20 000


“20000 Słów Fantastyki” to e-book zbierający najlepsze teksty z ostatnich 10 lat życia bloga "Sto Słów Fantastyki": wyselekcjonowane i zredagowane dwieście stusłówek dotykających tematów duchowości, polityki, nowoczesności i miłości.

Czytelnika czekają scenki z przyszłości (dalekiej i bliskiej), refleksje ze światów alternatywnych lub zaświatów, odległych planet, krain fantasy i swojskiej Ziemi. W swoich podróżach spotka androidy pragnące potomka, anioła strzegącego praw fizyki, astronautów na randce, postludzki byt na wakacjach, boga w burdelu i wampira na rauszu. Będą okazje roześmiać się, zasmucić, zezłościć lub pomyśleć.

Każde z opowiadań to oczko kalejdoskopu światów, które czasem układają się w spójną całość, ale nigdy na zbyt długo. 
“20000 Słów Fantastyki” to projekt typu self-publishing autora. Książka będzie mieć swoją premierę 18 czerwca, pod postacią e-booka w popularnych formatach (.pdf, .mobi, .epub). Do zakupienia za cenę 15 zł początkowo tylko na stronie https://www.stoslowfantastyki.com.

Poniżej możecie zapoznać się z małą próbką twórczości autora.

DYSKRYMINACJA

- Przykro mi, ale w świetle prawa nie jest Pan człowiekiem. - Niski, łysiejący grubasek krzywi się pobłażliwie.
- Że co? Ale miesiąc temu…
- Tak. Znaczy nie. Właśnie zawyżyli próg testu. Znowu. Wie Pan, światowe przeludnienie, polityka jakości człowieczeństwa, te sprawy. Po prostu nie jest Pan wystarczająco ludzki.
- Nie będziesz mnie Pan obrażał!
- Też nie zdałem.
- A, to przepraszam.
Uspokajam się i staram myśleć konstruktywnie.
- Można podejść ponownie do testu?
- Tak... Ale… czy od ostatniego zmienił Pan coś znaczącego? Dawał na sieroty? Robił wolontariat? Jeździł po świecie? Spełniał marzenia? Zakochał się na zabój? Znalazł sens życia?
- Nie było czasu - zawstydzam się.
- No właśnie.

ETYCZNA REKLAMA

Spogląda na bezdomną. Jej chmura holotagów jest zamazana przez filtry AR. Jedynie wirujące logotypy instytucji pomocy społecznej są wyraźne - te ludzie oglądają, żeby ekspozycję odpisać sobie od podatku. Ale bardziej snobistyczne filtry wymazałyby ją w całości, by uniknąć nieestetycznych wrażeń odbiorcy.
Ona spogląda na niego. Znany wideobloger pierwszoosobowy. Personalizowane tagi najlepszych marek. Nawet jego DNA jest otagowane przez bank spermy, który go sponsoruje.

Mężczyzna wzdycha. Otwiera łącze, holotagi się wyostrzają.
Bezdomnej łzy stają w oczach. Nie marnuje okazji. Puszcza wiadomość po pajęczynie mikrosocialmediów. Na kilka sekund wartość jej osobistej przestrzeni reklamowej rośnie o 4550%.

Utrzyma się z tego przez miesiąc.

Jeżeli chcecie przeczytać więcej drabbli Rafała Cywickiego możecie śledzić https://www.stoslowfantastyki.com, gdzie autor co tydzień publikuje nowy tekst.