Recenzje

    Syn (Lois Lowry) – recenzja

    Uczucia, to jak postrzegamy innych ludzi czy otaczający świat albo reagujemy na pewne zdarzenia, tworzą i kształtują nasz charakter. Czym bylibyśmy, gdyby naszych wyborów i osądów nie definiowały emocje? Pustymi, posłusznymi wydmuszkami, które niczym roboty na ślepo wykonują powierzone im zadania? A może w ogóle by nas nie było? Co oznacza odebranie człowiekowi uczuć? To właśnie sferze emocji najwięcej miejsca poświęciła w swojej serii Lois Lowry.

    Gregor i niedokończona przepowiednia (Suzanne Collins) - recenzja

    Są takie książki, serie bądź trylogie, które robią niebywałą furorę na całym świecie, zapewniając tym samym autorom międzynarodowy rozgłos. Do tej grupy z całą pewnością można zaliczyć Suzanne Collins i jej „Igrzyska śmierci”. To właśnie dzięki tej trylogii jej twórczość pokochały miliony czytelników. Jednak trzeba wiedzieć, że zanim powstał pierwszy tom cyklu o życiu ludzi w futurystycznym Panem, autorka tworzyła scenariusze bajek, choćby dla kanału Nickelodeon – „Oswald”, „Mały miś” czy też „Klarysa wyjaśni wszystko”. Następne w kolejności były bajeczki dla najmłodszych, a później pisarka pracowała nad historiami skierowanymi do ciut starszych odbiorców. Doskonałym tego przykładem jest nie tylko wymieniana na początku trylogia, ale także seria zwana „Kronikami Podziemia” której pierwszy tom to „Gregor i niedokończona przepowiednia”.

    Ruina i rewolta (Leigh Bardugo) - recenzja

    Ostatnia część trylogii ma to do siebie, iż od niej zależą w głównej mierze końcowe wrażenia z całej historii. Wielki finał to ten moment, na który czytelnik czeka, zaczytując się kolejnymi tomami i rozważając, czy wszystko pójdzie po myśli głównych bohaterów, czy nie. Źle napisany, pozostawia niesmak, rozczarowuje i sprawia, iż myśląc o serii, zapomina się o fantastycznych momentach, bo przecież i tak na zakończenie wszystko się zepsuło. Właśnie dlatego tak obawiałam się ostatniej części trylogii Grisza autorstwa Leigh Bardugo i chociaż nie czuję się zawiedziona, jest kilka elementów, które nie do końca udane.

    Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko (Terry Pratchett) - recenzja

    Świat (Dysku) to za mało

    Zmarły 12 marca 2015 roku Terry Pratchett pozostawił miłośników humorystycznej literatury fantastycznej w żałobie. Twórca uniwersum Świata Dysku, od lat zmagający się z chorobą Alzheimera, przegrał nierówną walkę w wieku 67 lat. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt powieści, których akcja toczy się nie tylko w płaskim świecie unoszonym w przestrzeni kosmicznej na grzbiecie olbrzymiego żółwia, ale także mnóstwo tekstów ukazujących się w trakcie jego kariery w czasopismach poświęconych fantastyce, zinach, konwentowych programach… Liczba felietonów jego autorstwa jest ogromna, a teraz część z nich można przeczytać w zbiorze Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko.

    Rubieże imperium. Tom 2: Żar tajemnicy (Rafał Dębski) - recenzja

    Kapitan Aidan Samuels nie może liczyć na chwilę przerwy. Ledwie udało mu się wrócić z misji, a bezpośredni przełożony, don Sebastian Lerma, wysyła go na kolejne zadanie związane z tajemniczymi skupiskami materii. Jakby tego było mało, jego dawny wróg, hrabia Vesano, nadspodziewanie szybko wyszedł z więzienia i znów zaczyna niepokoić dowódcę „Sirene”. Do tego dochodzą piraci oraz wewnątrzimperialne rozgrywki polityczne. Wszystko to sprawia, iż kapitan Samuels ma twardy orzech do zgryzienia.

    Wodny nóż (Paolo Bacigalupi) - recenzja

    Proza Bacigalupiego przypomina twórczość Lema. Jest więcej niż prawdopodobne, że przekroczy magiczną granicę świata fantazji i zamieni się w rzeczywistość. Rzeczywistość brutalną i ponurą. Po prostu bardzo ludzką.

    Hyperion (Dan Simmons) - recenzja

    Historie niezwykłych pielgrzymów

    Miało już nie być więcej pielgrzymek ku Grobowcom Czasu, chociażby ze względu na rychłą wojnę z Wygnańcami. A jednak konsul otrzymał przeciwne polecenie: on i sześć innych osób zostało wyznaczonych, aby po raz ostatni powędrować starym szlakiem na Hyperionie, odnaleźć gloryfikowanego i budzącego grozę Dzierzbę, a potem... Cóż, co potem, tego nikt nie wie na pewno, choć wyobrażenia i oczekiwania z pewnością są wybujałe.

    Uczta dla wron. Cienie śmierci (George R.R. Martin) - recenzja

    George R.R. Martin lubi wsadzać kij w mrowisko i znikać. Na takiej zasadzie spisał wszystkie tomy „Gry o Tron”. Podnosi temperaturę na maksa, robi „łubudu” i znika. Aż do następnej części... Kto jeszcze nie zmęczył się zagrywkami pisarza i zręcznymi manipulacjami fabularnymi, ma do „pokonania” kolejną powieść z cyklu, mianowicie „Cienie śmierci”. Zapraszam do recenzji.

    Mniejszy cud (Magdalena Salik) - recenzja

    Akcja powieści Magdaleny Salik Mniejszy cud skupia się na poczynaniach dwójki ludzi, którzy, choć niezwiązani ze sobą, wydają się być popychani przez przeznaczenie do nieuniknionego spotkania. Robert zajmuje się medycyną, a jego naukowa praca ma już wkrótce pomóc wielu chorym ludziom. Mark to policjant, doświadczony przez życie i wyraźnie nim zmęczonym. Pierwszy jest wiecznym kawalerem – bawidamkiem, drugi trwa w związku małżeńskim ze swoją jedyną miłością. Nie łączy ich nic. Dopiero nieszczęśliwy wypadek splecie ich losy, a jego przebieg i konsekwencje będą miały ogromny wpływ na bohaterów.

    Szturm i grom (Leigh Bardugo) - recenzja

    Rzadko się zdarza, aby druga część trylogii spodobała mi się bardziej niż pierwsza. Dlatego niesamowicie zaskoczył mnie kolejny tom serii Grisza autorstwa Leigh Bardugo – „Szturm i grom”. Fascynację poczułam już po lekturze „Cienia i kości”, lecz kiedy wpadła mi w ręce kontynuacja, pokochałam ją bez reszty. Dalsze losy Aliny i Mala okazały się nie tylko bogatsze w przygody, lecz także pełne chwil zwątpienia, załamań, rozłąk i cierpień. Na dodatek kreacja bohaterów jest o wiele lepsza niż w pierwszej części, a sposób prowadzenia narracji trzyma w napięciu od początku do końca. Wisienką na torcie są nowe postaci, kradnące serce czytelnika i rozbawiające do łez.

    Podaruj mi miłość (antologia) – recenzja

    Wybór idealnego prezentu, zwłaszcza dla książkoholika, stanowi nie lada wyzwanie. Najlepiej podarować miłośnikowi powieści coś ciekawego, napisanego przez znanego i poczytnego autora i może jeszcze z jakimś świątecznym motywem w tle… Tylko znalezienie pozycji, która spełnia te i zapewne jeszcze kilka innych kryteriów, nie jest łatwe. W tym roku to zadanie nie musi jednak otrzymać etykietki „awykonalne” – Wydawnictwo Otwarte postanowiło bowiem zrobić książkoholikom małą niespodziankę i wydać nietuzinkowy zbiór opowiadań połączonych motywem świąt, napisanych przez znanych autorów literatury młodzieżowej..

    Królestwo Pięciu Księstw (A. P. Ekiel) - recenzja

    Królestwo Pięciu Księstw to historia ludzi, którym przyszło żyć w niezwykle trudnych i niebezpiecznych czasach. Na włosku wisi wojna sąsiadujących państw, a coraz śmielsi wyznawcy Szymona Maga zdobywają kolejne miasta, zbliżając się nieuchronnie do ziem za oceanem. W takiej rzeczywistości muszą odnaleźć się bohaterowie, którzy, napędzani własnymi ambicjami, żądzą lub strachem, próbują przetrwać i wyciągnąć z życia jak najwięcej. Wokół ich perypetii, z wydarzeniami ważnymi dla całego społeczeństwa w tle, toczy się wartka akcja.

    Kroniki Wardstone. Tajemnica starego mistrza (Joseph Delaney) - recenzja


    „Kroniki Wardstone” to seria książek dla młodzieży opowiadająca o przygodach młodego Toma Warda, który jest siódmym synem siódmego syna, a więc odpowiednią osobą do podjęcia terminu u stracharza. Autorem tej historii jest Joseph Delaney. Pisarz z zamiłowania, a pedagog z wykształcenia.

    Cały cykl nie jest co prawda zbyt popularny w Polsce, chociaż bezsprzecznie na to zasługuje, ale ma grupę zagorzałych fanów i zwolenników, którzy w oczekiwaniu na kolejne tomy po raz enty zaczytują się w tych, które już wcześniej pojawiły się na naszym rynku wydawniczym.

    Bastiony mroku (Robert Jordan, Brandon Sanderson) - recenzja

    Świat nie jest bezpiecznym ani spokojnym miejscem. Wielkie jałowe pustkowia Ugoru coraz bardziej się rozrastają, a i bardziej żyzne ziemie dopadają dziwne plagi. Armie Cienia stają się coraz silniejsze oraz śmielsze, a ci, którzy powinni zjednoczyć się we wspólnej sprawie, nie mogą zakończyć sporów. Władca upadłego Malkier zaczyna zbierać stronników. Randal’Thor, Smok Odrodzony, stara się prowadzić tak wojnę, jak i rozgrywki dyplomatyczne. Egewene próbuje nawiązać sojusz, jednakże w Białej Wieży czai się wewnętrzny wróg, z którym musi sobie poradzić.

    Saga ognia i wody. Gniewna fala (Jennifer Donnelly) – recenzja

    Apetyt wzrasta w miarę jedzenia? A co się dzieje, gdy mowa o książkach? Pojawia się podobny schemat, im lepsza powieść, tym chętniej czytelnik wgryzie się w jej kolejne części. Niesie to jednak ze sobą pewne, całkiem spore, niebezpieczeństwo. Jeżeli pierwszy tom serii przypadnie do gustu odbiorcy, wymaga on, by i następne były na tym samym, albo podobnym, poziomie. Niestety bardzo często zdarza się tak, że kolejna książka z cyklu nie spełnia oczekiwań– coś idzie w złym kierunku i powieść nie jest już tak ciekawa i wciągająca. Właśnie z takim zboczeniem z drogi mamy do czynienia w przypadku „Gniewnej fali”, drugiego tomu serii „Saga ognia i wody”.

    Biblioteka pana Lemoncella (Grabenstein Chris) - recenzja


    Od dziecka jestem zakochana w ogromnych bibliotekach. Człowiek otoczony ze wszystkich stron przez książki nie czuje się wcale tak samotny i zagubiony, jak mogło by się wydawać. Wręcz przeciwnie! Spędzając czas na zwykłym spoglądaniu na grzbiety przeczytanych tomisk, możemy czuć się jak w otoczeniu starych przyjaciół. Pewnie dlatego sam tytuł tego światowego bestsellera –Biblioteka pana Lemoncella– wywołał we mnie ciepłe uczucia.

    Atlas: Doppelganger (Dominika Słowik) - recenzja

    Ostatnio wpadają mi w ręce powieści autorów młodego pokolenia, z akcją osadzoną w latach dziewięćdziesiątych. Czy to przypadek, czy taka jest teraz tendencja? Jak powiedział Łukasz Orbitowski przy okazji premiery książki „Inna dusza” (zgadnijcie jakie to czasy), lata dziewięćdziesiąte to moment historyczny, który jest już zamknięty, należący do przeszłości, a jednocześnie wiecznie żywy. I trudno się z tym nie zgodzić, „Atlas: doppelganger” tylko potwierdza tę teorię.

    Relacja Falkon 2015

    Dwugłos o Fa(i)lkonie

    W dniach 6-8 listopada 2015 roku w Lublinie po raz szesnasty odbył się konwent Falkon. Impreza miała miejsce na obiekcie Targów Lublin znajdującym się przy ulicy Dworcowej 11. Tegoroczna edycja nosiła tyle wdzięczną, co odrobinę enigmatyczną nazwę „Falkon Versus” i zgromadziła około ośmiu tysięcy uczestników.

    Na fali szoku (John Brunner) - recenzja

    Naiwny szok

    W roku 1970 Alvin Toffler wydał książkę zatytułowaną Szok przyszłości. Jedną z najbardziej pamiętnych tez amerykańskiego futurologa jest stwierdzenie, że ludzki umysł może znieść tylko pewną dawkę zmian w określonym czasie – a rozwój cywilizacyjny i pęd techniczny miały, jego zdaniem, wkrótce przekroczyć ów tolerowalny próg. Dlatego choć nastawiony entuzjastycznie względem progresu, autor doradzał świadomą kontrolę, najlepiej przez wiele niezależnych jednostek, oraz celowe spowalnianie postępu tak, aby krucha ludzka psychika miała szansę „przetrawić” zachodzące wokół zmiany.

    Dżungla (Dariusz Sypeń) - recenzja

    Niegościnna planeta

    Mars – planeta, która wzbudza wśród naukowców i twórców fantastyki wciąż żywą i nieustającą fascynację. Czerwony glob był już miejscem zamieszkałym przez obce rasy (między innymi w powieściowym cyklu Edgara Rice’a Burroughsa o Barsoom czy szerzej znanej kinowej adaptacji John Carter), ludzką kolonią zamkniętą pod kopułami (Pamięć absolutna) czy miejscem, w którym człowiek zmaga się z naturą (popularny obecnie Marsjanin Andy’ego Weira i jego znakomita ekranizacja). Do grona fascynatów Marsa dołączył Dariusz Sypeń ze swoją powieścią Dżungla.

    Spectre (2015) - recenzja

    W drodze do kina na premierowy seans Spectre, otrzymałem od miłego pana gazetę z gatunku rozdawanych na ulicy i utrzymujących się z reklam. Pierwsze, czym mnie uraczyła, był wielki plakat najnowszego Bonda, dumnie prezentujący pięć gwiazdek z kilku recenzji prasowych oraz słowa „Najlepszy Bond w historii” autorstwa Davida Edwardsa z „Daily Mirror”. Ilekroć widzę tego typu komentarze, natychmiast zapala mi się w głowie lampka ostrzegawcza, zwłaszcza gdy mowa o istniejącej od ponad pięćdziesięciu lat serii, której część pierwsza nijak nie przypomina ostatniej. Są zbyt piękne, by mogły być prawdziwe, i takimi też okazały się w tym przypadku. A szkoda.

    Srebrne cienie (Richelle Mead) – recenzja

    „Kroniki krwi”, spin-off serii „Akademia wampirów”, można określić jednym słowem – nierówne. O ile historia Rose i Dymitra okazała się całkiem przyzwoitym cyklem, pełnym akcji, nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń i przemyślanym, o tyle przygody Sydney i Adriana wzbudzają w czytelniku pewien dysonans poznawczy. Pierwszy tom trzymał poziom „Akademii wampirów”, niestety kolejne trzy obnażyły sporo niedociągnięć w stylu Richelle Mead – zbyt słodko, zbyt miłośnie, zbyt naiwnie. Miejscami odbiorca czuje, że ten spin-off powstał na siłę, by odcinać kolejne kupony od serii, którą polubiło spore grono osób. „Srebrne cienie” od początku budziły w czytelnikach emocje. Dlaczego?

    Star Carrier. Głębia czasu (Ian Douglas) – recenzja

    ...subtelności sztucznej inteligencji

    Wojna domowa pomiędzy Konfederacją a Stanami dobiegła końca. Ziemianie powoli dochodzą do porozumienia. Zapowiada się okres odpoczynku i spokoju. Aż do chwili, gdy nieznany statek kosmiczny obcych startuje z Europy. Trevor Grey zostaje zmuszony do podjęcia szybkich działań, które zmienią oblicze ludzkości... Będzie musiał zmierzyć się z zagrożeniem zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym.

    Podziemny labirynt (James Rollins) - recenzja

    Rzadko czytam literaturę poruszającą temat teorii spiskowych. Chciałam jednak zasmakować czegoś innego niż to po co zwykle sięgam, dlatego wybrałam tego typu powieść i, niestety, rozczarowałam się. Aż mi głupio, że używam takich schematów, ale nie mogę uwierzyć, że mężczyzna napisał tego rodzaju książkę. Szukałam nawet informacji czy James Rollins to przypadkiem nie pseudonim literacki.. Jestem szczerze zdumiona, gdyż utwory, łączące w sobie fantastykę z romansem, piszą zwykle kobiety. Tym razem otrzymałam męską perspektywę, która zirytowała mnie w podobnym stopniu co ta damska.

    Manga. Podręcznik rysowania (Sonia Leong) - recenzja

    Manga z dnia na dzień zyskuje coraz większy rozgłos oraz kolejne rzesze fanów. Wywodzące się z Japonii komiksy można ujrzeć na półkach niemal każdej księgarni i biblioteki. Nic więc dziwnego, że ilość osób pragnących samemu tworzyć oryginalne, rysowane historie wciąż rośnie. Wydawcy wychodzą temu naprzeciw, wypuszczając na rynek instruktażowe podręczniki dla chcących spróbować swoich sił w kreowaniu komiksowego świata. Jedną z takich pozycji jest „Manga. Podręcznik rysowania” autorstwa Sonii Leong, która krok po kroku wdraża zainteresowanych w drogę powstawania japońskich historii obrazkowych.

    Zemsta stracharza (Joseph Delaney) – recenzja


    Joseph Delaney stworzył niesamowity, mroczny świat, gdzie duchy, demony i fantastyczne stwory nie są tylko marami z opowiadań. W bardzo krótkim czasie jego książki zyskały spore grono czytelników, tak liczne, że każda nowa historia z serii „Kroniki Wardstone” była wyczekiwana z wypiekami na twarzach. Niestety, kiedyś musiał nadejść ten dzień – moment, w którym pewien rozdział zostanie zakończony. Kilka dni temu premierę na naszym rynku czytelniczym miał trzynasty tom przygód Toma i jego mistrza. Czy historia została definitywnie zakończona? Jeżeli tak, to czy autor dał czytelnikom to, na co przez tyle lat czekali?

    Syndrom Everetta: Ulysses (Jarosław Ruszkiewicz) - recenzja

    Dawno temu, gdzieś w kosmosie, starły się dwie cywilizacje. W ciągu dwunastu lat Arnvalia została prawie całkowicie unicestwiona, a niedobitki jej mieszkańców musiały szukać schronienia w oddalonym świecie na rubieżach wszechświata.

    Na początku dwudziestego drugiego wieku większa część ziemskiej gospodarki opiera się na taniej energii wodorowej. Katastrofa samolotu rozpoczyna ciąg wydarzeń, który może zaważyć na losach Ziemi.

    Jarosław Ruszkiewicz sprawnie kreśli obraz społeczeństwa przyszłości w świecie, któremu bliżej jest do realiów cyberpunku niż do space opery.

    Pół świata (Joe Abercrombie) – recenzja


    Między szaleństwem a przebiegłością

    Moje pierwsze spotkanie z prozą Joego Abercombiego wypadło bardzo pozytywnie. „Pół króla”, którego głównym bohaterem jest starający się odzyskać swoje dziedzictwo kaleki książę Yarvi, bardzo mi się spodobało i odliczałam czas do premiery kolejnego tomu trylogii „Morze Drzazg”. Ku mojemu zdziwieniu to nie Yarvi był jego głównym bohaterem. Zaintrygowana, zagłębiłam się w lekturę, od której naprawdę trudno było się oderwać.

    Kolekcjoner skór (Jeffery Deaver) - recenzja

    „Kolekcjoner kości” był hitem. Książka doczekała się adaptacji filmowej, autor uznania, a tytuł przeszedł do historii kultury jako sukces. Niespecjalnie dziwi mnie, że na fali popularności powstał „Kolekcjoner skór”. Pierwszego tytułu nie znam, za to mogę wypowiedzieć się na temat kolejnej książki Jeffery'ego Deavera.
    Przebudzenie (Stephen King) - recenzja

    Coś się stało

    Po nie do końca spełniającej moje oczekiwania lekturze „Pana Mercedesa”, pierwszej powieści detektywistycznej, jaką popełnił King, z niecierpliwością czekałam na dzień, w którym w moje ręce trafi „Przebudzenie”. Liczyłam na to, że tym razem proza króla horroru sprawi mi większą przyjemność. I tak, całe szczęście, było, choć nie jest to powieść bez wad.

    Paranormal Activity: Inny wymiar (2015) - recenzja

    Martwa sztuka niedopowiedzeń

    Ryan i Emily wraz z córeczką Leilą właśnie przeprowadzili się (!) do nowego, ogromnego domu. Zbliża się Boże Narodzenie, rozpakowują więc świąteczne dekoracje. W jednym z pudeł czeka ich spora niespodzianka: stara, robiona na zamówienie kamera (!!) wraz ze stertą taśm VHS (!!!). Urządzenie nie dość, że działa, to jeszcze wychwytuje dziwne zakłócenia, a to w salonie, a to na korytarzu, ale najczęściej – w pokoju małej Leili.

    Ropuszki (Aneta Jadowska) - recenzja

    Toruńska menażeria

    Toruń to miasto pełne dziwnych mieszkańców. I nie mam tu na myśli oddanych wielbicieli ojca Tadeusza i słuchaczy jego rozgłośni. Na ulicach miasta można spotkać anioły, diabły, demony, elfy, wampiry, wilkołaki, czarownice i szamanów wszelkiego autoramentu… Toruńska menażeria jest przebogata we wszelkiej maści indywidua, które swobodnie poruszają się pomiędzy realnie istniejącą metropolią i jej magicznym odpowiednikiem, Thornem. Wyobraźnia Anety Jadowskiej zapełniła urokliwe uliczki nietuzinkowymi postaciami, na stałe wpisując je w polską mapę fantastycznych miejsc.

    Sztywny (Michał Gołkowski) - recenzja

    Gdyby osadzić Czynsza z książki Irvine’a Welsha „Trainspotting” w zonie i przerobić na stalkera, mógłby z powodzeniem powstać Sztywny, bohater Michała Gołkowskiego. Najnowsza powieść Polaka to coś więcej niż fantasy z gatunku postapo. Akcja mogłaby przenieść się w realia współczesnego świata i kto wie, czy nie zyskałaby na tym jeszcze więcej.

    Łowca Czarownic (2015) - recenzja

    Gatunek urban fantasy jest niezwykle popularny w literaturze i odnosi duże sukcesy, jeżeli chodzi o produkcje telewizyjne (o czym świadczą liczące po kilka sezonów seriale, takie jak „Nie z tego świata” czy „Grimm”), a mimo to na filmach należących do tego gatunku ciąży jakaś klątwa. Rzadko bowiem zdarza się, że produkcja spod znaku urban fantasy zmienia się w kinowy hit. Jeszcze rzadziej film przynosi wystarczająco duże zyski, by studia zdecydowały się na kontynuację.

    Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia (Cordwainer Smith) - recenzja

    Liryczne SF

    Czy można napisać science fiction bez ani grama technologicznego bełkotu, za to pełne onirycznych wyobrażeń? Czy o lotach międzygwiezdnych można mówić językiem starożytnych proroctw, ballad i romansów? Czy fantastykę naukową można obficie okrasić poezją? Odpowiedź na te pytania brzmi trzy razy „Cordwainer Smith”.

    Grim (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    Mity i podania stanowią wyjątkowo bogate źródło inspiracji. Czerpie z nich całe mnóstwo twórców powieści, filmów i seriali. Jako przykład podać można chociażby „Władcę Pierścieni” czy „Supernatural”. Opowieści o istotach rodem z legend cieszą się sporym zainteresowaniem. Do grona osób, szukających natchnienia w takiej tematyce, dołączyły dwie pisarki – Åsa Larsson i Ingela Korsell – ze swoją serią „PAX”.

    Pal przekleństwa (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    „Harry Potter” odniósł niesamowity sukces. Zyskał sobie rzeszę wiernych fanów w różnych przedziałach wiekowych, mimo że w zamierzeniu napisany został jako seria dla młodzieży. Ciężko będzie kiedykolwiek choćby dorównać tym powieściom. Media Rodzina postawiła jednak na nowy cykl, który skierowany jest do podobnej grupy odbiorców. Czy uda się powtórzyć sukces książek o angielskiego czarodzieju?

    Petrodor (Joel Shepherd) - recenzja

    Lubię powieści skomplikowane, z mnóstwem intryg i spisków, lecz muszę przyznać, że z prozą Joela Shepherda miałam problem. Niby dostałam to, czego chciałam, ale i tak trudno było mi odnaleźć się w przedstawionym przez autora świecie. Lecz kiedy już wszystko sobie poukładałam, z zainteresowaniem zaczęłam obserwować perypetie głównej bohaterki. Dlatego też za lekturę „Petrodoru” wzięłam się dość szybko po „Sashy”, by nie uronić niczego z zapamiętanej historii, która zdążyła mnie mocno zaintrygować.

    Następczyni (Kiera Cass) - recenzja

    Serię Selekcja znam od podszewki. Amerikę i Maxona poznałam, jako odbiorca, w trakcie trwania Eliminacji, które zakończyły się podróżą do ołtarza. I choć nie uważam się za wielką fankę tej historii (przeczytałam ją tylko raz i wątpię, bym powróciła kiedyś do tego utworu), postanowiłam dać szansę dalszym przygodom wymyślonym przez Kierę Cass. Do bestsellerowej trylogii dostaliśmy dodatek w postaci Następczyni, czyli możliwość dowiedzenia się, co było dalej po słynnej frazie i żyli długo i szczęśliwie.

    Dotyk Julii. Trylogia (Tahereh Mafi) - recenzja

    Kiedy byłam nastolatką, wyobrażałam sobie świat, w którym ludzie zostali obdarzeni nadnaturalnymi mocami. Uwielbiałam oglądać seriale takie jak „Herosi” czy „4400”, gdzie wizualizowały się moje marzenia. Dlatego też, gdy ujrzałam intrygujący opis na książce, który brzmiał: „Mój dotyk zabija. Mój dotyk to moja siła”, wiedziałam że koniecznie muszę sięgnąć po tę pozycję. Wszystkie tomy tej serii były już od dawna w sprzedaży, ale dzięki Wydawnictwu Otwartemu miałam możliwość przeczytania ich w jednym wydaniu.

    Marsjanin (2015) - recenzja

    Kiedy ratowanie biednych szeregowców za linią wroga już nie wystarczy i kiedy odnajdywanie własnej tożsamości nie jest już w połowie tak satysfakcjonujące, pozostaje już tylko jedna opcja: ratowanie Matta Damona w kosmosie!

    Siepacze bogów (Eric Absinthe) – recenzja

    Self-publishing jest coraz popularniejszy wśród debiutujących pisarzy. Dzięki niemu nie muszą chodzić od drzwi do drzwi i szukać wydawnictwa, które zainteresowałoby się stworzoną przez nich historią na tyle, by ją wydać. Z tego rodzaju wolności skorzystał człowiek skrywający się pod pseudonimem Eric Absinthe i opublikował swoją pierwszą powieść, „Siepacze bogów”, w której dobrze znane oblicze fantastyki nabiera zupełnie innego wyglądu.

    Trollhunters. Łowcy trolli (Guillermo del Toro, Daniel Kraus) – recenzja

    Reżyserzy filmowi piszący książki? Ostatnio na rynku księgarskim pojawia się sporo tytułów, których autorami są znani filmowcy. Kilku światowej sławy twórców ekranowych produkcji pokusiło się o wykreowanie własnego literackiego świata – J.J. Abrams czy Chris Columbus to tylko niektóre przykłady. Teraz do tego grona dołączył jeszcze jeden reżyser – człowiek, który potrafi porwać swoimi wizjami niejednego widza, Guillermo del Toro. Jego światy nie tylko urzekają odbiorców, ale i hipnotyzują i zachwycają – takiej dbałości o szczegóły nie powstydziłby się żaden filmowiec. A jak del Toro sprawdził się jako autor książki przeznaczonej do młodzieży?

    Diablo: Wojna grzechu. Smocze łuski (Richard A. Knaak) - recenzja

    Istnieje wiele trudnych wyzwań, jakie można postawić przed pisarzami. Należy do nich stworzenie trylogii. Ale uwaga! Nie po prostu napisanie trzech książek z rzędu, lecz trylogii, która jest przemyślaną całością, z umiejętnie stopniowanym napięciem przez wszystkie tomy (!), zręcznie rozplanowaną akcją etc. Dotyczy to zresztą nie tylko książek, ale również innych wytworów kultury: filmów, gier komputerowych. Moje obserwacje wskazują, że najłatwiej potknąć się, tworząc część drugą – zbyt często bowiem okazuje się ona wymuszonym interludium między zawiązaniem akcji (część pierwsza) oraz jej finałem (część trzecia), swoistym pomostem, przez który przejść trzeba, ale trochę nie wiadomo, czym wypełnić czas (a w tym wypadku: stronice). Wygląda na to, że wszystko to sprawdza się w przypadku „Wojny grzechu”.

    Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia (Adam Jay Epstein i Andrew Jacobson) - recenzja


    Adam Jay Epstein od małego uwielbiał wszystko, co fantastyczne. Już wtedy lubił tworzyć nowe niesamowite światy, a potem umiejscawiać w nich najróżniejsze historie. Jednak dopiero w siódmej klasie, za sprawą nauczyciela języka angielskiego, zaczął na poważnie myśleć o tym, aby uczynić pisarstwo swoim zawodem. Andrew Jacobson, tak jak jego przyjaciel, od zawsze był wielkim miłośnikiem fantastyki. Jak sam twierdzi, wychował się na filmach z serii „Gwiezdne Wojny”. Obaj mężczyźni już od pierwszego spotkania złapali ze sobą świetny kontakt. Wspólną drogę pisarską rozpoczęli od pisania scenariuszy dla telewizji, a potem poszło już z górki. „Gwiazda przeznaczenia” to pierwszy tom serii „Chowańce”, która przyniosła im międzynarodowy sukces.

    Chowaniec to zwierzę o magicznych talentach, którymi wspiera swojego zaufanego, czyli czarodzieja, który wybrał go na swego towarzysza. Dalej razem będą zgłębiać tajniki magii, aby po osiągnięciu dorosłości móc bronić królestwa, zwanego Bezkresją, przed wpływem czarnej magii.

    Przedrzeźniacz (Walter Tevis) - recenzja

    Tylko przedrzeźniacz śpiewa na skraju lasu

    Robert Spofforth, przystojny robot Marki Dziewięć, marzy o tym, aby popełnić samobójstwo. Paul Bentley odkrywa na nowo możliwości, jakie daje umiejętność czytania. Mary Lou dostrzega, że otaczający ją świat stał się wyblakły i mdły, i próbuje przełamać jego monotonię świadomym i coraz śmielszym naruszaniem konwenansów. W tym czasie resztki ludzkości biernie poddają się postępującej degeneracji, sądząc, że łatwy seks i narkotyki to wszystko, co świat ma do zaoferowania.

    Sasha (Joel Shepherd) – recenzja


    Cenić chaos to cenić życie
    Zanim sięgnęłam po „Sashę”, nazwisko Joela Shepherda było mi całkowicie nieznane. Ten pochodzący z Australii pisarz jest autorem sześciotomowego cyklu powieści science fiction, „Cassandra Kresnov”, który nie został wydany w naszym kraju. W Polsce czytelnicy mogli zapoznać się z jego prozą dopiero wraz z ukazaniem się drugiej serii książek, tetralogii „Próba krwi i stali”.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    Koniec epoki królów

    Zidiociały król rozpustnik pustoszy swój kraj nie gorzej niż armia najeźdźców – ludzie głodują i brakuje pracy, kasa państwowa świeci pustkami, a władca szykuje się do podpisania ugody z wrogą monarchią, na mocy której podległa mu dziedzina stanie się nie tyle lennem, co po prostu niewolniczą kolonią sąsiadów. Taka sytuacja aż się prosi o zamach stanu i właśnie przewrót na miarę rewolucji francuskiej stanowi oś fabularną debiutanckiej powieści Briana McClellana. Niemniej Obietnica krwi to również historia starań, aby wspomniana rewolucja nie zaczęła pożerać własnych dzieci.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    System monarchii nie zawsze się sprawdza. Szczególnie, gdy władca okazuje się tyranem lub, co gorsza, głupcem. Wśród ludu, poddawanego uciskowi, pojawią się w końcu buntownicze nastroje. Jeśli znajdzie się do tego ktoś na tyle odważny i potężny, by wystąpić w obronie cierpiącego narodu, przewrót gwarantowany. Często okazuje się jednak, że zdetronizowanie króla to dopiero początek poważnych problemów, jakie niesie ze sobą taki zuchwały czyn.

    Król Wron (Szymon Krug) - recenzja

    Kiedy Adam, po wieczorze pełnym zabawy i podrywu, postanawia wrócić do domu, przechodząc przez spowity mrokiem park, nawet nie przypuszcza, jak bardzo zmieni się jego życie. Jedna błędna decyzja spycha go na pogranicze zaświatu, gdzie drapieżne stworzenia wypełzają spod szaf i łóżek, martwi rozgrzebują groby, a wrony plotą bzdury w pustych ulicach i na kurhanach.

    Strony