Z Kroniki Rezydenta - Istoty -Djibril
Nie może w moich prywatnych obserwacjach zabraknąć także tutejszego nadwornego barda. Kolejną istotą, którą osobiście sprowadziłam tu z jego rodzimego Wymiaru w celu objęcia rezydentury jako specjalista do spraw muzyki, dźwięków i poezji śpiewanej jest Djibril.
Ten nieprzeciętny, jak wszyscy tu zgromadzeni, trubadur, to istota odwiedzająca mój wymiar i sądząc z tekstów spisywanych do jego muzyki, zafascynowana nim i istotami mi podobnymi. Nosi nawet imię(a raczej jego wersję nadaną przez dżinny) jednego z moich krewniaków, który pozostał tam, skąd ja upadłam. Jego obecność tu nie jest przypadkowa, gdyż trudno było by odnaleźć miejsce we wszechświecie, gdzie wędrowny grajek się nie pojawia. Przemierza bowiem światy i Wymiary bawiąc swoją muzyką ich mieszkańców. Także tu, w Świecie Między Wymiarami dorobił się własnej komnaty, gdzie chętnie zagra i zaśpiewa, dla każdego gościa, który ma chęć posłuchać.
Poza faktem, że wszędzie jest go pełno, rzec mogę tyle, że posiada on jeszcze jedną pożyteczną zaletę - zupełnie nie znane jest mu, tak powszechne u wielu młodych istot, pojęcie nudy. Istota owa bowiem nie potrafi ani chwili usiedzieć bezczynnie, przez co uznać by ją można za nadpobudliwą. W tym tkwi jednak cały jego urok. Ceni też dobre towarzystwo, a jego ulubionym zajęciem w chwilach wolnych od twórczej pracy jest przesiadywanie po karczmach w celu bynajmniej nie tylko wychylania kolejnych kufli czy kielichów, lecz przede wszystkim poznawania nowych istot i prowadzenia owocnych dyskusji. Jedno tylko jest w tym niewątpliwie pozytywnie nastawionym do świata i samego siebie, stworzeniu niepokojące. Mianowicie odznacza się nieco zbyt altruistycznymi zapędami. Trudno mu zrozumieć zasadę panującą wśród moich rodaków, którą i ja uznaję za swoją, a tym samym niezwykle mądrą. Brzmi ona: "Za dobrym być nie warto".
















































