Nowy "Hellboy" najgorszą adaptacją komiksów w historii kina?!

Pierwsze recenzje "Hellboya" zaczęły pojawiać się w sieci i niestety nie napawają optymizmem. Produkcja, która ma stanowić restart serii wypada naprawdę kiepsko i w serwisie Rotten Tomatoes zebrała jedynie 11% pozytywnych recenzji. Co jest największym problemem tego filmu?

Kiedy w 2004 roku Guillermo del Toro przeniósł na ekrany kin historię Hellboya, głośno mówiło się o tym, że jest to dopiero początek. Mający swoją premierę cztery lata później film "Hellboy: Złota armia" wypadł już niestety dość słabo w oczach publiczności i przez wiele lat przyszłość serii nie była jasna. Reżyser chciał realizacji części trzeciej, chcieli tego fani, ostatecznie jednak zdecydowano się na reboot, w którym David Harbour wcielił się w głównego bohatera - wcześniej rola ta należała do Rona Perlmana. Niestety wszystko wskazuje na to, że nowy film jest po prostu tragiczny.

Podstawowym zarzutem wobec filmu jest jego chaotyczność. Otrzymujemy zlepek scen, które przeskakują od jednej akcji do drugiej. Podobno widzowie strasznie się gubili w tym, co się aktualnie na ekranie dzieje, a niektóre wydarzenia brały się po prostu znikąd. Produkcja swoim wykonaniem bardziej przypominała film przygotowywany z myślą o platformach streamingowych, a nie kinach. Widowisku podobno brakuje rozmachu, jakiego oczekiwaliby fani, niektórzy w swoich recenzjach piszą wprost, że jest to najgorsza ekranizacja komiksów w historii.

Pochwały zgarnia jedynie David Harbour, który wcielił się w głównego bohatera. Niestety nie jest w stanie sam pociągnąć tego widowiska.

Czy faktycznie film jest aż taki zły? Okazję by samemu to sprawdzić będziemy mieć już jutro.