Recenzje

    Relacja Falkon 2015

    Dwugłos o Fa(i)lkonie

    W dniach 6-8 listopada 2015 roku w Lublinie po raz szesnasty odbył się konwent Falkon. Impreza miała miejsce na obiekcie Targów Lublin znajdującym się przy ulicy Dworcowej 11. Tegoroczna edycja nosiła tyle wdzięczną, co odrobinę enigmatyczną nazwę „Falkon Versus” i zgromadziła około ośmiu tysięcy uczestników.

    Na fali szoku (John Brunner) - recenzja

    Naiwny szok

    W roku 1970 Alvin Toffler wydał książkę zatytułowaną Szok przyszłości. Jedną z najbardziej pamiętnych tez amerykańskiego futurologa jest stwierdzenie, że ludzki umysł może znieść tylko pewną dawkę zmian w określonym czasie – a rozwój cywilizacyjny i pęd techniczny miały, jego zdaniem, wkrótce przekroczyć ów tolerowalny próg. Dlatego choć nastawiony entuzjastycznie względem progresu, autor doradzał świadomą kontrolę, najlepiej przez wiele niezależnych jednostek, oraz celowe spowalnianie postępu tak, aby krucha ludzka psychika miała szansę „przetrawić” zachodzące wokół zmiany.

    Dżungla (Dariusz Sypeń) - recenzja

    Niegościnna planeta

    Mars – planeta, która wzbudza wśród naukowców i twórców fantastyki wciąż żywą i nieustającą fascynację. Czerwony glob był już miejscem zamieszkałym przez obce rasy (między innymi w powieściowym cyklu Edgara Rice’a Burroughsa o Barsoom czy szerzej znanej kinowej adaptacji John Carter), ludzką kolonią zamkniętą pod kopułami (Pamięć absolutna) czy miejscem, w którym człowiek zmaga się z naturą (popularny obecnie Marsjanin Andy’ego Weira i jego znakomita ekranizacja). Do grona fascynatów Marsa dołączył Dariusz Sypeń ze swoją powieścią Dżungla.

    Spectre (2015) - recenzja

    W drodze do kina na premierowy seans Spectre, otrzymałem od miłego pana gazetę z gatunku rozdawanych na ulicy i utrzymujących się z reklam. Pierwsze, czym mnie uraczyła, był wielki plakat najnowszego Bonda, dumnie prezentujący pięć gwiazdek z kilku recenzji prasowych oraz słowa „Najlepszy Bond w historii” autorstwa Davida Edwardsa z „Daily Mirror”. Ilekroć widzę tego typu komentarze, natychmiast zapala mi się w głowie lampka ostrzegawcza, zwłaszcza gdy mowa o istniejącej od ponad pięćdziesięciu lat serii, której część pierwsza nijak nie przypomina ostatniej. Są zbyt piękne, by mogły być prawdziwe, i takimi też okazały się w tym przypadku. A szkoda.

    Srebrne cienie (Richelle Mead) – recenzja

    „Kroniki krwi”, spin-off serii „Akademia wampirów”, można określić jednym słowem – nierówne. O ile historia Rose i Dymitra okazała się całkiem przyzwoitym cyklem, pełnym akcji, nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń i przemyślanym, o tyle przygody Sydney i Adriana wzbudzają w czytelniku pewien dysonans poznawczy. Pierwszy tom trzymał poziom „Akademii wampirów”, niestety kolejne trzy obnażyły sporo niedociągnięć w stylu Richelle Mead – zbyt słodko, zbyt miłośnie, zbyt naiwnie. Miejscami odbiorca czuje, że ten spin-off powstał na siłę, by odcinać kolejne kupony od serii, którą polubiło spore grono osób. „Srebrne cienie” od początku budziły w czytelnikach emocje. Dlaczego?

    Star Carrier. Głębia czasu (Ian Douglas) – recenzja

    ...subtelności sztucznej inteligencji

    Wojna domowa pomiędzy Konfederacją a Stanami dobiegła końca. Ziemianie powoli dochodzą do porozumienia. Zapowiada się okres odpoczynku i spokoju. Aż do chwili, gdy nieznany statek kosmiczny obcych startuje z Europy. Trevor Grey zostaje zmuszony do podjęcia szybkich działań, które zmienią oblicze ludzkości... Będzie musiał zmierzyć się z zagrożeniem zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym.

    Podziemny labirynt (James Rollins) - recenzja

    Rzadko czytam literaturę poruszającą temat teorii spiskowych. Chciałam jednak zasmakować czegoś innego niż to po co zwykle sięgam, dlatego wybrałam tego typu powieść i, niestety, rozczarowałam się. Aż mi głupio, że używam takich schematów, ale nie mogę uwierzyć, że mężczyzna napisał tego rodzaju książkę. Szukałam nawet informacji czy James Rollins to przypadkiem nie pseudonim literacki.. Jestem szczerze zdumiona, gdyż utwory, łączące w sobie fantastykę z romansem, piszą zwykle kobiety. Tym razem otrzymałam męską perspektywę, która zirytowała mnie w podobnym stopniu co ta damska.

    Manga. Podręcznik rysowania (Sonia Leong) - recenzja

    Manga z dnia na dzień zyskuje coraz większy rozgłos oraz kolejne rzesze fanów. Wywodzące się z Japonii komiksy można ujrzeć na półkach niemal każdej księgarni i biblioteki. Nic więc dziwnego, że ilość osób pragnących samemu tworzyć oryginalne, rysowane historie wciąż rośnie. Wydawcy wychodzą temu naprzeciw, wypuszczając na rynek instruktażowe podręczniki dla chcących spróbować swoich sił w kreowaniu komiksowego świata. Jedną z takich pozycji jest „Manga. Podręcznik rysowania” autorstwa Sonii Leong, która krok po kroku wdraża zainteresowanych w drogę powstawania japońskich historii obrazkowych.

    Zemsta stracharza (Joseph Delaney) – recenzja


    Joseph Delaney stworzył niesamowity, mroczny świat, gdzie duchy, demony i fantastyczne stwory nie są tylko marami z opowiadań. W bardzo krótkim czasie jego książki zyskały spore grono czytelników, tak liczne, że każda nowa historia z serii „Kroniki Wardstone” była wyczekiwana z wypiekami na twarzach. Niestety, kiedyś musiał nadejść ten dzień – moment, w którym pewien rozdział zostanie zakończony. Kilka dni temu premierę na naszym rynku czytelniczym miał trzynasty tom przygód Toma i jego mistrza. Czy historia została definitywnie zakończona? Jeżeli tak, to czy autor dał czytelnikom to, na co przez tyle lat czekali?

    Syndrom Everetta: Ulysses (Jarosław Ruszkiewicz) - recenzja

    Dawno temu, gdzieś w kosmosie, starły się dwie cywilizacje. W ciągu dwunastu lat Arnvalia została prawie całkowicie unicestwiona, a niedobitki jej mieszkańców musiały szukać schronienia w oddalonym świecie na rubieżach wszechświata.

    Na początku dwudziestego drugiego wieku większa część ziemskiej gospodarki opiera się na taniej energii wodorowej. Katastrofa samolotu rozpoczyna ciąg wydarzeń, który może zaważyć na losach Ziemi.

    Jarosław Ruszkiewicz sprawnie kreśli obraz społeczeństwa przyszłości w świecie, któremu bliżej jest do realiów cyberpunku niż do space opery.

    Pół świata (Joe Abercrombie) – recenzja


    Między szaleństwem a przebiegłością

    Moje pierwsze spotkanie z prozą Joego Abercombiego wypadło bardzo pozytywnie. „Pół króla”, którego głównym bohaterem jest starający się odzyskać swoje dziedzictwo kaleki książę Yarvi, bardzo mi się spodobało i odliczałam czas do premiery kolejnego tomu trylogii „Morze Drzazg”. Ku mojemu zdziwieniu to nie Yarvi był jego głównym bohaterem. Zaintrygowana, zagłębiłam się w lekturę, od której naprawdę trudno było się oderwać.

    Kolekcjoner skór (Jeffery Deaver) - recenzja

    „Kolekcjoner kości” był hitem. Książka doczekała się adaptacji filmowej, autor uznania, a tytuł przeszedł do historii kultury jako sukces. Niespecjalnie dziwi mnie, że na fali popularności powstał „Kolekcjoner skór”. Pierwszego tytułu nie znam, za to mogę wypowiedzieć się na temat kolejnej książki Jeffery'ego Deavera.
    Przebudzenie (Stephen King) - recenzja

    Coś się stało

    Po nie do końca spełniającej moje oczekiwania lekturze „Pana Mercedesa”, pierwszej powieści detektywistycznej, jaką popełnił King, z niecierpliwością czekałam na dzień, w którym w moje ręce trafi „Przebudzenie”. Liczyłam na to, że tym razem proza króla horroru sprawi mi większą przyjemność. I tak, całe szczęście, było, choć nie jest to powieść bez wad.

    Paranormal Activity: Inny wymiar (2015) - recenzja

    Martwa sztuka niedopowiedzeń

    Ryan i Emily wraz z córeczką Leilą właśnie przeprowadzili się (!) do nowego, ogromnego domu. Zbliża się Boże Narodzenie, rozpakowują więc świąteczne dekoracje. W jednym z pudeł czeka ich spora niespodzianka: stara, robiona na zamówienie kamera (!!) wraz ze stertą taśm VHS (!!!). Urządzenie nie dość, że działa, to jeszcze wychwytuje dziwne zakłócenia, a to w salonie, a to na korytarzu, ale najczęściej – w pokoju małej Leili.

    Ropuszki (Aneta Jadowska) - recenzja

    Toruńska menażeria

    Toruń to miasto pełne dziwnych mieszkańców. I nie mam tu na myśli oddanych wielbicieli ojca Tadeusza i słuchaczy jego rozgłośni. Na ulicach miasta można spotkać anioły, diabły, demony, elfy, wampiry, wilkołaki, czarownice i szamanów wszelkiego autoramentu… Toruńska menażeria jest przebogata we wszelkiej maści indywidua, które swobodnie poruszają się pomiędzy realnie istniejącą metropolią i jej magicznym odpowiednikiem, Thornem. Wyobraźnia Anety Jadowskiej zapełniła urokliwe uliczki nietuzinkowymi postaciami, na stałe wpisując je w polską mapę fantastycznych miejsc.

    Sztywny (Michał Gołkowski) - recenzja

    Gdyby osadzić Czynsza z książki Irvine’a Welsha „Trainspotting” w zonie i przerobić na stalkera, mógłby z powodzeniem powstać Sztywny, bohater Michała Gołkowskiego. Najnowsza powieść Polaka to coś więcej niż fantasy z gatunku postapo. Akcja mogłaby przenieść się w realia współczesnego świata i kto wie, czy nie zyskałaby na tym jeszcze więcej.

    Łowca Czarownic (2015) - recenzja

    Gatunek urban fantasy jest niezwykle popularny w literaturze i odnosi duże sukcesy, jeżeli chodzi o produkcje telewizyjne (o czym świadczą liczące po kilka sezonów seriale, takie jak „Nie z tego świata” czy „Grimm”), a mimo to na filmach należących do tego gatunku ciąży jakaś klątwa. Rzadko bowiem zdarza się, że produkcja spod znaku urban fantasy zmienia się w kinowy hit. Jeszcze rzadziej film przynosi wystarczająco duże zyski, by studia zdecydowały się na kontynuację.

    Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia (Cordwainer Smith) - recenzja

    Liryczne SF

    Czy można napisać science fiction bez ani grama technologicznego bełkotu, za to pełne onirycznych wyobrażeń? Czy o lotach międzygwiezdnych można mówić językiem starożytnych proroctw, ballad i romansów? Czy fantastykę naukową można obficie okrasić poezją? Odpowiedź na te pytania brzmi trzy razy „Cordwainer Smith”.

    Grim (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    Mity i podania stanowią wyjątkowo bogate źródło inspiracji. Czerpie z nich całe mnóstwo twórców powieści, filmów i seriali. Jako przykład podać można chociażby „Władcę Pierścieni” czy „Supernatural”. Opowieści o istotach rodem z legend cieszą się sporym zainteresowaniem. Do grona osób, szukających natchnienia w takiej tematyce, dołączyły dwie pisarki – Åsa Larsson i Ingela Korsell – ze swoją serią „PAX”.

    Pal przekleństwa (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    „Harry Potter” odniósł niesamowity sukces. Zyskał sobie rzeszę wiernych fanów w różnych przedziałach wiekowych, mimo że w zamierzeniu napisany został jako seria dla młodzieży. Ciężko będzie kiedykolwiek choćby dorównać tym powieściom. Media Rodzina postawiła jednak na nowy cykl, który skierowany jest do podobnej grupy odbiorców. Czy uda się powtórzyć sukces książek o angielskiego czarodzieju?

    Petrodor (Joel Shepherd) - recenzja

    Lubię powieści skomplikowane, z mnóstwem intryg i spisków, lecz muszę przyznać, że z prozą Joela Shepherda miałam problem. Niby dostałam to, czego chciałam, ale i tak trudno było mi odnaleźć się w przedstawionym przez autora świecie. Lecz kiedy już wszystko sobie poukładałam, z zainteresowaniem zaczęłam obserwować perypetie głównej bohaterki. Dlatego też za lekturę „Petrodoru” wzięłam się dość szybko po „Sashy”, by nie uronić niczego z zapamiętanej historii, która zdążyła mnie mocno zaintrygować.

    Następczyni (Kiera Cass) - recenzja

    Serię Selekcja znam od podszewki. Amerikę i Maxona poznałam, jako odbiorca, w trakcie trwania Eliminacji, które zakończyły się podróżą do ołtarza. I choć nie uważam się za wielką fankę tej historii (przeczytałam ją tylko raz i wątpię, bym powróciła kiedyś do tego utworu), postanowiłam dać szansę dalszym przygodom wymyślonym przez Kierę Cass. Do bestsellerowej trylogii dostaliśmy dodatek w postaci Następczyni, czyli możliwość dowiedzenia się, co było dalej po słynnej frazie i żyli długo i szczęśliwie.

    Dotyk Julii. Trylogia (Tahereh Mafi) - recenzja

    Kiedy byłam nastolatką, wyobrażałam sobie świat, w którym ludzie zostali obdarzeni nadnaturalnymi mocami. Uwielbiałam oglądać seriale takie jak „Herosi” czy „4400”, gdzie wizualizowały się moje marzenia. Dlatego też, gdy ujrzałam intrygujący opis na książce, który brzmiał: „Mój dotyk zabija. Mój dotyk to moja siła”, wiedziałam że koniecznie muszę sięgnąć po tę pozycję. Wszystkie tomy tej serii były już od dawna w sprzedaży, ale dzięki Wydawnictwu Otwartemu miałam możliwość przeczytania ich w jednym wydaniu.

    Marsjanin (2015) - recenzja

    Kiedy ratowanie biednych szeregowców za linią wroga już nie wystarczy i kiedy odnajdywanie własnej tożsamości nie jest już w połowie tak satysfakcjonujące, pozostaje już tylko jedna opcja: ratowanie Matta Damona w kosmosie!

    Siepacze bogów (Eric Absinthe) – recenzja

    Self-publishing jest coraz popularniejszy wśród debiutujących pisarzy. Dzięki niemu nie muszą chodzić od drzwi do drzwi i szukać wydawnictwa, które zainteresowałoby się stworzoną przez nich historią na tyle, by ją wydać. Z tego rodzaju wolności skorzystał człowiek skrywający się pod pseudonimem Eric Absinthe i opublikował swoją pierwszą powieść, „Siepacze bogów”, w której dobrze znane oblicze fantastyki nabiera zupełnie innego wyglądu.

    Trollhunters. Łowcy trolli (Guillermo del Toro, Daniel Kraus) – recenzja

    Reżyserzy filmowi piszący książki? Ostatnio na rynku księgarskim pojawia się sporo tytułów, których autorami są znani filmowcy. Kilku światowej sławy twórców ekranowych produkcji pokusiło się o wykreowanie własnego literackiego świata – J.J. Abrams czy Chris Columbus to tylko niektóre przykłady. Teraz do tego grona dołączył jeszcze jeden reżyser – człowiek, który potrafi porwać swoimi wizjami niejednego widza, Guillermo del Toro. Jego światy nie tylko urzekają odbiorców, ale i hipnotyzują i zachwycają – takiej dbałości o szczegóły nie powstydziłby się żaden filmowiec. A jak del Toro sprawdził się jako autor książki przeznaczonej do młodzieży?

    Diablo: Wojna grzechu. Smocze łuski (Richard A. Knaak) - recenzja

    Istnieje wiele trudnych wyzwań, jakie można postawić przed pisarzami. Należy do nich stworzenie trylogii. Ale uwaga! Nie po prostu napisanie trzech książek z rzędu, lecz trylogii, która jest przemyślaną całością, z umiejętnie stopniowanym napięciem przez wszystkie tomy (!), zręcznie rozplanowaną akcją etc. Dotyczy to zresztą nie tylko książek, ale również innych wytworów kultury: filmów, gier komputerowych. Moje obserwacje wskazują, że najłatwiej potknąć się, tworząc część drugą – zbyt często bowiem okazuje się ona wymuszonym interludium między zawiązaniem akcji (część pierwsza) oraz jej finałem (część trzecia), swoistym pomostem, przez który przejść trzeba, ale trochę nie wiadomo, czym wypełnić czas (a w tym wypadku: stronice). Wygląda na to, że wszystko to sprawdza się w przypadku „Wojny grzechu”.

    Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia (Adam Jay Epstein i Andrew Jacobson) - recenzja


    Adam Jay Epstein od małego uwielbiał wszystko, co fantastyczne. Już wtedy lubił tworzyć nowe niesamowite światy, a potem umiejscawiać w nich najróżniejsze historie. Jednak dopiero w siódmej klasie, za sprawą nauczyciela języka angielskiego, zaczął na poważnie myśleć o tym, aby uczynić pisarstwo swoim zawodem. Andrew Jacobson, tak jak jego przyjaciel, od zawsze był wielkim miłośnikiem fantastyki. Jak sam twierdzi, wychował się na filmach z serii „Gwiezdne Wojny”. Obaj mężczyźni już od pierwszego spotkania złapali ze sobą świetny kontakt. Wspólną drogę pisarską rozpoczęli od pisania scenariuszy dla telewizji, a potem poszło już z górki. „Gwiazda przeznaczenia” to pierwszy tom serii „Chowańce”, która przyniosła im międzynarodowy sukces.

    Chowaniec to zwierzę o magicznych talentach, którymi wspiera swojego zaufanego, czyli czarodzieja, który wybrał go na swego towarzysza. Dalej razem będą zgłębiać tajniki magii, aby po osiągnięciu dorosłości móc bronić królestwa, zwanego Bezkresją, przed wpływem czarnej magii.

    Przedrzeźniacz (Walter Tevis) - recenzja

    Tylko przedrzeźniacz śpiewa na skraju lasu

    Robert Spofforth, przystojny robot Marki Dziewięć, marzy o tym, aby popełnić samobójstwo. Paul Bentley odkrywa na nowo możliwości, jakie daje umiejętność czytania. Mary Lou dostrzega, że otaczający ją świat stał się wyblakły i mdły, i próbuje przełamać jego monotonię świadomym i coraz śmielszym naruszaniem konwenansów. W tym czasie resztki ludzkości biernie poddają się postępującej degeneracji, sądząc, że łatwy seks i narkotyki to wszystko, co świat ma do zaoferowania.

    Sasha (Joel Shepherd) – recenzja


    Cenić chaos to cenić życie
    Zanim sięgnęłam po „Sashę”, nazwisko Joela Shepherda było mi całkowicie nieznane. Ten pochodzący z Australii pisarz jest autorem sześciotomowego cyklu powieści science fiction, „Cassandra Kresnov”, który nie został wydany w naszym kraju. W Polsce czytelnicy mogli zapoznać się z jego prozą dopiero wraz z ukazaniem się drugiej serii książek, tetralogii „Próba krwi i stali”.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    Koniec epoki królów

    Zidiociały król rozpustnik pustoszy swój kraj nie gorzej niż armia najeźdźców – ludzie głodują i brakuje pracy, kasa państwowa świeci pustkami, a władca szykuje się do podpisania ugody z wrogą monarchią, na mocy której podległa mu dziedzina stanie się nie tyle lennem, co po prostu niewolniczą kolonią sąsiadów. Taka sytuacja aż się prosi o zamach stanu i właśnie przewrót na miarę rewolucji francuskiej stanowi oś fabularną debiutanckiej powieści Briana McClellana. Niemniej Obietnica krwi to również historia starań, aby wspomniana rewolucja nie zaczęła pożerać własnych dzieci.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    System monarchii nie zawsze się sprawdza. Szczególnie, gdy władca okazuje się tyranem lub, co gorsza, głupcem. Wśród ludu, poddawanego uciskowi, pojawią się w końcu buntownicze nastroje. Jeśli znajdzie się do tego ktoś na tyle odważny i potężny, by wystąpić w obronie cierpiącego narodu, przewrót gwarantowany. Często okazuje się jednak, że zdetronizowanie króla to dopiero początek poważnych problemów, jakie niesie ze sobą taki zuchwały czyn.

    Król Wron (Szymon Krug) - recenzja

    Kiedy Adam, po wieczorze pełnym zabawy i podrywu, postanawia wrócić do domu, przechodząc przez spowity mrokiem park, nawet nie przypuszcza, jak bardzo zmieni się jego życie. Jedna błędna decyzja spycha go na pogranicze zaświatu, gdzie drapieżne stworzenia wypełzają spod szaf i łóżek, martwi rozgrzebują groby, a wrony plotą bzdury w pustych ulicach i na kurhanach.

    Akademia Dobra i Zła (Soman Chainani) - recenzja

    Baśnie to nieskończone źródło inspiracji dla pisarzy. Opowiadane na dobranoc, czytane z przepięknych dziecięcych ksiąg z obrazkami, czy oglądane w telewizji lub kinie nieustannie tkwią w ludzkiej świadomości. Czy znajdzie się w Polsce chociaż jedna osoba, której obcy jest Kopciuszek? Sądzę, że nie. W takim razie czy można, czerpiąc właśnie z tych historii, stworzyć oryginalną powieść o dobru i złu? Soman Chainami swoim debiutem „Akademia Dobra i Zła” udowadnia, że tak – jest to jak najbardziej wykonalne..

    Lichotek i Czarnoksiężnik, Lichotek i Dragodon (Ian Ogilvy) - recenzja

    O tym, jak dobro musi stawiać czoła złu, choć wydaje się, że to pierwsze, reprezentowane przez chuderlawego chłopca, nie ma w starciu szans. A jednak, dzieci noszą w sobie potencjał, którego dorośli czasem nie są w stanie dostrzec ani docenić. Zapraszam do recenzji dwóch historii dla młodzieży spod znaku magii: „Lichotek i Czarnoksiężnik” oraz „Lichotek i Dragodon”.

    Niewidzialna korona (Elżbieta Cherezińska) – recenzja


    Królestwo to coś więcej niż król
    Dla wielu osób historia Polski jest trudna, wymagająca uwagi i przez to nużąca. Liczne wojny, sojusze, polityczne mariaże i knowania jednych z drugimi przeciwko trzecim. Mniej więcej w taki właśnie sposób pokazywane są dzieje naszego kraju w podręcznikach szkolnych i z tego też powodu spora grupa odbiorców w późniejszych latach jak ognia unika owego tematu. A wystarczy tylko sięgnąć po powieści Elżbiety Cherezińskiej, by zagłębić się w świat opowieści pięknych, wciągających, a przede wszystkim dotyczących rodzimych korzeni.

    Klątwa Wendigo (Rick Yancey) – recenzja


    ...potwory kryją się także w ludziach

    Badacza potworów odebrałam z mieszanymi (ale ogólnie dość pozytywnymi) uczuciami: z jednej strony przedstawiony świat zaintrygował mnie od pierwszych stron, z drugiej domagałam się od autora konkretniejszego rozwoju postaci. Pierwsza część serii „Monstrumolog” była mroczna i okraszona tajemniczymi historiami. Czy Klątwa Wendigo poszła w tym samym kierunku?

    Interludium Odda (Dean Koontz) - recenzja

    Strach się bać!

    Potwory, obcy, duchy i zjawy – od lat są znani jako bohaterowie pełnych grozy książek czy filmów. Oczywiście, jeśli obecna jest się zła siła nadprzyrodzona, musi zjawić się także jej odważny pogromca, który stoczy z nią bój. Było ich wielu – wymiana imion każdego z nich potrwałaby przynajmniej dwa dni. Ostatnio jednak odnalazłam swojego nowego ulubieńca, jeżeli chodzi o owych pogromców – Odda Thomasa. Żałuję, iż dopiero szósty tom jego przygód wpadł w moje ręce, lecz również cieszę się, że miałam przyjemność poznać tego niesamowitego bohatera – na pewno nadrobię poprzednie części książek opowiadające o jego perypetiach, ponieważ „Interludium Odda” okazało się wspaniałą lekturą.

    Clariel (Garth Nix) - recenzja

    Trylogia Gartha Nixa o Starym Królestwie to jedna z tych serii, które zapadają w pamięć na długie lata. Książki czytałam dawno temu, a po dziś dzień mam do nich sentyment. Tak wielki, że nadal stoją na półce, mimo iż czas na tego typu opowieści już dawno minął. Jak niegdyś „Hobbit, czyli tam i z powrotem” czy seria o Harrym Potterze, historie tego autora pobudzają naturalną tęsknotę za wyjściem z domu i ruszeniem na spotkanie przygody.

    Starter (Lissa Price) - recenzja


    Dystopijne wizje osiągają w ostatnich latach ogromną popularność wśród młodzieży. Wiele książek i filmów, a zatem mediów, które wywierają największy wpływ na zbiorową świadomość i wyobraźnię odbiorców, mierzy się z tym tematem. Z różnym skutkiem – bardziej lub mniej udanym. A jednak nie brakuje kolejnych twórców, próbujących swoich sił w kreowaniu pesymistycznych obrazów przyszłego świata. I faktycznie, wygląda na to, że formuła tego gatunku jeszcze się nie wyczerpała. Zainteresowanie młodego odbiorcy współczesną dystopią wydaje się w pełni zrozumiałe – to wyraz wewnętrznego buntu (całkowicie naturalnego) wobec zastanej rzeczywistości. Sprzeciw bohatera literackiego czy filmowego, stojącego w opozycji do krzywdzącego systemu, jest odbiciem jego własnych uczuć względem istniejącego porządku. Nic więc dziwnego, że i Starter Lissy Price trafił na podatny grunt.

    Otchłań (Robert J. Szmidt) - recenzja

    Sekrety wrocławskich kanałów

    Po bardzo krakowskiej Dzielnicy obiecanej przyszedł czas na wrocławską Otchłań ¬ kolejną polską powieść osadzoną w uniwersum Metro 2033. Poznajcie Nauczyciela, starszego (czyli, według postapokaliptycznych standardów, gdzieś tak po trzydziestce) człowieka, mądrego i doświadczonego, ale także agresywnego i wyrachowanego. Witajcie w Wolnych Enklawach, gdzie ów mężczyzna zamieszkuje wraz z głuchoniemym synem, ale nie przyzwyczajajcie się zbytnio – wkrótce wraz z bohaterami przyjdzie wam opuścić to zaciszne miejsce.

    Sinister 2 (2015) - recenzja

    Utracona siła rażenia

    Po tragedii, jaka spotkała rodzinę Oswaltów, były zastępca szeryfa, samozwańczy przyjaciel tychże, postanawia odkryć prawdę o łańcuchu potwornych morderstw – a przynajmniej powstrzymać odpowiedzialne za nie zło. Jest przerażony, ale zdeterminowany. Podpala nawiedzone domy w nadziei, że zapobiegnie to kolejnym zbrodniom. Niestety odkrywa, że do jednego z takich miejsc dopiero co wprowadziła się samotna matka z dwoma synami...

    Niebezpieczne kobiety (red. G.R.R. Martin, Gardner Dozois) - recenzja

    Nie ma kobiet doskonałych

    Nie od dziś nazwisko George’a R.R. Martina widniejące na okładce jakiejkolwiek książki przyciąga wzrok czytelnika w księgarni i jest gwarantem wysokiej sprzedaży. A jeśli na obwolucie umieszczono grafikę z kobietą zasiadającą na Żelaznym Tronie, to od razu wiadomo, że w tomie znajdzie się miejsce dla postaci z Westeros. Tym razem autor Pieśni lodu i ognia swoim nazwiskiem firmuje antologię, której bohaterkami są przedstawicielki płci pięknej z różnych uniwersów, a jednocześnie sam dokłada cegiełkę pod budowę swego świata, prezentując wielbicielom Księżniczkę i królową.

    Szpady Kardynała (Pierre Pevel) – recenzja

    Pierre Pevel postanowił sięgnąć po elementy znane z klasycznej powieści Alexandra Dumas – Trzej muszkieterowie – dodać do nich własne pomysły i wątki i stworzyć powieść historyczną. Ale nie zwykłą powieść historyczną, gdyż wplótł do niej dawkę fantasy. Żeby czytelnik nie odczuł zbytniego przeładowania fantastycznymi motywami, pisarz zbudował świat, w którym są obecne czary i magiczne stworzenia , jednak to nie im poświęca Pevel najwięcej uwagi. Nie, autor przede wszystkim skupia się na elementach charakterystycznych dla utworu spod znaku płaszcza i szpady, czyli scenach walki. Czy Pierre Pevel to godny następca Alexandra Dumas?

    Reputacja (Andrzej Pilipiuk) - recenzja

    Na tropie zagadek przeszłości

    Najnowszy tomik opowiadań Andrzeja Pilipiuka liczy sobie pięć utwór, z których jeden przedstawia przygodę doktora Pawła Skórzewskiego, pozostałe zaś skupiają się na postaci Roberta Storma. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaprzyjaźnić się z tymi protagonistami, przypominam, że pierwszy z nich to żyjący na przełomie XIX i XX wieku lekarz o naukowym zacięciu, podróżnik i altruista, drugi natomiast to (zupełnie jak sam autor) absolwent archeologii, wielki pasjonat historii i szeroko pojętej „starzyzny”, przez co często wpada na trop zaginionych reliktów przeszłości.

    Ciemne tunele (Siergiej Antonow) - recenzja

    O Metrze 2033 infantylnie

    Mija już dziesięć lat, odkąd postapokaliptyczna wizja Dmitrija Głuchowskiego trafiła do rąk czytelników. W tym czasie cykl obrósł w kilkadziesiąt kolejnych tytułów. Zdarzały się wzloty i upadki, jednak niewątpliwą zaletę serii stanowi fakt, że do jej rozwoju przyczyniają się różni autorzy – dzięki temu fani niekoniecznie otrzymują w kółko ten sam produkt w kolejnych odsłonach. W napisanych przez Siergieja Antonowa Ciemnych tunelach czytelnikom przyjdzie wrócić do korzeni – a dokładniej: do moskiewskiego metra.

    Długi Mars (Terry Pratchett, Stephen Baxter) – recenzja


    ...długa Ziemia trochę bardziej pusta

    Minęło kilka lat od wydarzeń z Długiej wojny, wybuch superwulkanu Yellowstone zjednoczył gatunek homo sapiens i nawet przeciwnicy przekraczania musieli przyznać, że Długa Ziemia uratowała życie tysiącom, a nawet milionom ludzi. Kolebka człowieczeństwa leży w popiołach, w objęciach zimy, a jej mieszkańcy wyemigrowali na wschodnie i zachodnie iteracje znanych im miejsc. Konsekwencje tego wydarzenia są nadal boleśnie widoczne, pomimo upływu czasu.

    W głowie się nie mieści (2015) - recenzja

    Uczucia mają uczucia

    Filmy animowane Pixara mają to do siebie, że w ciemno można wybierać się na nie do kina, gdyż wiadomo, iż będą dobre. Kiedy na srebrne ekrany wchodzi nowa produkcja tej wytwórni, sale wypełniają się po brzegi miłośnikami długometrażowych animacji. W tym roku wytwórnia raczy widzów kolejną perełką ze swojego dorobku. Jeśli ktoś śmiał wątpić, że „W głowie się nie mieści” nie dorówna poprzednim pixarowskim filmów, niech co sił biegnie do kina przekonać się, w jak wielkim jest błędzie.

    Śmierć króla Artura (Peter Ackroyd) – recenzja


    ...król niegdyś i na zawsze

    Legendy o królu Arturze, jego rycerzach i Camelocie były, są i zapewne wiecznie będą inspiracją dla twórców – od pisarzy do filmowców, i wszystkich pomiędzy. Dlaczego? Trudno jednoznacznie wskazać źródło tej fascynacji. Może tkwi ono w fantastycznej fabule, po równo otulonej prawdziwą historią Bretonów, jak i celtyckim mistycyzmem; może w postaciach – zróżnicowanych i tragicznych; a może to po prostu jedna z tych opowieści, które przemawiają do serc odbiorców i poruszają coś ukrytego w ich wnętrzu.

    Następcy. Wyspa Potępionych (Melissa de la Cruz) – recenzja

    Motywy baśniowe cieszą się obecnie wielką popularnością, sięgają po nie zarówno producenci filmów czy seriali, jak i pisarze. Wariacje na temat przygód poszczególnych postaci („Once Upon a Time”), a może przedstawienie znanej historii z perspektywy antagonisty („Maleficent”) albo zabawa z kanonem („A Court of Thorns and Roses”) – pomysłów na wzbogacenie tych utworów pojawiło się już całkiem sporo. Motyw baśni przewija się przez niektóre epizody seriali, jak choćby w „Supernatural” czy „Librarians”, albo staje się głównym elementem fabuły („Into the Woods”).

    Strony

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus