Recenzje

    Łowcy (Miroslav Žamboch)

    Gdyby zrobić ranking najbardziej intrygujących i najmocniej działających na wyobraźnię przedstawicieli ziemskiej fauny, dinozaury z pewnością znalazłyby się w czołówce, niezależnie od gatunku, rodzaju i wielkości. Widać to zresztą po szeregu tekstów tworzonych na przestrzeni ostatnich dwóch wieków. Niezależnie od tego, czy weźmiemy Zaginiony świat Conan Doyle’a, czy serię Jurassic Park w reżyserii Spielberga, wszędzie znajdziemy podobne elementy: podziw nad potęgą natury i miałkość ludzkiego charakteru.
    Dzieła te wspomniałem nieprzypadkowo, Łowcy Miroslava Žambocha mają z nimi wiele wspólnego.

    Star Trek

    Dzisiejszy przemysł filmowy jest światem, gdzie liczą się przede wszystkim pieniądze. Dotyczy to oczywiście głównie wielkich wytwórni, ale nie oszukujmy się – każdy twórca liczy na przełożenie popularności filmu na odpowiednią liczbę zielonych papierków. Z tego względu twórcy muszą godzić się nierzadko na wyjątkowo parszywe i niewygodne kompromisy, lawirować pomiędzy oczekiwaniami producentów, kinomanów i fanów. Największy problem bywa z tymi ostatnimi.

    Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze (Edgar Allan Poe)

    Przeglądając wszelkiego rodzaju oferty książkowe, trudno nie zauważyć kilku, jeśli nie kilkunastu edycji i wydań danego autora lub tytułu. W ogromnej ilości przypadków, zwłaszcza, jeśli chodzi o tytuły klasyczne, wydania te mają na celu tylko i wyłącznie wydojenie z czytelnika ciężko zdobytych pieniędzy. Ot, wrzucamy kanon opowiadań, dodajemy nowe, tłumaczymy od zera, pakujemy w nową okładkę i proszę: mamy całkiem świeżutki egzemplarz, który z pewnością wpadnie w oko miłośnikowi wybranego gatunku czy autora. O Opowieściach miłosnych, śmiertelnych i tajemniczych, obszernym zbiorze opowiadań Edgara Allana Poe można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest zwykłym skokiem na kasę.

    Psy Tartaru (Tomasz Łysiak)

    Recenzja autorstwa Kamila Świątkowskiego z portalu PrzyKominku.com, umieszczona w ramach bliskiej współpracy naszych portali.

    Książka Łysiaka w bardzo chaotyczny sposób opowiada pewną historę z XIII wieku. Łatwo się w niej zgubić, a kolejne rozdziały tylko podkręcają tempo. Ten chaos jest jednak bardzo silną stroną Psów Tartaru.

    Rhezus. Tułaczka śladami konania (Róża Jakobsze)

    Cyrk potępieńców (Laurell K. Hamilton)

    Cyrk Potępieńców jest trzecim tomem serii o przygodach Anity Blake, animatorki i Egzekutorki, nazywanej także „królową zombie”. Dwa poprzednie tomy, autorstwa Laurell K. Hamilton, były niezwykle ciekawą, sprawnie napisaną mieszanką horroru, kryminału i powieści o wampirach, doprawioną szczyptą romansu. W trzecim tomie proporcje się nieco zmieniają a środek ciężkości przechyla się z kryminału w stronę romansu, co niekoniecznie wychodzi książce na zdrowie…

    Uśmiechnięty nieboszczyk (Laurell K. Hamilton)

    Pisanie kilkutomowej serii jest wyjątkowo niewdzięcznym zadaniem. Z jednej strony należy protagonistę przeciwstawiać wciąż nowym problemom i przeciwnikom, coraz to silniejszym i wymyślniejszym, aby czytelnik się nie nudził. Z drugiej, trzeba to wszystko odpowiednio dozować, aby spragniony niesamowitości konsument nie poczuł się traktowany jak idiota. O ile jeszcze w seriach w rodzaju Harry’ego Pottera jest to proste (bo mamy pewien „większy” plan fabularny) o tyle np. w seriach kryminalnych trzeba nieco pogłówkować. Pogłówkować musiała również Laurell K. Hamilton, autorka Uśmiechniętego nieboszczyka, drugiego tomu cyklu o Anicie Blade. I trzeba przyznać, wyszło jej całkiem nieźle.

    Anima Vilis (Krzysztof T. Dąbrowski)

    Krzysztof T. Dąbrowski od najmłodszych lat pochłaniał horrory. Teraz pragnie poprzez własne opowiadania grozy pochłaniać nie tylko spokój ducha, ale również czas czytelników. Wychodzi mu to z różnym skutkiem.

    Enigmatycznie brzmiący tytuł zbioru (przynajmniej dla niezaznajomionych z łaciną) tłumaczy się jako nędzną duszę lub podłą istotę. Ten termin ma kluczowe znaczenie dla opowiadań Anima vilis, Przeznaczenie znajdzie drogę, Biwak i Losu dopełnienie, gdzie pojawiają się te same postacie i motywy. Fabuła jest bowiem oparta głównie na idei reinkarnacji, czyli wędrówce dusz, co w tym wypadku oznacza, że bohaterowie są opętywani, tudzież odradzają się w nowych ciałach, aby pomścić kogoś lub by inni mogli dokonać zemsty na nich.

    Piekło Pocztowe (Terry Pratchett)

    Recenzja autorstwa Kamila Świątkowskiego z portalu PrzyKominku.com, umieszczona w ramach bliskiej współpracy naszych portali.

    W życiu trzeba umieć sobie znaleźć pasję. Z pasją jest dużo łatwiej – podniesie cię na duchu w chwili słabości, doda wiatru w żagle i pewności siebie właśnie wtedy, gdy będą najbardziej potrzebne. Mając za sobą pasję, bez najmniejszego wysiłku sprzedasz komuś pierścionek ze szkiełkiem, jako bezcenną rodzinną pamiątkę. Czasem jednak potrzebny jest anioł.

    Naznaczeni błękitem, cz. 1, wyd. 2 (Ewa Białołęcka)

    Krzyż Południa. Rozdroża (Jakub Ćwiek)

    Gryź, mała, gryź (Christopher Moore)

    Pustynna włócznia (Peter V. Brett)

    Recenzja autorstwa Michała Krzywickiego z portalu Kawerna, umieszczona w ramach bliskiej współpracy naszych portali.

    Już w tym tygodniu dzięki staraniom Fabryki Słów pojawi się pierwsza z dwóch ksiąg Pustynnej Włóczni, kontynuacja porywającego Malowanego Człowieka.

    W tomie pierwszym poznaliśmy historię początkującego minstrela Rojera, zielarki Leeshy i Arlena, czyli tytułowego malowanego człowieka. Ścieżki tej pochodzącej z Północy trójki ostatecznie połączyły się, ale mogliśmy się tylko domyślać, jak wielką rolę odegrają ci bohaterzy w świecie, któremu zagrażają otchłańce.

    Gwiazdozbiór kata (Rafał Dębski)

    Co może być ciekawego w książce o kacie? Wojownik albo mag – to jest bohater. Ewentualnie nekromanta jakiś, demon czy inny pomiot diabelski. Niech już będzie nawet druid, bard albo inny złodziej. Ale kat? Facet, który wiesza przestępców, ścina łby i łamie kołem, a potem dziwi się, że nikt go nie lubi, nie chce z nim rozmawiać, dać się zaprosić do karczmy na piwo ani nawet podać ręki. Jaką fascynującą i nietypową historię może mieć do opowiedzenia ktoś taki? Okazuje się, że właśnie może! Najlepszym dowodem na to jest książka Rafała Dębskiego pt. „Gwiazdozbiór kata”.

    Harry Potter i Kamień Filozoficzny (J. K. Rowling)

    Harry Potter zdążył się już stać postacią, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Boom na tego bohatera sprawił, że rzesze młodych zainteresowały się czytelnictwem, części z nich na trwałe pozostawiając zainteresowanie fantastyką. Z „Harrym Potterem i Kamieniem Filozoficznym” autorstwa J. K. Rowling zapoznawałam się już w momencie drugiego wydania książki, w którym wyeliminowana zostało wiele błędów korektorskich czy translatorskich, co bez wątpienia pozytywnie wpłynęło na lekturę. Ale teraz o samej książce…

    Nigdziebądź (Neil Gaiman)

    Czy wiesz co czai się w podziemiach Twojego miasta?

    Przed przeniesieniem się ze Szkocji do Londynu Richard Mayhew urządza przyjęcie pożegnalne dla znajomych. Nie bawi się zbyt dobrze, a szczerze powiedziawszy, wcale się nie bawi. Kiedy zaczyna odczuwać negatywne skutki wypitego w nadmiernej ilości alkoholu, siada na chodniku przed pubem. Przechodząca obok kobieta, myśląc, że jest bezdomny, wręcza mu monetę i udziela rady: „Uważaj na drzwi”. Richard ma jednak inne sprawy na żołądku, by przejmować się enigmatycznie brzmiącymi ostrzeżeniami.

    Batman

    Kiedy w pod koniec lat osiemdziesiątych Tim Burton otrzymał możliwość nakręcenia filmu o Batmanie, wielu nie kryło zdziwienia i przerażenia. Twórca, znany dotąd głównie z pracy animatora w studiach Disneya, mający na koncie zaledwie jeden film pełnometrażowy, reżyseruje adaptację jednego z najważniejszych bohaterów amerykańskiej popkultury – z oczywistych względów musiało to budzić niepokój u fanów Mrocznego Rycerza.

    Lśnienie, nr 2/2009

    Drugi numer "Lśnienia" był prezentem gwiazdkowym dla czytelników. Był nim z założenia oraz, jak się okazało, na szczęście też z wykonania. Trudno się dziwić, w końcu ukazał się w grudniu.

    Zbieracz Burz (Maja Lidia Kossakowska)

    Antykreator został pokonany, Królestwo powoli powraca do normalności, jednak Daimon Frey nie może spać spokojnie. Otrzymał bowiem nowe zadanie, które ma na zawsze zmienić losy Wszechświata. Głos Boży powierzył swemu Aniołowi Zagłady misję, która budzi w nim sprzeciw i gorycz. Tak oto rozpoczyna się akcja pierwszego tomu najnowszej powieści Mai Lidii Kossakowskiej „Zbieracz Burz”, czyli kontynuacji historii zawartej w „Siewcy Wiatru” i „Żarnach Niebios”.

    Dead Snow

    Jakie jest pierwsze skojarzenie, gdy pada hasło „kino skandynawskie”? Bergman, Sjostrom, kameralne dramaty rodzinne lub nieco mniej kameralne potyczki młodych ludzi ze światem. Ogólnie rzecz biorąc, filmy z przesłaniem, trudne, w pewien sposób odkrywcze lub nonkonformistyczne. Dead Snow zaś jest próbą zmiany tego stanu rzeczy, dokonanego przez grupkę zapaleńców. Próbą całkiem niezłą zresztą.

    Sherlock Holmes

    Sherlock Holmes w reżyserii Guy’a Ritchiego stał się sławny jeszcze przed premierą, za sprawą informacji o kierunku, w jakim podążać będzie nowa wersja przygód angielskiego detektywa. Podniósł się krzyk i krytyka dotycząca zerwania z typowym wizerunkiem Sherlocka, nasycenia filmu akcją i bijatykami, czy wreszcie doborze aktorów, z Robertem Downey Jr w roli głównej. Potem przyszła premiera… i okazało się, że nowy Sherlock Holmes doskonale odnajduje się w rzeczywistości roku 2010.

    Avatar

    Nieco ponad trzy miesiące wystarczyły, by Avatar Jamesa Camerona stał się najbardziej kasowym filmem w historii kinematografii. Już przed premierą media uznały dzieło za przełomowe dla kina, wydaje się jednak, że w przypadku Avatara przełomem nazwać można raczej ogromną kampanię marketingową, jaką wokół niego prowadzono…

    Lśnienie, nr 1/2009

    Od czasu zniknięcia z rynku „Czachopisma”, fani szeroko pojętej grozy byli bardzo dyskryminowani przez rynek czasopism. To uczucie łagodziło co prawda istnienie „Grabarza Polskiego”, ale wiadomo przecież, że czym innym jest PDF, a czym innym – trzymanie w rękach własnego, papierowego egzemplarza, pachnącego jeszcze farbą drukarską czy też krwią ofiar gniewu naczelnego… Dlatego też z wielką radością przeczytałam informację o ukazaniu się „Lśnienia” – nowego magazynu grozy. Nazwisko redaktora naczelnego – Łukasza Śmigla – sugerowało, że pismo nie powinno przynieść zawodu… Oczywiście, musiałam sprawdzić to osobiście.

    Achaja I, II, III (Andrzej Ziemiański)

    Nienawidzę cykli książek. Przeczytać jedną część, czekać niecierpliwie co najmniej rok na kolejną, zapominając w tym czasie część fabuły, potem to samo, dopóki się seria nie skończy... Poczekałam więc, aż wszystkie "Achaje" wyjdą i na spokojnie zabrałam się za lekturę, bez niepotrzebnych przerw między kolejnymi tomami. I taka też będzie recenzja - bez sztucznego podziału na trzy części.

    28 dni później

    Wyobraźcie sobie, że budzicie się pewnego dnia w szpitalu. Nie wiecie, co w nim robicie, ani jak się tam dostaliście. Odłączacie się od aparatury i wychodzicie z pokoju, ale w całym szpitalu nie ma żywej duszy - jest za to spory bałagan, zupełnie jakby ktoś w pośpiechu opuszczał budynek. Wychodzicie na zewnątrz, gdzie okazuje się, że sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej. Wędrujecie wymarłymi ulicami metropolii, mijając zniszczone budynki, pozostawione samopas samochody i rzeczy osobiste. Nigdzie nie widać żywego ducha. Pustka i martwota. Wchodzicie do kościoła, licząc, że spotkacie kogoś, kto wszystko wam wyjaśni, jednak zamiast pomocy spotykacie tylko księdza, który próbuje was zabić. Zaczyna się koszmar...

    Pamiętniki wampirów 1. Przebudzenie (Lisa Jane Smith)

    "Przebudzenie" to pierwsza część wampirzej serii autorstwa Lisy Jane Smith. Powstała ona w latach dziewięćdziesiątych, zyskała grono fanów w USA, a obecnie, po siedemnastoletniej przerwie, została wydana ponownie, na fali popularności książek o wampirach wywołanej sukcesem komercyjnym "Zmierzchu".

    30 dni nocy

    Twórcy horrorów to jednak mają przerąbane życie. Nie wierzycie? Spróbujcie zrobić taki film, żeby na niego ludzie nie psioczyli. A to za dużo krwi, a to za mało, a to zbyt wolny, a to znów sieka; tutaj tylko maniakalny zabójca, a tam demon z piekła. Klisze, schematy i szlaki utarte do granic możliwości. Takie na przykład filmy o wampirach – scenarzyści mogą po raz setny przeżuć schemat Draculi, dodając kilka gołych lasek; zaadaptować jakiegoś młodzieżowego gniota albo iść wyjątkowo niewdzięczną drogą i spróbować czegoś nowego.

    Thraxas Mag (Martin Scott)

    "Rywal Terry'ego Prathetta" brzmi dumna notka na okładce książki "Thraxas Mag" Martina Scotta- pierwszego tomu cyklu "Thraxas". Postanowiłam sprawdzić ile w niej prawdy.
    Z kiczowatej, dziecinnej okładki uśmiecha się do mnie głupkowato otyły jegomość w czerwonym przyodziewku, na drugim planie zaś straszą dwie uzbrojone po zęby kobiety - jedna prawie całkowicie zamaskowana, druga niemal kompletnie naga - nad nimi w powietrzu radośnie wisi sobie zielony smok. "Czy tak wydana książka rzeczywiście może być genialnie komiczna?" - myślę sobie. Jest tylko jeden sposób, by się o tym przekonać. Siadam więc w fotelu z kubkiem gorącej herbaty, skonana po jednym z tych wybitnie ciężkich dni, które czasem człowieka spotykają i zaczynam czytać.

    Bękarty Wojny

    Tarantino to postać kultowa, – co do tego nie ma wątpliwości. Można się kłócić, czy jest wizjonerem, zdziecinniałym wariatem czy hochsztaplerem, ale fakty są takie, że nawet gdyby nie robił już żadnych filmów, przeszedłby do historii kina jako jeden z najbardziej oryginalnych twórców, reżyser, którego filmy miały tyleż zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Podobnie jest z Bękartami Wojny - produkcją, która dzieliła przed premierą, jak i po niej, zgarniając przy okazji naprawdę poważną forsę…

    Pewnego razu… w okupowanej Francji

    Nowe idzie (antologia)

    "Założeniem po platońsku idealnym było zebrać najciekawszych autorów młodego pokolenia (już nie debiutantów, ale jeszcze nie laureatów NIKE) i spróbować pokazać, jak wygląda polska fantastyka A.D.2008".

    Tak oto pisze we wstępie do antologii "Nowe idzie" jej redaktor - Michał Cetnarowski. Mnie natomiast przypadło w udziale dużo cięższe zadanie. Mianowicie: ocenić, czy owo założenie udało się zrealizować.

    Jedenastu różnych autorów wchodzących dopiero na rynek wydawniczy i jedenaście tekstów stanowi całość bardzo zróżnicowaną tak pod względem tematycznym jak i stylowym. Jest to jednak całość dość nietypowa, a jednego zarzucić jej w żadnym razie nie można - nudy. W najważniejszej kwestii więc, "Nowe idzie" zasługuje na ocenę w pełni dodatnią.

    Co ma szkoła do czarownic?

    Niekończąca się historia (Michael Ende)

    Któż z nas nie zna filmu o tym tytule? Kto nie płakał podczas śmierci Artaxa, która z dziewczyn nie kochała sie potajemnie w Atreyu, wreszcie - któż nie chciał być na miejscu Bastiana i samemu udać się do Fantazjany?

    Po wielu latach udało mi się odwiedzić tę cudowną krainę raz jeszcze. Tym razem przeniosłam się do niej za pomocą książki. Nie będę może streszczać fabuły, bo zakładam, że film oglądał już każdy - a jeśli nie, to koniecznie trzeba to nadrobić! Toż to klasyka klasyk jest! Jednak między książką a filmem jest kilka znaczących różnic...

    Pierwszą z nich jest to, że fabuła książki obejmuje obie części filmu. Wszystko łączy się w ważną, niepodzielną całość. Pierwsza część przechodzi płynnie w drugą. W filmie ta granica była nieco sztuczna.

    Underworld: Bunt Lykenów, czyli historia przewidywalna aż do bólu

    W chwili, gdy oglądałam poprzednie filmy z cyklu Underworld zbliżała mi się sesja. Teraz powinnam nadrabiać zaległości na uczelni. I dlatego tez dziś wreszcie obejrzałam film Underworld – Rise of the Lycans. Nie nastawiałam się na polepszenie obrazu, mimo że wielokrotnie słyszałam, iż tym razem jest to cos lepszego. Dlatego zasiadając w swym fotelu tuż przed filmem byłam przeświadczona, że to kolejny film, który powali mnie na łopatki swoją beznadziejnością, ale muszę stwierdzić, że tym razem zostałam mile zaskoczona.

    eXistenZ

    David Cronenberg jest znany jako reżyser nietuzinkowy. Choć ostatnio zwrócił się w stronę kina nieco lżejszego gatunkowo (History of violence, Eastern Promises), nadal jest znany głównie jako twórca filmów cielesnego gore, kina transgresyjnego, technologiczno – biologicznej makabry czy jak inaczej to nazwać. Kręcił filmy o zgubnym wpływie telewizji (Videodrome), eksperymentach lekarskich (Wścieklizna, Potomstwo), zakamarkach ludzkiego umysłu i subiektywnym postrzeganiu świata (Martwa strefa, Pająk) czy perwersyjnym łączeniu seksualnego spełnienia z wytworami techniki (Crash). Nic więc dziwnego, że zajął się też tematem sztucznej rzeczywistości, czego efektem jest właśnie eXistenZ.

    Opętanie (Izabela Szolc)

    "Opętanie" Izabeli Szolc czyli Antychryst wołający o pomstę do piekieł...

    „Powieść opowiada o mocy fatum oraz o dorastaniu do akceptacji swego
    przeznaczenia w świecie, w którym naprawdę rządzą nadprzyrodzone siły.
    O próbach zachowania tożsamości przez jednostkę. Polemizuje z tak
    słynnymi dziełami jak «Dziecko Rosemary» Iry Levina, czy filmem «Egzorcysta». Wprowadzono w niej autentyczne opisy przypadków opętania.”

    Tak brzmi notka wydawnicza, stojąca wielkimi literami na odwrocie. A wewnątrz?
    Otóż moi drodzy, wnętrze głośno woła o pomstę do piekieł.

    Upadłe anioły. Były już wampiry bez zębów, teraz mamy anioły bez skrzydeł.

    Maskarada ( Terry Pratchett)

    Wszyscy jesteśmy upiorami, bo wszyscy nosimy maski, a show must go on

    Jeżeli tylko znajdzie się tu ktoś, o umyśle w podobny sposób spaczonym, jak mój – ta książka jest dla niego. Mówię to z czystym sumieniem jako miłośniczka jednocześnie Świata Dysku i „Upiora w Operze”.

    „Maskarady” Terrego Pratchetta nie można nazwać jednoznacznie ani parodią wyżej wymienionej powieści Gastona Lerouxa (i wszystkich późniejszych wariacji na jej temat), ani też tekstem wyłącznie inspirowanym motywami tamtego. Nie można... a zarazem trzeba tak właśnie ją nazwać, a dokładniej jednym i drugim z tych określeń jednocześnie.

    Watchmen: Strażnicy

    Tonight the Comedian died…
    Parafrazując słowa Roscharcha, można by powiedzieć, że w tym roku super-bohaterowie, jakich znaliśmy, umarli. Wszyscy ci zamaskowani, obdarowani super mocami wariaci i szaleńcy, pełni ideałów obrońcy ludzkości, przepełnieni złem, groteskowi łotrowie – wszyscy oni zostali starci z powierzchni ziemi jednym, mocnym podmuchem huraganu. Huraganu o nazwie Watchmen.

    Iron Man

    Super bohaterów jest jak mrówków. Można w nich przebierać jak w supermarkecie: mamy mutanty, kosmitów, cyborgi, komandosów, ofiary eksperymentów, geniuszy, magików i cholera wie, co jeszcze. Niestety, nie każdy z nich ma charyzmę Wolverine’a, kręgosłup moralny Ghost Ridera czy aparycję Batmana, co kończy się powstaniem super-frajerów w rodzaju Supermana (ach, te rajtuzki!), Spidermana (ciociu, patrz jakie mam traumy!) czy wreszcie Iron Mana, do którego określenie „zakuty łeb” pasowało jak ulał. Czego więc można się było spodziewać po ekranizacji tego ostatniego? Chyba niewiele…

    The Dark Knight

    Batmanów było bez liku – zarówno seriali, jak i filmów, produkcji aktorskich i animowanych. Na przełomie lat 80 i 90 Burton nakręcił swoje wspaniałe, gotyckie Batmany z Michaelem Keatonem, które do dzisiaj wielu uważa ze jedyne i słuszne. Potem przyszedł czas na Batman Forever (nic szczególnego) i Batman & Robin, który był tak durny, że na osiem lat dano sobie spokój z kolejnymi przygodami Mrocznego Rycerza. Dopiero w 2005 roku Christopher Nolan, po wypracowaniu sobie niezłej pozycji w Hollywood postanowił wziąć Batmana w obroty. Owocem jego działania był Batman: Begins. Obraz zrywał z dotychczasowym, burtonowskim klimatem poprzednich części.

    Koralina i tajemnicze drzwi

    Od razu zaznaczam, że recenzja będzie skrajnie subiektywna i jednostronna, odsłaniając przy okazji mój snobizm i tu-mi-wisizm, jeśli chodzi o gusta innych. Jeśli ktoś poczuje się dotknięty zamieszczonymi tutaj tezami, sformułowaniami i opiniami – cóż, mieliście pecha przeczytać nie tę recenzję, co trzeba.

    Renaissance

    Kiedy do kin weszło „Sin City” wszyscy (lub prawie wszyscy) zachwycali się niesamowitą plastyką tego filmu, przywodzącą na myśl filmy noir, ciężkim klimatem i świetna fabułą. Pojawiły się jednak także głosy, że Rodriguez – stawiając na prawdziwych aktorów – w sferze plastycznej zatrzymał się w pół drogi i nie wykorzystał w pełni wizualnego potencjału komiksu. Film Christiana Volckmana jest pewnego rodzaju odpowiedzią na te zarzuty.

    Planescape: Torment

    "Całe moje ciało cuchnęło płynem balsamującym, ale nawet ten smród nie dorównywał odorowi krwi. Dziesiątki trupów leżało na niezliczonych splamionych krwią płytach, identycznych do tej, z której ja się podniosłem. Szczątki te, z niewiadomych dla mnie przyczyn, padały łupem koszmarnych mechanizmów, które zawzięcie się nad nimi pastwiły, kawałkując i szatkując je na miazgę. Jedynym dźwiękiem jaki dochodził do moich uszu był zgrzyt metalu i odległe odgłosy krzątaniny potwornych robotników, gdy przewozili kamienne płyty po zardzewiałych żelaznych torach."
    - Bezimienny w rozmowie z Drzazgą

    Zbudził się w kostnicy. Jego świeżo zagojone rany wskazywały na to, że już dawno powinien był nie żyć. A jednak żył... Chociaż nie do końca. Czegoś brakowało.
    Jego śmiertelności.

    Mgły Avalonu (Marion Zimmer Bradley)

    Niesamowita lektura. Nie przeczytać jej - grzech! Jest gruba, ale pod sam koniec zrobiło mi się żal, że nie jest ze dwa razy większa. Była tak magiczna, tak klimatyczna, tak urocza, że musiałam ją sobie kupić na własność. I będę do niej wracać, uciekać z tego świata w świat legend arturiańskich.

    Czytałam już wiele książek opisujących dzieje króla Artura i jego rycerzy, ale wszędzie opisywano Morgaine/Morgan/Morgianę jako na wskroś złą czarownicę. W tej książce mamy okazję przyjrzeć się jej z zupełnie innej strony. Poznać historię z jej punktu widzenia.

    Nowicjuszka (Trudi Canavan)

    Część druga Trylogii Wielkiego Mistrza jest równie długa, co "Gildia Magów". Nie przeszkodziło mi to jednak w pochłonięciu jej w niecałe dwa dni.

    Sonea rozpoczyna swoją edukację jako Nowicjuszka w Gildii Magów. Jest jedyną uczennicą z niższych sfer, w grupie ma samych szlachciców i bogaczy. Jak można się domyślić, nie będzie jej lekko... W dodatku jeden z chłopców, Regin, szczególnie się na nią uwziął. Przypominało mi to postawę Malfoya z "Harry'ego Pottera". Nauczyciele również nie darzą jej zbytnim szacunkiem. Czy wobec tego dziewczyna ma szanse ukończyć naukę? A może załamie się i zechce uciec, wrócić do Złodziei?

    Diablo II

                  Chyba dla nikogo nie była zaskoczeniem wieść o pracach nad kontynuacją Diablo. Druga część budziła w graczach niesamowite wręcz nadzieje. W końcu technika poszła do przodu, tyle rzeczy można zmienić, wiele poprawić, dodać nowe elementy, których brakowało w pierwszej części. Krótko mówiąc fani z wypiekami na twarzy wyczekiwali premiery. Czy było warto?

    "In the name of King: Dungeon Siege" - Nazywali go Farmerem...

    Uwe Boll to człowiek zagadka. Ochrzczony, jako najgorszy reżyser w historii (a przynajmniej w XXI w.) taśmowo brał na warsztat gry komputerowe, przerabiając je na filmowe odpady, a mimo to nigdy nie miał większych trudności ze zdobyciem funduszy na kolejne przedsięwzięcia. In the name of King: Dungeon Siege określono jako kolejną kiłę autorstwa Bolla. Czy słusznie? Z pewnością w tym stwierdzeniu jest sporo prawdy, ale nie do końca.

    Hellboy II: Złota Armia

    Czyli opowieść o diable, elfach i złotych konserwach...

    Wierzycie w elfy, trolle i inne bajkowe tałałajstwo? No dobra, głupie pytanie... wiadomo, że wierzycie. A ilu normalnych ludzi w nie wierzy? Raczej niewielu. Poupychali je do legend, baśni i opowieści dla dzieci. Co by jednak było, gdyby okazało się, że wszystkie te bajkowe postacie istnieją naprawdę? Że pod mostami mieszkają trolle, pod ziemią gobliny ryją setki tuneli, a pewien elf z królewskiego rodu ma już tego wszystkiego dość i postanawia posiąść moc Złotej Armii, aby dokonać eksterminacji ludzkości? No... wtedy mamy scenariusz, na niezły film.

    Diablo



                 Przyznam, iż długo zwlekałem, nim w końcu zdecydowałem się sięgnąć po Diablo. Jakoś nie wyobrażałem sobie, by tego typu gra mogła mnie zainteresować. W dodatku leciwa grafika tylko pogłębiała moją niechęć, zdecydowałem jednak, iż skoro znajomi mogą, to ja też. Powiem wam było warto. Zacznijmy jednak od początku.

    Gildia Magów (Trudi Canavan)

    Tę książkę widziałam już wszędzie – całe sterty w Empikach, mnóstwo egzemplarzy leżących na półkach w hipermarketach, nawet na witrynie księgarni w moim małym miasteczku zerkała do mnie z okładki postać w szacie maga. Stwierdziłam, że z czystej ciekawości muszę ją przeczytać. Kolejny komercyjny gniot, czy coś wartościowego?

    Zabrałam się zatem za lekturę tego dość opasłego tomiska.

    Strony