Wszystkie teksty

    Epitafium

    Kochana córeczka

    Lealuas siedziała jak zwykle o tej porze przy kądzieli i przędła spokojnie z cicha podśpiewując ludowa melodię jakowąś. Do izby weszła Em. Lealuas uśmiechnęła się. Kochane to dziecko, choć takie zagubione. Em była dzieckiem ulicy, które prządka przygarnęła niecały rok temu. Nie mogła mieć własnych dzieci więc pokochała ją jak własną córkę, tak cieszyła się każdym jej uśmiechem, każdym wypowiedzianym z ust dziewczyny "mamo". W końcu miała swoją małą córeczkę.

    Miłość jest ślepa

    Kto mieczem wojuje od miecza ginie...

    Każdy ma swojego anioła stróża...

    Kopciuszek (Anna Tess Gołębiowska)

    Biegła. Sypki piasek ścieżki tłumił jej kroki, szelest gałęzi drzew poruszanych wiatrem mieszał się z jej przyśpieszonym oddechem. Otulona atramentowym płaszczem nocy sama zdawała się być jej częścią – ciemnobrązowe włosy i czarna wieczorowa suknia sprawiały, że wtapiała się w las wokół niej. A raczej wtapiałaby się, gdyby nie biegła tak rozpaczliwie szybko, wciąż przyśpieszając kroku. Długie rozcięcie w sukni pokazywało pończochy kabaretki, opinające jej zgrabne nogi.

    Dziewczynka z zapałkami (Anna Tess Gołębiowska)

    Wolne, spokojne kroki. Szła wolno, złamany obcas utrudniał jej to, najchętniej zrzuciłaby buty i szła boso, ale był przecież grudzień. Nie pierwsza zimowa noc mijała jej właśnie w ten sposób – spacerowała pustymi ulicami, mijając ludzi, którzy odwracali od niej wzrok. Nie tylko od niej – każdy był zbyt zabiegany, zbyt zajęty własnymi problemami, by dostrzegać obcych. Zwłaszcza w zimną, grudniową noc. Ale kroki dziewczyny co wieczór rozlegały się w zaułkach, zwłaszcza tych rzadziej uczęszczanych.

    Śpiąca Królewna (Anna Tess Gołębiowska)

    Są krainy, których nie poznaliśmy, są światy, do których nie docieramy, są stany, w których się nie znajdziemy. Ona znajdowała się właśnie tam, pomiędzy prawdą a marą, gdzieś w rzeczywistości pod swymi własnymi powiekami. Nie otwierała ich, nie potrafiła. Już dawno zapadła w sen, z którego nie było przebudzenia. Podobno klątwy nie istnieją. A jednak. Długie rzęsy ocieniały twarz, miały już nigdy nie podnieść się, nie odsłonić lśniących źrenic, nie pozwolić, by zagrało w nich światło.

    Królewna Śnieżka

    Obudziła się wcześniej niż zwykle. Najchętniej z powrotem zacisnęłaby powieki i skryła twarz pod poduszką, ale wiedziała, że to nic nie da. Tyle już razy próbowała oszukać w ten sposób sen, który ją opuścił, że tego dnia nawet nie próbowała. Z niechęcią odwróciła się na drugi bok, patrząc na pogniecioną, śnieżnobiałą pościel. Jak przez mgłę wspominała dni, kiedy te wgniecenia pozostawiał po sobie ktoś, teraz sama wierciła się w bezsenne noce, szukając odpoczynku, spokoju.

    Noc wieczności (Anna Tess Gołębiowska)

    Z dedykacją dla Gotana (; Wyszła z domu, jak co wieczór. Nie należała do domatorek i najchętniej każdą noc przesiedziałaby w pubie. No, może ewentualnie nie całą - przecież każdy pub można opuścić w miłym towarzystwie, ale wówczas do domu wracała jeszcze później i nad ranem. Wtedy zdarzało się, że do zwyczajnego kaca dołączył moralny, gdy na przykład okazało się, że przygodny kochanek miał żonę i dzieci. Mimo to nie zamierzała zmieniać trybu życia, w takim spełniała się najbardziej.

    Strony