry’ego Pottera, za które odpowiadał David Yates, były moim zdaniem pozbawione klimatu, jaki panował w książkach. Dwa lata temu zrozumiałem, że ten konkretny reżyser po prostu musiał zaczekać na produkcję, która z jednej strony będzie bardziej dorosła, z drugiej natomiast zabierze nas ponownie do świata magii i czarodziejstwa. Początek nowego cyklu wywołał we mnie niesamowite emocje i sprawił, że z utęsknieniem czekałem na kontynuację. Pierwsze recenzje jakie do mnie dotarły nie były jednak zbyt obiecujące i zacząłem się zastanawiać czy seans spełni moje oczekiwania.

    Call of Cthulhu

    Urodził się 20 sierpnia 1890 roku w Providence, w amerykańskim stanie Rhode Island, w rodzinie o angielskich korzeniach. Bardzo wcześnie zaczął ujawniać swój talent – jako trzylatek recytował poezję, a w wieku sześciu lat sam zaczął pisać pierwsze wiersze. W rozwijaniu pasji pomagał mu dziadek, który zachęcał go do czytania książek i opowiadał mu wymyślone przez siebie, mrożące krew w żyłach historie. Howard Phillips Lovecraft, bo o nim mowa, jest dziś ikoną popkultury. Jego dzieła fascynują twórców w każdej dziedzinie – od filmów, przez muzykę (Metallica  nagrała utwór Call of Chtulhu) po gry komputerowe. Mimo tak ogromnego wpływu na popkulturę gry na podstawie  mitologii twórcy z Providence nie były nigdy dość dobre – no może poza Dark Corners of The Earth.

    Soulcalibur VI

    Soulcalibur VI posuwa serię do przodu, oferując wściekłe, aczkolwiek przyjazne dla początkujących starcie stylów walki. Producenci nie odstąpili od zamierzonego celu, którym było przerobienie pewnych rzeczy, a tym samym sprawienie, aby gra świeciła jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej. Dobra wiadomość, ludzie – z przyjemnością informuję, że twórcą się to udało!

    SoulCalibur VI to prawdziwe odrodzenie serii, która koncentruje się na walce przeróżnymi, wielkimi broniami (od mieczy po toporki). To właśnie ten element sprawił, że ​​gra jest tak charakterystyczna. W szóstej odsłonie zbilansowanie pomiędzy starymi i nowymi wojownikami jest idealne, a niektóre nowe postacie (Geralt!!!) nadają grze smaczku.

    Czerwony wariant (Siergiej Niedorub)

    Uniwersum Metro 2033 ponoć wyczerpało swoją formułę. Życie w podziemiu, w korytarzach metra w Moskwie, Sankt Petersburgu czy na drugim końcu Europy, stało się monotonne i przewidywalne, zmieniały się jedynie dekoracje, nazwy walczących ze sobą frakcji i imiona dzielnych bohaterów samotnie stawiających czoła zagładzie. Dlatego też Dmitrij Głuchowski zainicjował powstanie kontynuacji swojego projektu – Uniwersum Metro 2035. Teraz wspomniani dzielni bohaterowie na coraz dłużej wynurzają się z podziemi i spoglądają na świat po apokalipsie, szukając nowego miejsca do życia, okazji do odbudowy rzeczywistości ze zgliszczy i pokoju, ponieważ chaos w świecie podziemnym nieuchronnie prowadzi do coraz to nowych starć. Po Pitrze.

    Bramy Światłości t.3 (Maja Lidia Kossakowska)

    Wszystko, co ma swój początek, ma też swój koniec!

    W styczniu 2017 roku miałem przyjemność zapoznać się z pierwszym tomem „Bram Światłości” Mai Lidii Kossakowskiej. Było to dla mnie spore przeżycie, gdyż po raz kolejny mogłem powrócić do świata, który pokochałem praktycznie od swojego pierwszego kontaktu z „Żarnami Niebios” i z przyjemnością wracałem do niego w „Siewcy Wiatru” i „Zbieraczu Burz”.

    Wojna Gwiazd

    Dawno, dawno temu… W PRL-u

    My Memory of Us

    My Memory of Us pokazuje, że da się zrobić coś niespodziewanego – stworzyć słodką grę o II Wojnie Światowej. Gra została stworzona przez polskie studio Juggler Games, które dostało na ten projekt dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do kupna nie trzeba było mnie specjalnie zachęcać, wystarczyło usłyszeć motyw główny z gry na koncercie Epic Game Music i zobaczyć trailer. Pomogło mi też to, że na pierwszy rzut oka jest podobna do Valiant Hearts, które naprawdę mi się podobało. Po przejściu mogę potwierdzić, że druga próba rzucania okiem też to potwierdza i to w dobrym sensie. Zakupu nie żałuję.

    Prodigy Tactics

    Prodigy Tactics zapowiadało się pięknie – hybryda planszowej gry bitewnej z RPG, w którym każda figurka będzie miała własną historię. Niestety z zapowiedzi niewiele zostało. Dzieło studia Hanakai Studio po prostu mnie zmęczyło, przejście jej zajęło mi osiem godzin, ale ten czas rozłożyłem na ponad tydzień.

    Mówiłem, czym gra miała być, ale czym jest? Otóż wychodzi, że plany tworzenia RPG w większości nie wyszły. Widać, że jakieś szczątki trafiły do ostatecznej gry, ale nie ma tego dużo i jest to wątpliwej jakości. Został więc planszowy bitewniak i średnio napisana fabuła dla jednej postaci.

    Sokół Millennium - kolekcja od De Agostini

    Gdy miałem dziesięć lat uwielbiałem składać modele. Co jakiś czas nabywałem w sklepie papierniczym proste konstrukcje samolotów, których elementy były zawarte w plastikowej ramie i poświęcałem wolne chwile na tworzeniu z nich odpowiednio prezentującej się makiety. Niestety pomimo najszczerszych chęci swojej pasji nie rozwijałem dalej. Czasu było coraz mniej, a nie ukrywam, że obiekty, które mnie interesowały, z całą pewnością wymagały znacznie większej ilości zaangażowania. Musiało minąć nieco ponad dwadzieścia lat, bym ponownie zainteresował się tego typu zabawą. Gdy usłyszałem o kolekcji od wydawnictwa De Agostini, po prostu nie mogłem sobie odpuścić. Postanowiłem zbudować całego Sokoła Millennium!

    Pęknięta korona

    Czy rozgrywający się w czasach średniowiecza kryminał przeplatany elementami fantasy ma szansę zaciekawić czytelnika? Takie pytanie zadałem sobie, gdy byłem już po kilku pierwszych stronach lektury powieści "Pęknięta Korona" Grzegorza Wielgusa. O autorze wcześniej nie słyszałem, jednak zaciekawiła mnie okładka, którą dostrzegłem wśród materiałów promocyjnych. Co prawda książki nie powinno się w taki sposób oceniać, jednak dla mnie była to tylko zachęta do sięgnięcia po wspomnianą pozycję i przekonania się, z czym tak właściwie mam do czynienia.

    Wolfenstein II: The New Colossus (Nintendo Switch)

    Debiutujący w 2014 roku „Wolfenstein: The New Order” przyniósł serii nowe otwarcie, które okazało się naprawdę dobrym i świeżym spojrzeniem oraz pokazało kierunek, w jakim powinna podążać seria. Nie wracaliśmy po raz kolejny do tego samego schematu działań, lecz otrzymaliśmy coś, czego gracze się nie spodziewali. Perspektywę świata, w którym to naziści wygrali II wojnę światową, a w technologii wojskowej dokonały się ogromne zmiany.

    Trzy lata później do sprzedaży trafił sequel produkcji, który w czerwcu tego roku ukazał się także na konsoli Nintendo Switch. Czy i tym razem możemy mówić o rewolucyjnym podejściu do tematu czy raczej próbie odcinania kuponów od sukcesu poprzedniczki?

    B.J. Blazkowicz wraca do gry!

    Ten, co walczy z potworami (Piotr Muszyński)

    Jak będzie w Polsce po apokalipsie?

    Polska literatura science-fiction zawsze stanowiła dla mnie swego rodzaju fundament dla naszej rodowitej fantastyki. Pisarze znad Wisły niejednokrotnie potwierdzali, że postapokaliptyczne, kosmiczne lub cybertechnologiczne motywy nie sprawiają im problemu w kreacji świata przedstawionego i innowacyjnej historii. Chociaż ostatnio w swojej czytelniczej przygodzie owy gatunek został przeze mnie zaniedbany, bez skrupułów sięgnęłam po powieść Piotra Muszyńskiego „Ten co walczy z potworami”, która nie tylko stanowi świetny przykład dobrze i spójnie stworzonego postapokalitycznego świata, lecz także zachwyca oryginalną fabułą, niepozwalającą czytelnikowi na chwilę oddechu.

    Przyciąganie

    Rosyjskie kino science fiction to dla mnie temat zupełnie egzotyczny. Poza dość średnimi „Strażnikami” – po których akurat oczekiwałem wiele – nie miałem praktycznie okazji oglądania innych produkcji tego gatunku pochodzących od naszych sąsiadów ze wschodu. Być może właśnie z tego powodu dość ostrożnie zabrałem się za „Przyciąganie”. Film na trailerze prezentował się bardzo dobrze, ale jak wiadomo, materiał taki często zawiera w sobie najlepsze momenty i ostatecznie widz po seansie czuje się rozczarowany. Jak było w przypadku wspomnianej produkcji?

    Recenzja Anne Bishop: Zapisane w kartach

    Miast wstępu przyznam, iż poprzednich części serii "Inni" stety niestety, nie czytałam, więc wszystkie moje odczucia i obserwacje zawarte w recenzji dotyczą jedynie ostatniego, piątego tomu. Może zawierać drobne spoilery. A zatem do dzieła!

    Ostatni Namsara

     „Ostatni Namsara” to debiutancka powieść Kristen Ciccarelli. Debiuty mają to do siebie, że mogą okazać się totalną klapą lub smakowitym kąskiem w literackim świecie, prawdziwym nieoszlifowanym diamentem mogącym zrewolucjonizować rynek wydawniczy. A jak jest w tym przypadku? Gdybym miała opisać powieść Ciccarelli jednym zdaniem, powiedziałabym, że to książka dobra dla niewymagającego czytelnika. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku — smoki, legendy, miłość, przyjaźń, cierpienie, polityka, odwaga. Co mogło pójść nie tak?

    Żelazny Kruk - recenzja przedpremierowa

    Powieści dla młodzieży już od paru lat nie trafiają w mój gust. Najczęściej łapię się na tym, że zaprezentowane w nich historie są kalkami czegoś, co już znam, albo ograniczają się do jednego, w kółko powielanego schematu: zabić potwora, pokazać wybrańca itd. Sięgając po „Żelaznego Kruka” miałem więc pewne obawy, czy książka będzie w stanie do mnie trafić, zwłaszcza iż z opisu wywnioskowałem, że właśnie takich elementów mogę się spodziewać. Historii młodego człowieka, który chce pokonać bestię i uratować świat. Zawsze stwierdzam jednak, że aby się o czymś wypowiadać, trzeba to najpierw poznać. Wziąłem więc wieczorem powieść do snu, zapaliłem lampkę nocną i bardzo szybko wsiąkłem…

    "Ant-Man i Osa"

    Pierwsza część „Ant-Mana” była dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem. Po filmie nie spodziewałem się absolutnie niczego, a tymczasem dostałem widowisko może nie idealne, ale stawiając dość wysoko poprzeczkę swojej, wówczas jeszcze tylko potencjalnej, kontynuacji. Czy sequel, co do którego już pewne wymagania miałem, był w stanie dorównać swojemu pierwowzorowi? Wchodząc na seans miałem pewne obawy. Czy słusznie?

    Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach? - Neil Gaiman

    “Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach?” w reżyserii Johna C. Mitchella już wkrótce podbije ekrany polskich kin. Czy ekranizacja opowiadania Neila Gaimana z 2006 roku dorówna swojemu pierwowzorowi - będziecie mieli szansę sami przekonać się już 10 sierpnia. A dorównanie mu będzie niezwykle trudne.

    Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach - recenzja przedpremierowa

    Przyznam, że miałem pewien problem gdy po raz pierwszy zabrałem się za pisanie recenzji „Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach”. Film, określany jako komedia romantyczna z elementami science fiction, zawierał w sobie jedynie pewne akcenty komediowe. Sam natomiast był dość dziwną mieszanką gatunków ze zdecydowanie większym naciskiem położonym na relacje dwóch przeciwności, które się spotkały. Warto od razu zaznaczyć, że dziwną w pozytywnym znaczeniu.

    World of Warcraft: Cisza przed burzą - recenzja

    „World of Warcraft” kwitnie. Warto choćby wspomnieć, że w tym roku zadebiutuje kolejny, duży dodatek do gry, który sprawi, że gracze na brak wyzwań narzekać nie będą. Nie inaczej jest w przypadku powieści. „Cisza przed burzą” jest najnowszą odsłoną cyklu, który wyszedł spod pióra Christie Golden – pisarki, dla której kraina Azeroth i jej mieszkańcy nie stanowią żadnej tajemnicy. Nie ma się co dziwić! Od 2017 roku autorka zatrudniona jest przez Blizzard na stanowisku jednej ze scenarzystek, a co za tym idzie, wie, jak poprowadzić wydarzenia, by wszystko było do siebie dopasowane. Czy i tym razem przekłada się to na solidną lekturę, po której poczujemy się usatysfakcjonowani?

    Recenzja gry Vampyr - tak nudnej, jak ją malują.

    Jeśli zastanawiacie się, na co wydać około 150 złotych polskich, mam dla Was propozycję. Wydajcie na cokolwiek, tylko nie na grę Vampyr od studia Dontnod Entertainment.

    Vampyr - recenzja

    Vampyr to nowa gra studia Dontnod Entertainment, które zaprezentowało nam w przeszłości Life is Strange i Remember Me. Mogą się więc pochwalić jedną dobrze przyjętą produkcją oraz jedną nie do końca udaną. Powiedziałbym, że nowość trzyma się gdzieś pomiędzy starszymi. Nie żebym źle się bawił w ciągu tych godzin spędzonych na rozgrywce, ale gra zawiodła kilka moich oczekiwań (i dotychczas nie wiem, czemu jej ikoną jest czerwone „Y”).

    Super Mario Oddysey - recenzja

    Rok 2017 był z pewnością bardzo udany dla Nintendo. Nowa konsola z miejsca podbiła rynek i odwróciła złą passę spowodowaną przez WiiU, gra "Legend of Zelda: Breath of the Wild" okazała się prawdziwym hitem zbierającym rewelacyjne recenzje, a gdzieś tam na horyzoncie majaczyła już kolejna produkcja od wielkiego N, która miała zarówno zainteresować nowych, młodych graczy jak i uderzyć w sentymentalną strunę tych, którzy wychowali się w erze produkcji ośmiobitowych. W końcu na tej generacji nie mogło zabraknąć nowej odsłony przygód wąsatego hydraulika. 

    The Awesome Adventures of Captain Spirit - recenzja

    The Awesome Adventures of Captain Spirit ciężko nazwać pełnoprawną grą, jest to raczej teaser dla zbliżającej się produkcji studia DONTNOD – Life is Strange 2. Wydarzenia mające tu miejsce są podobno prequelem do właściwej rozgrywki, ale nie zdradzono nam jak będą się one łączyć, jedyne co wiemy to, że porzuciliśmy bohaterów z pierwszej części gry. Przygody Captain Spirita polecam fanom serii, otrzymujemy tu krótką historię, która pasuje do reszty. Cudownie się bawiłem, choć czuję niedosyt – i taki chyba był cel.

    "Cień" - recenzja

    Tym razem czas, jaki upłynął od zakończenia poprzedniego tomu, jest krótszy - "Cień" rozgrywa się zaledwie kilka miesięcy po fabule "Namiestnika". Nic dziwnego, że Adam Przechrzta podjął taką decyzję - Rzeczpospolita Warszawska to młody kraj, więc i wiele się dzieje.

    Post Scriptum - recenzja

    Milenę Wójtowicz dotychczas znałam tylko z tego, że jest członkinią Hardej Hordy. To na pewno świadczy o użyteczności Hordy – być może gdyby nie ta grupa fantastycznych polskich pisarek, nie sięgnęłabym po „Post Scriptum”. Zwyczajnie umknęłoby mi w natłoku nowości na rynku wydawniczym.

    Książka została wydana przez wydawnictwo Jaguar, dotychczas kojarzone przede wszystkim z literaturą młodzieżową. Okładka, utrzymana w ładnej kolorystyce, ale dość typowa i rozmywająca się wśród podobnych opraw graficznych, nie wskazuje ani na literaturę młodzieżową, ani na nic w ogóle. Jest estetyczna, lecz bez pazura. Obawiam się, że ci, którzy kierują się okładką przy szukaniu lektury na plażę, na powieść Wójtowicz się nie skuszą.

    Frostpunk - recenzja

    Frostpunk to nowe dzieło 11 bit studios, znanego wcześniej z This War of Mine, nietypowej produkcji, która pozwalała nam na nietypowe spojrzenie na wojnę z innej perspektywy – grupy cywili, która utknęła w obszarze działań wojennych. Również tym razem studio poszło w takim kierunku. Frostpunk to ekonomiczny RTS, gdzie głównym celem jest utrzymanie przy życiu rosnącej grupy ludzi, której udało się schronić w „bezpiecznym” miejscu – zarządzanym przez gracza. Gra jest warta uwagi, porusza ciekawe zagadnienia i tak jak w przypadku poprzedniej produkcji studia – zmusza do myślenia.

    Namiestnik - recenzja

    Alfred Hitchcock oznajmił, że film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie powinno nieprzerwanie rosnąć. Choć cykl "Materia Prima" to nie film, to sądzę, że brytyjski reżyser mógłby go pochwalić. W końcu już w "Adepcie" akcja zapierała dech w piersiach, ale to nic w porównaniu z "Namiestnikiem". Drugi tom serii rozgrywa się bowiem w 1916 roku.

    Adept - recenzja

    Kto kojarzy Adama Przechrztę, ten wie, że spodziewać może się po nim historii alternatywnej, szczególnie tej rozgrywającej się w Polsce lub w Rosji, szczególnie w XIX i XX wieku. Nie inaczej jest i tym razem.

    Początek XX wieku, polskie ziemie pod zaborem rosyjskim. Olaf Rudnicki jest alchemikiem, który chciałby się trzymać z dala od polityki, ale wydarzenia, w których wir wpadnie, pokrzyżują mu plany. Głównego bohatera "Adepta" poznajemy, gdy odwiedza tak zwaną enklawę – miejsce w Warszawie, w którym bez wątpienia dzieje się coś nadnaturalnego, a jednocześnie niezwykle niebezpiecznego.

    „Droga Szamana. Etap pierwszy. Początek” - recenzja

    „Droga Szamana. Etap pierwszy. Początek” była moim pierwszym kontaktem z LitRPG. Do tej pory jedynie słyszałem, że takowy podgatunek istnieje, jednak zbytnio nie interesowałem się książkami, które wchodziły w jego skład. Nadarzyła się jednak okazja, aby nadrobić nieco zaległości. Powieść Wasilija Machanienki określana jest mianem jednego z najlepszych tytułów reprezentujących wspomniany gatunek. Nie da się zatem ukryć, że miałem pewne wymagania.

    Detroit: Become Human - recenzja gry

    W jakim kierunku zmierza postęp technologiczny? Czy maszyna może inteligencją dorównać człowiekowi? Co mogłoby się stać, gdyby obdarzone świadomością roboty wymknęły się z rąk swoim stwórcom?

    "Stróże" - recenzja

    Trudno wyobrazić sobie polskiego fana fantastyki, który nigdy nie słyszał o Jakubie Ćwieku - a jeśli kojarzy to nazwisko, to zapewne potrafi połączyć je z Kłamcą, czyli pierwszą stworzoną przez niego postacią.

    Avengers: Wojna bez granic - recenzja

    Gdybym napisał, że na ten film czekałem przez ostatnich dziesięć lat, to bym skłamał. Skłamał oczywiście ze względu na fakt, że w 2008 roku nikt jeszcze nie spodziewał się, jak sprawy się potoczą. Debiutujący wówczas "Iron Man" był sprawdzianem dla późniejszych widowisk kinowych traktujących o superbohaterach. Świat Marvela rozpoczął swój gwałtowny rozwój i teraz, po tych dziesięciu latach, dotarł do etapu, po którym już nic nie będzie takie samo.

    Cień Rycerza - recenzja

    "Cień rycerza" to drugi tom serii "Wielkie Płaszcze". Oczywiście powracają w nim znajomi z "Ostrza zdrajcy", czyli Falcio, Kest i Brasti. Jeśli ktoś czytał tom pierwszy, wystarczy napisać, że warto sięgnąć po kontynuację, więc dalszą część recenzji kieruję przede wszystkim do osób, które z twórczością Sebastiena de Castella nie miały wcześniej do czynienia - tym bardziej że książka będzie całkowicie zrozumiała, jeśli to od niej zaczną lekturę.

    "Spiżowy gniew" - recenzja przedpremierowa

    „Spiżowy gniew” był moim pierwszym kontaktem z twórczością Michała Gołkowskiego. Wiem, że wydawał w ramach Fabrycznej Zony oraz cyklu "Stalowe Szczury", ale nie są to gatunki, które do mnie przemawiają, dlatego nie sięgnąłem po te książki. Teraz jednak nadarzyła się okazja, aby zgłębić twórczość autora. Sam opis wydawniczy wystarczył, abym poczuł zachętę do zapoznania się z wykreowanym światem. Czy było warto?

    Czarna Pantera - recenzja

    Dziesięć lat i osiemnaście filmów to naprawdę imponujący wynik. Czy jednak przy aż tylu produkcjach da się utrzymać odpowiedni poziom i sprawić, by kolejne widowiska przyciągały do siebie czymś nowym i ciekawym? Debiutująca w zeszłym tygodniu „Czarna Pantera” udowadnia, że nie tylko się da, ale można to zrobić w naprawdę wielkim stylu!

    Gdzie niebo mieni się czerwienią (Lisa Lueddecke) - recenzja

    "Gdzie niebo mieni się czerwienią" to tytuł cokolwiek pretensjonalny, ale kryje się za nim całkiem przyjemna treść.

    Bramy Światłości tom 2 (Maja Lidia Kossakowska) - recenzja przedpremierowa

    Rok – właśnie tyle czasu upłynęło od chwili, gdy skończyłem swoją przygodę z pierwszym tomem „Bram Światłości” Mai Lidii Kossakowskiej. Książka naprawdę mnie porwała, jednak akcja urwała się w takim momencie, że poczułem konkretny niedosyt. Wiedziałem, że kontynuacja nie ukaże się szybko, pocieszałem się jednak myślą, że dzięki temu sama historia będzie obszerniejsza. Teraz, gdy jestem świeżo po lekturze tomu drugiego mogę przyznać, że opłacało się czekać, choć niestety mam kilka zastrzeżeń. Zacznijmy jednak od początku.

    Woła mnie ciemność - recenzja przedpremierowa

    Agata Suchocka nie jest znana szerszemu gronu mimo dwóch książek na koncie. Zapewne powodem jest to, że obie zostały wydane w wydawnictwach typu selfpublishing / vanity press. "O jeden krok za daleko" ukazało się nakładem Ridero IT Publishing, a "Woła mnie ciemność" - nakładem Novae Res. I to właśnie ta druga powieść zostaje wznowiona przez Wydawnictwo Initium, co daje nadzieję, że tę całkiem interesującą autorkę pozna więcej osób.

    Zgromadzenie cieni (V.E. Schwab) - recenzja

    Książę głupców (Mark Lawrence) – recenzja

    Strony