Złodziejska magia (Trudi Canavan) - recenzja

    Los bywa przewrotny. Wystarczy jedno zdarzenie, najmniejsze mrugnięcie okiem, by całe dotychczasowe życie uległo zmianie. Czasami na lepsze, innym razem na gorsze. Przypadek, przez innych nazywany zrządzeniem losu czy też przeznaczeniem, zarówno w życiu codziennym, jak i świecie fikcyjnym, odgrywa znaczącą rolę. Wystarczy przyjrzeć się choćby historii jednego z najsłynniejszych hobbitów – Bilbo Bagginsa. Odnalezienie małego złotego krążka znacząco wpłynęło na jego dalsze losy. Trudi Canavan w swoim najnowszym dziele pod tytułem „Złodziejska magia” pokazuje jak szybko codzienność, którą znamy, może odejść w zapomnienie.

    Podczas jednej z wypraw badawczych Tyen, student magii i archeologii, odkrywa rzecz o wielkiej wartości – starą książkę. Jednak nie jest to zwykły papierowy przedmiot, został stworzony przez jednego z najpotężniejszych magów, Roporiena, a jego główny składnik to dusza człowieka (nie licząc innych ludzkich części użytych do jego wyrobu). Każdy, kto dotknie książki przekaże jej wszelkie swoje wspomnienia i całą wiedzę, jaką posiada. Gdy sam zada papierowemu przedmiotowi pytanie, wtedy ten, o ile będzie ją znał, udzieli na nie odpowiedzi. Tymczasem w innym miejscu Rielle, córka farbiarza, zostaje zaatakowana przez splamionego – osobę, która bez pozwolenia użytkuje magię. Wprawdzie udaje jej się uciec, jednak owo wydarzenie zmienia dotychczasowy tryb życia dziewczyny.

    Dwie postaci, dwa różne światy, dwa odmienne problemy. Spoiwem łączącym te historie jest wizja magii. To właśnie ona, jako kolejny bohater dzieła Canavan, odgrywa w powieści ogromną rolę. Zaczarowana książka, która bardzo mocno kojarzyła mi się z dziennikiem Toma Riddle’a pojawiającym się w potterowskiej serii autorstwa J.K. Rowling, sama istota czarowania czy też skaza, czyli efekt użycia mocy, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jeżeli chodzi o zarysowanie tego tematu. Magia nie jest siłą, którą wykorzystuje się bez ograniczeń. Każde jej zastosowanie wpływa na otoczenie, drenując, a dokładniej, jak wskazuje tytuł, okradając je z mocy i tworząc wspomniane wyżej skazy, ciemne i gęste chmury. Sam pomysł na ograniczenie użycia magii powoduje, że czytelnik z większym zaciekawieniem podchodzi do tego zagadnienia, próbując zrozumieć jego fenomen. Ciekawym wydaje się również teoria, że ta siła to produkt uboczny egzystencji człowieka.

    Canavan zabiera odbiorcę w podróż do, jak już wspomniałam wyżej, dwóch odmiennych uniwersów. W świecie Tyena technologia zajmuje bardzo wysoką pozycję: pojawiają się aerowozy czy mechaniczne insekty. Wszystkie te wynalazki są napędzane magią. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się w uniwersum, w którym żyje Rielle – wszelkie nowinki technologiczne nie są tam znane. W świecie protagonistki najważniejsze składowe toposłuszeństwo Aniołom, kapłanom oraz pozycja. I tutaj pojawia się kolejne warte wspomnienia zagadnienie – mianowicie rola kobiety w społeczeństwie. Zadaniem Rielle jest uczęszczanie na nauki, jednak nie w celu poszerzenia swojej wiedzy, tylko by znaleźć odpowiedniego kandydata na męża. Rola bohaterki sprowadza się właśnie do tego -odnalezienia odpowiedniej partii. Jednak czy protagonistka zachowa bierność wobec podejmowanych za nią decyzji?

    Co do protagonistów pojawiających się na kartach powieści – o wiele ciekawszą personą jest Tyen. Zresztą to właśnie jego historia wyróżnia się, ma więcej zwrotów akcji, mocniej trzyma w napięciu. Dzieje Rielle są tego wszystkiego pozbawione. Sama bohaterka wydaje się nijaka – zahukane dziewczę, które podejmuje błędne decyzje i musi zmierzyć się z konsekwencjami nieprzemyślanych wyborów. Bardzo ciężko polubić taką osobę.

    Miłośnicy prozy Trudi Canavan będą oczarowani pierwszą częścią „Prawa Millenium”. Autorka po raz kolejny pokazuje, że potrafi tworzyć czytelnicze cuda i poruszać w nich przeróżne tematy. Sięganie po sprawdzone motywy, jednak zmieniając ich pierwotne znaczenie, to tylko jeden ze smaczków, jakie można odnaleźć w nowym dziele Canavan. Wprawdzie akcja nie mknie z zawrotną prędkością i pewne elementy (jak choćby kilkadziesiąt stron poświęconych ucieczce Tyena) mogłyby zostać bardziej okrojone, jednak to właśnie te składniki stanowią literacką sygnaturę autorki.

    Monika „Katriona” Doerre
    Korekta: Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
    dziękujemy Wydawnictwu Galeria Książki


    Tytuł: Złodziejska magia
    Tytuł oryginalny: Thief’s Magic
    Tytuł serii:Prawo Millenium
    Tom serii: I
    Wydawnictwo: Galeria Książki
    Data i miejsce wydania: Kraków 2014
    Oprawa: miękka
    Wydanie: I
    Format: 12.5 x 19.5 cm
    Liczba stron: 560
    ISBN: 978-83-64297-22-9

    YoAnna
    Obrazek użytkownika YoAnna
    Przyjemna lektura, moje

    Przyjemna lektura, moje pierwsze spotkanie z twórczością Trudi Canavan. W przeciwieństwie do autorki recenzji, mnie bardziej spodobały się przygody Rielle (ot, damska solidarność ;)), choć trzeba przyznać, iż wątkowi Tyena też niczego nie brakowało. Sposób w jaki rozdzielono ich historie trochę przypomina mi Malowanego człowieka. Z chęcią sięgnę po kolejne tomy.

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus