Recenzje

    Córka zjadaczki grzechów (Melinda Salisbury) - recenzja

    Czy w książce bywa coś równie magnetycznego dla wzrokowca od ładnej okładki? Właśnie wyjątkowa, acz niezwykle skromna oprawa pierwszej powieści Melindy Salisbury, która jest jednocześnie początkiem trylogii dla młodzieży, sprawiła, iż z taką chęcią wzięłam do ręki Córkę zjadaczki grzechów.

    Rubieże Imperium: Kraniec nadziei (Rafał Dębski) – recenzja


    ...to infinity and beyond!

    Ludzie panują nad cząstką wszechświata. Nie zjednoczyli się jednak w pościgu za kolejnymi odkryciami, a podzielili na Imperium i Republikę. I walczą, bo taka jest ich natura. Czytelnik wskakuje w sam środek tej wojny i razem z kapitanem Aidanem Samuelsem odkrywa knowania i spiski, tajemne misje i przede wszystkim granice swoich możliwości.

    A także swojej załogi i okrętu Sirene, bo przecież Kraniec nadziei to przede wszystkim akcja, rozrywka i napięcie towarzyszące czytelnikom i bohaterom do ostatnich stron powieści.

    W imię zasad (DVD) - recenzja

    Wiedzieć, kiedy ze sceny zejść

    Kino sensacyjne z elementami akcji i scenami, w których wykorzystywano sztuki walki, święciło triumfy w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych. Do dziś pamiętam, jak z wypiekami na twarzy oglądałam na kasetach VHS popisy Jeana Claude’a van Damme’a, Dolpha Lundgrena czy Stevena Seagala. I choć ten ostatni był najmniej lubianym przeze mnie aktorem, to jednak jego rola w Liberatorze bardzo mi się podobała.

    Interstellar (DVD) - recenzja

    Odyseja kosmiczna Christophera Nolana

    Christopher Nolan to niewątpliwie jeden z najciekawszych twórców filmowych w dzisiejszym Hollywood. Jego filmy pełne są nie tylko świetnych sekwencji obrazów, dynamicznych scen czy niezwykłych pomysłów fabularnych, ale także swoistego romansu z nauką, z tym, co dla człowieka jest niepojęte i niewytłumaczalne. Tak było między innymi w Incepcji, prawdziwej uczcie, jaką zafundował widzom reżyser, wysmakowanej fabularnie i wizualnie oraz pełnej nieprawdopodobnych zwrotów akcji.

    Księga Wampirów (antologia) - recenzja

    Moda na wampiry pojawiła się, ponowie zresztą, ładne kilka lat temu, kiedy to półki księgarni i ekrany kinowe oblegała saga „Zmierzch”. Chociaż od tamtego momentu minęło sporo czasu, krwiopijcy wciąż pozostają na salonach – czy to w lepszych, czy gorszych wydaniach – a ich pasjonaci nie mogą narzekać na ich nieobecność w najnowszych filmach, serialach i książkach. Potomkowie Drakuli aktualnie posiadają wiele obliczy – odejście od klasycznych przedstawicieli stworów z kłami, żerujących w nocy, śpiących w trumnach i lękających się słońca osiągnęło już formę błyszczącego w słońcu nastolatka.

    Odyssey One. W ogniu wojny (Evan Currie)- recenzja

    Odgrzewanie kosmicznych kotletów

    Zdarzył się cud, a właściwie cały łańcuch cudów. Ziemia nie została raz na zawsze wymazana przez Drasinów z galaktycznej mapy w przeciągu pierwszych kilku godzin ataku. Konfederacja Północnoamerykańska i Blok Wschodni odłożyły na bok dawne niesnaski. Kapitan Eric Stanton Weston, najbardziej doświadczony w kosmicznych bojach przedstawiciel Terran, przeżył roztrzaskanie swego statku. Ba, główny bohater cyklu nie poniósł nawet większego szwanku, czego nie można powiedzieć o „Odysei”, i czym prędzej ruszył wspomagać ludzkość w walce o swój macierzysty – i co tu dużo mówić, jedyny – świat.

    Droga donikąd (Michał Gołkowski) – recenzja


    Dobry stalker to niepewny swego stalker, bo pewna tu tylko śmierć. A czasem i ona nawet nie…

    Misiek. Kiedyś biedny, niemający niczego chłopak. Teraz zamożny, mieszkający w Warszawie mężczyzna, który ma absolutnie wszystko: nowoczesne mieszkanie z dizajnerskim sprzętem, sportowy bolid, świetną pracę, co noc inną kobietę w łóżku. A jednak nie czuje nic, tylko pustkę. I tak żyje w tym wypranym z emocji świecie, aż nagle… coś w nim pęka. Rusza w stronę Mińska i pewny swego planu jedzie jeszcze dalej. Gdy znajduje się coraz bliżej swojego celu czuje, jak powoli odżywa. W końcu udaje mu się przejść przez Kordon, gdzie porzuca dokumenty, które już nie będą mu potrzebne. Oto przed nim rozciąga się Zona.

    Cień i kość (Leigh Bardugo) - recenzja

    Magia i prezentowanie w literaturze realnych miejsc czy krain za pomocą delikatnego zmienienia ich formy – na przykład z użyciem symboliki albo użycia innej nazwy – to w fantastyce znane od dawna motywy. Rzadko zdarza się, aby autor wpadł na całkowicie nowy i innowacyjny pomysł, a jego historia ani w drobnym kawałeczku nie kojarzyła się z tą przedstawioną przez innego pisarza. Oczywiście uzyskanie takiej oryginalności to zabieg niesamowicie trudny i nieobowiązkowy, przynajmniej dopóki lektura nie okazuje się plagiatem. „Cień i kość” Leigh Bardugo to zdecydowanie powiew świeżości, ponieważ nigdy wcześniej nie natknęłam się na podobną historię w książkach, które czytałam. Jednak quasi-średniowieczny świat, przeistoczone w fantastyczny sposób realia groźnej i zimnej Rosji oraz ogromna ilość tajemniczej magii połączona z podziałem na kasty już pojawiły się w literaturze fantastycznej.

    Naznaczony: Rodział 3 (2015) - recenzja

    Niektórzy twierdzą, że wprowadzenie niesławnej kategorii PG-13 przez MPAA zinfantylizowało amerykańskie kino, każąc twórcom „kastrować” ambitniejsze projekty w imię ich rentowności. I chyba coś jest na rzeczy, bo kiedy widzę kolejną produkcję zaklasyfikowaną jednocześnie jako horror i PG-13, zapala mi się lampka ostrzegawcza. Ktoś tu chyba wciska komuś kit, a zamiast horroru – familijne kino „z dreszczykiem”.

    Nie uśmiechaj się, bo się zakocham (Blue Jeans) - recenzja

    Po lekturze Cześć, księżniczko, będącej początkiem nowej trylogii hiszpańskiego autora, Blue Jeans, wiedziałam, iż koniecznie muszę poznać ciąg dalszy historii Klubu Odrzuconych. To niesamowite, że pod tak niepozorną okładką kryje się tak głęboka treść.

    Nieludzie (Kat Falls) – recenzja

    Przyszłość naszej planety nie rysuje się w kolorowych barwach. Ciągłe epidemie, wojny, mnóstwo zanieczyszczeń i szkodliwe działanie człowieka, do tego należy jeszcze dopisać zdolność homo sapiens do destrukcji i jego niszczycielski wpływ na środowisko, by móc wyobrazić sobie, co czeka nasz gatunek. Cały ten futurystyczny pęd podkreślają jeszcze pisarze, co i rusz tworząc rozmaite wizje przyszłości Ziemi i ludzkości. Wojny, które doprowadzą do wybuchu bomb nuklearnych albo chemicznych, a może zabawy w boga przez naukowców, które w konsekwencji skutkują rozprzestrzenieniem się śmiertelnego wirusa – wybór drogi destrukcji bywa różny. Swoją postapokaliptyczną wizją postanowiła podzielić się również amerykańska pisarka, Kat Falls.

    Gigantyczna broda, która była złem (Stephen Collins) - recenzja

    O sposobach, na jakie „Tam” wdziera się „Tutaj”

    Gatunek homo sapiens sapiens przejawia zadziwiającą skłonność do porządkowania, szufladkowania, wprowadzania ładu. Podobne zjawiska w przyrodzie właściwie nie istnieją, tam żądzą przypadek i losowość. Symetryczne drzewa? Wypielęgnowane trawniki? Idealnie przystrzyżona fryzura czy gładka, ogolona twarz? Kąty proste? To wszystko dzieło człowieka, rozmiłowanego w poskramianiu chaosu. Harmonia oznacza spokój i bezpieczeństwo, sprawia, że każdy zna swoje miejsce w szeregu. To warunek konieczny do przetrwania, czyż nie?

    Kocham cię, Lilith (Radek Rak) - recenzja

    Od zawsze interesowały mnie debiutanckie powieści, bez znaczenia czy nazwisko pisarza królowało już na listach bestsellerów wiele razy, czy też autor stoi dopiero na początku swej drogi. W najwcześniejszej publikacji tkwi coś magicznego, niepowtarzalnego i wspaniałego. W odniesieniu do niej można dostrzec rozwój warsztatu pisarskiego, jego słabe i mocne strony oraz prześledzić inspiracje. Debiut Radka Raka, „Kocham cię, Lilith”, okazał się dobry – chociaż nie powalił mnie na łopatki, nie czułam jednocześnie, że czytam coś, co nigdy nie powinno zostać wydane.

    Sztywny (Michał Gołkowski) - recenzja


    Oszukałeś Szefa, zdradziłeś kumpla, jesteś mordercą bez wyrzutów sumienia. Wiecznie nie masz kasy, wszystko przepijasz, wydajesz na narkotyki albo dziwki. Wszyscy faceci chcą cię zabić. Wszystkie laski chcą się z tobą przespać. A teraz leżysz w Zonie, krwawisz, umierasz i zastanawiasz się…

    Cholera…
    …jak w ogóle do tego doszło?
    *

    Kroniki Wardstone. Klątwa z przeszłości (Joseph Delaney) - recenzja


    „Kroniki Wardstone” to seria historii z gatunku fantastyki skierowanych przede wszystkim do nastoletniego grona czytelniczego. Autorem książek jest Joseph Delaney. To właśnie powieści wchodzące w skład wspominanego cyklu zapewniły mu międzynarodowy rozgłos oraz rzesze fanów, które z utęsknieniem wyczekiwały na kolejne tomy lub, tak jak obecnie, na najnowszą sagę osadzoną w tym samym uniwersum.

    Nethergrim. Otchłanny (Matthew Jobin) – recenzja


    Dawno, dawno temu trójka bohaterów, Tristan, Vithric i John Marshall, pokonała wielkiego złego – Otchłannego. Stwór chciał zapanować nad światem, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. Zadaniem małej armii było powstrzymanie Nethergrima, czyli Otchłannego, przed powstaniem, co udało się tylko trójce z nich. Jednak czy na pewno? Lata mijają, wyprawa śmiałków stała się legendą, życie płynie swoim tempem. Do czasu aż zaczyna się dziać coś dziwnego: giną zwierzęta, w ciemności czają się stwory z piekła rodem, słychać wrzaski... Słudzy Otchłannego powrócili. Czy i on sam znowu zagraża ludzkości?

    Dopóki nie zgasną gwiazdy (Piotr Patykiewicz) - recenzja

    Trzysta lat po Upadku i nic. Świat skuty lodem, żyć da się wyłącznie wysoko na górskich stokach, w dolinach czyha zbyt wiele niebezpieczeństw. Do prestiżowych zajęć należy myślistwo, ale z pewnością nikt nie będzie darzył poważaniem pospolitego mcharza. Aha, i nie przegapcie nabożeństwa, bo inaczej Świetliki Lucyfera na pewno was dopadną. Cóż, całkiem możliwe, że dopadną was i tak, ale co nam pozostało po zagładzie prócz wiary?

    Rover (DVD) - recenzja

    Kino drogi ma w sobie coś, co uwodzi widzów bez względu na ich wiek. Historie w takich filmach łączy podróż odbywana przez bohaterów, ale jej powody bywają różne, tak samo, jak skutki owej oraz zakończenia – raz szczęśliwe, innym znowu tragiczne. David Michôd stworzył obraz, który nie tylko porusza widza ukazaną w nim koncepcją życia i utraconego sensu, ale również przeraża niemalże postapokaliptyczną wizją świata pozbawionego zasad. „Rover” to film chwytający za serce, nie pozwalający przestać o nim myśleć, jednocześnie sprawiający, że chce się go wyrzucić z pamięci i obejrzeć ponownie, jeszcze raz, od nowa.

    Wyprawa skrytobójcy (Robin Hobb) – recenzja


    To już koniec. Odłożyłam na półkę ostatnią część trylogii „Skrytobójca”. Spędziłam z niemalże tysiącstronicową powieścią kilka długich wieczorów i będzie mi ich brakować. Przyzwyczaiłam się do ciężaru książki, do świata Królestwa Sześciu Księstw, do honorowego Brusa, mówiącego zagadkami Błazna i Bastarda, któremu los ciągle rzuca kłody pod nogi. Pani Hobb oczarowała mnie swoim stylem i stworzonym przez siebie uniwersum. Szkoda, że to już koniec, ale pocieszający jest dla mnie fakt, że bohaterowie powrócą w innej trylogii, „Złotoskóry”, która już niebawem ma zostać wydana przez Wydawnictwo MAG.

    Wszyscy na Zanzibarze (John Brunner) - recenzja

    (...) co jest warte bycie człowiekiem, jeżeli potrzebujemy maszyny, żebyśmy sami siebie nie zniszczyli?

    Wszyscy na Zanzibarze to pierwsza pozycja z serii „Artefakty” – nowej, po „Uczcie wyobraźni”, linii wydawniczej MAG-a, skupiającej się na „klasycznych, choć (...) lekko już zapomnianych powieściach z gatunku fantastyki”. Ta niemłoda już powieść, swego czasu wyróżniona nagrodą Hugo, dopiero teraz doczekała się polskiego przekładu. Moim zdaniem stanowi świetną pozycję na otwarcie nowej serii.

    Coś do ocalenia (Cora Carmack) - recenzja

    Bywają chwile, kiedy nikt nie potrafi ani nas zrozumieć, ani tym bardziej nam pomóc. Czujemy się zagubieni. W takich momentach pragniemy tylko jednego – uciec jak dalej, bowiem – zgodnie ze starym przysłowiem – wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Lecz czy taka wędrówka w poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi jest potrzebna?

    Posłaniec (Lois Lowry) – recenzja


    Nareszcie nadszedł ten moment – chwila, kiedy czytelnik otrzymuje odpowiedź na pytanie, jak zakończyły się losy protagonisty pierwszej części serii Lois Lowry „Dawca”. Zapewne większość z Was zastanawiała się również nad inną kwestią – w jaki sposób dwa tomy cyklu są ze sobą powiązane, pomijając oczywiście kwestię uniwersum i społecznych zmian zachodzących w mieszkańcach poszczególnych krain. W „Posłańcu” Lois Lowry kreśli losy bohaterów, których czytelnik poznał w „Dawcy” oraz „Skrawkach błękitu”. I muszę przyznać, że ten tom to jak dotąd najlepsza część serii.

    Poltergeist (2015) - recenzja

    Nie taki poltergeist straszny...

    Z filmowego plakatu złowieszczo łypie na mnie brzydki, wyszczerzony klaun. Nie wiem, co opętało (sic!) twórców horrorów, że z upodobaniem przedstawiają w swoich produkcjach paskudne, zdeprawowane zabawki, które tylko psychopata chciałby trzymać w domu. Oh, wait… W każdym razie pajac nie napawał optymizmem – także w tym sensie, że nie wróżył filmu na wysokim poziomie. Przykro mi, ale cyrkowe zgrywusy są dla mnie synonimem kiczu i obleśności, a nie dobrego strachu (czujecie ten oksymoron, prawda?). Szczęście w nieszczęściu, klaun okazał się niezbyt udanym wyborem speców od marketingu, a nie dominantą całego filmu, który z kolei... wyszedł dość zabawnie.

    Mroczna Bohaterka. Jesienna Róża (Abigail Gibbs) - recenzja


    W niektórych powieściach nie ma znaczenia czy po jej świecie grasują wampiry, czy wilkołaki, paranormalni, czy modyfikowani. Kły, pazury i macki schodzą na drugi plan, gdy do akcji wkraczają nabuzowane hormonami nastolatki. I obojętnie czy są to „normalne” dziewczyny, czy supermanki, zawsze, ale to zawsze, w momencie, gdy się zakochują, robią istny armagedon. Moc uczuć od zawsze była wielka i niepojęta, ale w fantasy zabarwionym harlequinem miłość nabiera kolosalnego rozmiaru.

    Oberki do końca świata (Wit Szostak) - recenzja

    Ej, za las, chłopcy, za las, bo za lasem grają...

    Na portalu TV Tropes pod hasłem „The Magic Goes Away” można przeczytać między innymi takie słowa: ... w tym nowym światowym ładzie nie ma już miejsca na magię. (...) Wszystkie ślady magii zniknęły lub przynajmniej szybko giną. Czas Mitów przeminął*. Tak, świat się zmienia, przed ludźmi otwierają się nowe możliwości, o których wcześniej wielu nawet nie śniło – a jednak bezpowrotnie zatracona zostaje pierwotna naiwność, magia i pasja. Wydaje się, że ten sam los czeka Szostakowych bohaterów, ponieważ nowoczesność już ich nie potrzebuje.

    Przebudzenie (Arwen Elys Dayton) - recenzja


    Ciężko jest znaleźć odpowiednie słowa, aby w pełni wyrazić rozczarowanie, towarzyszyące mi podczas lektury Przebudzenia Arweny Elys Dayton. Historia przedstawiona w książce opowiada o obcej rasie Kinlai, której antyczni przedstawiciele utknęli na Ziemi, w starożytnym Egipcie, gdzie szybko uznani zostali za bogów. Po pięciu tysiącach lat z odległej planety śladami swoich przodków ponownie wyrusza ekspedycja, mając nadzieję na odzyskanie pradawnej formuły podróży szybszych od światła. To jedyna szansa na ocalenie gatunku, któremu zagrażają Luceni – owadopodobne istoty zdecydowane zniszczyć Kinlai.

    Ulysses Moore. Podróż do Mrocznych Portów (Pierdomenico Baccalario) - recenzja

    Nadszedł czas na kolejną podróż z bohaterami książek Pierdomenica Baccalario. Gdzie tym razem zastała protagonistów przygoda? Murray, Mina, Shane i Connor powracają do Willi Argo – czeka bowiem na nich następna misja. Okazuje się, że Rick i profesor zaginęli podczas poszukiwań tajemniczej wyspy. Młodzi bohaterowie są jedynymi osobami, które mogą odnaleźć przyjaciół. Czy jednak im się to uda?

    Trawa (Sheri S. Tepper) - recenzja

    Lisi grzech pierworodny

    W ciągu trawiańskiego roku (znacznie dłuższego od ziemskiego) następują okresy, kiedy arystokratyczni bonowie, niepomni na nic i nikogo, udają się na owiane licznymi społecznymi tabu polowania. Towarzyszą i wspomagają prawdziwych myśliwych, żądne krwi Hippae oraz równie przerażające ogary. Zdarza się czasem, że ktoś nie powróci z łowów: taki los spotkał na przykład śliczną Janettę bon Maukerden czy młodziutką Dimity bon Damfels – ale o tym lepiej głośno nie mówić, lepiej nawet nie myśleć. Tymczasem Terranie podejmują próbę ustanowienia na Trawie ambasady. Przysyłają w tym celu na tradycjonalistyczną i, co tu ukrywać, w dużej mierze ksenofobiczną planetę Roderiga i Marjorie Yrarierów wraz z dziećmi. Misja małżonków ma oczywiście swoje drugie dno, lecz ci obcy w obcym kraju ludzie będą musieli przede wszystkim przeniknąć tajemnicę lokalnych obyczajów.

    Miasto cieni (Ransom Riggs) - recenzja

    Niezwykła historia osobliwych dzieci z Osobliwego domu pani Peregrine autorstwa Ransoma Riggsa znalazła swój dalszy ciąg w kontynuacji powieści – Mieście cieni. Ponownie pisarz sięgnął po ciekawy i niewątpliwie nowatorski zabieg przeplatania tekstu autentycznymi zdjęciami. Wiele z nich pochodzi z osobistego zbioru Riggsa, ale część została wypożyczona od innych kolekcjonerów. Ich wykorzystanie w powieści nadaje jej niesamowitego klimatu czasów dawno już minionych, a przecież ciągle żywych przez utrwalone w fotografiach miejsca i osoby. Lecz chociaż jest to chwyt wyjątkowo interesujący, nie sposób nie zastanowić się nad jego celowością.

    Czarne światła: Łzy Mai (Martyna Raduchowska) - recenzja

    Bardzo chciałem polubić tę powieść. Nie z powodu tematyki, bo ani cyberpunk w stylu Deus Ex, ani kryminał tego czy innego rodzaju nie jarają mnie jakoś specjalnie. Główny motywator stanowiła osoba autorki, w moim mniemaniu jeden z jaśniejszych punktów na mapie współczesnej polskiej fantastyki. Trudną sytuację dodatkowo pogarszały jej poprzednie książki, szczególnie świetny, wysoko zawieszający poprzeczkę Demon Luster. Tak więc chciałem, starałem się, lecz po kilku nieudanych próbach wywiesiłem białą flagę. Co jest o tyle smutne (bądź irytujące, w zależności od punktu widzenia), że nie mówimy o powieści złej, tylko zepsutej kilkoma nietrafionymi decyzjami.

    Rogi (DVD) - recenzja

    Diabeł nieodmiennie kojarzy się z czymś złym, groźnym i przerażającym, chociaż jego obecność w książce czy filmie niekoniecznie jest tak samo straszna dla każdego odbiorcy. Zazwyczaj opętuje jakiegoś nieszczęśnika, lecz w filmie „Rogi” Alexandre Aja pojawia się jako swoiste alter ego głównego bohatera, które stopniowo – dosłownie i w przenośni – zaczyna się ujawniać. Chociaż owa historia oparta na motywach powieści Joe'a Hilla wydaje się oryginalna i nietuzinkowa, niestety okazuje się bardzo przewidywalna oraz przeciętna.

    Mad Max: Na drodze gniewu (2015) - recenzja

    Szalony Max powrócił. Mimo trzydziestu lat nieobecności na dużym ekranie wciąż jest szybki, twardy i brutalny, zaś otaczający go świat bardziej smutny, zepsuty i groteskowy niż kiedykolwiek. Niejako przy okazji jego kolejna przygoda okazuje się być, wzorem poprzednich, całkiem niegłupia. Coś, co we współczesnym kinie rozrywkowym stanowi odświeżającą i wartą docenienia rzadkość.

    Rywalki. Książę i gwardzista (Kiera Cass) - recenzja

    Trzeba przyznać, że Kiera Cass odniosła niebywały sukces. Jej seria Rywalki znalazła się na listach bestsellerów w trzydziestu dwóch krajach. Także w naszej ojczyźnie nastolatki pokochały historię Ameriki Singer, o czym świadczy fakt, iż trylogia przez ponad dwadzieścia tygodni nie schodziła z książkowej czołówki salonu Empik. Nic zatem dziwnego, że wydawnictwo Jaguar postanowiło wydać Księcia i Gwardzistę, zawierającą dwa opowiadania, umożliwiające czytelniczkom zajrzenie za kulisy Eliminacji i spojrzenie na nie oczyma dwóch mężczyzn.

    Atlanci. Wyspa sześciu pierścieni (Olis Nari Lang) - recenzja

    Czy dobra książka ma w dzisiejszych czasach szansę na sukces? Biorąc pod uwagę bezlitosne prawa rynku, wydawnictwa potrafią rozsławić harlequina i zrobić z niego bestseller, przy okazji lekceważąc prawdziwą literaturę – można w to wątpić. Lecz przecież nadzieja umiera ostatnia, a każdego miłośnika książek szczerze cieszy, gdy napotyka na dzieło wcześniej nieznanego autora, piszącego naprawdę interesujące historie.

    Automata (DVD) - recenzja

    Trzydzieści lat za późno

    Sztuczna inteligencja i roboty to niemal kwintesencja filmów science-fiction. Najbardziej znany obraz, Łowca androidów Ridleya Scotta jest absolutnym klasykiem gatunku, który przez długi czas wyznaczał kierunek, w jakim zmierzały tego typu produkcje. W filmie Gabe'a Ibáñeza można znaleźć wiele nawiązań do Łowcy…, jednak w ogólnym rozrachunku jest to raczej minus niż plus.

    Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 (DVD) – recenzja

    Twarz rewolucji

    Przy ekranizacjach powieści z reguły stosuję zasadę „najpierw książka, potem film”. Zdarza się jednak, że odstępuję od niej, kiedy wiem, iż o wiele szybciej uda mi się oglądnąć adaptację niż przeczytać jej literacki pierwowzór. Tak miało miejsce między innymi w przypadku każdej kolejnej odsłonie „Igrzysk śmierci”. Pierwsza produkcja była dobra, ale nie porwała mnie, dlatego też z dużą rezerwą podchodziłam do drugiej części, „W pierścieniu ognia”. I tu czekało mnie niesamowicie miłe zaskoczenie, bo film okazał się rewelacyjny, widowiskowy i po prostu wbijający w fotel. Po seansie wiązałam ogromne nadzieje z recenzowanym tytułem, mając nadzieję, że będzie równie porywający co jego poprzednia część.

    Damy z Grace Adieu (Susanna Clarke) - recenzja

    Faryzeusze z Faerie

    Nade wszystko pamiętajcie o tej jednej rzeczy: magia należy do serca w równym stopniu jak do rozumu i wszystko, co jest czynione, winno być czynione z miłości, radości lub słusznego gniewu.

    Bez wahania mogę przyznać, że Jonathan Strange i pan Norrell to jedna z lepszych powieści, po jakie zdarzyło mi się sięgnąć. Oryginalna, choć głęboko zakorzeniona w kulturze i folklorze (lub całkiem dobrze potrzebne źródła fabrykująca), lekka i zabawna, a jednocześnie traktująca przecież o dość poważnych sprawach, w dodatku niepozbawiona atmosfery brytyjskiego, dziewiętnastowiecznego zadęcia, traktowanej z przymrużeniem oka. Niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość, iż zbiór opowiadań Damy z Grace Adieu Susanny Clarke pozostaje w ścisłym powiązaniu z powieścią. Większość utworów nadal rozgrywa się nie tylko w starej dobrej Anglii, ale dokładnie w tym samym uniwersum.

    Saga ognia i wody. Wielki błękit (Jennifer Donnelly) – recenzja

    Syreny to półkobiety, półptaki, obdarzone urzekającym głosem (…) W sztuce przedstawiano je zrazu jako drapieżne potwory-ptaszyska, podobne do harpii, ker i wampirów; sztuka klasyczna uszlachetniła je, ukazując je jako piękne, opłakujące zmarłych istoty…*. Obecnie we wszelkiego rodzaju dziełach, zarówno filmowych, jak i literackich, są one ukazywane w postaci nieziemskiej urody kobiet z rybimi ogonami. Mocny akcent kładzie się również na moc ich śpiewu, który służy do wabienia ku zgubie żeglarzy, tak jak przedstawiono to w micie o Odyseuszu, albo zachwycania (bajka Disneya Mała syrenka). Jaki obraz syren przedstawiła w swojej książce Jennifer Donnelly?

    Dzikie karty. Tom I (antologia) - recenzja

    Superbohaterska alternatywa

    Istnieje wiele sposobów, by zostać superbohaterem. Narodziny na planecie, której mieszkańcy posiadają niezwykłe moce i umiejętności (Superman). Ukąszenie przez przedstawiciela pewnego gatunku pająka (Spiderman) lub udział w szemranych eksperymentach naukowych (tu przykłady można mnożyć niemal w nieskończoność). Inna metoda to przywdzianie stroju, który przypomina nietoperza i wydawanie odziedziczonej po zamordowanych rodzicach fortuny na pomocne w walce z przestępcami gadżety (Batman). Ostatnia możliwość to znalezienie się w nieodpowiednim miejscu i czasie – na przykład w epicentrum wybuchu bomby zawierającej wirusa obcego pochodzenia.

    Alice (Joseph Delaney) – recenzja

    Joseph Delaney zaserwował swoim czytelnikom historie widziane oczyma Toma, Grimalkin i, w jedenastym tomie serii, Wijca oraz Nessy. Tym razem przyszedł czas na kolejnego bohatera, a dokładniej bohaterkę, znanego z kart cyklu „Kroniki Wardstone”, Alice. Czy i teraz wyszło tak źle, jak w przypadku części, gdzie to morderczyni Malkinów stała się narratorką powieści? Na szczęście nie, choć do książek, w których o przygodach opowiada Tom, daleko.

    Liori (Anna Anton) - recenzja

    Kosmiczne fantasy dla młodego pokolenia, o międzyplanetarnych podróżach, a także o tym, że zło nigdy nie śpi, nawet w tak przyjaznym miejscu jak układ Mirmars. „Liori”, książeczka napisana w duchu „Małego Księcia”, podczas czytania której z pewnością odnajdziecie w sobie dziecko.

    Wijec (Joseph Delaney) – recenzja


    Joseph Delaney postanowił uraczyć swoich czytelników całkiem nową historią osadzoną w tym samym uniwersum, co przygody Toma Warda. Jedenasty tom „Kronik Wardstone” przenosi odbiorcę do innej krainy, miejsca, gdzie ludzie stanowią mniejszość, ich życie jest mało warte, a różnego rodzaju stwory z chęcią polują na przedstawicieli tego gatunku. Co więcej, kobiety sprzedawane są na targach jako niewolnice. W takim świecie przyszło żyć Nessie i jej siostrom. Pewnego dnia ich ojciec ginie, a świadkiem wydarzenia jest Wijec – stwór, który od wielu lat handlował z rodzicielem bohaterki. Bestia przyrzeka umierającemu, że zaopiekuje się jego córkami, Nessa natomiast zostanie niewolnicą monstra. Jaki los czeka bohaterkę i jej siostry?

    Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt (Paweł Mirosław Szlachetko) - recenzja


    Czytając kryminał, mam w głowie konkretne oczekiwania, nabudowane przez wszystkie poprzednio przeczytane powieści z tego gatunku, jak również przez filmy zeń czerpiące. Dlatego też szczególną uwagę zwracam na tajemnicę - zawsze próbuję ją rozwikłać wespół z bohaterami. Największą radością jest taka, której rozwiązania nie sposób odgadnąć aż do ostatnich stron.

    Pierwszy grób po prawej (Darynda Jones) - recenzja

    Autorzy książek starają się wyróżnić z tłumu im podobnych miłośników pióra. Nie każdy z nich posiada zupełnie nieszablonowy pomysł, by to osiągnąć. Dlatego też optymalną opcją wydaje się odświeżenie znanych wszystkim motywów. Darynda Jones poszła właśnie tą utartą drogą. Na warsztat wzięła kostuchę – tę mroczną postać w czarnej pelerynie, która grywa w bergmanowskie szachy. Podejrzewam, że Charley Davidson, czyli główna bohaterka „Pierwszego grobu po prawej”, za grą królów nie przepada. W gruncie rzeczy to normalna dziewczyna, której jest też Śmiercią. Po prostu miała pecha.

    Piramida (2015) - recenzja

    Mitologia egipska po amerykańsku

    Para archeologów, ojciec i córka, dokonuje niezwykłego odkrycia. Udaje się im odkopać piramidę o trzech ścianach, a nie, tak jak w Gizie, czterech, budowla wydaje się też dużo starsza od innych znanych. Niestety, nasilające się zamieszki w Kairze powodują, że sponsorzy badań żądają natychmiastowej ewakuacji ekipy. Nietrudno się domyślić, iż odkrywcom na taką decyzję serce się kraje. Dochodzą do wniosku, że przed odlotem zdążą mimo wszystko urządzić jedną, niewielką eskapadę do wnętrza grobowca.

    Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii (Michał Łuczyński) - recenzja

    Kilkanaście lat lotu kosmicznego to niemało, każdego może dopaść moment, że tupnie nogą i zrobi coś na przekór sztywnym zasadom. Tak to właśnie było z Johnym Stargazerem, który w akcie buntu, a tak naprawdę pod wpływem niepokornego rodzeństwa, Nefry i Erga, postanowił, że nie zachowa środków bezpieczeństwa. Posłuszeństwo? Ostrożność? Nie tym razem?! Efekt nastoletniej nonszalancji przerósł oczekiwania największego fantasty znajdującego się na statku: Johny, w wyniku lądowania awaryjnego, postawił pierwsze kroki na niezbadanej planecie Anturgii.

    Eleonora i Park (Rainbow Rowell) – recenzja

    Pierwsze dni w szkole bywają trudne, o czym przekonała się główna bohaterka książki autorstwa Rainbow Rowell, Eleonora. Dziewczyna podczas pierwszego spotkania z nowymi kolegami i koleżankami nie wzbudza ich sympatii, co więcej, staje się celem niestosownych żartów i psikusów. A wszystkiemu winne są jej wygląd i nastawienie. Po pewnym czasie bohaterka rozpala jednak w kimś ciekawość ; Park, chłopiec, który ustąpił jej miejsca w szkolnym autobusie, zaczyna dostrzegać w Eleonorze coś więcej niż tylko buntowniczkę mającą w głębokim poważaniu to, co myślą i mówią o niej inni. Dwójka nastolatków odkrywa, że łączy ich więcej, niż mogliby się spodziewać.

    Annabelle (DVD) - recenzja

    Tak zwana „historia prawdziwa”

    Jak z zapałem relacjonują łase na sensacyjne historie strony internetowe, w 1970 roku pewna studentka imieniem Donna otrzymała w prezencie od swej matki dużą szmacianą lalkę, która stała się ozdobą jej mieszkania. Wkrótce okazało się, że zabawka porusza się, kiedy nikt nie patrzy, a nawet zostawia wiadomości nabazgrane dziecięcym pismem. Medium orzekło, iż to duch siedmioletniej dziewczynki Annabelle, który po prostu zapragnął zamieszkać razem ze studentką i jej współlokatorką, na co te, zdjęte litością, przystały. Od tego momentu wszystko potoczyło się ku gorszemu, a wielu ludzi uległo wypadkom. Ostatecznie ustalono, iż lalkę tak naprawdę opętał demon. Ponoć feralna szmacianka do dziś znajduje się u państwa Warrenów w specjalnej gablocie z plakietką „Nie otwierać”.

    Demonolog (Andrew Pyper) - recenzja

    Andrew Pyper jest znanym za oceanem kanadyjskim pisarzem, mającym w swoim dorobku literackim siedem książek, które zyskały uznanie zarówno ze strony krytyków, jak i czytelników. Polscy odbiorcy mieli okazję poznać jego prozę dzięki najnowszej powieści autora, „Demonologa”. Ponadto już wkrótce będzie można obejrzeć w kinach ekranizację tej historii. Za jej realizację zabiera się bowiem Robert Zemeckis.

    Marsjanin (Andy Weir) - recenzja

    Pamiętacie Robinsona Crusoe, rozbitka, który utknął na bezludnej wyspie? Mogę się założyć, że podczas czytania książki Daniela Defoe’a zastanawialiście się, co byście zrobili w sytuacji bohatera. Tak samo w przypadku Toma Hanksa w „Cast away – Poza światem”. No to podnieśmy poprzeczkę i wyślijmy nieszczęśnika nieco dalej. Jak mógłby czuć się człowiek sam jeden na całej planecie?

    Strony