Gdy gaśnie płomień...

    /Inspirowane teledyskami Within Temptation/

    Niech dopali się świeca, królestwo porzucę wtem na wieki, boś pozostał w nim jako szary człowiek, władzą spętany. Ucieknę daleko, choć me serce bliskości tak pragnie. Umrę, jeśli trzeba, wszak niejeden wyrok żeś wydał, niejedna głowa spadła, kalecząc twe sumienie. Dla mnie umarłeś, choć i tak rozpaczliwie pragnę byś żył, pogodzę się z tym w świecie, do którego i tak trafisz, boś nie bóg, by uniknąć losu śmiertelników.

    Czemu kusisz, czyż nie wierzysz, iż opuszczę cię? Prawda, serce me skradłeś, lecz i prawda uwolniła je. Kilka prostych słów, tak bolesnych jak sztylet w piersi, po którym spływa krew. Nie zamilknę tak, jakbyś chciał, mimo iż me ciało spocznie pośród drzew, gdzieś daleko, gdzie dzikie bestie rozszarpią je. Jakżem Ci obiecała, wrócę, by być blisko, byś mych słów daremnymi nie śmiał zwać. Każdej kolejnej nocy powitam cię, jednak bez namiętności, do której przywykłeś. Z zazdrością ciała twego będę strzec, pociągnę za sobą każdą, która cię tknie, byś samotnie wierności dochował, wszak ślubowałeś mi to, gdy na tronie po mym ojcu zasiadłeś.

    Władzą też się nie nacieszysz, bo wkrótce nadejdzie twój kres. Wówczas to syn odtrącony schedę po tobie obejmie i pogrzebie cię wśród ciernistych drzew, gdzie twą duszę spotka potępienie. Lecz nie bój się kochany, wierności dochowam ci. Powitam cię tej nocy, boś już prawie martwy, krótko będziesz żył…

    A poniżej jeden z teledysków: "Howling"