Recenzje

    Rywalki. Książę i gwardzista (Kiera Cass) - recenzja

    Trzeba przyznać, że Kiera Cass odniosła niebywały sukces. Jej seria Rywalki znalazła się na listach bestsellerów w trzydziestu dwóch krajach. Także w naszej ojczyźnie nastolatki pokochały historię Ameriki Singer, o czym świadczy fakt, iż trylogia przez ponad dwadzieścia tygodni nie schodziła z książkowej czołówki salonu Empik. Nic zatem dziwnego, że wydawnictwo Jaguar postanowiło wydać Księcia i Gwardzistę, zawierającą dwa opowiadania, umożliwiające czytelniczkom zajrzenie za kulisy Eliminacji i spojrzenie na nie oczyma dwóch mężczyzn.

    Atlanci. Wyspa sześciu pierścieni (Olis Nari Lang) - recenzja

    Czy dobra książka ma w dzisiejszych czasach szansę na sukces? Biorąc pod uwagę bezlitosne prawa rynku, wydawnictwa potrafią rozsławić harlequina i zrobić z niego bestseller, przy okazji lekceważąc prawdziwą literaturę – można w to wątpić. Lecz przecież nadzieja umiera ostatnia, a każdego miłośnika książek szczerze cieszy, gdy napotyka na dzieło wcześniej nieznanego autora, piszącego naprawdę interesujące historie.

    Automata (DVD) - recenzja

    Trzydzieści lat za późno

    Sztuczna inteligencja i roboty to niemal kwintesencja filmów science-fiction. Najbardziej znany obraz, Łowca androidów Ridleya Scotta jest absolutnym klasykiem gatunku, który przez długi czas wyznaczał kierunek, w jakim zmierzały tego typu produkcje. W filmie Gabe'a Ibáñeza można znaleźć wiele nawiązań do Łowcy…, jednak w ogólnym rozrachunku jest to raczej minus niż plus.

    Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 (DVD) – recenzja

    Twarz rewolucji

    Przy ekranizacjach powieści z reguły stosuję zasadę „najpierw książka, potem film”. Zdarza się jednak, że odstępuję od niej, kiedy wiem, iż o wiele szybciej uda mi się oglądnąć adaptację niż przeczytać jej literacki pierwowzór. Tak miało miejsce między innymi w przypadku każdej kolejnej odsłonie „Igrzysk śmierci”. Pierwsza produkcja była dobra, ale nie porwała mnie, dlatego też z dużą rezerwą podchodziłam do drugiej części, „W pierścieniu ognia”. I tu czekało mnie niesamowicie miłe zaskoczenie, bo film okazał się rewelacyjny, widowiskowy i po prostu wbijający w fotel. Po seansie wiązałam ogromne nadzieje z recenzowanym tytułem, mając nadzieję, że będzie równie porywający co jego poprzednia część.

    Damy z Grace Adieu (Susanna Clarke) - recenzja

    Faryzeusze z Faerie

    Nade wszystko pamiętajcie o tej jednej rzeczy: magia należy do serca w równym stopniu jak do rozumu i wszystko, co jest czynione, winno być czynione z miłości, radości lub słusznego gniewu.

    Bez wahania mogę przyznać, że Jonathan Strange i pan Norrell to jedna z lepszych powieści, po jakie zdarzyło mi się sięgnąć. Oryginalna, choć głęboko zakorzeniona w kulturze i folklorze (lub całkiem dobrze potrzebne źródła fabrykująca), lekka i zabawna, a jednocześnie traktująca przecież o dość poważnych sprawach, w dodatku niepozbawiona atmosfery brytyjskiego, dziewiętnastowiecznego zadęcia, traktowanej z przymrużeniem oka. Niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość, iż zbiór opowiadań Damy z Grace Adieu Susanny Clarke pozostaje w ścisłym powiązaniu z powieścią. Większość utworów nadal rozgrywa się nie tylko w starej dobrej Anglii, ale dokładnie w tym samym uniwersum.

    Saga ognia i wody. Wielki błękit (Jennifer Donnelly) – recenzja

    Syreny to półkobiety, półptaki, obdarzone urzekającym głosem (…) W sztuce przedstawiano je zrazu jako drapieżne potwory-ptaszyska, podobne do harpii, ker i wampirów; sztuka klasyczna uszlachetniła je, ukazując je jako piękne, opłakujące zmarłych istoty…*. Obecnie we wszelkiego rodzaju dziełach, zarówno filmowych, jak i literackich, są one ukazywane w postaci nieziemskiej urody kobiet z rybimi ogonami. Mocny akcent kładzie się również na moc ich śpiewu, który służy do wabienia ku zgubie żeglarzy, tak jak przedstawiono to w micie o Odyseuszu, albo zachwycania (bajka Disneya Mała syrenka). Jaki obraz syren przedstawiła w swojej książce Jennifer Donnelly?

    Dzikie karty. Tom I (antologia) - recenzja

    Superbohaterska alternatywa

    Istnieje wiele sposobów, by zostać superbohaterem. Narodziny na planecie, której mieszkańcy posiadają niezwykłe moce i umiejętności (Superman). Ukąszenie przez przedstawiciela pewnego gatunku pająka (Spiderman) lub udział w szemranych eksperymentach naukowych (tu przykłady można mnożyć niemal w nieskończoność). Inna metoda to przywdzianie stroju, który przypomina nietoperza i wydawanie odziedziczonej po zamordowanych rodzicach fortuny na pomocne w walce z przestępcami gadżety (Batman). Ostatnia możliwość to znalezienie się w nieodpowiednim miejscu i czasie – na przykład w epicentrum wybuchu bomby zawierającej wirusa obcego pochodzenia.

    Alice (Joseph Delaney) – recenzja

    Joseph Delaney zaserwował swoim czytelnikom historie widziane oczyma Toma, Grimalkin i, w jedenastym tomie serii, Wijca oraz Nessy. Tym razem przyszedł czas na kolejnego bohatera, a dokładniej bohaterkę, znanego z kart cyklu „Kroniki Wardstone”, Alice. Czy i teraz wyszło tak źle, jak w przypadku części, gdzie to morderczyni Malkinów stała się narratorką powieści? Na szczęście nie, choć do książek, w których o przygodach opowiada Tom, daleko.

    Liori (Anna Anton) - recenzja

    Kosmiczne fantasy dla młodego pokolenia, o międzyplanetarnych podróżach, a także o tym, że zło nigdy nie śpi, nawet w tak przyjaznym miejscu jak układ Mirmars. „Liori”, książeczka napisana w duchu „Małego Księcia”, podczas czytania której z pewnością odnajdziecie w sobie dziecko.

    Wijec (Joseph Delaney) – recenzja


    Joseph Delaney postanowił uraczyć swoich czytelników całkiem nową historią osadzoną w tym samym uniwersum, co przygody Toma Warda. Jedenasty tom „Kronik Wardstone” przenosi odbiorcę do innej krainy, miejsca, gdzie ludzie stanowią mniejszość, ich życie jest mało warte, a różnego rodzaju stwory z chęcią polują na przedstawicieli tego gatunku. Co więcej, kobiety sprzedawane są na targach jako niewolnice. W takim świecie przyszło żyć Nessie i jej siostrom. Pewnego dnia ich ojciec ginie, a świadkiem wydarzenia jest Wijec – stwór, który od wielu lat handlował z rodzicielem bohaterki. Bestia przyrzeka umierającemu, że zaopiekuje się jego córkami, Nessa natomiast zostanie niewolnicą monstra. Jaki los czeka bohaterkę i jej siostry?

    Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt (Paweł Mirosław Szlachetko) - recenzja


    Czytając kryminał, mam w głowie konkretne oczekiwania, nabudowane przez wszystkie poprzednio przeczytane powieści z tego gatunku, jak również przez filmy zeń czerpiące. Dlatego też szczególną uwagę zwracam na tajemnicę - zawsze próbuję ją rozwikłać wespół z bohaterami. Największą radością jest taka, której rozwiązania nie sposób odgadnąć aż do ostatnich stron.

    Pierwszy grób po prawej (Darynda Jones) - recenzja

    Autorzy książek starają się wyróżnić z tłumu im podobnych miłośników pióra. Nie każdy z nich posiada zupełnie nieszablonowy pomysł, by to osiągnąć. Dlatego też optymalną opcją wydaje się odświeżenie znanych wszystkim motywów. Darynda Jones poszła właśnie tą utartą drogą. Na warsztat wzięła kostuchę – tę mroczną postać w czarnej pelerynie, która grywa w bergmanowskie szachy. Podejrzewam, że Charley Davidson, czyli główna bohaterka „Pierwszego grobu po prawej”, za grą królów nie przepada. W gruncie rzeczy to normalna dziewczyna, której jest też Śmiercią. Po prostu miała pecha.

    Piramida (2015) - recenzja

    Mitologia egipska po amerykańsku

    Para archeologów, ojciec i córka, dokonuje niezwykłego odkrycia. Udaje się im odkopać piramidę o trzech ścianach, a nie, tak jak w Gizie, czterech, budowla wydaje się też dużo starsza od innych znanych. Niestety, nasilające się zamieszki w Kairze powodują, że sponsorzy badań żądają natychmiastowej ewakuacji ekipy. Nietrudno się domyślić, iż odkrywcom na taką decyzję serce się kraje. Dochodzą do wniosku, że przed odlotem zdążą mimo wszystko urządzić jedną, niewielką eskapadę do wnętrza grobowca.

    Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii (Michał Łuczyński) - recenzja

    Kilkanaście lat lotu kosmicznego to niemało, każdego może dopaść moment, że tupnie nogą i zrobi coś na przekór sztywnym zasadom. Tak to właśnie było z Johnym Stargazerem, który w akcie buntu, a tak naprawdę pod wpływem niepokornego rodzeństwa, Nefry i Erga, postanowił, że nie zachowa środków bezpieczeństwa. Posłuszeństwo? Ostrożność? Nie tym razem?! Efekt nastoletniej nonszalancji przerósł oczekiwania największego fantasty znajdującego się na statku: Johny, w wyniku lądowania awaryjnego, postawił pierwsze kroki na niezbadanej planecie Anturgii.

    Eleonora i Park (Rainbow Rowell) – recenzja

    Pierwsze dni w szkole bywają trudne, o czym przekonała się główna bohaterka książki autorstwa Rainbow Rowell, Eleonora. Dziewczyna podczas pierwszego spotkania z nowymi kolegami i koleżankami nie wzbudza ich sympatii, co więcej, staje się celem niestosownych żartów i psikusów. A wszystkiemu winne są jej wygląd i nastawienie. Po pewnym czasie bohaterka rozpala jednak w kimś ciekawość ; Park, chłopiec, który ustąpił jej miejsca w szkolnym autobusie, zaczyna dostrzegać w Eleonorze coś więcej niż tylko buntowniczkę mającą w głębokim poważaniu to, co myślą i mówią o niej inni. Dwójka nastolatków odkrywa, że łączy ich więcej, niż mogliby się spodziewać.

    Annabelle (DVD) - recenzja

    Tak zwana „historia prawdziwa”

    Jak z zapałem relacjonują łase na sensacyjne historie strony internetowe, w 1970 roku pewna studentka imieniem Donna otrzymała w prezencie od swej matki dużą szmacianą lalkę, która stała się ozdobą jej mieszkania. Wkrótce okazało się, że zabawka porusza się, kiedy nikt nie patrzy, a nawet zostawia wiadomości nabazgrane dziecięcym pismem. Medium orzekło, iż to duch siedmioletniej dziewczynki Annabelle, który po prostu zapragnął zamieszkać razem ze studentką i jej współlokatorką, na co te, zdjęte litością, przystały. Od tego momentu wszystko potoczyło się ku gorszemu, a wielu ludzi uległo wypadkom. Ostatecznie ustalono, iż lalkę tak naprawdę opętał demon. Ponoć feralna szmacianka do dziś znajduje się u państwa Warrenów w specjalnej gablocie z plakietką „Nie otwierać”.

    Demonolog (Andrew Pyper) - recenzja

    Andrew Pyper jest znanym za oceanem kanadyjskim pisarzem, mającym w swoim dorobku literackim siedem książek, które zyskały uznanie zarówno ze strony krytyków, jak i czytelników. Polscy odbiorcy mieli okazję poznać jego prozę dzięki najnowszej powieści autora, „Demonologa”. Ponadto już wkrótce będzie można obejrzeć w kinach ekranizację tej historii. Za jej realizację zabiera się bowiem Robert Zemeckis.

    Marsjanin (Andy Weir) - recenzja

    Pamiętacie Robinsona Crusoe, rozbitka, który utknął na bezludnej wyspie? Mogę się założyć, że podczas czytania książki Daniela Defoe’a zastanawialiście się, co byście zrobili w sytuacji bohatera. Tak samo w przypadku Toma Hanksa w „Cast away – Poza światem”. No to podnieśmy poprzeczkę i wyślijmy nieszczęśnika nieco dalej. Jak mógłby czuć się człowiek sam jeden na całej planecie?

    Trzepotanie jego skrzydeł (Paul Hoffman) - recenzja

    Rozstania zawsze są bolesne, również te z bohaterami powieści – szczególnie, gdy należeli do ulubieńców. Po zakończeniu serii pozostają pustka i żal, że nie będzie już nowych przygód z udziałem danej postaci. Można potem czytać książki od początku, ale w końcu się znudzą, bo zabraknie elementu zaskoczenia. Niemniej pierwszym uczuciem jest smutek (oczywiście jeżeli historia przypadła czytelnikowi do gustu) i to jego doznawałam, przewracając kolejne kartki „Trzepotania jego skrzydeł”, finału trylogii „Lewa ręka Boga”.

    Hyperversum II (Cecilia Randall) - recenzja

    Debiutancka powieść włoskiej pisarki Cecilii Randall okazała się tak dużym sukcesem, iż powstał drugi tom Hyperversum. I tym razem mamy do czynienia z mieszanką sci-fi oraz powieści historycznej.

    Oko Jelenia. Sowie zwierciadło (Andrzej Pilipiuk) - recenzja

    Powrót do teraźniejszości

    Jesień 1864 roku. Dwór w Krzywkach stoi w ogniu. Osiem kozackich trupów, do tego martwi dziedzic i służąca. Podróżujący w czasie Staszek, jego ukochana Hela oraz aspirujący na wioskowego ekonoma Krzysztof starają się jak najszybciej opuścić to miejsce, możliwie myląc tropy ewentualnemu rosyjskiemu pościgowi.

    Ksin. Początek (Konrad T. Lewandowski) - recenzja

    „Prequel jednej z najbardziej znanych serii fantasy w polskiej literaturze” to zbiór frustracji rozmaitego kalibru, którym niewiele zabrakło do uczynienia powieści całkowicie niestrawną.

    Łzy Diabła (Magdalena Kozak) - recenzja

    Od pastuszka do...

    Z punktu widzenia Ziemian planeta Dżahan to miejsce zacofane technologicznie, konserwatywne i tradycjonalistyczne, a do tego ogarnięte krwawą pożogą. Z drugiej strony to także wymarzony rynek zbytu dla przestarzałych technologii, a także... dostawca czarsu, rośliny, z której produkuje się panaceum na wszelkie zło, czyli tytułowe Łzy Diabła.

    Kroniki Wardstone. Zemsta czarownicy (Joseph Delaney) - recenzja


    Duchy, widma, wiedźmy i boginy… To tylko niewielka część istot Mroku, z którymi przychodzi zmierzyć się stracharzowi oraz jego uczniowi. Jak walczą? Z kim przyjdzie im się zmierzyć? Tego wszystkiego można się dowiedzieć z poszczególnych tomów „Kronik Wardstone” autorstwa Josepha Delaneya. „Zemsta czarownicy” otwiera tę serię.

    Wektor zagrożenia (Wiktor Noczkin) – recenzja

    Świat, jaki znamy, ginie, nadchodzi znów czas dzikiego prapoczątku.

    Już na wstępie uczciwie przyznaję, że zaczynając czytać „Wektor zagrożenia”, nie wiedziałam nic a nic o Survarium. Dopiero późniejszy research uświadomił mi istnienie gry, w której świecie rozgrywa się akcja książki. A cóż to za miejsce? Niedaleka przyszłość, gdzie wskutek katastrofy ludzie musieli uciec z miast i nauczyć się egzystować w przestrzeni otoczonej przez Las. Nie jest to oczywiście zwykły, przyjazny obszar zieleni, źródło życia. Tutaj mamy do czynienia z Lasem śmierci – samo zbliżanie się do niego wywołuje strach. Czają się w nim artefakty, zmutowane zwierzęta, anomalie. Słowem – druga Zona. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, jak bardzo podobne są te dwa światy – była Pandemia, są Emisje (burze, które należy przeczekać w schronie, w obawie przez śmiercionośnymi zarodnikami), wspomniane już mutanty, anomalie i arty. No, od razu poczułam się jak w domu!

    Sherlock Holmes. Tom 1 (Arthur Conan Doyle) - recenzja

    Sherlock Holmes jest postacią kultową. Za nagłym wzrostem popularności jego osoby stoi między innymi serial stacji BBC, „Sherlock”, gdzie akcja przygód najbardziej znanego detektywa świata zostaje przeniesiona do czasów nam współczesnych. Ekranizacji książek sir Arthura Conana Doyle’a powstało jednak o wiele więcej; żeby je wszystkie wymienić, potrzebowałabym ogromnej ilości czasu. Chociaż Holmes to mój idol w każdej produkcji o swoich przygodach, w jakiej się pojawia, bezapelacyjnie ten pierwszy, literacki, to ideał i numer jeden.

    Tam i z powrotem. Podróż. Tomy 1 i 2 (Tomasz Duszyński) - recenzja

    Czy lubisz powieści Gibsona? Fascynują Cię narkotyczne wizje Dicka? Pochłonąłeś ciurkiem wszystkie części Diuny Herberta, a pełną bibliografię Lema jesteś w stanie podać nawet przez sen? W takim razie lepiej zrób w tył zwrot i odejdź czym prędzej, bo Tam i z powrotem zdecydowanie nie napisano dla ludzi Twojego pokroju. Raczej dla nieco młodszych, mających skromne doświadczenie z gatunkiem i preferujących bardziej klasyczne, mało złożone opowieści.

    Gang wiewióra (DVD) - recenzja

    „Gang wiewióra”, animowana komedia dla całej rodziny, która niezwykle klarownie pokazuje, jak kiepsko skończysz, jeśli będziesz skupionym wyłącznie na własnej dziupli egoistą.

    Yggdrasil. Exodus (Radek Lewandowski) – recenzja


    ...kosmiczni neandertalczycy

    Yggdrasil. Exodus, druga część Strun czasu, kontynuuje historię i rozbudowuje przedstawiony świat, tym razem koncentrując się na futurystycznej, ponurej wizji przyszłości ludzkości. Nie oznacza to jednak, że miłośnicy Eryka Eryksona nie dowiedzą się, jak skończył ich ulubieniec, bo oba wątki harmonijnie przeplatają się ze sobą, tworząc zgrabną, ekscytującą, całość.

    Coś do stracenia (Cora Carmack) - recenzja

    Obecnie możemy podziwiać wzrost popularności gatunku New Adult. Powieści o dojrzałych już nastolatkach doczekały się wielu skomplikowanych historii. W książkach należących do tego gatunku śmiejemy się oraz wzruszamy podczas zagłębiana się w świat przedstawiony. Przeważnie nie są to arcydzieła poruszające trudniejsze zagadnienia. Na przykład Coś do stracenia Cory Carmack ma po prostu być miłą, niezobowiązującą lekturą.

    Pan Mercedes (Stephen King) – recenzja

    Zapewne wielu z Was słysząc Stephen King, pomyśli o horrorach, które stały się znakiem rozpoznawczym tego autora. Jednakże kilka miesięcy temu pisarz postanowił spróbować swoich sił na zupełnie innym gruncie i popełnił powieść detektywistyczną, bo właśnie do tego gatunku należy zaliczyć „Pana Mercedesa”. I jak mu to wyszło? To się zaraz okaże.

    Ex Machina (2015) - recenzja

    Debiut reżyserski Alexa Garlanda, scenarzysty Dredda 3D, 28 dni później oraz W stronę słońca, to trzymająca w napięciu i bardzo emocjonalna historia, wymagająca jednak od widzów odpowiedniego nastawienia oraz odporności na leniwą, opartą głównie na dialogach narrację. Inaczej usną w połowie, zmęczeni obserwowaniem łącznie dwóch lokacji oraz czterech postaci, bez poznania zakończenia, które, w zależności od podejścia, nadaje filmowi sens albo całkiem skutecznie go psuje.

    Kompleks 7215 (Bartek Biedrzycki) - recenzja

    Znak czasów

    Literatura postapokaliptyczna z roku na rok ma się coraz lepiej. Dla mnie wciąż wielką niewiadomą jest przyczyna tej rosnącej popularności. Szlaki przetarł Dmitry Glukhovsky, tworząc uniwersum Metro 2033, a od niedawna wydawnictwo Fabryka Słów konsekwentnie publikuje kolejne części serii Fabryczna zona. Tytuły samych książek można wymieniać niemal bez końca, ale w trend wpisują się również gry komputerowe. Dlaczego świat po nuklearnej zagładzie wzbudza tak wielkie zainteresowanie? Czy znów mamy do czynienia z gorączką podobną do tej, jaka opanowała świat w czasach Zimnej Wojny? Strachem przed wojną totalną i ostateczną? Trudno powiedzieć.

    Hyperversum (Cecilia Randall) - recenzja

    Muszę przyznać, że jestem wielką miłośniczką literatury quasi historycznej, dlatego też z niemałą ciekawością podchodziłam do powieści Cecilii Randall Hyperversum. Połączenie przeszłości ze współczesnością nie zawsze kończy się dobrze, choć zdarzają się bardzo udane wyjątki. Przykładem może być znana francuska komedia z roku 1993 Goście, goście w reżyserii Jean-Marie Poiré, gdzie bohaterowie pochodzący ze średniowiecza zostają przeniesieni do przyszłości. W debiutanckim dziele włoskiej pisarki, Randall, jest na odwrót – to nastolatkowie z XXI wieku odwiedzają XII-wieczną Francję.

    Chappie (2015) - recenzja

    W swoim najnowszym filmie reżyser i scenarzysta Neill Blomkamp pochylił się nad tak ważnymi i skomplikowanymi sprawami, jak istota człowieczeństwa, sztuczna inteligencja i jej ograniczenia, rodzicielstwo, odpowiedzialność za innych czy pułapki wychowania. Po dwóch godzinach seansu trudno nie oprzeć się wrażeniu, że duża ilość ambitnych wątków odrobinę go przerosła.

    Jedyna (Kiera Cass) - recenzja

    Po raz trzeci – ale nie ostatni – zajrzałam do bajkowego świata, w którym wspaniały książę, po wyborze tej jedynej miłości, przejmuje koronę od złego króla. Przyszła żona królewicza musi jednak wcześniej sama podjąć decyzję, czy na pewno pragnie tronu… Kiedy przeczytałam ostatni wers całej trylogii Kiery Cass zaraz zaczęłam się głowić, co takiego jest w tych książkach, że uwielbiają ją miliony czytelniczek?

    Czerwona królowa (Victoria Aveyard) – recenzja


    Powieści dystopijne przeżywają ostatnio złoty wiek. A wszystko ruszyło kilka lat temu, kiedy sukces odniosła trylogia autorstwa Suzanne Collins – „Igrzyska śmierci”. Po jej niewątpliwym tryumfie autorzy z całego świata zakrzyknęli jednym głosem: „Dystopia!” i zaczęli raczyć czytelników swoimi wariacjami na temat trudnej przyszłości, w której każdy młody będzie musiał chwycić za broń. Jedne wizje okazywały się całkiem ciekawe i zjadliwe, inne zbyt wybujałe, nawet jak na gatunek, do jakiego należą.

    Tajemnice lasu (2014) - recenzja

    Śpiewać (nie)każdy może

    Większość mniej lub bardziej znanych aktorów, grających sporadyczne role w serialach bądź drobne rólki w wielkobudżetowych produkcjach, jest przeciętna, przezroczysta i niczym nie wyróżniająca się na tle swoich kolegów po fachu. Wśród nich zdarzają się tacy, na których „moda” i szaleństwo dawno minęły, a ich nazwiska kojarzone są z jednym (w porywie do dwóch) sławnym, aczkolwiek nijakim tytułem filmu. Po drugiej stronie mamy grono najwybitniejszych – królujących w rankingach najlepszych, najpiękniejszych, najzdolniejszych. Zabawa, w negatywnym tego słowa znaczeniu, rozpoczyna się w momencie, gdy te dwa światy zderzają się ze sobą w kasowej, intensywnie reklamowanej i promowanej rozpoznawalnymi oraz lubionymi nazwiskami, produkcji. Używając filmowego żargonu: let the games begin.

    Po drugiej stronie rozmiaru (Tadeusz Kupiecki) - recenzja

    Panie Tadeuszu Kupiecki, musimy poważnie porozmawiać. O Pańskiej debiutanckiej książce, którą miałem okazję niedawno przeczytać. Podobała mi się, to mogę od razu napisać. W porównaniu do Pańskiego kolegi po fachu różnica jest dramatyczna. Z korzyścią dla Pana, chociaż na początku zakładałem coś przeciwnego. Proszę nie winić mnie, tylko nie wzbudzające zaufania wydawnictwo, nudną jak coś bardzo nudnego okładkę oraz przesadzoną grubość Pańskiej powieści. Ponad osiemset stron zadrukowanych dość małym krojem pisma zachęca do lektury równie skutecznie, co oblanie książki kawą, do czego zresztą za chwilę wrócimy. Nie znaczy to jednak, że Pański debiut podobał mi się bezkrytycznie. Niestety całkiem przeciwnie. Mam wstręt do ocen cyfrowych, ale gdybym miał z nich skorzystać, to na mojej skali wystaje ona ledwo ponad średnią. Z wielu powodów.

    Opowieści celtyckie. Droga do Władzy (Karolina Janowska) - recenzja

    Drugi tom rzymsko-galijskich przepychanek nie jest tym, czego się spodziewałam. Po zakończeniu „Drogi do władzy” mam problem ze zdefiniowaniem odbiorcy. Nie do końca wiem, komu mogłabym polecić książkę. Krótko po przeczytaniu części pierwszej zachęciłam znajomego do sięgnięcia po „Opowieści celtyckie”, jednak teraz, gdy znam fabułę kontynuacji, nie jestem pewna, czy to był dobry pomysł.

    Skrawki błękitu (Lois Lowry) – recenzja


    „Skrawki błękitu” to drugi tom cyklu autorstwa amerykańskiej pisarki, Lois Lowry, „Dawca”. Niech Was jednak nie zwiedzie numeracja i klasyfikacja – ta książka to zupełnie inna historia, dotycząca innego bohatera, dokładniej bohaterki, rozgrywająca się w innym miejscu. Jeżeli pragniecie poznać dalsze losy Jonasza, ten tom nie da odpowiedzi na dręczące Was pytania. Historia opowiedziana w „Dawcy” nie ma wpływu na tę rozgrywającą się w „Skrawkach błękitu”, jednak obie książki łączy ze sobą bardzo wiele. Co takiego?

    Zabójczyni i imperium Adarlanu (Sarah J. Maas) - recenzja

    Interludium w 128 stronach

    Tetralogia prequeli do Szklanego tronu dobiega końca. Po wielu perypetiach Celaenie Sardothien i Samowi Cortlandowi pozostał jeszcze jeden cel do osiągnięcia, jeszcze jedna przeszkoda na drodze do wspólnego szczęścia, którą trzeba usunąć. Mowa oczywiście o uwolnieniu się spod wątpliwej jakości protekcji króla zabójców, Arobynna Hamela. Niełatwo wypisać się z Gildii Zabójców, kiedy twoje nazwisko raz pojawiło się na liście członków – a tym trudniej, im mocniej szef zagiął na ciebie parol...

    Podróże w czasie. Archiwum Chronosa (Rysa Walker) - recenzja


    Poznajcie Prudence Katherine Pierce-Keller, w skrócie PKPK. Jak trudne może być życie nastolatki z takim imieniem? Cóż, średnio trudne; główna bohaterka powieści Rysy Walker na wszelki wypadek przedstawia się wszystkim jako Kate, przez pół tygodnia mieszka z matką, a kolejne pół z ojcem (tak to bywa po rozwodzie) i całkiem dzielnie znosi nieustające próby swatania ze strony swej najlepszej przyjaciółki, Charlayne. Ot, szara rzeczywistość.

    Krucjata Starka (Jack Campbell) - recenzja

    Jack Campbell jest twórcą, który powołał do życia postać sierżanta Starka, bohatera „Trylogii Starka”. Ostatnia część, „Krucjata Starka”, to podsumowanie wydarzeń całej serii, zapoczątkowanej inwazją Stanów Zjednoczonych na Księżyc. Od tamtego czasu atmosfera tylko się zagęszcza, ponieważ wybuchł bunt z powodu śmierci niewinnych ludzi. W tym tomie pada odpowiedź na pytanie, jak zakończy się tytułowa krucjata.

    Sto dni bez słońca (Wit Szostak) – recenzja


    ...sto dni bez słowa

    Z okazji wyróżnienia nominacją do Paszportów Polityki, chciałabym wam przypomnieć o jednym z nominowanych tytułów, który jest jednocześnie fantastyczną satyrą na polską (i nie tylko) społeczność akademicką. Sto dni bez słońca Wita Szostaka, nie należy do fantastyki per se, ale opowiada o doktorze nauk humanistycznych Lesławie Srebroniu, który fascynuje się prozą nieznanego (według bohatera niesłusznie) polskiego fantasty, Filipa Włócznika.

    Pingwiny z Madagaskaru (2014) - recenzja


    Filmy animowane to, według mnie, jedne z najlepszych produkcji możliwych do obejrzenia na srebrnym ekranie. Tworzą swoisty most łączący dzieci i dorosłych, zawierają w sobie moralizatorski wydźwięk, kipią humorem zrozumiałym dla każdej grupy wiekowej. Naturalną rzeczą jest, że powstają lepsze, gorsze oraz przeciętne – są gusta i guściki, o których się przecież nie dyskutuje. Zawsze jednak będą miały w sobie tę ponadczasową magię, pozwalającą cofnąć się dorosłym w czasie do okresu dzieciństwa, żeby przez chwilę poczuć się jak kilkulatek. Takim właśnie filmem okazały się „Pingwiny z Madagaskaru” – chociaż widać w nim wiele potknięć i naciągnięć, przez chwilę przeniosłam się w beztroski świat najmłodszych.

    Baranek Shaun: Film (2015) - recenzja

    Najnowsza produkcja studia Aardman to kolejny odcinek popularnego serialu dla młodszego widza, który rozrósł się do półtorej godziny i z racji niemieszczenia się w telewizyjnej ramówce został wysłany do kina. Nie licząc kilku zmian, jak osadzenia sporej części akcji w Dużym Mieście, filmowy Baranek Shaun niczym nie różni się od swojego krótkometrażowego pierwowzoru.

    Piętno rzeki (Patricia Briggs) - recenzja

    Zżyłam się z Mercedes Thompson. Śledzę jej przygody od bardzo dawna i z niecierpliwością psychofanki wypatruję kolejnych książek z cyklu. Z ulubionymi postaciami chciałoby się zostać na zawsze, dlatego bardzo lubię długie serie. Niestety przy takim podejściu w pewnym momencie pojawia się dylemat czy lepiej, gdy pisarz kończy przygodę z nią u szczytu swoich możliwości, czy może powinien ciągnąć ją do oporu, aż skończą się wszystkie pomysły, zaś kolejne tomy będą zwykłymi zapchajdziurami.

    Coś do ukrycia (Cora Carmack) - recenzja

    O niesłabnącej popularności literatury młodzieżowej świadczy coraz większy wybór powieści należących do tego gatunku. Autorzy chętnie piszą o zwariowanych historiach nastolatków. Problem jednak pojawia się wtedy, gdy książki stają się do siebie bardzo podobne, oparte na tym samym równaniu: „on+ona=wielka namiętna miłość”. Czy w gąszczu schematu można jeszcze znaleźć coś ciekawego?

    Jupiter: Intronizacja (2015) - recenzja

    Najnowszy film rodzeństwa Wachowskich to wyjątkowo głupiutki, mocno przerysowany, wizualnie zachwycający i niezwykle satysfakcjonujący kuzyn Strażników Galaktyki, który nie aspiruje do bycia czymś więcej niż dwiema godzinami czystej, miejscami absurdalnej, rozrywki.

    Strony

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus