Wszystkie teksty

    wołanie

    "wołanie" mój Rudowłosy odszedłeś tak dawno minęły miesiące a ja wciąż nie usłyszałam szelestu rudych piór i nie musnąłeś mnie rudym kosmykiem falowanych włosów mój Rudowłosy widziałam Cię jak wpadasz na dno i przykrywa Cię brudna mętna woda mój Rudowłosy zobaczę Cię jeszcze kiedyś...?

    widziałam... cień

    "widziałam... cień" widziałam Anioła cień mojego Anioła z oddali lecz nie mogłam się mylić widząc rdzawy cień miękkich rudych skrzydeł gdy pozdrowił mnie i znów zniknął gdzieś poza zasięgiem wzroku lecz przypomniał że jest i jest zawsze że widzi że czuwa i otula mnie rdzawymi lotkami Anioła cień barwy rdzawego słońca gdzieś w oddali ponad miastem Pani widziałam

    Rdza

    "Rdza" poczułam dotyk chłodnych lotek rdzawych jak rdzewiejące gwoździe krzyża którymi przebito Jego ręce dwa tysiące lat temu ale lotki nie zardzewiały z powodu nietrwałej stali i upływu lat już osiemnaście lat temu były rude gdy osłaniały mnie w pierwszych dniach na Jego świecie nie pokryły się patyną a czas nie osłabił ich choć tak często pióra zabarwione krwią padały u mych stóp

    Mt 25, 35-36

    "Mt 25, 35-36" byłam samotna a Ty dałeś mi złudzenia byłam martwa a Ty dałeś mi życie byłam zagubiona a Ty błądziłeś wraz ze mną nie byłeś aniołem znanym z obrazów renesansu i baroku byłeś aniołem w czarnej skórze okularach dżinsach glanach co z tego że najczęściej stały w szafie zapewne obok czarnych skrzydeł byłam spragniona a Ty dałeś mi pić byłam smutna a Ty dałeś mi zapomnienie byłam nieśmiała a Ty odkryłeś me nagie ciało

    *** (tęcza światła)

    *** tęcza światła przenikającego Twe lotki obmyła mnie mój Aniele gdy bierzesz mnie w ramiona i pieścisz czule czarnymi piórami staję się tęczą gdy wrócisz w przestworza nie mi przeznaczone odejdziesz na zawsze wspomnij czasem o mnie szukając końca tęczy

    janioł zwyczajny

    "janioł zwyczajny"

    stróż

    "stróż" byłeś moim aniołem stróżem ziemskim i okrutnym o skrzydłach plamionych krwią ale byłeś wierny gotowy zabijać dla mnie nienawidziłeś wszystkich mężczyzn którzy dotknęli mojej skóry twierdziłeś że skrzywdzą więc jak ponury anioł czuwałeś nade mną gotów ich zabić dla mnie

    Boże Narodzenie (Anna Tess Gołębiowska)

    Boże Narodzenie     Ciężkie kroki w korytarzu oznajmiły jednoznacznie - Torgh wrócił do domu. Chrząknięciem przywitał swoją małżonkę, krzątającą się przy choince.     - Zawiesiłam nowe ozdoby - pochwaliła mu się. Miała niski, chrypiący głos. - Ale skrzaty znowu nam zgniły.     - Gniją i gniją... - mruknął i rozłożył się na posłaniu. - A co tam tak świeci? - Skinieniem wskazał na drzewko. Wśród gałązek coś błyskało i mieniło się jasnymi barwami.     - Nowe ozdoby. Ghtor nałapał elfów.

    Tak, wysoki sądzie, jestem templariuszem...

    Tak, jestem członkiem zakonu. Jestem świętym mężem, mieczem pana i plagą heretyków. Jestem współczesnym kontynuatorem wielkiego dzieła brata naszego i ojca - Hugo de Payens. Obecny świat nie jest gotowy na nasz powrót. Nikt nie rozumie idei Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. W obecnych czasach, gdy nareszcie postanowiliśmy powstać i walczyć w imię  Pana, jak niegdyś w złotych wiekach średnich, zepchnięto nas do rangi sekty. Nikt już nie chce słuchać głosu świętych mężów, a czarostwo panoszy się po świecie, jeszcze bardziej niż za czasów Pierwszego Zakonu.

    Wywiad z wampirem (Anne Rice)

    Wywiad z wampirem: Emocje skryte we krwi

    Strony