Teoria: Thanos wygrał, ale…

Uwaga! Poniższy tekst zawiera spoilery z "Avengers: Infinity War".

W grudniu mieliśmy okazję zapoznać się z pierwszym trailerem „Avengers 4”. Długo myślałem nad jego analizą i starałem się przygotować materiał, w którym poruszyłbym kilka istotnych kwestii związanych z tym, co twórcy starali nam się w nim przekazać. Ostatecznie jednak swoją uwagę skupiłem w większym stopniu na postaci Thanosa i motywie, który sprawił, że połowa populacji wszechświata zniknęła. Czy jednak na pewno wszystko było takie oczywiste? Czy Doktor Strange wypowiadając słowa: „We're in the Endgame Now”, mógł mieć na myśli zwycięstwo, które właśnie w tej chwili nastąpiło?

Być może powyższe stwierdzenie wyda Wam się absurdalne. W końcu parę minut później Szalony Tytan zdobył ostatni z Kamieni Nieskończoności i pstryknięciem palców sprawił, że wszechświat stracił połowę swojej populacji. Jak zatem można mówić o sukcesie, gdy tak naprawdę zginęła większość bohaterów i jeżeli wierzyć słowom braci Russo, ich śmierć jest prawdziwa i nieodwracalna? Jak zatem wytłumaczyć kolejne filmy rozgrywające się w MCU? Choćby „Spider-Man: Far From Home”? Teoretycznie mógłby to być prequel „Avengers: infinity War”. Twórcy jednak przyznali, że akcja filmu rozgrywa się już po wydarzeniach z "Avengers: Endgame". Osobiście obstawiam wersję w której bohaterowie żyją i tak naprawdę w ogóle nie zniknęli.

Aby zrozumieć wszystko dokładnie, cofnijmy się na moment do solowego filmu poświęconego postaci Doktora Strange’a. Moment, w którym pierwszy raz zaczął testować możliwości Kamienia Czasu i słowa, jakie padły pod jego adresem. Baron Mordo stwierdził wówczas, że w wskutek manipulacji, tworzą się odgałęzienia czasu. Może także dojść do różnych, niepokojących zjawisk.

Teraz z kolei zwróćmy uwagę na scenę pojedynku naszych bohaterów z Thanosem na Tytanie. Doktor Strange prawdopodobnie cały czas działał w myśl tej jednej, jedynej opcji, która pozwoliłaby wygrać starcie. Doskonale wiedział, że w pewnym momencie będzie musiał oddać Kamień Czasu, czyli zrobić coś, czego wcześniej w ogóle nie zakładał. Wystarczyło jednak, by życie Starka znalazło się w niebezpieczeństwie, a zmienił zdanie. Czy aby na pewno chodziło mu o ratowanie nowego przyjaciela? A może wiedział, że właśnie nastąpił ten moment, gdy Kamień Czasu odegra naprawdę ważną rolę? Jak doskonale wiemy, Thanos po zdobyciu artefaktu przeniósł się na Ziemię w celu zdobycia ostatniego z kamieni. Plany prawie pokrzyżowała mu Wanda, która zdążyła przed jego przybyciem zniszczyć umieszczony w Visionie Kamień Umysłu. W celu jego odzyskania, Thanos posłużył się mocą Kamienia Czasu. Cofnął bieg wydarzeń i osiągnął cel. Moim zdaniem w tym momencie automatycznie wytworzył alternatywną linię czasową, która sprawiła, że bohaterowie z tej pierwotnej nigdy nie zginęli.

Od tego momentu wydarzenia dzieją się już w dwóch różnych rzeczywistościach. Pierwsza to ta, z której Thanos przeniósł się w czasie, a więc z punktu widzenia wszystkich obecnych – zniknął w tajemniczy sposób. Drugą natomiast – to świat bez części bohaterów. Świat, w którym doszło do pstryknięcia i w którym połowa populacji rozleciała się w proch. Świat, w którym Kapitan Ameryka próbuje się pozbierać po tragicznych wydarzeniach, Tony Stark dryfuje w kosmosie, a Ant-Man zostaje uwięziony w strefie kwantowej i później jakoś z niej ucieka. Pierwotna wersja czasowa pozostaje jednak nietknięta. Wydarzenia kończą się właśnie w momencie, gdy Doktor Strange mówi o końcu gry. Ich przyszłość została uratowana kosztem przyszłości nowo wytworzonej alternatywnej rzeczywistości.

Swoje przemyślenia po części opieram także na plotkach dotyczących wydarzeń z „Avengers: Endgame”. Wielokrotnie powtarza się szczególnie jedna, dotycząca podróży w czasie. Według niej bohaterowie mieliby próbować odwrócić działania Thanosa, jednak ich ingerencje nie wpływałyby na linię czasową, w której żyją. Cokolwiek by nie zdziałali, ich świat dalej byłby tym, w którym Thanos wygrał.

Skoro zatem ich działania nie mogą zmienić przyszłości, w której żyją, to działania Thanosa także nie mogłyby po prostu odwrócić sytuacji z Kamieniem Umysłu, gdyż coś, co się już stało, jest automatycznie stałym elementem na osi czasu. Zmiany w tym wypadku tworzą alternatywne ścieżki, które następnie żyją już własnym życiem.

Dzięki temu moglibyśmy z czasem otrzymać alternatywne historie dotyczące naszych bohaterów. Raz jeszcze spojrzeć na niektórych z nich i dowiedzieć się, że świat podążył innym torem. Pasowałoby to także do wcześniejszych zapewnień, jakoby alternatywne rzeczywistości miały odegrać ważną rolę w przyszłości MCU.

Adam Gotan Kmieciak
Korekta: Anna Tess Gołębiowska

Polski