Recenzje

    Akademia Dobra i Zła (Soman Chainani) - recenzja

    Baśnie to nieskończone źródło inspiracji dla pisarzy. Opowiadane na dobranoc, czytane z przepięknych dziecięcych ksiąg z obrazkami, czy oglądane w telewizji lub kinie nieustannie tkwią w ludzkiej świadomości. Czy znajdzie się w Polsce chociaż jedna osoba, której obcy jest Kopciuszek? Sądzę, że nie. W takim razie czy można, czerpiąc właśnie z tych historii, stworzyć oryginalną powieść o dobru i złu? Soman Chainami swoim debiutem „Akademia Dobra i Zła” udowadnia, że tak – jest to jak najbardziej wykonalne..

    Lichotek i Czarnoksiężnik, Lichotek i Dragodon (Ian Ogilvy) - recenzja

    O tym, jak dobro musi stawiać czoła złu, choć wydaje się, że to pierwsze, reprezentowane przez chuderlawego chłopca, nie ma w starciu szans. A jednak, dzieci noszą w sobie potencjał, którego dorośli czasem nie są w stanie dostrzec ani docenić. Zapraszam do recenzji dwóch historii dla młodzieży spod znaku magii: „Lichotek i Czarnoksiężnik” oraz „Lichotek i Dragodon”.

    Niewidzialna korona (Elżbieta Cherezińska) – recenzja


    Królestwo to coś więcej niż król
    Dla wielu osób historia Polski jest trudna, wymagająca uwagi i przez to nużąca. Liczne wojny, sojusze, polityczne mariaże i knowania jednych z drugimi przeciwko trzecim. Mniej więcej w taki właśnie sposób pokazywane są dzieje naszego kraju w podręcznikach szkolnych i z tego też powodu spora grupa odbiorców w późniejszych latach jak ognia unika owego tematu. A wystarczy tylko sięgnąć po powieści Elżbiety Cherezińskiej, by zagłębić się w świat opowieści pięknych, wciągających, a przede wszystkim dotyczących rodzimych korzeni.

    Klątwa Wendigo (Rick Yancey) – recenzja


    ...potwory kryją się także w ludziach

    Badacza potworów odebrałam z mieszanymi (ale ogólnie dość pozytywnymi) uczuciami: z jednej strony przedstawiony świat zaintrygował mnie od pierwszych stron, z drugiej domagałam się od autora konkretniejszego rozwoju postaci. Pierwsza część serii „Monstrumolog” była mroczna i okraszona tajemniczymi historiami. Czy Klątwa Wendigo poszła w tym samym kierunku?

    Interludium Odda (Dean Koontz) - recenzja

    Strach się bać!

    Potwory, obcy, duchy i zjawy – od lat są znani jako bohaterowie pełnych grozy książek czy filmów. Oczywiście, jeśli obecna jest się zła siła nadprzyrodzona, musi zjawić się także jej odważny pogromca, który stoczy z nią bój. Było ich wielu – wymiana imion każdego z nich potrwałaby przynajmniej dwa dni. Ostatnio jednak odnalazłam swojego nowego ulubieńca, jeżeli chodzi o owych pogromców – Odda Thomasa. Żałuję, iż dopiero szósty tom jego przygód wpadł w moje ręce, lecz również cieszę się, że miałam przyjemność poznać tego niesamowitego bohatera – na pewno nadrobię poprzednie części książek opowiadające o jego perypetiach, ponieważ „Interludium Odda” okazało się wspaniałą lekturą.

    Clariel (Garth Nix) - recenzja

    Trylogia Gartha Nixa o Starym Królestwie to jedna z tych serii, które zapadają w pamięć na długie lata. Książki czytałam dawno temu, a po dziś dzień mam do nich sentyment. Tak wielki, że nadal stoją na półce, mimo iż czas na tego typu opowieści już dawno minął. Jak niegdyś „Hobbit, czyli tam i z powrotem” czy seria o Harrym Potterze, historie tego autora pobudzają naturalną tęsknotę za wyjściem z domu i ruszeniem na spotkanie przygody.

    Starter (Lissa Price) - recenzja


    Dystopijne wizje osiągają w ostatnich latach ogromną popularność wśród młodzieży. Wiele książek i filmów, a zatem mediów, które wywierają największy wpływ na zbiorową świadomość i wyobraźnię odbiorców, mierzy się z tym tematem. Z różnym skutkiem – bardziej lub mniej udanym. A jednak nie brakuje kolejnych twórców, próbujących swoich sił w kreowaniu pesymistycznych obrazów przyszłego świata. I faktycznie, wygląda na to, że formuła tego gatunku jeszcze się nie wyczerpała. Zainteresowanie młodego odbiorcy współczesną dystopią wydaje się w pełni zrozumiałe – to wyraz wewnętrznego buntu (całkowicie naturalnego) wobec zastanej rzeczywistości. Sprzeciw bohatera literackiego czy filmowego, stojącego w opozycji do krzywdzącego systemu, jest odbiciem jego własnych uczuć względem istniejącego porządku. Nic więc dziwnego, że i Starter Lissy Price trafił na podatny grunt.

    Otchłań (Robert J. Szmidt) - recenzja

    Sekrety wrocławskich kanałów

    Po bardzo krakowskiej Dzielnicy obiecanej przyszedł czas na wrocławską Otchłań ¬ kolejną polską powieść osadzoną w uniwersum Metro 2033. Poznajcie Nauczyciela, starszego (czyli, według postapokaliptycznych standardów, gdzieś tak po trzydziestce) człowieka, mądrego i doświadczonego, ale także agresywnego i wyrachowanego. Witajcie w Wolnych Enklawach, gdzie ów mężczyzna zamieszkuje wraz z głuchoniemym synem, ale nie przyzwyczajajcie się zbytnio – wkrótce wraz z bohaterami przyjdzie wam opuścić to zaciszne miejsce.

    Sinister 2 (2015) - recenzja

    Utracona siła rażenia

    Po tragedii, jaka spotkała rodzinę Oswaltów, były zastępca szeryfa, samozwańczy przyjaciel tychże, postanawia odkryć prawdę o łańcuchu potwornych morderstw – a przynajmniej powstrzymać odpowiedzialne za nie zło. Jest przerażony, ale zdeterminowany. Podpala nawiedzone domy w nadziei, że zapobiegnie to kolejnym zbrodniom. Niestety odkrywa, że do jednego z takich miejsc dopiero co wprowadziła się samotna matka z dwoma synami...

    Niebezpieczne kobiety (red. G.R.R. Martin, Gardner Dozois) - recenzja

    Nie ma kobiet doskonałych

    Nie od dziś nazwisko George’a R.R. Martina widniejące na okładce jakiejkolwiek książki przyciąga wzrok czytelnika w księgarni i jest gwarantem wysokiej sprzedaży. A jeśli na obwolucie umieszczono grafikę z kobietą zasiadającą na Żelaznym Tronie, to od razu wiadomo, że w tomie znajdzie się miejsce dla postaci z Westeros. Tym razem autor Pieśni lodu i ognia swoim nazwiskiem firmuje antologię, której bohaterkami są przedstawicielki płci pięknej z różnych uniwersów, a jednocześnie sam dokłada cegiełkę pod budowę swego świata, prezentując wielbicielom Księżniczkę i królową.

    Szpady Kardynała (Pierre Pevel) – recenzja

    Pierre Pevel postanowił sięgnąć po elementy znane z klasycznej powieści Alexandra Dumas – Trzej muszkieterowie – dodać do nich własne pomysły i wątki i stworzyć powieść historyczną. Ale nie zwykłą powieść historyczną, gdyż wplótł do niej dawkę fantasy. Żeby czytelnik nie odczuł zbytniego przeładowania fantastycznymi motywami, pisarz zbudował świat, w którym są obecne czary i magiczne stworzenia , jednak to nie im poświęca Pevel najwięcej uwagi. Nie, autor przede wszystkim skupia się na elementach charakterystycznych dla utworu spod znaku płaszcza i szpady, czyli scenach walki. Czy Pierre Pevel to godny następca Alexandra Dumas?

    Reputacja (Andrzej Pilipiuk) - recenzja

    Na tropie zagadek przeszłości

    Najnowszy tomik opowiadań Andrzeja Pilipiuka liczy sobie pięć utwór, z których jeden przedstawia przygodę doktora Pawła Skórzewskiego, pozostałe zaś skupiają się na postaci Roberta Storma. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji zaprzyjaźnić się z tymi protagonistami, przypominam, że pierwszy z nich to żyjący na przełomie XIX i XX wieku lekarz o naukowym zacięciu, podróżnik i altruista, drugi natomiast to (zupełnie jak sam autor) absolwent archeologii, wielki pasjonat historii i szeroko pojętej „starzyzny”, przez co często wpada na trop zaginionych reliktów przeszłości.

    Ciemne tunele (Siergiej Antonow) - recenzja

    O Metrze 2033 infantylnie

    Mija już dziesięć lat, odkąd postapokaliptyczna wizja Dmitrija Głuchowskiego trafiła do rąk czytelników. W tym czasie cykl obrósł w kilkadziesiąt kolejnych tytułów. Zdarzały się wzloty i upadki, jednak niewątpliwą zaletę serii stanowi fakt, że do jej rozwoju przyczyniają się różni autorzy – dzięki temu fani niekoniecznie otrzymują w kółko ten sam produkt w kolejnych odsłonach. W napisanych przez Siergieja Antonowa Ciemnych tunelach czytelnikom przyjdzie wrócić do korzeni – a dokładniej: do moskiewskiego metra.

    Długi Mars (Terry Pratchett, Stephen Baxter) – recenzja


    ...długa Ziemia trochę bardziej pusta

    Minęło kilka lat od wydarzeń z Długiej wojny, wybuch superwulkanu Yellowstone zjednoczył gatunek homo sapiens i nawet przeciwnicy przekraczania musieli przyznać, że Długa Ziemia uratowała życie tysiącom, a nawet milionom ludzi. Kolebka człowieczeństwa leży w popiołach, w objęciach zimy, a jej mieszkańcy wyemigrowali na wschodnie i zachodnie iteracje znanych im miejsc. Konsekwencje tego wydarzenia są nadal boleśnie widoczne, pomimo upływu czasu.

    W głowie się nie mieści (2015) - recenzja

    Uczucia mają uczucia

    Filmy animowane Pixara mają to do siebie, że w ciemno można wybierać się na nie do kina, gdyż wiadomo, iż będą dobre. Kiedy na srebrne ekrany wchodzi nowa produkcja tej wytwórni, sale wypełniają się po brzegi miłośnikami długometrażowych animacji. W tym roku wytwórnia raczy widzów kolejną perełką ze swojego dorobku. Jeśli ktoś śmiał wątpić, że „W głowie się nie mieści” nie dorówna poprzednim pixarowskim filmów, niech co sił biegnie do kina przekonać się, w jak wielkim jest błędzie.

    Śmierć króla Artura (Peter Ackroyd) – recenzja


    ...król niegdyś i na zawsze

    Legendy o królu Arturze, jego rycerzach i Camelocie były, są i zapewne wiecznie będą inspiracją dla twórców – od pisarzy do filmowców, i wszystkich pomiędzy. Dlaczego? Trudno jednoznacznie wskazać źródło tej fascynacji. Może tkwi ono w fantastycznej fabule, po równo otulonej prawdziwą historią Bretonów, jak i celtyckim mistycyzmem; może w postaciach – zróżnicowanych i tragicznych; a może to po prostu jedna z tych opowieści, które przemawiają do serc odbiorców i poruszają coś ukrytego w ich wnętrzu.

    Następcy. Wyspa Potępionych (Melissa de la Cruz) – recenzja

    Motywy baśniowe cieszą się obecnie wielką popularnością, sięgają po nie zarówno producenci filmów czy seriali, jak i pisarze. Wariacje na temat przygód poszczególnych postaci („Once Upon a Time”), a może przedstawienie znanej historii z perspektywy antagonisty („Maleficent”) albo zabawa z kanonem („A Court of Thorns and Roses”) – pomysłów na wzbogacenie tych utworów pojawiło się już całkiem sporo. Motyw baśni przewija się przez niektóre epizody seriali, jak choćby w „Supernatural” czy „Librarians”, albo staje się głównym elementem fabuły („Into the Woods”).

    Fangirl (Rainbow Rowell) – recenzja

    Zachwytom na amerykańskiej vlogo- i blogosferze nie było końca. Czytelnicy wielokrotnie sięgali po tę pozycję, by jeszcze raz zanurzyć się w skonstruowanym przez autorkę świecie. Uniwersum, w którym nie występowały ani magia, ani księżniczki, ani nawet smoki. Zamiast zamków pojawiły się uniwersyteckie katedry, a malownicze miasteczko zostało zastąpione szkolnym kampusem. I mimo że fantastycznej magii w tej książce jak na lekarstwo, to pojawia się jej inna odmiana , taka, która oczarowuje czytelnika już od pierwszych stron – świetny pomysł na historię. Rainbow Rowell, znana polskim czytelnikom dzięki niedawno wydanej w naszym kraju powieści „Eleonora i Park”, uraczyła odbiorców kolejną wciągającą i sympatyczną pozycją – „Fangirl”.

    Silver. Powrót na Wyspę Skarbów (Andrew Motion) – recenzja

    Jedna z najpopularniejszych, można rzec – flagowych, powieści szkockiego twórcy, Roberta Louisa Stevensona, doczekała się kontynuacji. O jaką pozycję chodzi? Książkę, którą wielokrotnie przenoszono na ekrany albo do jakiej nawiązywano w innych produkcjach. Morska podróż, wielka przygoda, ukryty skarb i piraci – ta historia podbiła serca czytelników na całym świecie. „Wyspa Skarbów” to powieść marynistyczna, która zabiera odbiorcę w niezapomnianą podróż na zapomnianą przez boga wyspę, gdzie bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niebezpieczeństwami. Andrew Motion postanowił sięgnąć po znany motyw i przedstawić historię rozgrywającą się czterdzieści lat po wydarzeniach opowiedzianych w dziele Stevensona.

    Szubienica (2015) - recenzja

    1993 rok na długo zapadł w pamięć mieszkańców pewnego niewielkiego amerykańskiego miasteczka. Finałowa scena wystawianej przez uczniów jednej ze szkół sztuki wypadła aż nazbyt realnie: awaria rekwizytu sprawiła, że teatralna śmierć przerodziła się w prawdziwy zgon. Wydarzenie wstrząsnęło okolicą, ale czas zaciera nawet najsilniejsze wrażenia. Po dwudziestu latach następne pokolenie uczniów próbuje swoich sił z feralną sztuką. Wygląda na to, że przedstawienie nie uniknie kolejnej klapy, tym razem dlatego, że obsadzony w głównej roli chłopak zwyczajnie nie nadaje się na aktora.

    Tajemnica Starego Mistrza (Joseph Delaney) - recenzja

    „Tajemnica Starego Mistrza” to już trzecia z kolei, mrożąca krew w żyłach powieść z serii „Kroniki Wardstone” autorstwa Josepha Delaneya. Tym razem główny bohater, Tom Ward, wraz ze swoim mistrzem udaje się do zimowego domu stracharza –– Anglezarke, gdzie ma przeczekać nadchodzący mróz. Podczas pobytu w chatce protagoniści są zmuszeni stawić czoła groźnemu bogowi imieniem Golgoth, jak i zmierzyć się z byłym uczniem Gregory’ego, który przeszedł na stronę zła. Czy Ward poradzi sobie z nowymi wyzwaniami?

    Rywalki. Dziennik kreatywny (Kiera Cass) - recenzja

    Nawet osoby niezainteresowane literaturą słyszały coś na temat bestsellerowej już książki pod tytułem Zniszcz ten dziennik Keri Smith. Owa amerykańska autorka znana jest z tego, iż zachęca czytelników do kreatywnego myślenia i poznawania świata. W swojej publikacji przekazuje idee takie jak: wolność słowa, łamanie zasad czy radość z wykonywanej czynności. Ponieważ jej zamysł sprawdził się znakomicie, o czym świadczy duża popularność dziennika, wielu innych pisarzy postanowiło podłapać ten pomysł.

    Taśmy Watykanu (2015) - recenzja

    Zło czai się na każdym kroku, a Kościół, aby z nim walczyć, sięga po coraz bardziej desperackie miary. Wygląda jednak na to, że nawet głosiciele ewangelii nie wierzą, aby sukces w starciu z nieczystymi siłami był możliwy. Mimo tego nie rezygnują ze swej świętej misji, pełniąc ją z wykorzystaniem środków godnych FBI. Albo jakoś tak, jeśli wierzyć twórcom Taśm Watykanu.

    Pół króla (Joe Abercrombie) – recenzja


    Nie wszyscy bohaterowie dożywają końca pieśni

    Nazwisko Abercrombie było mi dotychczas znane tylko z widzenia. Co jakiś czas na blogach pojawia się recenzja jakiejś napisanej przez niego powieści. I z każdą kolejną przeczytaną opinią coraz bardziej interesowałam się prozą tego autora. W końcu nadarzyła się okazja i w moje ręce trafiła najnowsza książka wspomnianego pisarza, zatytułowana „Pół króla”. Jak wypadło to pierwsze spotkanie? Przeczytacie o tym poniżej.

    Wołanie kukułki (Robert Galbraith) – recenzja


    „Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów”*

    Mówi się, że pieniądze to rzecz nabyta, dzisiaj się je ma, jutro może ich nie być. Przeciętny człowiek jest tego świadomy i stara się, aby starczyło mu od pierwszego do pierwszego. Jednak ci, którzy uważają, że nie muszą liczyć się z każdym groszem, żyją rozrzutnie, nie dbając o to, że istnieje prawdopodobieństwo, iż gotówki zabraknie. Gdy to nastąpi, są gotowi zrobić wszystko, aby tylko znów stać się osobami majętnymi, i będą nawet w stanie przekroczyć moralne, a nawet prawne granice.

    Z mgły zrodzony (Brandon Sanderson) – recenzja


    Co miesiąc, zarówno na polskim, jak i zagranicznym rynku księgarskim, pojawia się kilka albo kilkadziesiąt ciekawych i godnych uwagi pozycji. Prawdziwy bibliofil może mieć mały problem nie tyle z wyborem nowych perełek, które dołączą do jego papierowej kolekcji, ile ze znalezieniem czasu na przeczytanie zalegających na półkach stosów. Tak dużo dobrej literatury, tak mało godzin… Oczywiście nie każda książka, jaką się zainteresuje, okaże się godna polecenia, niektóre wywołają w odbiorcy negatywne emocje. Jednak w takim gąszczu pozycji zawsze upoluje się coś interesującego, wyłowi autora, który zabierze czytelnika w niezapomnianą podróż. Wędrówkę, z jakiej nie będzie się chciało wracać. Właśnie takim pisarzem, prawdziwym zaklinaczem słów, okazał się Brandon Sanderson.

    Pokój światów (Paweł Majka) - recenzja

    Chaos światów

    Co otrzymamy, kiedy do jednego worka wrzucimy kosmitów, słowiańską mitologię, ludowe zabobony oraz postaci historyczne i literackie, a następnie mocno nim potrząśniemy? Odpowiedź brzmi: Pokój światów.

    Funky Koval. Bez oddechu (audiobook) – recenzja


    ...szaleńcze rejsy po kosmosie

    Od jednej misji do kolejnej, z deszczu pod rynnę i tam, gdzie pośle go szefostwo z agencji „Universs” – taki jest los Funky Kovala, który ten przyjmuje z otwartymi ramionami i szelmowskim uśmiechem. Sound Tropez odwaliło przy tym audiobooku kawał dobrej roboty. Chcecie wiedzieć dlaczego?

    Brenda (Viktoria Armstrong) - recenzja

    Po kontynuacji książki zazwyczaj spodziewa się wyższego poziomu albo chociaż takiego samego jak w części poprzedniej. Problem pojawia się w momencie, gdy pierwszy tom powieści nie porywał. Kiedy należał do przeciętnych lub nawet dużo mu do tej przeciętności brakowało. W takiej sytuacji trudno sobie nawet wyobrazić możliwość, by sequel okazał się gorszy. Do jego czytania zabiera się raczej z myślą, że to niemożliwe i teraz może być jedynie lepiej.

    Trylogia Ciągu. Neuromancer, Graf Zero, Mona Liza Turbo (William Gibson) - recenzja

    Jak drzewiej wyglądał cyberpunk?

    Trylogia Ciągu Williama Gibsona to druga propozycja MAG-a w serii „Artefakty”. Lektura wymaga od czytelnika przede wszystkim cierpliwości i skupienia. (Och, bez wątpienia wymaga też innych kompetencji, ale bez tych dwóch nie ma nawet co zaczynać dyskusji o progu wstępu). Spokojnie jednak – czas zainwestowany w przeczytanie tej pozycji zostaje wynagrodzony w dwójnasób.

    Ametysta (Viktoria Armstrong) - recenzja

    Znany chyba każdemu slogan głosi, że w życiu we wszystkim należy zachować umiar. Co za tym idzie, trzeba utrzymywać równowagę. Dozować zarówno te właściwe rzeczy, czyli dla przykładu samorozwój, jak i te niekoniecznie pochwalane przez resztę społeczeństwa. Na takiej zasadzie zbudowany jest cały świat. Jak wyglądałoby życie człowieka i świat, gdyby nagle ta reguła została zachwiana? Z pewnością wybuchłaby panika. Pojawiłyby się niepewność, strach, a część ludzi skorzystałaby z rozstrojonej rzeczywistości, by realizować swoje niecne cele.

    Zły jednorożec (Platte F. Clark) - recenzja

    W oparach tęczowego absurdu

    Księżniczka Niszczycielka zdecydowanie nie należy do miłych jednorożców. Na śniadanie, obiad, kolację i nocną przekąskę najchętniej zjada świeże frobbickie mięso (tak świeże, że jeszcze przed paroma minutami uciekało), ale ostatnimi czasy ta arogancka i kapryśna istota marzy o urozmaiceniu swojej diety. Najchętniej czymś nieskalanym magią. A to prowadzi nas do...

    Tajemnica hieroglifów (Daniel Meyerson) - recenzja

    Historia to nauka, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Podobnie jest z matematyką. Zdarza się jednak, że przekazana w ciekawy i porywający sposób, potrafi zainteresować każdego. Tak właśnie stało się ze mną podczas czytania „Tajemnicy hieroglifów” Daniela Meyersona. Ta książka to niesamowita opowieść pełna sekretów, ciekawostek i zagadek, która wciągnęła mnie bez reszty, sprawiając, iż nawet taki laik historyczny jak ja zapragnął dowiedzieć się więcej na temat rozwoju cywilizacji. To nie jest zwykłe dzieło popularno-naukowe, opowiada trochę o kampanii Napoleona i jego wyprawie do Egiptu, a trochę o pracy Champolliona – francuskiego uczonego, lingwisty, który odczytał hieroglify z pomocą kamienia z Rosetty.

    Sny bogów i potworów. Część 1 (Laini Taylor) - recenzja

    Od każdej książki zaczynającej się słowami „dawno, dawno temu” oczekuję wysokiego poziomu jakości przekładu. Zdanie to nieuchronnie nawiązuje do baśni, rozpoczynając niebywałą historię, w której odkryjemy światy wypełnione magią. Dla jednych może brzmieć to tanim banałem, ale w większości czytelnicy pożądają znanej formy przekazu.

    Obsydian (Jennifer L. Armentrout) - recenzja


    Wampiry, wilkołaki, upadłe anioły czy też elfy – wszystkie te istoty otrzymały już swoje pięć minut w historiach należących do gatunku paranormal romance. Ba! Miałam nawet okazję zobaczyć zombie uwikłanego w coś romansopodobnego z człowiekiem. Jednak do tej pory nie trafiłam na powieść, na której stronach zamknięto by tego typu historię tylko z kosmitą w roli głównej. Zmieniło się to wraz z lekturą „Obsydianu” autorstwa Jennifer L. Armentrout.

    Córka zjadaczki grzechów (Melinda Salisbury) - recenzja

    Czy w książce bywa coś równie magnetycznego dla wzrokowca od ładnej okładki? Właśnie wyjątkowa, acz niezwykle skromna oprawa pierwszej powieści Melindy Salisbury, która jest jednocześnie początkiem trylogii dla młodzieży, sprawiła, iż z taką chęcią wzięłam do ręki Córkę zjadaczki grzechów.

    Rubieże Imperium: Kraniec nadziei (Rafał Dębski) – recenzja


    ...to infinity and beyond!

    Ludzie panują nad cząstką wszechświata. Nie zjednoczyli się jednak w pościgu za kolejnymi odkryciami, a podzielili na Imperium i Republikę. I walczą, bo taka jest ich natura. Czytelnik wskakuje w sam środek tej wojny i razem z kapitanem Aidanem Samuelsem odkrywa knowania i spiski, tajemne misje i przede wszystkim granice swoich możliwości.

    A także swojej załogi i okrętu Sirene, bo przecież Kraniec nadziei to przede wszystkim akcja, rozrywka i napięcie towarzyszące czytelnikom i bohaterom do ostatnich stron powieści.

    W imię zasad (DVD) - recenzja

    Wiedzieć, kiedy ze sceny zejść

    Kino sensacyjne z elementami akcji i scenami, w których wykorzystywano sztuki walki, święciło triumfy w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych. Do dziś pamiętam, jak z wypiekami na twarzy oglądałam na kasetach VHS popisy Jeana Claude’a van Damme’a, Dolpha Lundgrena czy Stevena Seagala. I choć ten ostatni był najmniej lubianym przeze mnie aktorem, to jednak jego rola w Liberatorze bardzo mi się podobała.

    Interstellar (DVD) - recenzja

    Odyseja kosmiczna Christophera Nolana

    Christopher Nolan to niewątpliwie jeden z najciekawszych twórców filmowych w dzisiejszym Hollywood. Jego filmy pełne są nie tylko świetnych sekwencji obrazów, dynamicznych scen czy niezwykłych pomysłów fabularnych, ale także swoistego romansu z nauką, z tym, co dla człowieka jest niepojęte i niewytłumaczalne. Tak było między innymi w Incepcji, prawdziwej uczcie, jaką zafundował widzom reżyser, wysmakowanej fabularnie i wizualnie oraz pełnej nieprawdopodobnych zwrotów akcji.

    Księga Wampirów (antologia) - recenzja

    Moda na wampiry pojawiła się, ponowie zresztą, ładne kilka lat temu, kiedy to półki księgarni i ekrany kinowe oblegała saga „Zmierzch”. Chociaż od tamtego momentu minęło sporo czasu, krwiopijcy wciąż pozostają na salonach – czy to w lepszych, czy gorszych wydaniach – a ich pasjonaci nie mogą narzekać na ich nieobecność w najnowszych filmach, serialach i książkach. Potomkowie Drakuli aktualnie posiadają wiele obliczy – odejście od klasycznych przedstawicieli stworów z kłami, żerujących w nocy, śpiących w trumnach i lękających się słońca osiągnęło już formę błyszczącego w słońcu nastolatka.

    Odyssey One. W ogniu wojny (Evan Currie)- recenzja

    Odgrzewanie kosmicznych kotletów

    Zdarzył się cud, a właściwie cały łańcuch cudów. Ziemia nie została raz na zawsze wymazana przez Drasinów z galaktycznej mapy w przeciągu pierwszych kilku godzin ataku. Konfederacja Północnoamerykańska i Blok Wschodni odłożyły na bok dawne niesnaski. Kapitan Eric Stanton Weston, najbardziej doświadczony w kosmicznych bojach przedstawiciel Terran, przeżył roztrzaskanie swego statku. Ba, główny bohater cyklu nie poniósł nawet większego szwanku, czego nie można powiedzieć o „Odysei”, i czym prędzej ruszył wspomagać ludzkość w walce o swój macierzysty – i co tu dużo mówić, jedyny – świat.

    Droga donikąd (Michał Gołkowski) – recenzja


    Dobry stalker to niepewny swego stalker, bo pewna tu tylko śmierć. A czasem i ona nawet nie…

    Misiek. Kiedyś biedny, niemający niczego chłopak. Teraz zamożny, mieszkający w Warszawie mężczyzna, który ma absolutnie wszystko: nowoczesne mieszkanie z dizajnerskim sprzętem, sportowy bolid, świetną pracę, co noc inną kobietę w łóżku. A jednak nie czuje nic, tylko pustkę. I tak żyje w tym wypranym z emocji świecie, aż nagle… coś w nim pęka. Rusza w stronę Mińska i pewny swego planu jedzie jeszcze dalej. Gdy znajduje się coraz bliżej swojego celu czuje, jak powoli odżywa. W końcu udaje mu się przejść przez Kordon, gdzie porzuca dokumenty, które już nie będą mu potrzebne. Oto przed nim rozciąga się Zona.

    Cień i kość (Leigh Bardugo) - recenzja

    Magia i prezentowanie w literaturze realnych miejsc czy krain za pomocą delikatnego zmienienia ich formy – na przykład z użyciem symboliki albo użycia innej nazwy – to w fantastyce znane od dawna motywy. Rzadko zdarza się, aby autor wpadł na całkowicie nowy i innowacyjny pomysł, a jego historia ani w drobnym kawałeczku nie kojarzyła się z tą przedstawioną przez innego pisarza. Oczywiście uzyskanie takiej oryginalności to zabieg niesamowicie trudny i nieobowiązkowy, przynajmniej dopóki lektura nie okazuje się plagiatem. „Cień i kość” Leigh Bardugo to zdecydowanie powiew świeżości, ponieważ nigdy wcześniej nie natknęłam się na podobną historię w książkach, które czytałam. Jednak quasi-średniowieczny świat, przeistoczone w fantastyczny sposób realia groźnej i zimnej Rosji oraz ogromna ilość tajemniczej magii połączona z podziałem na kasty już pojawiły się w literaturze fantastycznej.

    Naznaczony: Rodział 3 (2015) - recenzja

    Niektórzy twierdzą, że wprowadzenie niesławnej kategorii PG-13 przez MPAA zinfantylizowało amerykańskie kino, każąc twórcom „kastrować” ambitniejsze projekty w imię ich rentowności. I chyba coś jest na rzeczy, bo kiedy widzę kolejną produkcję zaklasyfikowaną jednocześnie jako horror i PG-13, zapala mi się lampka ostrzegawcza. Ktoś tu chyba wciska komuś kit, a zamiast horroru – familijne kino „z dreszczykiem”.

    Nie uśmiechaj się, bo się zakocham (Blue Jeans) - recenzja

    Po lekturze Cześć, księżniczko, będącej początkiem nowej trylogii hiszpańskiego autora, Blue Jeans, wiedziałam, iż koniecznie muszę poznać ciąg dalszy historii Klubu Odrzuconych. To niesamowite, że pod tak niepozorną okładką kryje się tak głęboka treść.

    Nieludzie (Kat Falls) – recenzja

    Przyszłość naszej planety nie rysuje się w kolorowych barwach. Ciągłe epidemie, wojny, mnóstwo zanieczyszczeń i szkodliwe działanie człowieka, do tego należy jeszcze dopisać zdolność homo sapiens do destrukcji i jego niszczycielski wpływ na środowisko, by móc wyobrazić sobie, co czeka nasz gatunek. Cały ten futurystyczny pęd podkreślają jeszcze pisarze, co i rusz tworząc rozmaite wizje przyszłości Ziemi i ludzkości. Wojny, które doprowadzą do wybuchu bomb nuklearnych albo chemicznych, a może zabawy w boga przez naukowców, które w konsekwencji skutkują rozprzestrzenieniem się śmiertelnego wirusa – wybór drogi destrukcji bywa różny. Swoją postapokaliptyczną wizją postanowiła podzielić się również amerykańska pisarka, Kat Falls.

    Gigantyczna broda, która była złem (Stephen Collins) - recenzja

    O sposobach, na jakie „Tam” wdziera się „Tutaj”

    Gatunek homo sapiens sapiens przejawia zadziwiającą skłonność do porządkowania, szufladkowania, wprowadzania ładu. Podobne zjawiska w przyrodzie właściwie nie istnieją, tam żądzą przypadek i losowość. Symetryczne drzewa? Wypielęgnowane trawniki? Idealnie przystrzyżona fryzura czy gładka, ogolona twarz? Kąty proste? To wszystko dzieło człowieka, rozmiłowanego w poskramianiu chaosu. Harmonia oznacza spokój i bezpieczeństwo, sprawia, że każdy zna swoje miejsce w szeregu. To warunek konieczny do przetrwania, czyż nie?

    Kocham cię, Lilith (Radek Rak) - recenzja

    Od zawsze interesowały mnie debiutanckie powieści, bez znaczenia czy nazwisko pisarza królowało już na listach bestsellerów wiele razy, czy też autor stoi dopiero na początku swej drogi. W najwcześniejszej publikacji tkwi coś magicznego, niepowtarzalnego i wspaniałego. W odniesieniu do niej można dostrzec rozwój warsztatu pisarskiego, jego słabe i mocne strony oraz prześledzić inspiracje. Debiut Radka Raka, „Kocham cię, Lilith”, okazał się dobry – chociaż nie powalił mnie na łopatki, nie czułam jednocześnie, że czytam coś, co nigdy nie powinno zostać wydane.

    Sztywny (Michał Gołkowski) - recenzja


    Oszukałeś Szefa, zdradziłeś kumpla, jesteś mordercą bez wyrzutów sumienia. Wiecznie nie masz kasy, wszystko przepijasz, wydajesz na narkotyki albo dziwki. Wszyscy faceci chcą cię zabić. Wszystkie laski chcą się z tobą przespać. A teraz leżysz w Zonie, krwawisz, umierasz i zastanawiasz się…

    Cholera…
    …jak w ogóle do tego doszło?
    *

    Kroniki Wardstone. Klątwa z przeszłości (Joseph Delaney) - recenzja


    „Kroniki Wardstone” to seria historii z gatunku fantastyki skierowanych przede wszystkim do nastoletniego grona czytelniczego. Autorem książek jest Joseph Delaney. To właśnie powieści wchodzące w skład wspominanego cyklu zapewniły mu międzynarodowy rozgłos oraz rzesze fanów, które z utęsknieniem wyczekiwały na kolejne tomy lub, tak jak obecnie, na najnowszą sagę osadzoną w tym samym uniwersum.

    Strony