Jeśli kochać to tylko... turbomrocznie!

Młode dziewczęta zawsze miały tendencję do romantycznego fantazjowania. Taki już ich urok i takie ich święte prawo. Od niepamiętnych czasów nastolatki marzyły o rycerzach w lśniących zbrojach, ratujących je z opresji. Każda miała swojego Aragorna albo innego walecznego wojownika, księcia, anioła, ewentualnie pięknego, dostojnego i mądrego elfa. Swego czasu miałam i ja. Tak, tak, Lorka też była kiedyś Małą Księżniczką. Dawno to było, ale szczera prawda...


(rys. Yorika)

Pierwsze chwile uniesień, młode miłośniczki fantastyki, przeżywały w marzeniach ze swoimi rycerzami i książętami. Pierwsze westchnienia, romantyczne chwile i pierwsze pocałunki. Pierwsze sny erotyczne często też na miejsce swojej akcji wybierały piękne, urokliwe nibylandie, a na głównych bohaterów, owych mężnych wojowników, którzy to okazywali się nie mniej jurnymi kochankami. Wszystko to, z perspektywy czasu, wydaje się tak przesłodzone i mdląco wyidealizowane, że aż zbiera się na wymioty. Ciężko jest po latach odnaleźć w sobie i zrozumieć tę Małą Księżniczkę, którą było się jeszcze kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt wiosen wstecz. Marzenia i sny bezpowrotnie pozostały tylko we wspomnieniach. Czasem wracają w samotne, zimowe wieczory wraz z dziwną nostalgią za czasami minionymi. Myśli się o nich z lekkim przymrużeniem oka, krzywym uśmieszkiem, politowaniem, niekiedy pojawiając się w nadmiarze, potrafią wywołać niemały dyskomfort gastryczny, zawsze jednak wiążą się niezmiennie z jakimś niewyjaśnionym sentymentem.

Czy od czasów wczesnej młodości mojej, mojej mamy, babci, prababci etc. etc coś się zmieniło? Wydawałoby się, że niewiele. Przecież współczesne dziewczęta wciąż mają romantyczne marzenia. Przeżywają swoje pierwsze uniesienia, westchnienia i pocałunki. Cóż z tego, że nieco wcześniej? Wszak wiek inicjacji seksualnej statystycznego młodego człowieka maleje odwrotnie proporcjonalnie do rosnących cyfr oznaczających lata kalendarzowe i nic się na to nie da poradzić. Tak się dzieje i wpływu na to nie mamy żadnego – seks nie jest już zarezerwowany dla użytkowników dorosłych i chcemy tego czy też nie, musimy się z tym pogodzić. Wracając jednak do głównego tematu moich dzisiejszych narzekań – wśród współczesnych młodych dam, znajdzie się również wiele miłośniczek fantastyki. Wzorem swych poprzedniczek nie ograniczają się one do marzeń o kolegach z klasy, przystojnych sąsiadach czy młodych nauczycielach. Chcą czegoś więcej! Czegoś bardziej niezwykłego! Czegoś tajemniczego i magicznego! Puszczają więc wodze wyobraźni.

Nikogo by to nie dziwiło, a tym bardziej nie przerażało, gdyby fantazja tych kilkunastoletnich istot ludzkich rodzaju żeńskiego generowała nowe trendy w image'u błędnego rycerza czy też księcia z bajki. Bycie słodko-mdląco-romantycznymi to, jak już wspomniałam, święte prawo młodych dziewcząt wszystkich czasów. Kim jednak są obecnie fantastyczni kochankowie naszych młodszych koleżanek? Obowiązkowo przywdziewać muszą nieodłączną czerń. Bardzo pożądane jest, by w przeszłości przeżyli już co najmniej jedną śmierć. Usposobienie muszą mieć podłe i najlepiej, by codziennie rano wypijali zamiast śniadania szklankę krwi niewinnego. Dobrze widziane jest także to, by uczęszczali do pobliskiego LO lub też jego zachodniego odpowiednika. Powinny szaleć za nimi wszystkie dziewczyny w szkole i zazdrościć niepozornym wybrankom owych mrocznych bożyszcz. W dobrym tonie znajdują się także szczegóły takie jak bladość oblicza czy błyszczenie się ciała w świetle słonecznym.

Tak! Rycerza i księcia, dzisiejsze nastolatki, zamieniły na wampira lub od biedy demona, upadłego anioła czy inny niezwykle urodziwy i seksowny pomiot piekielny, który jednocześnie musi koniecznie być ich szkolnym kolegą lub ewentualnie współwychowankiem jednego zakładu poprawczego. Cóż... czasy się zmieniają. Współczuję tylko czasem szczerze, moim całkiem przyzwoitym znajomym, posiadającym turbomroczne córki między trzynastym a szesnastym rokiem życia. Z pewnością smutno im, gdy patrzą jak ich Małe Księżniczki stają się dzięki burzy hormonów Małymi Kochanicami Krwiopijcy.

Najbardziej przykry jest w tym wszystkim fakt, że High School Vampire Mania utożsamiana jest przez ogół społeczeństwa ze starym, dobrym, poetycko-artystyczno-muzyczno-festiwalowym gotykiem, który ja sama wspominam często z tęsknotą i rozrzewnieniem. Czasami chciałoby się zapłakać nad ślicznymi koronkowymi gorsetami, gustownymi czarnymi różami i estetycznymi rozetkami, zamienionymi na słodką tandetę nie mającą nic wspólnego z jakimkolwiek typem poczucia dobrego smaku. Żal Lestata i hrabiego Draculi, odartych z całego niepokojącego piękna i groźnego uroku przez Edwardów i inne współczesne ikony fantastycznego romantyzmu. Coraz częściej wyjmuję rzucone niegdyś w kąt "Kroniki Wampirów", "Fausta", "Upiora Opery" oraz tomik poezji Edgara Allana Poe i przecieram ich zakurzone okładki. To z kolei ikony mojego zapomnianego, romantycznego gotyku. Wstyd, by leżały tak i obrastały pleśnią, podczas gdy w księgarniach jak świeże bułeczki rozchodzą się kolejne egzemplarze "Zmierzchu", "Upadłych", "Naznaczonej" i innych tytułów spod znaku kłów i stulejki.

Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz

Komentarze

No Avatar
tess on ndz., 02/09/2014 - 15:42

Och... ładne.

Ale masz przecinkozę - w sensie trochę przecinków za dużo. Ale jestem już za bardzo śnięta, żeby wyłapać.

I z jednym się w sumie można kłócić:
"Nikogo by to nie dziwiło, a tym bardziej nie przerażało, gdyby fantazja tych kilkunastoletnich istot ludzkich rodzaju żeńskiego generowała nowe trendy w image'u błędnego rycerza czy też księcia z bajki." - przecież obecny wampir nie jest wampirem, tylko właśnie nowym księciem z bajki... ;)

Niech no znajdę stosowny cytat ze "Zmierzchu"...

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:43

Ja wiem, ale mi chodziło o... no nie wiem... mniej tradycyjnego, ale nadal księcia, bez otoczki mroku i wampiryzmu domniemanego. Jak wymyślę jak to lepiej ująć to przeinaczę coś. Teraz też jestem już za bardzo śnięta. A za przecinki byłabym wdzięczna jak tylko będzie się komuś chciało, bo też już ledwo widzę na oczy i pewnie nie wyłapię w tej chwili. Zajrzę do tego tekstu jeszcze jutro i sprawdzę czy nadal mi się podoba.

No Avatar
tess on ndz., 02/09/2014 - 15:44

"Przed nami, na niewielkiej polanie, stał kamienny domek, lawendowo-szary w słabym świetle gwiazd.(...) Pod ciemnymi, głęboko osadzonymi oknami, w ogródeczku wielkości chustki do nosa, kwitły późne róże.
– Esme pomyślała sobie, że pewnie ucieszylibyśmy się, mogąc mieszkać tylko we troje – wyjaśnił Edward – ale nie chciała też, żeby dzieliła nas od nich jakaś wielka odległość.
Poza tym, każda wymówka jest dla niej dobra, żeby móc odrestaurować kolejny budynek. Ten domek stał w ruinie przez co najmniej sto lat.

Gapiłam się na swój prezent z ustami rozdziawionymi jak ryba.

– Nie podoba ci się? – Alice zrzedła mina. – Pamiętaj, że jeśli tylko chcesz, możemy go kompletnie przerobić. Emmett na przykład aż się rwał, żeby powiększyć go o kilkaset metrów, nadbudować piętro, wstawić kolumny przy ganku, a na rogu walnąć wieżę. Pokój wyglądał jak przeniesiony żywcem z ilustracji w książce dla dzieci.(...)W pękatym kominku przechodzącym płynnie w komin dogasał powoli ogień. Napalono w nim drewnem wyrzuconym przez morze – drobne płomienie mieniły się od soli odcieniami zieleni i błękitu.
Pomieszczenie umeblowano eklektycznie, ale ze smakiem, tak że wszystko tworzyło harmonijną całość,(...) Jedno z krzeseł, na przykład, wyglądało całkiem średniowiecznie, niska otomana przy kominku była prawie że współczesna, a wypełniona książkami biblioteczka w tyle pod oknem kojarzyła mi się z filmami dziejącymi się we Włoszech.
W tym miejscu każdy uwierzyłby w czary i nikt nie zdziwiłby się, gdyby do środka weszła Królewna Śnieżka z jabłkiem w dłoni albo gdyby jednorożec w ogródku obgryzał pączki róż. Edward upierał się zawsze, że jest postacią z horrorów, ale ja widziałam oczywiście, że to bzdura. To tutaj przynależał. Do mojego domku z bajki. A teraz i ja byłam w tej bajce razem z nim."

/Stephenie Meyer, Przed świtem, tłum. J. Urban, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009./

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:44

Ale ja nie zaprzeczam przecież. Jak mówiłam, zastanowię się jak to ująć trafniej. Jednak raczej jutro z trzeźwiejszym umysłem.

No Avatar
tess on ndz., 02/09/2014 - 15:44

Wiem, rozumiem, co chciałaś ująć ;) Ba, zgadzam się z tym. Ale... to skojarzenie było zbyt silne :P

No Avatar
Wolfsbane on ndz., 02/09/2014 - 15:44

Jakież smutne czasy nam nastały... Powyższy tekst Lorelay jest świetnym przykładem na zanikanie stylu, smaku i magii w umysłach naszych latorośli. Ale czy to ich wina? Oni po prostu są karmieni tym kiczem, plastikiem, pop-ową papką... Może się nie znam, może to ja nie pasuję, ale jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: "Coś gnije w państwie Duńskim".

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:45

Tutaj masz rację. Jeśli coś niedobrego dzieje się z dziećmi, niewątpliwie zawsze jest to wina dorosłych. To starsze pokolenia kształtują młodsze, czy to przykładem czy brakiem czasu, zrozumienia, nadmierną dyscypliną i surowością albo ignorancją i zostawianiem samym sobie, rozpieszczaniem... i wieloma innymi czynnikami. Moim zdaniem poruszyłeś ciekawą kwestię, ale rzecz tkwi chyba jeszcze głębiej. Gdyby spojrzeć na nią z pedagogicznego punktu widzenia... Ale to może w innym wątku? Wnioski mogłyby chyba zajść zbyt daleko od pierwotnego tematu.

No Avatar
Wolfsbane on ndz., 02/09/2014 - 15:45

Dziękuję że się zgodziłaś ;D
Rozpoczęcie tego wątku pozostawiem Tobie ;) Sam nie jestem pewien czy zostałem wychowany na osobę w pełni normalną (jakiekolwiek teraz panują standardy), więc nie mnie o tym wyrokować ;p

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:45

Heh, moi rodzice też popełnili kilka błędów wychowawczych i sama byłam bardzo trudnym dzieckiem :P A wątek założę, a nóż znajdą się chętni do kontynuowania.

No Avatar
Wolfsbane on ndz., 02/09/2014 - 15:46

Zuch dziewczyna ;]

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:46

Temat jest! Trochę go uogólniłam. Zapraszam na forum :)

No Avatar
Nerwen on ndz., 02/09/2014 - 15:46

No 13letnia corka mojego meza wlasnie jest na etapie Zmierzchu he he.
Chyba sie nie zmusze do przeczytania ksiazki, a jak odbieram film?
Taka... erotyka dla nastolatkow;)

Cos w tym jest, jednak czlowiek powraca do swoich dzieciecych zauroczen...
Wlasnie ostatnio na nowo przezywalam fascynacje Heathcliffem, Wilkiem stepowym;) i dokladnie Upiorem w operze. Tak mnie jakos naszlo i nie chce przejsc;)
A jak sie upre, to i do Hrabiego Monte Christo powroce!
To chyba zreszta byla moja najwieksza milosc :)

Jak sie tak rozgladam wkolo, to az sie boje zdecydowac na dziecko...
Ale o tym pomarudze w temacie: "Dzisiejsza mlodziez...", przy wolnej chwili;)

No Avatar
tess on ndz., 02/09/2014 - 15:47

Boski Eduardo!

No Avatar
Pigmejka on ndz., 02/09/2014 - 15:47

Przecudowna grafika! :D To spojrzenie Edzia... aż zaniemówiłam, muihihihi. :))

Obrazek użytkownika Lorelay
Lorelay on ndz., 02/09/2014 - 15:47

Nooo! Cudo :) To był jednak baaaardzo faaaajny pomysł :)

No Avatar
Veris on ndz., 09/21/2014 - 22:26

Turbomrocznie mrrr ^^ Ja chyba nigdy nie kochałam turbomrocznie, tyle dobrego mnie ominęło :P