Wszystkie teksty

    Życie codzienne Słowian

    Życie codzienne Słowian

    TRYPTYK ŚWIĄTECZNY

    TRYPTYK ŚWIĄTECZNY *1*

    *** (moją niezależność)

    *** moją niezależnośćodebrałeś mi za cenęsrebrnego diademui szklanych pantofelków z trudem szłamw ciężkiej długiej sukniz różowej taftyz wielką kiczowatą kokardą kiedyś niezależnamusiałam stać się Księżniczkąbezbronną słabąchronioną męskim ramieniem chroniłeś mnie przed upadkiemw zbyt długiej suknikruchych pantofelkachciasnym diademie trzymałeś mnie w ramionachnosiłeś na rękachponad gąszczem pokrzywusuwałeś ciernie spod stóp

    *** (byłeś księciem)

    *** byłeś księciem pamiętasz jeszcze? nie na białym koniu i w pelerynie szkarłatnej ale byłeś księciem w dżinsach okularach i kurtce skórzanej byłeś księciem i potrafiłeś obudzić księżniczkę pocałunkiem czułym dotykiem i cichym szeptem byłeś księciem choć nie w świecie z bajki bez zamków wież ze smokami i księżniczek w długich sukniach byłeś księciem dla jednej księżniczki w prywatnej bajce

    Sabat Czterech Wiedź

    "Sabat Czterech Wiedźm" Z dala od malin, jaworówW zimnym blasku księżyca Cztery cienie pospołuPrzemknęły uczcić bożyca Bóstwem swym czyniąc prawdęKrąg utworzyły wśród lasówSpaliły jaśmin i rutęBy przyćmić obraz swych czasów I ciche zaczęły szeptyI kruk na ramieniu przysiadłGdyż cztery potężne wiedźmyCzar rozpoczęły dzisiaj Mgła szara ziemię spowiłaA w parach głos się roznosiłWraz z nim się niosła nowinaTen głos nie szeptał, nie prosił

    Wrzosowisko II

    "Wrzosowisko II" czym płaczą wrzosy?fioletem płatkówszmerem wiatrukroplami rosy? pośród wrzosów trwaliśmyz emocji nieprzytomnity zapomniałeś? - zapomnisz...że poza czasem żyliśmy czym płaczą wrzosy?wspomnieniem przeszłości:szeptów miłościi kroków stóp bosych...

    ***'24

    ***’24 Rodzeństwozłączone samotnościąsilniej niż więzami krwiw milczeniuwydało wyrokna ludzkośćktórej zabrakło człowieczeństwa Dźwięki dyskotekizagłuszą huk wystrzałówgdy kuleprzeszyją wasze sercaktóre przestały już bićzduszone obojętnością Umrzecie z rozgłosemchociaż byliście martwiza życianie doceniając gomy poznaliśmy jego smakprzełykając gorzką pigułkę

    ***'8

    ***’8 Psychodeliczny laspochłonął mniebez resztygdy tańczyłamz Szaleństwemna nieistniejącej polanie przytuliłam siędo wszechpotężnegoi wszechobecnegoMrokujedynego składnika świata wstrzymywałam oddecha Ironiawraz z Cynizmempieściły mnieobgryzionymi paznokciami spadałamdążąc ku Pustcektóra przesłała miswoją wizytówkęlistem poleconym wdeptanaczyimś obcasemw ten bytprzeraziłam się w końculustra

    ***'1

    ***’1 Spadłamw ostatni krągmojego piekłatak ciasnyże się duszęz przytłaczającąprzestrzenią pustkiporzuconanawet przez siebieuciekamw psychodelicznym lesiebez dnagdzie konary są martwei mieszka w nich złozamiast żywicypłacąc za wynajemw dolarachze zniżkąna brak widoku słońcaktóre utonęło w tym mrokuobok negatywu miasteczkagdzie zamiast pamiąteksprzedają trupy

    *** (zazdroszczę...)

    *** …zazdroszczę każdej kropli deszczuktóra spływa po Twym cieledotyka gotak po prostu świecyktórą zgasiłeś palcamito ona mogłaogrzać Twe zmarznięte dłonie słońcuktóre może spoglądać w Twe oczywpadając przez uchylone oknoi każdemu przechodniowiktóry Cię mija na ulicy każdemu zjawiskuprzedmiotom martwymi tym udającym żyjącelecz nie zazdroszczękamieniowi na plażyo który zraniłeś stopęnie chcę być przyczynążadnej kropli Twej krwi

    Strony