Życzenia cz.8

     

           Przeszedłem przez smugi mieniącego się delikatnymi kolorami wiru. Samo przejście było orzeźwiające i pełne pozytywnych doznań emocjonalnych. Gienek również wyglądał na zadowolonego. Rozejrzałem się trochę po śnie, który zdążył już zmienić swój krajobraz bardziej przypominając ten z mojego rzeczywistego życia; rosnące gdzieniegdzie drzewa posiadły proste pnie, oraz bardzo bujne zazielenione korony, zaś cały teren charakteryzował się gęsto rosnącą trawą, którą ktoś jakby regularnie przycinał niczym na polu golfowym. Jednak było coś, co odbiegało od widokowych standardów flory w moim realnym życiu, mianowicie żółte kwiaty wysokie na około dwa metry, przypominające rosiczki, z tymże z kilkoma wystającymi pręcikami, na końcach których dyndały… męskie jądra! Musiałem trafić do snu jakiejś zbereźniczki, lub zbereźnika.

           - Chory sen – powiedziałem na głos.

           - Fakt – potwierdził Gienek.

           Nagle ni stąd ni zowąd w odległości kilkunastu metrów zobaczyłem biegnącą niewiastę z blond włosami. Przyjrzawszy się dokładniej dało się dojrzeć jej ponętne i pełne kształty, ale co najlepsze, była całkiem naga!

           - Dawaj, Gienek! – rzuciłem i zacząłem biec w jej kierunku.

           - Poczekaj! Nie mamy czasu na amory, Zdzisiek! - Usłyszałem za plecami rozterki przyjaciela.

           Mimo obiekcji Gienka, dogoniliśmy ciągle biegnąca kobietę, jak się okazało już dojrzałą, ale jakże zadbaną!

           - Proszę Pani! Proszę Pani! – krzyczę. Ależ ona ma tyłeczek. Jej pośladki ruszają się w taki sposób, w jaki próbuje złapać się uderzony balonik, który pod naporem naszych palców lekko gniecie się.

           W końcu kobieta zatrzymuje się, powoli odwraca  i… nie mogę uwierzyć własnym oczom! To Pamela Anderson we własnej osobie!

           - Dzień dobry. Ładny dziś mamy dzień. W czym mogę pomóc? – pyta trochę głupio.

           Oj… już ty wiesz w czym!

           - Em… tak - zamurowało mnie - to prawda, dzień idealny, żeby…

           - Żeby, co? – dopytywała się z naiwnością w tonie głosu.

           Czasami, gdy przeniesie ciężar na drugą nogę, jej piersi, mimo tego, że ma w nie włożone silikony, trzęsą się jak galaretka, że aż na ten widok dostaje szału! Wtem, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.

           - Niech Pani podskoczy kilka razy – powiedziałem szybko.

           Pamela zamyśliła się, robiąc minę jakby dywagowała właśnie nad teorią względności.

           - Dobra – odparła krótko i zaczęła podskakiwać w miejscu niczym kangurzyca. Bystrą osobą może i nie jest, ale jakby nie było posiada inne istotne zadatki, szczególnie takie dwa, które dawały teraz oznaki życia, jak gdyby przebudzając się ze śpiączki.

           - Zdzisiek! Obudź się i wytrzyj ślinę z brody! - nakazywał Gienek. – Musimy wciąż zmylać trop i nie dać się pojmać krasnalom!

           - Kiedy moje oczy łakną…

           - Twoje oczy, kolego, są zahipnotyzowane!

     

    Cdn.

    Komentarze

    No Avatar
    Reila on czw., 10/11/2012 - 21:16

    Hahahd xD No nieźle, co dalej? :D

    No Avatar
    Artemida on sob., 10/20/2012 - 19:39

    Nie ma co.... Wyobraźnię posiadasz, i galopuje ona czasami w zaskakujące rejony :)