Recenzje

    Grim (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    Mity i podania stanowią wyjątkowo bogate źródło inspiracji. Czerpie z nich całe mnóstwo twórców powieści, filmów i seriali. Jako przykład podać można chociażby „Władcę Pierścieni” czy „Supernatural”. Opowieści o istotach rodem z legend cieszą się sporym zainteresowaniem. Do grona osób, szukających natchnienia w takiej tematyce, dołączyły dwie pisarki – Åsa Larsson i Ingela Korsell – ze swoją serią „PAX”.

    Pal przekleństwa (Åsa Larsson, Ingela Korsell) - recenzja

    „Harry Potter” odniósł niesamowity sukces. Zyskał sobie rzeszę wiernych fanów w różnych przedziałach wiekowych, mimo że w zamierzeniu napisany został jako seria dla młodzieży. Ciężko będzie kiedykolwiek choćby dorównać tym powieściom. Media Rodzina postawiła jednak na nowy cykl, który skierowany jest do podobnej grupy odbiorców. Czy uda się powtórzyć sukces książek o angielskiego czarodzieju?

    Petrodor (Joel Shepherd) - recenzja

    Lubię powieści skomplikowane, z mnóstwem intryg i spisków, lecz muszę przyznać, że z prozą Joela Shepherda miałam problem. Niby dostałam to, czego chciałam, ale i tak trudno było mi odnaleźć się w przedstawionym przez autora świecie. Lecz kiedy już wszystko sobie poukładałam, z zainteresowaniem zaczęłam obserwować perypetie głównej bohaterki. Dlatego też za lekturę „Petrodoru” wzięłam się dość szybko po „Sashy”, by nie uronić niczego z zapamiętanej historii, która zdążyła mnie mocno zaintrygować.

    Następczyni (Kiera Cass) - recenzja

    Serię Selekcja znam od podszewki. Amerikę i Maxona poznałam, jako odbiorca, w trakcie trwania Eliminacji, które zakończyły się podróżą do ołtarza. I choć nie uważam się za wielką fankę tej historii (przeczytałam ją tylko raz i wątpię, bym powróciła kiedyś do tego utworu), postanowiłam dać szansę dalszym przygodom wymyślonym przez Kierę Cass. Do bestsellerowej trylogii dostaliśmy dodatek w postaci Następczyni, czyli możliwość dowiedzenia się, co było dalej po słynnej frazie i żyli długo i szczęśliwie.

    Dotyk Julii. Trylogia (Tahereh Mafi) - recenzja

    Kiedy byłam nastolatką, wyobrażałam sobie świat, w którym ludzie zostali obdarzeni nadnaturalnymi mocami. Uwielbiałam oglądać seriale takie jak „Herosi” czy „4400”, gdzie wizualizowały się moje marzenia. Dlatego też, gdy ujrzałam intrygujący opis na książce, który brzmiał: „Mój dotyk zabija. Mój dotyk to moja siła”, wiedziałam że koniecznie muszę sięgnąć po tę pozycję. Wszystkie tomy tej serii były już od dawna w sprzedaży, ale dzięki Wydawnictwu Otwartemu miałam możliwość przeczytania ich w jednym wydaniu.

    Marsjanin (2015) - recenzja

    Kiedy ratowanie biednych szeregowców za linią wroga już nie wystarczy i kiedy odnajdywanie własnej tożsamości nie jest już w połowie tak satysfakcjonujące, pozostaje już tylko jedna opcja: ratowanie Matta Damona w kosmosie!

    Siepacze bogów (Eric Absinthe) – recenzja

    Self-publishing jest coraz popularniejszy wśród debiutujących pisarzy. Dzięki niemu nie muszą chodzić od drzwi do drzwi i szukać wydawnictwa, które zainteresowałoby się stworzoną przez nich historią na tyle, by ją wydać. Z tego rodzaju wolności skorzystał człowiek skrywający się pod pseudonimem Eric Absinthe i opublikował swoją pierwszą powieść, „Siepacze bogów”, w której dobrze znane oblicze fantastyki nabiera zupełnie innego wyglądu.

    Trollhunters. Łowcy trolli (Guillermo del Toro, Daniel Kraus) – recenzja

    Reżyserzy filmowi piszący książki? Ostatnio na rynku księgarskim pojawia się sporo tytułów, których autorami są znani filmowcy. Kilku światowej sławy twórców ekranowych produkcji pokusiło się o wykreowanie własnego literackiego świata – J.J. Abrams czy Chris Columbus to tylko niektóre przykłady. Teraz do tego grona dołączył jeszcze jeden reżyser – człowiek, który potrafi porwać swoimi wizjami niejednego widza, Guillermo del Toro. Jego światy nie tylko urzekają odbiorców, ale i hipnotyzują i zachwycają – takiej dbałości o szczegóły nie powstydziłby się żaden filmowiec. A jak del Toro sprawdził się jako autor książki przeznaczonej do młodzieży?

    Diablo: Wojna grzechu. Smocze łuski (Richard A. Knaak) - recenzja

    Istnieje wiele trudnych wyzwań, jakie można postawić przed pisarzami. Należy do nich stworzenie trylogii. Ale uwaga! Nie po prostu napisanie trzech książek z rzędu, lecz trylogii, która jest przemyślaną całością, z umiejętnie stopniowanym napięciem przez wszystkie tomy (!), zręcznie rozplanowaną akcją etc. Dotyczy to zresztą nie tylko książek, ale również innych wytworów kultury: filmów, gier komputerowych. Moje obserwacje wskazują, że najłatwiej potknąć się, tworząc część drugą – zbyt często bowiem okazuje się ona wymuszonym interludium między zawiązaniem akcji (część pierwsza) oraz jej finałem (część trzecia), swoistym pomostem, przez który przejść trzeba, ale trochę nie wiadomo, czym wypełnić czas (a w tym wypadku: stronice). Wygląda na to, że wszystko to sprawdza się w przypadku „Wojny grzechu”.

    Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia (Adam Jay Epstein i Andrew Jacobson) - recenzja


    Adam Jay Epstein od małego uwielbiał wszystko, co fantastyczne. Już wtedy lubił tworzyć nowe niesamowite światy, a potem umiejscawiać w nich najróżniejsze historie. Jednak dopiero w siódmej klasie, za sprawą nauczyciela języka angielskiego, zaczął na poważnie myśleć o tym, aby uczynić pisarstwo swoim zawodem. Andrew Jacobson, tak jak jego przyjaciel, od zawsze był wielkim miłośnikiem fantastyki. Jak sam twierdzi, wychował się na filmach z serii „Gwiezdne Wojny”. Obaj mężczyźni już od pierwszego spotkania złapali ze sobą świetny kontakt. Wspólną drogę pisarską rozpoczęli od pisania scenariuszy dla telewizji, a potem poszło już z górki. „Gwiazda przeznaczenia” to pierwszy tom serii „Chowańce”, która przyniosła im międzynarodowy sukces.

    Chowaniec to zwierzę o magicznych talentach, którymi wspiera swojego zaufanego, czyli czarodzieja, który wybrał go na swego towarzysza. Dalej razem będą zgłębiać tajniki magii, aby po osiągnięciu dorosłości móc bronić królestwa, zwanego Bezkresją, przed wpływem czarnej magii.

    Przedrzeźniacz (Walter Tevis) - recenzja

    Tylko przedrzeźniacz śpiewa na skraju lasu

    Robert Spofforth, przystojny robot Marki Dziewięć, marzy o tym, aby popełnić samobójstwo. Paul Bentley odkrywa na nowo możliwości, jakie daje umiejętność czytania. Mary Lou dostrzega, że otaczający ją świat stał się wyblakły i mdły, i próbuje przełamać jego monotonię świadomym i coraz śmielszym naruszaniem konwenansów. W tym czasie resztki ludzkości biernie poddają się postępującej degeneracji, sądząc, że łatwy seks i narkotyki to wszystko, co świat ma do zaoferowania.

    Sasha (Joel Shepherd) – recenzja


    Cenić chaos to cenić życie
    Zanim sięgnęłam po „Sashę”, nazwisko Joela Shepherda było mi całkowicie nieznane. Ten pochodzący z Australii pisarz jest autorem sześciotomowego cyklu powieści science fiction, „Cassandra Kresnov”, który nie został wydany w naszym kraju. W Polsce czytelnicy mogli zapoznać się z jego prozą dopiero wraz z ukazaniem się drugiej serii książek, tetralogii „Próba krwi i stali”.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    Koniec epoki królów

    Zidiociały król rozpustnik pustoszy swój kraj nie gorzej niż armia najeźdźców – ludzie głodują i brakuje pracy, kasa państwowa świeci pustkami, a władca szykuje się do podpisania ugody z wrogą monarchią, na mocy której podległa mu dziedzina stanie się nie tyle lennem, co po prostu niewolniczą kolonią sąsiadów. Taka sytuacja aż się prosi o zamach stanu i właśnie przewrót na miarę rewolucji francuskiej stanowi oś fabularną debiutanckiej powieści Briana McClellana. Niemniej Obietnica krwi to również historia starań, aby wspomniana rewolucja nie zaczęła pożerać własnych dzieci.

    Obietnica krwi (Brian McClellan) - recenzja

    System monarchii nie zawsze się sprawdza. Szczególnie, gdy władca okazuje się tyranem lub, co gorsza, głupcem. Wśród ludu, poddawanego uciskowi, pojawią się w końcu buntownicze nastroje. Jeśli znajdzie się do tego ktoś na tyle odważny i potężny, by wystąpić w obronie cierpiącego narodu, przewrót gwarantowany. Często okazuje się jednak, że zdetronizowanie króla to dopiero początek poważnych problemów, jakie niesie ze sobą taki zuchwały czyn.

    Król Wron (Szymon Krug) - recenzja

    Kiedy Adam, po wieczorze pełnym zabawy i podrywu, postanawia wrócić do domu, przechodząc przez spowity mrokiem park, nawet nie przypuszcza, jak bardzo zmieni się jego życie. Jedna błędna decyzja spycha go na pogranicze zaświatu, gdzie drapieżne stworzenia wypełzają spod szaf i łóżek, martwi rozgrzebują groby, a wrony plotą bzdury w pustych ulicach i na kurhanach.

    Akademia Dobra i Zła (Soman Chainani) - recenzja

    Baśnie to nieskończone źródło inspiracji dla pisarzy. Opowiadane na dobranoc, czytane z przepięknych dziecięcych ksiąg z obrazkami, czy oglądane w telewizji lub kinie nieustannie tkwią w ludzkiej świadomości. Czy znajdzie się w Polsce chociaż jedna osoba, której obcy jest Kopciuszek? Sądzę, że nie. W takim razie czy można, czerpiąc właśnie z tych historii, stworzyć oryginalną powieść o dobru i złu? Soman Chainami swoim debiutem „Akademia Dobra i Zła” udowadnia, że tak – jest to jak najbardziej wykonalne..

    Lichotek i Czarnoksiężnik, Lichotek i Dragodon (Ian Ogilvy) - recenzja

    O tym, jak dobro musi stawiać czoła złu, choć wydaje się, że to pierwsze, reprezentowane przez chuderlawego chłopca, nie ma w starciu szans. A jednak, dzieci noszą w sobie potencjał, którego dorośli czasem nie są w stanie dostrzec ani docenić. Zapraszam do recenzji dwóch historii dla młodzieży spod znaku magii: „Lichotek i Czarnoksiężnik” oraz „Lichotek i Dragodon”.

    Niewidzialna korona (Elżbieta Cherezińska) – recenzja


    Królestwo to coś więcej niż król
    Dla wielu osób historia Polski jest trudna, wymagająca uwagi i przez to nużąca. Liczne wojny, sojusze, polityczne mariaże i knowania jednych z drugimi przeciwko trzecim. Mniej więcej w taki właśnie sposób pokazywane są dzieje naszego kraju w podręcznikach szkolnych i z tego też powodu spora grupa odbiorców w późniejszych latach jak ognia unika owego tematu. A wystarczy tylko sięgnąć po powieści Elżbiety Cherezińskiej, by zagłębić się w świat opowieści pięknych, wciągających, a przede wszystkim dotyczących rodzimych korzeni.

    Klątwa Wendigo (Rick Yancey) – recenzja


    ...potwory kryją się także w ludziach

    Badacza potworów odebrałam z mieszanymi (ale ogólnie dość pozytywnymi) uczuciami: z jednej strony przedstawiony świat zaintrygował mnie od pierwszych stron, z drugiej domagałam się od autora konkretniejszego rozwoju postaci. Pierwsza część serii „Monstrumolog” była mroczna i okraszona tajemniczymi historiami. Czy Klątwa Wendigo poszła w tym samym kierunku?

    Interludium Odda (Dean Koontz) - recenzja

    Strach się bać!

    Potwory, obcy, duchy i zjawy – od lat są znani jako bohaterowie pełnych grozy książek czy filmów. Oczywiście, jeśli obecna jest się zła siła nadprzyrodzona, musi zjawić się także jej odważny pogromca, który stoczy z nią bój. Było ich wielu – wymiana imion każdego z nich potrwałaby przynajmniej dwa dni. Ostatnio jednak odnalazłam swojego nowego ulubieńca, jeżeli chodzi o owych pogromców – Odda Thomasa. Żałuję, iż dopiero szósty tom jego przygód wpadł w moje ręce, lecz również cieszę się, że miałam przyjemność poznać tego niesamowitego bohatera – na pewno nadrobię poprzednie części książek opowiadające o jego perypetiach, ponieważ „Interludium Odda” okazało się wspaniałą lekturą.

    Clariel (Garth Nix) - recenzja

    Trylogia Gartha Nixa o Starym Królestwie to jedna z tych serii, które zapadają w pamięć na długie lata. Książki czytałam dawno temu, a po dziś dzień mam do nich sentyment. Tak wielki, że nadal stoją na półce, mimo iż czas na tego typu opowieści już dawno minął. Jak niegdyś „Hobbit, czyli tam i z powrotem” czy seria o Harrym Potterze, historie tego autora pobudzają naturalną tęsknotę za wyjściem z domu i ruszeniem na spotkanie przygody.

    Starter (Lissa Price) - recenzja


    Dystopijne wizje osiągają w ostatnich latach ogromną popularność wśród młodzieży. Wiele książek i filmów, a zatem mediów, które wywierają największy wpływ na zbiorową świadomość i wyobraźnię odbiorców, mierzy się z tym tematem. Z różnym skutkiem – bardziej lub mniej udanym. A jednak nie brakuje kolejnych twórców, próbujących swoich sił w kreowaniu pesymistycznych obrazów przyszłego świata. I faktycznie, wygląda na to, że formuła tego gatunku jeszcze się nie wyczerpała. Zainteresowanie młodego odbiorcy współczesną dystopią wydaje się w pełni zrozumiałe – to wyraz wewnętrznego buntu (całkowicie naturalnego) wobec zastanej rzeczywistości. Sprzeciw bohatera literackiego czy filmowego, stojącego w opozycji do krzywdzącego systemu, jest odbiciem jego własnych uczuć względem istniejącego porządku. Nic więc dziwnego, że i Starter Lissy Price trafił na podatny grunt.

    Otchłań (Robert J. Szmidt) - recenzja

    Sekrety wrocławskich kanałów

    Po bardzo krakowskiej Dzielnicy obiecanej przyszedł czas na wrocławską Otchłań ¬ kolejną polską powieść osadzoną w uniwersum Metro 2033. Poznajcie Nauczyciela, starszego (czyli, według postapokaliptycznych standardów, gdzieś tak po trzydziestce) człowieka, mądrego i doświadczonego, ale także agresywnego i wyrachowanego. Witajcie w Wolnych Enklawach, gdzie ów mężczyzna zamieszkuje wraz z głuchoniemym synem, ale nie przyzwyczajajcie się zbytnio – wkrótce wraz z bohaterami przyjdzie wam opuścić to zaciszne miejsce.

    Sinister 2 (2015) - recenzja

    Utracona siła rażenia

    Po tragedii, jaka spotkała rodzinę Oswaltów, były zastępca szeryfa, samozwańczy przyjaciel tychże, postanawia odkryć prawdę o łańcuchu potwornych morderstw – a przynajmniej powstrzymać odpowiedzialne za nie zło. Jest przerażony, ale zdeterminowany. Podpala nawiedzone domy w nadziei, że zapobiegnie to kolejnym zbrodniom. Niestety odkrywa, że do jednego z takich miejsc dopiero co wprowadziła się samotna matka z dwoma synami...

    Niebezpieczne kobiety (red. G.R.R. Martin, Gardner Dozois) - recenzja

    Nie ma kobiet doskonałych

    Nie od dziś nazwisko George’a R.R. Martina widniejące na okładce jakiejkolwiek książki przyciąga wzrok czytelnika w księgarni i jest gwarantem wysokiej sprzedaży. A jeśli na obwolucie umieszczono grafikę z kobietą zasiadającą na Żelaznym Tronie, to od razu wiadomo, że w tomie znajdzie się miejsce dla postaci z Westeros. Tym razem autor Pieśni lodu i ognia swoim nazwiskiem firmuje antologię, której bohaterkami są przedstawicielki płci pięknej z różnych uniwersów, a jednocześnie sam dokłada cegiełkę pod budowę swego świata, prezentując wielbicielom Księżniczkę i królową.

    Szpady Kardynała (Pierre Pevel) – recenzja

    Pierre Pevel postanowił sięgnąć po elementy znane z klasycznej powieści Alexandra Dumas – Trzej muszkieterowie – dodać do nich własne pomysły i wątki i stworzyć powieść historyczną. Ale nie zwykłą powieść historyczną, gdyż wplótł do niej dawkę fantasy. Żeby czytelnik nie odczuł zbytniego przeładowania fantastycznymi motywami, pisarz zbudował świat, w którym są obecne czary i magiczne stworzenia , jednak to nie im poświęca Pevel najwięcej uwagi. Nie, autor przede wszystkim skupia się na elementach charakterystycznych dla utworu spod znaku płaszcza i szpady, czyli scenach walki. Czy Pierre Pevel to godny następca Alexandra Dumas?

    Reputacja (Andrzej Pilipiuk) - recenzja

    Na tropie zagadek przeszłości

    Najnowszy tomik opowiadań Andrzeja Pilipiuka liczy sobie pięć utwór, z których jeden przedstawia przygodę doktora Pawła Skórzewskiego, pozostałe zaś skupiają się na postaci Roberta Storma. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaprzyjaźnić się z tymi protagonistami, przypominam, że pierwszy z nich to żyjący na przełomie XIX i XX wieku lekarz o naukowym zacięciu, podróżnik i altruista, drugi natomiast to (zupełnie jak sam autor) absolwent archeologii, wielki pasjonat historii i szeroko pojętej „starzyzny”, przez co często wpada na trop zaginionych reliktów przeszłości.

    Ciemne tunele (Siergiej Antonow) - recenzja

    O Metrze 2033 infantylnie

    Mija już dziesięć lat, odkąd postapokaliptyczna wizja Dmitrija Głuchowskiego trafiła do rąk czytelników. W tym czasie cykl obrósł w kilkadziesiąt kolejnych tytułów. Zdarzały się wzloty i upadki, jednak niewątpliwą zaletę serii stanowi fakt, że do jej rozwoju przyczyniają się różni autorzy – dzięki temu fani niekoniecznie otrzymują w kółko ten sam produkt w kolejnych odsłonach. W napisanych przez Siergieja Antonowa Ciemnych tunelach czytelnikom przyjdzie wrócić do korzeni – a dokładniej: do moskiewskiego metra.

    Długi Mars (Terry Pratchett, Stephen Baxter) – recenzja


    ...długa Ziemia trochę bardziej pusta

    Minęło kilka lat od wydarzeń z Długiej wojny, wybuch superwulkanu Yellowstone zjednoczył gatunek homo sapiens i nawet przeciwnicy przekraczania musieli przyznać, że Długa Ziemia uratowała życie tysiącom, a nawet milionom ludzi. Kolebka człowieczeństwa leży w popiołach, w objęciach zimy, a jej mieszkańcy wyemigrowali na wschodnie i zachodnie iteracje znanych im miejsc. Konsekwencje tego wydarzenia są nadal boleśnie widoczne, pomimo upływu czasu.

    W głowie się nie mieści (2015) - recenzja

    Uczucia mają uczucia

    Filmy animowane Pixara mają to do siebie, że w ciemno można wybierać się na nie do kina, gdyż wiadomo, iż będą dobre. Kiedy na srebrne ekrany wchodzi nowa produkcja tej wytwórni, sale wypełniają się po brzegi miłośnikami długometrażowych animacji. W tym roku wytwórnia raczy widzów kolejną perełką ze swojego dorobku. Jeśli ktoś śmiał wątpić, że „W głowie się nie mieści” nie dorówna poprzednim pixarowskim filmów, niech co sił biegnie do kina przekonać się, w jak wielkim jest błędzie.

    Śmierć króla Artura (Peter Ackroyd) – recenzja


    ...król niegdyś i na zawsze

    Legendy o królu Arturze, jego rycerzach i Camelocie były, są i zapewne wiecznie będą inspiracją dla twórców – od pisarzy do filmowców, i wszystkich pomiędzy. Dlaczego? Trudno jednoznacznie wskazać źródło tej fascynacji. Może tkwi ono w fantastycznej fabule, po równo otulonej prawdziwą historią Bretonów, jak i celtyckim mistycyzmem; może w postaciach – zróżnicowanych i tragicznych; a może to po prostu jedna z tych opowieści, które przemawiają do serc odbiorców i poruszają coś ukrytego w ich wnętrzu.

    Następcy. Wyspa Potępionych (Melissa de la Cruz) – recenzja

    Motywy baśniowe cieszą się obecnie wielką popularnością, sięgają po nie zarówno producenci filmów czy seriali, jak i pisarze. Wariacje na temat przygód poszczególnych postaci („Once Upon a Time”), a może przedstawienie znanej historii z perspektywy antagonisty („Maleficent”) albo zabawa z kanonem („A Court of Thorns and Roses”) – pomysłów na wzbogacenie tych utworów pojawiło się już całkiem sporo. Motyw baśni przewija się przez niektóre epizody seriali, jak choćby w „Supernatural” czy „Librarians”, albo staje się głównym elementem fabuły („Into the Woods”).

    Fangirl (Rainbow Rowell) – recenzja

    Zachwytom na amerykańskiej vlogo- i blogosferze nie było końca. Czytelnicy wielokrotnie sięgali po tę pozycję, by jeszcze raz zanurzyć się w skonstruowanym przez autorkę świecie. Uniwersum, w którym nie występowały ani magia, ani księżniczki, ani nawet smoki. Zamiast zamków pojawiły się uniwersyteckie katedry, a malownicze miasteczko zostało zastąpione szkolnym kampusem. I mimo że fantastycznej magii w tej książce jak na lekarstwo, to pojawia się jej inna odmiana , taka, która oczarowuje czytelnika już od pierwszych stron – świetny pomysł na historię. Rainbow Rowell, znana polskim czytelnikom dzięki niedawno wydanej w naszym kraju powieści „Eleonora i Park”, uraczyła odbiorców kolejną wciągającą i sympatyczną pozycją – „Fangirl”.

    Silver. Powrót na Wyspę Skarbów (Andrew Motion) – recenzja

    Jedna z najpopularniejszych, można rzec – flagowych, powieści szkockiego twórcy, Roberta Louisa Stevensona, doczekała się kontynuacji. O jaką pozycję chodzi? Książkę, którą wielokrotnie przenoszono na ekrany albo do jakiej nawiązywano w innych produkcjach. Morska podróż, wielka przygoda, ukryty skarb i piraci – ta historia podbiła serca czytelników na całym świecie. „Wyspa Skarbów” to powieść marynistyczna, która zabiera odbiorcę w niezapomnianą podróż na zapomnianą przez boga wyspę, gdzie bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niebezpieczeństwami. Andrew Motion postanowił sięgnąć po znany motyw i przedstawić historię rozgrywającą się czterdzieści lat po wydarzeniach opowiedzianych w dziele Stevensona.

    Szubienica (2015) - recenzja

    1993 rok na długo zapadł w pamięć mieszkańców pewnego niewielkiego amerykańskiego miasteczka. Finałowa scena wystawianej przez uczniów jednej ze szkół sztuki wypadła aż nazbyt realnie: awaria rekwizytu sprawiła, że teatralna śmierć przerodziła się w prawdziwy zgon. Wydarzenie wstrząsnęło okolicą, ale czas zaciera nawet najsilniejsze wrażenia. Po dwudziestu latach następne pokolenie uczniów próbuje swoich sił z feralną sztuką. Wygląda na to, że przedstawienie nie uniknie kolejnej klapy, tym razem dlatego, że obsadzony w głównej roli chłopak zwyczajnie nie nadaje się na aktora.

    Tajemnica Starego Mistrza (Joseph Delaney) - recenzja

    „Tajemnica Starego Mistrza” to już trzecia z kolei, mrożąca krew w żyłach powieść z serii „Kroniki Wardstone” autorstwa Josepha Delaneya. Tym razem główny bohater, Tom Ward, wraz ze swoim mistrzem udaje się do zimowego domu stracharza –– Anglezarke, gdzie ma przeczekać nadchodzący mróz. Podczas pobytu w chatce protagoniści są zmuszeni stawić czoła groźnemu bogowi imieniem Golgoth, jak i zmierzyć się z byłym uczniem Gregory’ego, który przeszedł na stronę zła. Czy Ward poradzi sobie z nowymi wyzwaniami?

    Rywalki. Dziennik kreatywny (Kiera Cass) - recenzja

    Nawet osoby niezainteresowane literaturą słyszały coś na temat bestsellerowej już książki pod tytułem Zniszcz ten dziennik Keri Smith. Owa amerykańska autorka znana jest z tego, iż zachęca czytelników do kreatywnego myślenia i poznawania świata. W swojej publikacji przekazuje idee takie jak: wolność słowa, łamanie zasad czy radość z wykonywanej czynności. Ponieważ jej zamysł sprawdził się znakomicie, o czym świadczy duża popularność dziennika, wielu innych pisarzy postanowiło podłapać ten pomysł.

    Taśmy Watykanu (2015) - recenzja

    Zło czai się na każdym kroku, a Kościół, aby z nim walczyć, sięga po coraz bardziej desperackie miary. Wygląda jednak na to, że nawet głosiciele ewangelii nie wierzą, aby sukces w starciu z nieczystymi siłami był możliwy. Mimo tego nie rezygnują ze swej świętej misji, pełniąc ją z wykorzystaniem środków godnych FBI. Albo jakoś tak, jeśli wierzyć twórcom Taśm Watykanu.

    Pół króla (Joe Abercrombie) – recenzja


    Nie wszyscy bohaterowie dożywają końca pieśni

    Nazwisko Abercrombie było mi dotychczas znane tylko z widzenia. Co jakiś czas na blogach pojawia się recenzja jakiejś napisanej przez niego powieści. I z każdą kolejną przeczytaną opinią coraz bardziej interesowałam się prozą tego autora. W końcu nadarzyła się okazja i w moje ręce trafiła najnowsza książka wspomnianego pisarza, zatytułowana „Pół króla”. Jak wypadło to pierwsze spotkanie? Przeczytacie o tym poniżej.

    Wołanie kukułki (Robert Galbraith) – recenzja


    „Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów”*

    Mówi się, że pieniądze to rzecz nabyta, dzisiaj się je ma, jutro może ich nie być. Przeciętny człowiek jest tego świadomy i stara się, aby starczyło mu od pierwszego do pierwszego. Jednak ci, którzy uważają, że nie muszą liczyć się z każdym groszem, żyją rozrzutnie, nie dbając o to, że istnieje prawdopodobieństwo, iż gotówki zabraknie. Gdy to nastąpi, są gotowi zrobić wszystko, aby tylko znów stać się osobami majętnymi, i będą nawet w stanie przekroczyć moralne, a nawet prawne granice.

    Z mgły zrodzony (Brandon Sanderson) – recenzja


    Co miesiąc, zarówno na polskim, jak i zagranicznym rynku księgarskim, pojawia się kilka albo kilkadziesiąt ciekawych i godnych uwagi pozycji. Prawdziwy bibliofil może mieć mały problem nie tyle z wyborem nowych perełek, które dołączą do jego papierowej kolekcji, ile ze znalezieniem czasu na przeczytanie zalegających na półkach stosów. Tak dużo dobrej literatury, tak mało godzin… Oczywiście nie każda książka, jaką się zainteresuje, okaże się godna polecenia, niektóre wywołają w odbiorcy negatywne emocje. Jednak w takim gąszczu pozycji zawsze upoluje się coś interesującego, wyłowi autora, który zabierze czytelnika w niezapomnianą podróż. Wędrówkę, z jakiej nie będzie się chciało wracać. Właśnie takim pisarzem, prawdziwym zaklinaczem słów, okazał się Brandon Sanderson.

    Pokój światów (Paweł Majka) - recenzja

    Chaos światów

    Co otrzymamy, kiedy do jednego worka wrzucimy kosmitów, słowiańską mitologię, ludowe zabobony oraz postaci historyczne i literackie, a następnie mocno nim potrząśniemy? Odpowiedź brzmi: Pokój światów.

    Funky Koval. Bez oddechu (audiobook) – recenzja


    ...szaleńcze rejsy po kosmosie

    Od jednej misji do kolejnej, z deszczu pod rynnę i tam, gdzie pośle go szefostwo z agencji „Universs” – taki jest los Funky Kovala, który ten przyjmuje z otwartymi ramionami i szelmowskim uśmiechem. Sound Tropez odwaliło przy tym audiobooku kawał dobrej roboty. Chcecie wiedzieć dlaczego?

    Brenda (Viktoria Armstrong) - recenzja

    Po kontynuacji książki zazwyczaj spodziewa się wyższego poziomu albo chociaż takiego samego jak w części poprzedniej. Problem pojawia się w momencie, gdy pierwszy tom powieści nie porywał. Kiedy należał do przeciętnych lub nawet dużo mu do tej przeciętności brakowało. W takiej sytuacji trudno sobie nawet wyobrazić możliwość, by sequel okazał się gorszy. Do jego czytania zabiera się raczej z myślą, że to niemożliwe i teraz może być jedynie lepiej.

    Trylogia Ciągu. Neuromancer, Graf Zero, Mona Liza Turbo (William Gibson) - recenzja

    Jak drzewiej wyglądał cyberpunk?

    Trylogia Ciągu Williama Gibsona to druga propozycja MAG-a w serii „Artefakty”. Lektura wymaga od czytelnika przede wszystkim cierpliwości i skupienia. (Och, bez wątpienia wymaga też innych kompetencji, ale bez tych dwóch nie ma nawet co zaczynać dyskusji o progu wstępu). Spokojnie jednak – czas zainwestowany w przeczytanie tej pozycji zostaje wynagrodzony w dwójnasób.

    Ametysta (Viktoria Armstrong) - recenzja

    Znany chyba każdemu slogan głosi, że w życiu we wszystkim należy zachować umiar. Co za tym idzie, trzeba utrzymywać równowagę. Dozować zarówno te właściwe rzeczy, czyli dla przykładu samorozwój, jak i te niekoniecznie pochwalane przez resztę społeczeństwa. Na takiej zasadzie zbudowany jest cały świat. Jak wyglądałoby życie człowieka i świat, gdyby nagle ta reguła została zachwiana? Z pewnością wybuchłaby panika. Pojawiłyby się niepewność, strach, a część ludzi skorzystałaby z rozstrojonej rzeczywistości, by realizować swoje niecne cele.

    Zły jednorożec (Platte F. Clark) - recenzja

    W oparach tęczowego absurdu

    Księżniczka Niszczycielka zdecydowanie nie należy do miłych jednorożców. Na śniadanie, obiad, kolację i nocną przekąskę najchętniej zjada świeże frobbickie mięso (tak świeże, że jeszcze przed paroma minutami uciekało), ale ostatnimi czasy ta arogancka i kapryśna istota marzy o urozmaiceniu swojej diety. Najchętniej czymś nieskalanym magią. A to prowadzi nas do...

    Tajemnica hieroglifów (Daniel Meyerson) - recenzja

    Historia to nauka, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Podobnie jest z matematyką. Zdarza się jednak, że przekazana w ciekawy i porywający sposób, potrafi zainteresować każdego. Tak właśnie stało się ze mną podczas czytania „Tajemnicy hieroglifów” Daniela Meyersona. Ta książka to niesamowita opowieść pełna sekretów, ciekawostek i zagadek, która wciągnęła mnie bez reszty, sprawiając, iż nawet taki laik historyczny jak ja zapragnął dowiedzieć się więcej na temat rozwoju cywilizacji. To nie jest zwykłe dzieło popularno-naukowe, opowiada trochę o kampanii Napoleona i jego wyprawie do Egiptu, a trochę o pracy Champolliona – francuskiego uczonego, lingwisty, który odczytał hieroglify z pomocą kamienia z Rosetty.

    Sny bogów i potworów. Część 1 (Laini Taylor) - recenzja

    Od każdej książki zaczynającej się słowami „dawno, dawno temu” oczekuję wysokiego poziomu jakości przekładu. Zdanie to nieuchronnie nawiązuje do baśni, rozpoczynając niebywałą historię, w której odkryjemy światy wypełnione magią. Dla jednych może brzmieć to tanim banałem, ale w większości czytelnicy pożądają znanej formy przekazu.

    Obsydian (Jennifer L. Armentrout) - recenzja


    Wampiry, wilkołaki, upadłe anioły czy też elfy – wszystkie te istoty otrzymały już swoje pięć minut w historiach należących do gatunku paranormal romance. Ba! Miałam nawet okazję zobaczyć zombie uwikłanego w coś romansopodobnego z człowiekiem. Jednak do tej pory nie trafiłam na powieść, na której stronach zamknięto by tego typu historię tylko z kosmitą w roli głównej. Zmieniło się to wraz z lekturą „Obsydianu” autorstwa Jennifer L. Armentrout.

    Strony